|
|
Dzisiaj nad ranem kiedy się obudziłem nie chciało mi się jeszcze wstawać (szczerze to jestem takim trochę leniuchem :)) przewróciłem się na bok i leżałem sobie o czymś tam rozmyślając. Po chwili postanowiłem, że sobie poćwiczę koncentrację relaksację itp. W między czasie moja dziewczyna się obudziła i włączyła TV. "No fajnie" - myślę - "i znowu z ćwiczeń marne efekty przez włączony odbiornik". Cóż postanowiłem nadal się relaksować i skupiać na oddechu - a tak w ramach ćwiczeń w warunkach bojowych :) Nie wiem nawet kiedy ale zasnąłem. Śniło mi się, że wracam od kumpla autobusem MPK i chcę wysiąść gdzieś na przystanku przy PST (linia tramwajowa) niestety jak to zwykle bywa autobus nie zatrzymał się nad torowiskiem, ba nawet nie było tam przystanku, tylko pomknął dalej. Trochę scykany że wlazłem nie w ten autobus jadę dalej i kilkanaście metrów później widzę w jakieś bocznej uliczce przystanek, na którym ów autobus się zatrzymał. Wychodzę obracam się w kierunku skąd przyjechał no i widzę dokąd mam iść. Po drodze jakimś cudem zabłądziłem w jakimś podwórzu. Jakieś małe szczony grały w piłkę, a dwójka starszych stała centralnie w dróżce którą tu przyszedłem. Troszkę wystraszony, że fajnie wpadłem bo zaraz mnie napadną i obrabują, a ja na dodatek nie mogłem się porządnie ruszać. Strasznie się ślamarzyłem i musiałem się podtrzymywać muru aby w ogóle stać na nogach. Jakoś udało mi się ich minąć i trafić na prawidłową drogę. Tam spotkałem moją starą kumpelę, która ni stąd ni zowąd zaczyna mi opowiadać coś o OBE i że ostatnio miała dziwny sen. Śniło jej się, że była rozdarta pomiędzy dwoma rzeczywistościami, fizyczną i snu. Zatrzymała się na chwilę i wskoczyła na podwórko po jabłka :) Kiedy tak zostałem sam na tej drodze naszła mnie jakaś myśl że ja też tak miałem, a właściwie teraz tak mam. Bo ja przecież nie poszedłem spać! Przynajmniej nie pamiętam, a wciąż zdawało mi się że wiem co się ze mną dzieję. Przez chwilę jakby słyszałem delikatny szum wiatraczka od laptopa, zorientowałem się że TV jest wyłączony, a moja dziewczyna gra w simsy (te takie ich charakterystyczne dzwięki;)) No a ja wciąż stałem tam na tej ulicy gdzieś na Piątkowie, więc ona musiała mówić o mnie. Nagle niespodziewanie poczułem wibrację w głowie i dziwny dźwięk w uszach. Zdałem sobie sprawę, że nadal leżę na boku na moim łóżku i nie mogę się ruszyć. Wibracje były łagodne (w porównaniu z tymi które kiedyś przeżyłem po raz pierwszy - po nich miałem krótkie OBE - też spontan) i wydawały się że się pojawiają i znikają falami. W pewnym momencie wydawało mi się że już się obudziłem. Byłem tego świadom, ale jak sobie teraz przypomnę wciąż widziałem jakby przez mgłę lub przez kołdrę pod którą leżałem. Widziałem jak dziewczyna gra w te simsy i zaczynam jej opowiadać jaki to ja dziwny sen miałem. Że śniło mi się, że spotkałem kumpelę która opowiadała mi że miała ostatnio dziwny sen gdzie wydawało jej się że jest rozdarta pomiędzy dwoma rzeczywistościami. Tą fizyczną i sny. Ale dodałem również, że nie mówiła o sobie tylko w jakiś sposób dotyczyło to mnie. W tym momencie znów dopadły mnie delikatne wibracje pojawiające się falami. Tym razem troszkę bardziej intensywniejsze (raz poczułem jak przeszły przez moje ciało skończywszy na stopach). Tak w ogóle na początku postanowiłem im się poddać, obserwować i oczekiwać jakiegoś tam skutku, jednak za drugim razem starałem się je albo skontrolować albo na siłę wyjść z ciała. Kiedy tak na siłę chciałem ruszyć noga i ręką , mimo tego że byłem całkowicie przykryty zdawało mi się że widzę moje kończyny. Pomimo prób poruszenia którąś z nich nie czułem, że nią ruszam (byłem sparaliżowany) miałem jednak wrażenie, że za chwilę fizyczną, ba nawet zdawało mi się że widzę jak się delikatnie porusza, stawiając opór paraliżu. Po chwili jednak wibracje odeszły i nie pojawiły się ponownie, a ja się już naprawdę obudziłem. Moja dziewczyna grała w simsy, a ja dla pewności zapytałem ją czy opowiadałem jej jaki to niezwykły miałem sen. Odpowiedziała że nie.
|
|