|
|
Kiedy zaczynałam osiągac harmonię ze sobą samą, pełna miłości do świata wchodziłąm w medytację przy świecy - powoli zaczynałam bywać świadomie po drugiej stronie zaczęłam od odczuwania niesamowitej miłości - znak że już tam byłam. Przekroczenie bramy - nazywałam to wywinięciem na drugą stronę kwarków - poznawałam po wejściu w obszar innego odczuwania. Sercem. I pierwsze co napotykałam to jakby wyjść z ciemnej sieni na południowe słońce i nie zasłonić twarzy. Ale to słońce nie było ostre i oślepiające. Było łagodne, miękkie, aksamitne i POMARAŃCZOWE! Było inteligentne i śwaidome. Nie padało promieniami lecz owijało mnie niczym szalem świetlistych piór, omiatało twarz i serce. Ten pomarańcz nazwałąm dotykiem Boskiego palca. Bo wiedziałam, że to jedynie małe muśnięcie miłości... Łzy wzruszenia i szczęścia ogarniały mnie. Nie lubiłam powrotów... Bardzo tłamsiła potem szarość barw ziemskich... Bardzo zawężał trójwymiar. Ciasno i duszno w ciele. Tęskniłam do pomarańczu i jego... hmmm - żeńskiej wibracji...;) Ludzie żądni są pisów i dowodów. Zastanawiam się, jak wytłumaczyć ludziom, że to jest trudne do opisania. Jesli ktoś nie doświadczy tego sam, to jest tak jakbym na obcej planecie była przedstawicielem i próbowała opowiedzieć co to jest wiersz... Słowami Michio Kaku... Opis, że jest to zbiór słów w okreslonym systemie i jakimś temacie... tak, definicja niczego nie wyjaśnia. Jak opisac subtelny związek między uczuciami autora, tymi słowami i emocjami odbiorcy? Czytam niektóre blogi po trochu i widzę, że każdy z nas próbuje napisać taki wiersz...skrystalizować i przekazać istotę uczuć, kilkoma słowami odkryć zupełnie nowe królestwo wrażeń i odczuć... A ja próbuję to opisywać. I wielu wrażliwych też to robi. Pomarańczu tego wszystkim, którzy go nie doświadczyli daję. Ale najbardziej życzę, by doświadczyli go sami... Ech dobra, pomarańcza, idź już spać... A może nie spać? ;)
|
Moje Albumy
|