|
Odpowiadając na Twoje pytanie Timon: tak, myślę że jest to prawdopodobne, że w ciągu długiego okresu pisania tej trylogii Walsch doświadczał momentów inspiracji "z góry", które utrwalał na papierze. Zgadzam się jednak całkowicie z Gray'em. Czy jest to faktycznie istotne, jakie były techniczne szczegóły powstawania tego tekstu? Czy nie wystarczająco pokrzepiające jest jego przesłanie mówiące, że w każdym momencie Twojego istnienia jest z Tobą Siła, która Cię kocha bezwarunkowo, wspiera, jest gotowa pomóc i odpowiedzieć na każde pytanie, a jedyne "oczekiwania", jakie ma wobec Ciebie, to pełne doświadczenie swojej istoty? Swoją drogą sama się zastanawiam, skąd w nas potrzeba ciągłego szukania dowodów. Powiedz Timon szczerze, czego w życiu jesteś tak ostatecznie pewien? Pytam o jego głębsze aspekty oczywiście :-)
|