|
|
Mówiąc krótko wychodzenie mi nie wychodzi. Miałem kilka "dziwniejszych" stanów, ale w sumie nic bardziej niezwykłego niż za czasów autohipnotyzowania. Odkryłem, że cytryna jest cudownym środkiem nasennym. Nie trzeba nawet jej jeść - wystarczy wizualizować. Zauważyłem też, że moja siła woli jest na tak niskim poziomie, że nie wystarcza żeby podnieść mnie z wyra o 3PM. Zastanawiam się czy ucisk na czole to trzecie oko, czy może mózg mi siada od niewyspania. A może powinienem wreszcie uwierzyć w czakramy. W końcu wiara czyni cuda. I ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... bo przygoda mojego życia przeleci mi przed nosem.
|
|