Crow's Diary


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 | Kategoria: Świat poza Ciałem
entry 29.01.2010 - 08:28
Dzisiaj w nocy miałem bardzo zakręcony i długi sen lub najprościej kilka połączonych i spójnych ze sobą. Było tego na tyle dużo, że niestety nie pamiętam już dokładnie wszystkiego. Dźwięk budzika wyrwał mnie ze snu i schował głęboko w pamięci to co przeżywałem. Jednak część nocnych wojaży, kiedy nad ranem wyłączyłem alarm i położyłem się na boku, zdołałem sobie przypomnieć.

Dodam jeszcze, że dniu wczorajszym oglądałem wspaniały film jakim jest "THE BOX". Poruszona w nim nieco sprawa życie i śmierci i jakby życia po śmierci miała duży wpływ na mój sen.

Byłem z kimś w jakimś pomieszczeniu, jakiś pokój, a ja stałem przy oknie. Wiem że był ktoś jeszcze ze mną i zadaje mi się że była to moja dziewczyna. Stała ona po mojej prawej stronie. Obróciłem głowę w lewo gdzie ujrzałem kobietę w czarnych włosach do ramion, ciemnym niebieskim wełnianym swetrze i szarawych oczach. Kiedy tak na nią spoglądałem w pewnym momencie jej oczy zabłysły ostrym błękitnym kolorem. Potem podeszła do mnie i prawdopodobnie mnie jakoś "uśmierciła". Następnie obudziłem się po tamtej stronie. Wyglądało to bardziej na jakiś ciemny las niż na jakiś rajski ogród. Po jakimś czasie zjawiły się w pobliżu istoty, które nazwałem chochlikami nie wiedząc czemu. Były to drobne leśne istoty rodzaju żeńskiego. Takie małe, nagie nimfy leśne. Miały zielonkawą skórę gdzie nie gdzie pokrytą jasnymi tatuażami. Gdzieś mnie zabrały, ale niestety nie pamiętam dokąd. Później przebudziłem się na czymś w rodzaju łóżka czy leżanki w pomieszczeniu, w którym odbywała się jakaś impreza, jakby bankiet czy coś. Leżałem tak chwilę i obserwowałem co się dzieje. Nie wiem dlaczego ale miałem wrażenie, że byłem kimś w rodzaju jakieś boskiej istoty, która dopiero co zaczęła pracę na tym etacie. Nie miałem dużo doświadczenia dlatego czułem się trochę niepewnie. Moja uwagę przykuł jakiś starszy łysy mężczyzna. Podszedł do mnie i uśmiechnął się szyderczo. Wiedziałem, że tkwi w nim jakaś diabelska istota, która chciała mi pokazać, że nie mam szans, że i tak ONI zdołają NAS skontrolować. Chwila refleksji wyprowadziła mnie z tego myślenia. Jak to? Dlaczego zło miało by zwyciężyć? Postanowiłem że się tak łatwo nie dam. Wstałem na nogi i podszedłem to ów koleżki po czym poprosiłem go na stronę. Kiedy wyszliśmy za drzwi stanowczo i pewny siebie, bez ani jednej chwili zawahania wygarnąłem mu co myślę na ICH temat. Istota w moich oczach zmalała i mimo swojej ponurej złej i niby demonicznej prezencji przestała być groźna i byłem pewien że nie jest w stanie nic wskurać choćby nieważne jakby się starała.

Na rano wyrwany alarmem budzika zapomniałem co jeszcze mi się śniło, jednak cała śmietanka leży w tym co działo się dalej.

