OBE - Mirtrul


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 10.03.2009 - 20:22
Sen o OBE

Jestem w jakimś budynku. Jest w nim również parę osób oprócz mnie. Nagle, niewiadomo skąd, pojawiły się duże ilości nanitów. Zaczęły wszystko zjadać, również ludzi. Ja schowałem się w jakimś pokoju, sam. Ktoś otworzył drzwi, chciał wejść. Ja szybko się zerwałem i nie pozwoliłem wejść. Jednak to nie pomogło, gdyż, niewielkie ilości nanitów, pędzących korytarzem, wdarło się do mojej kryjówki.
Po chwili znalazłem się na łące, zaraz obok budynku, w którym jeszcze przed chwilą walczyłem o swoje życie. Zrozumiałem, że nie żyje i że jestem we stanie OBE. Bardzo się z tego powodu ucieszyłem – nareszcie mi się udało. Zaraz po uświadomieniu sobie mojego położenia, zdecydowałem, że przemieszczę się do mojego kolegi. Był on niedowiarkiem i potrafił podważyć wszystko byleby wyszło, ze to on ma rację. Wystarczyło o nim pomyśleć i już było się w drodze. Jednak kiedy skończyłem tą podróż byłem niemile zaskoczony bowiem nie znalazłem się u niego bezpośrednio, a nawet blisko miejsca jego zamieszkania. Był to nieznany mi dotąd obszar którego nigdy nie spotkałem. Budynek wyglądał na mały kilku piętrowy blok mieszkaniowy o kolorze żółtym wpadającym w ciemny pomarańcz. Znalazłem się tuż przy jego szczycie – dachu. Dookoła samego dachu była jeszcze nadbudówka murów. Unosząc się tuż przy jednej z jego ścian sięgnąłem ręką, przeszła ona nadbudówkę i dotknęła dachu. Przeciągając ją po powierzchni udało mi się zebrać kłaki kurzu.
Zawiedziony niepowodzeniem dotarcia do znajomego nagle znalazłem się w pobliżu większego budynku. Unosząc się nad nim okrążyłem go od tyłu – w prawo – w stronę wejścia. Znajdowało się przed nim parę osób. Moją uwagę przykuły dwie osoby. Kobieta z czarnymi włosami prawie do ramion. Trzymająca coś w dłoniach – przypominało plik dokumentów – i teczkę pomiędzy nogami na ziemi. Mężczyzna również miał czarne – krótkie – włosy i trzymał coś w dłoniach. Obie te osoby stały obok siebie - bokiem, z tym, że mężczyzna był lekko zwrócony do kobiety. Przeleciałem pomiędzy nimi.
Następnie kolejny raz zawędrowałem – nieumyślnie – w jakieś nie znane mi dotąd miejsce. Był to dom, piętrowy, w kształcie ściętego u góry L z balkonem po środku. Zadaszenie obejmowało również balkon. Unosząc się w powietrzu zbliżałem się w jego stronę – do balkonu. Zauważyłem na nim małą dziewczynkę machającą do mnie i krzyczącą „ mamo, tato – patrzcie!”. Z całą pewnością sprawiała wrażenie, że mnie widzi. Miała około 4 lat, zapłakaną różową buźkę, a jej włosy były koloru blond wpadając lekko w biel. Kiedy byłem już blisko domu, któryś z rodziców wybiegł i zabrał dziecko do domu. Nie potrafię określić czy tata czy mama gdyż moja uwaga była w pełni poświęcona zapłakanej twarzy dziewczynki. Ciekawość nie pozwoliła mi odejść – dlaczego dziecko płakało i jakim sposobem mnie ujrzało? Zbliżyłem się do drzwi balkonowych. Były one białe, z 4 rzędami po dwie prostokątne szyby zaokrąglone u góry. Przy futrynie owych drzwi wisiało parę dzwonków wietrznych i plastikowych kręciołków sprzedawanych zeszłego sezonu na odpustach. Ja zbliżyłem się do wejścia – niefortunnie do dzwoneczków, które wydały donośny jak na nie dźwięk. Dziewczynka wciąż zapłakana, pocieszana przez obojga rodziców, znów mnie ujrzała. Ponownie mnie to zaskoczyło. Tym razem przestraszyłem się, że jej rodzice również mnie zobaczą i szybko się oddaliłem od zagadkowego domu.
Kolejny raz, niewiadomo skąd, przeniosłem się w jakieś miejsce. Tym razem wydawało się znajome. Był to most jednej z metropolii stanów zjednoczonych, czteropasmowy, dla samochodów. Był piękny zachód słońca. Niebo całe mieniło się żółtym kolorem. Po chwili wpatrywania się w utopijny obrazek, obok mnie znalazł się kolega, który również praktykuje OBE. Bardzo ucieszyłem się, że nie jestem sam i że mam z kim podzielić się radością z OBE. Nie był przekonany, że to jest właśnie ten stan. Możliwe, że był w trakcie zwykłego snu i nieświadomie znalazł się w takiej sytuacji. Aby mu udowodnić, iż jest to właśnie OBE, wyciągnąłem przed siebie rękę, i wskazałem palcem na wierzchołek jednej z wysokich podpór mostu. Poczułem, że się poruszam i już znalazłem się przy szczycie – kolega też. Były na nim nadajniki, białe o dużej grubości. Pomyślałem żer służą sieciom komórkowym. Zaproponowałem mu abyśmy przenieśli się do następnego kolegi. Zgodził się i od razu znaleźliśmy się w ruchu. Ruch ten był przyjemny dla mojego Ja-Tam. Odczuwałem go jako lekki ciepławy wiaterek przechodzący przeze mnie – nie stanowiącego oporu dla niego. W podróży spotkaliśmy szukanego znajomego. Pogawędziłem z nim, jak to fajnie, że w końcu się udało wejść w stan OBE. Powiedziałem mu, iż nie mogłem na samym początku przenieść się do znajomego i, że wylądowałem w nieznajomym miejscu. Spytał – „a co to za kolega?”, ja na to – „a taki co na przykład w Lineage gra”. „Słyszałeś, że ma wyjść Lineage 3?”. Kiedy zapytałem go dlaczego nie chce podróżować gdzieś indziej niż po polsce odpowiedział, że jest tu pięknie.
Warto również dodać, że następnego ten trzeci kolego na następny dzień w szkole też miał sen o OBE. Na dodatek mniej więcej się pokryło gdyż spotkał mnie i tego drugiego już razem. Jednak w zupełnie odmiennych okoilicznościach.

 
« Następny starszy · OBE - Mirtrul · Następny nowszy »