Miałem dziś bardzo nietypowe wyjście z ciała. Najpierw bardzo mocno mną szarpało na prawo i lewo. Dodatkowo Nie mogłem się za nic na świecie odlepić od fizycznej powłoki. Poszczególne kończyny odczepiały się pojedynczo i bardzo powoli. Czułem strach pomimo tylu lat praktyki. Cały proceder szedł za mało płynnie. W końcu jednak udało się go przejść w całości. Leciałem dobre kilka minut w ciemności, by końcu wylądować w znajomym pomieszczeniu. Był to korytarz mojego dawnego gimnazjum. Spotkałem tam dwóch moich kolegów. Uderzyła mnie olbrzymia ilość szczegółów, które tak bardzo mocno charakteryzowały tamten okres mojego życia. Idealnie dobrane zachowanie tych ludzi, identyczny ubiór, oraz ten klimat, który wręcz wylewał się ze ścian tych budynku, jakby przesiąknięty był tamtą energią. Nagle zauważyłem, że jeden z przyjaciół podlizuje się do drugiego. Sytuacja ta bardzo mnie zdenerwowała, ponieważ osoba ta chciała nas skłócić nawzajem, gdyż z jakiegoś powodu nie mogła znieść, że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Od razu przypomniała mi się cała drama z przeszłości trwająca co najmniej kilka miesięcy. Po paru minutach pojawiła się reszta mojej klasy. Czekaliśmy na nauczyciela. Bardzo mocno przypomniało mi się te uczucie.