|
|
Dziś obudziłem się o 5 rano, a w zasadzie obudził mnie budzik. W palnie miałem poćwiczyć i rozpocząć już dzień, ale nie czułem się za bardzo wyspany. Poszedłem do drugiego pokoju, ułożyłem się na łóżku i poszedłem spać dalej Sen o OOBE Śniło mi się, że jestem w rodzinnym domu. Leżę na łóżku. Zapadłem w pół sen lub jakiś trans. Po chwili delikatnie wypłynęłam z ciała. Zrobiłem kilka kółek w powietrzu. Mimo, że zmieniałem swoje położenie obraz jaki widziałem był cały czas taki sam, dziwnie wykrzywiony i bardziej przypominający pokój w którym rzeczywiście zasnąłem niż ten o którym śniłem. Pamiętam bardzo miłe uczucie tego doświadczenia. Niestety dość szybko się obudziłem. Sen o OOBE Dość, krótkie ale przyjemne doświadczenie, dające do myślenia albo raczej mobilizujące do działania. Naszła mnie ochota na powrót do eksperymentów z wychodzeniem z ciała. Czas zacząć wstawać o świcie i stosować metodę 4+1, w moim przypadku przynosiła ciekawe efekty. Wpis na moim blogu - Sen o OOBE - 3rdeye.pl
Już od dłuższego czasu zaniedbałem wszelkie treningi. Nawet medytacja poszła w odstawkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po kilku miesiącach zacząłem śmierdzieć leniem ;) wpadłem w trans "nic mi się nie chce" Zaniedbałem tyle spraw, że aż wstyd. Ale jak często w takich przypadkach bywa (bywało), przychodzi czas przebudzenia i refleksji. Plan powrotu do poprzedniego stylu życia. Powrotu to bardziej świadomych wyborów. Zerwanie z nowymi, kiepskimi nawykami i zastąpienie ich wartościowszymi. Wczoraj poszedłem spać wcześniej niż zwykle. Ok 23.00. Wcześniej medytowałem ok 30 min. Wypadłem z wprawy więc medytacja była ciągłym wracaniem do Tu i Teraz. O 4.00 obudził mnie budzik, szybko wstałem. Ubrałem się, kilka minut porozciągałem się. Siadłem do medytacji. Po 30 minutach wyciszania i tak dość cichego umysłu (wyraźne pozytywne skutki zaprzestania oglądania filmów i seriali) wybrałem intencję na LD. "Zrozumiem sens choroby i wyzdrowieję" - mam od ponad pół roku niewyjaśnione, przewlekłe, upierdliwe uczulenie skóry. Poklepałem formułkę w głowie, żeby pamiętać swój cel. Położyłem się wygodnie na plecach i odpaliłęm biofeedback. Po ok 20 minutach zaczynałem delikatnie odlatywać, położyłęm się na boku i pozwoliłem sobie zasnąć. Śniłem, był to raczej początek snu. Byłem w pokoju w swoim rodzinnym domu. Skumałem, że chyba śnię. Policzyłem palce, wyszło chyba pięć :) a może sześć, nie byłem do końca pewien czy to sen czy nie. Włożyłem palec w policzek, zaczął przechodzić na wylot... tak to sen :) Momentalnie przypomniałem sobie swoją intencję, cel jaki miałem realizować. Zacząłęm powtarzać na głos intencję. Bez większych efektów. Zacząłem też głośno się śmiać i krzyczeć, z całych sił - od takie wyłądowanie się na które nie umiem sobie pozwolić w rzeczywistym życiu (blok, miasto... jestem niewolnikiem opinii innych ludzi). Po jakiejś chwili wybudziłem się. Potem jeszcze raz. Niestety brak praktyki i nie rozpoznałem fałszywych przebudzeń. Ostatecznie wstałem ok 6.15. Czyli spałem coś ponad godzinę. Wielkiego szału nie ma. Ale dość dobry start jak na owrót do praktykowania. |