|
|
upadek wszechczasow-czarne dymy.. wszystko juz minelo-pozniej.. ? meduzy, dmuchawce,owadzie skrzydla... zew wiecznoci resze wie juz tylklo lis ktory cie widzial..
Umre w Paryzu gdy spadnie deszcz w dniu ktory juz zapamietalem umre w Paryzu-i nie uciekam od tego- na jesieni, w czwartek taki jak dzis. To bedzie czwartek, bo dzis, w czwartek, gdy pisze te slowa, w kosciach czuje zmiane i jak nigdy dotad na swojej drodze jestem taki samotny.
nie wiem czy to w zwiazku z majem czy brakami jakimis, ale mam ciagle same mhm...malo rozwojowe ale za to bardzo telenowelaste sny (jakies tam milosci niespelnione itd...)-duzo to raczej nie wnosi w moje zycie oprocz niewyjasnionej tesknoty i godzinnego rozmarzenia zaraz po wstaniu..skad to sie bierze w czlowieku ta potrzeba cala-czy chodzi tylko o przedluzenie gatunku? czy to my w drodze ewolucji dopisalismy sobie do prostego procesu rozmanazania ta cala bajke o milosci ktora tak naprawde nie istnieje...bo co to za milosc ktora przechodzi , nie wytrzymuje prob czasu, codziennosci, braku kasy i czegokolwiek tam jeszcze.? i.skoro juz tak dobrze to wiem to czemu nie przestaje marzyc? eee... z innej bajki (aczkolwiek nie do konca):znalazlam w dziale poezja indian ...tekst pochodzi z obszarow dzisiejszej Kanady...wczesniej natykalam sie czesto na fragmenty a teraz mam calosc...no nie wiem jak dla mnie to ma to w sobie cos......... Dezyderat Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to jest możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno. Słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, bo oni też mają swoją opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek byłaby skromna, jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losów. Zachowaj ostrożność w swoich przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmij pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni, wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu, czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwichrzonymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwym.
odkad wpadla w moje rece sciezka z w.w filmu ciagle jej slucham i chyba dochodze do siebie...mialam w koncu jakis sen..dziwny jakis juz nie pamietam duzo ale bylam czarownica i musialam zabijac moje zwierzeta bo udawaly przyjaciol a naprawde byly wrogami...jakis kolejny zoologiczny pojazd :)juz sie zaczynam zastanwiac czy z moja gospodarka hormonalna wszystko w porzadku..z czarnej rozpaczy w pare godzin transformacja do stanu euforycznego bez konkretnych powodow..a walsciwie wbrew powodom:objechali moje zdjecie jak nie wiem wiec powinnam sie wlasciwie zalamac ale nie..jest fajnie, naprawde fajna fajnosc... "Kiedy słuchałem, jak mówił astronom, Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną, Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił, Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo, Nie wiem, dlaczego czułem się znużony, Póki nie wyszedłem stamtąd, A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy, W milczeniu spoglądałem na gwiazdy. " autor: Walt Whitman
jestem zmeczona jak jasna cholera ...wszystko i wszyscy mnie denerwuja ale nawet uciec nie ma dokad....tak sie cieszylam dwa dni wolnego zorbie sobie wieczor tylko dla siebie...chcialam porobic troche zdjec ksiezyca i laze sobie w nocy z latarka statywem nic groznego niby ale jednak...na jednej plazy musialam sie legitymowac a na drugiej dopadl mnie jakis stroz...no dobra poddaje sie i ide na stacje kupic troche sangrii dla relaksu ale kolejne fiasko bo tu po polnocy alk.nie sprzedaja czy jestes letni czy nie...niewazne ze ta sangria to jak karmi z tym alkoholem...nic mi sie nawet ostatnio nie sni od tego wszystkiego...mam jakis pozimowy dolek, ciagle uzalam sie nad soba, nie widze celu w niczym co dotychczas wydawalo mi sie dobre,sensowne, do czegos prowadzace....nie mam sie do kogo po polsku odezwac a teraz tak bym chciala....ciagle tylko ta pusta gadanina:hola!como estas?bien, bien...zawsze czuja sie swietnie...po co wogole pytac jak sie masz skoro wiadomo ze zawsze odopowiedza swietnie nawet jakby zaraz mieli umrzec...eeee....nawet pisanie mi nie idzie ale zawsze gadam z polska biala kartka na jakies tam odleglej stronie o oobe a nie z hiszpanska....tak lepiej.. taki mam nastroj na dolkowo-romantyczny troche.... "Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu. Nie obchodzi mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą, Która przywróci ci życie. Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca. Chcę wiedziec, czy osiągnęłaś głębię swego smutku Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo. Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem. Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój. Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić. Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej lub swojej. Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców. Nie zapominając o ostrożności, realiźmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek. Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie. Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy; Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania. Chce wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia I na nim właśnie oprzeć swoje życie. Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moją albo swoją i nadal Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: TAK! Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy, Słaba i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy, by nakarmić dzieci. Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś. Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się. Nie obchodzi mnie, gdzie studiowałaś. Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi. Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie Odpowiada ci to towarzystwo W chwilach pustki. Mary Oliver "Marzycielka z gór" tłum. J.Majewski |
|