Położyłem się na boku i nieruchomy zacząłem rozmyślać co mi się dzisiaj śniło. Na pierwszy rzut wpadł właśnie ten niegroźny szatan z bankietu, a dalej jakieś inne skrawki minionego snu. Szybko wskoczyłem w któryś z fragmentów i obserwowałem już sen od środka. Pamiętam obraz jakieś autostrady, jakichś gór, potem policja na zboczu, która coś obserwowała i dwóch mężczyzn na dole przy rzece. Jeden z policjantów powiedział coś do drugiego i moja świadomość powędrowała w pobliże interesantów na dole. Po chwili jeden z zakapturzonych obrócił się w moją stronę, czy raczej w stronę policji i zauważyłem, że nie był on człowiekiem. Okazało się że były to dwa zielono-skóre, małe, krnąbrne gobliny, knujące jeden ze swych podstępnych planów. Wtedy w mojej świadomości zapaliła się lampa - "aha to jest sen". Wtedy wróciłem do miejsca, w którym jak mi się wydaje zaczął się mój poprzedni sen. Znów znalazłem się w pomieszczeniu z czarnowłosą dziewczyną, której oczy zabłysły na niebiesko. Jednak za drugim razem zbliżyłem się troszkę do niej i z uśmiechem powiedziałem jej prosto w twarz, że wiem co zrobi, że wiem co się wydarzy. Ona wstała podeszła do mnie jak ostatnio jednak nie zdołała zadać ukradkowego ciosu w moje serce. W zamian w jakiś sposób chwyciłem ją i przeszła mi myśl by się z nią przespać. Wtedy już w pełni odzyskałem kontrolę nad swoim snem. Kątem ucha usłyszałem jakiś dźwięk, jakiś głos. Obejrzałem się za siebie i rozejrzałem po pokoju. Było ciemno i ponuro. Na przeciwległej ścianie do okna przy, którym stałem były zamknięte drewniane drzwi z szybą środku. Na ścianie obok obok po prawej kolejne ale już otwarte. Za nimi był kolejny kompletnie ciemny pokój i kolejne otwarte drzwi do następnego, ale tym razem już oświetlonego pokoju. Kiedy powróciłem wzrokiem by spojrzeć na dziewczynę ona już zniknęła, a pod nogami przebiegł mi mój kot. Głos wciąż nawoływał. Rozpoznałem, że jest to mój znajomy, więc postanowiłem go odnaleźć. Poszedłem do ciemnego pokoju, potem do drugiego i trzeciego. Miałem wrażenie, że go nie znajdę gdyż zmieniał lokalizację z pomieszczenia na pomieszczenie. W końcu zauważyłem że jestem za mało dostrojony gdyż obraz był nieco rozmyty no i ponury. Stanąłem na środku pomieszczenia zamknąłem oczy i zacząłem się obracać szurając nogami. W myślach powtarzałem słowa ostrość, ostrość, ostrość, dostrojenie, dostrojenie, dostrojenie". Kiedy otworzyłem oczy cale pomieszczenie jakby rozpromieniało, stało się jaśniejsze i wyraźniejsze. Miałem wrażenie jakbym znalazł włącznik i włączył światło w mieszkaniu. Przeszedłem z powrotem do wcześniej kompletnie ciemnego pomieszczenia. Obróciłem się w lewo i tam na balkonie za dużym oknem zauważyłem Marka. Podszedłem do okna i zamiast otworzyć drzwi postanowiłem przejść przez szybę. Zawsze sobie tego odmawiałem na rzecz innych doświadczeń poza ciałem ale tym razem nie mogłem sobie tego odmówić. W końcu stanąłem z nim twarzą, w twarz i zaczęliśmy rozmawiać. Właściwie to on zaczął rozmawiać i nie mógł się zatrzymać. Ja tymczasem kątem oka spojrzałem na niebo, gdzie moją uwagę przykuły spadające gwiazdy czy meteoryty. Duże świetliste kule lecące na niebie zostawiające za sobą ognisty warkocz. Kiedy kazałem Markowi spojrzeć na niebo, rozbłysło ono fajerwerkami. Rozejrzałem się po okolicy, a on wciąż o czymś mówił. Za nim balkon się kończył a kilka metrów dalej również budynek w którym się znajdowaliśmy. Dalej widziałem wielka czarną górę, czy wulkan. Obróciłem się w lewo gdzie kilkadziesiąt metrów dalej za ogromnym murem miała miejsce jakaś bitwa. Wyglądało to dokładnie tak jakby ktoś tam pogrywał w Heroes of Might and Magic, z tym wyjątkiem że wszytko działo się w czasie rzeczywistym. Najbardziej moją uwagę przykuł ogromny ognisty demonisty byk powolnie biegnący w wir walki. Wróciłem do rozmowy z moim znajomym. Ale tym razem kazałem mu przestać, gdyż zdałem sobie sprawę, że on może być albo atrapą albo po prostu śpi i nie jest nawet świadom naszego spotkania. Zapytałem go:
- Marek spisz?
- Tak, śpię - odpowiedział kręcąc głową.
Wciąż miałem wrażenie, że palił papierosa, albo jadł lizaka. Skłaniam się ku temu drugiemu gdyż jest nie palący.
- Marek, będziesz to pamiętał? - zapytałem.
- Tak, tak, będę.
- Ale czy na pewno?
Po tym ostatnim pytaniu kazałem mu potrzeć ręką ścianę by się dostroił i może odzyskał świadomość w jego śnie. Sam jej dotknąłem i wyraźnie poczułem jej fakturę i szorstkość. Dalej powiedziałem mu by jeszcze zamknął oczy okręcił się i zaczął sobie powtarzać w myślach "ostrość, ostrość, ostrość, dostrojenie, dostrojenie, jestem świadomy i będę pamiętał" nie ważne jak bardzo to dla niego głupie by się wydawało. Wtedy przypomniało mi się o moim znajomym, z którym umówiłem się, że jak któryś z nas będzie świadomy w śnie, lub będzie miał OBE to będzie starał się dostać do tego drugiego i porobienia czegoś razem. Powiedziałem Markowi, ze sorry ale muszę spadać do znajomego. Zamknąłem oczy i pomyślałem o jego IDencie (o jego imieniu i nazwisku, nickname'ie, przywołałem jego obraz w pamięci) po czym zacząłem się obracać. Najpierw w przebierając nogami, a potem odepchnąłem się jedną i nabrałem impetu wirowania. Czułem jak okręcam się z niebywałą prędkością i usłyszałem dźwięk alarmu telefonu mojej dziewczyny. Wciąż w obrotowym stanie zacząłem czuć łóżko pode mną. Przyznam dziwne uczucie doświadczyć bycia w pozycji pionowej obracając się i poziomej leżąc na boku. W końcu całe wirowanie zanikło w mojej głowie kiedy się w pełni znalazłem w moim ciele fizycznym.

 
« Następny starszy · Crow's Diary · Następny nowszy »
 
Mój obraz