|
|
A jednak - bez wspomagaczy, bez budzenia na sile. Wznosze sie nad cialo, tak lekko i dobrze... Szkoda, ze to tylko chwila...
Jakies 4 dni temu - w nocy silne wibracje, mocna swiadommosc i co ciekawe - wzrok, z tym, ze nie wiem, czy fizyczny, czy astraliczny, spogladam nad swoja glowe, widze pokoj, widze migajace diody modemu na podlodze. Probuje sie wyciagnac z ciala przez czubek glowy, ale niestety - zbyt mocno mnie trzyma, moze to to, ze spie na podlodze, otoczony roznymi gratami i umysl nie wie, gdzie ma sie wytoczyc:) OCYK i w pyzdu wszytsko poszlo... Ale ostatnio wogole mam duzo problemow, spie jak zabity, wcale nie moge spamietac snow.
LD z przed jakichs dwoch miechow. Rynek jakiegos miasta (cos jak Krakow, albo Split), wszytsko w jakims dziwnym swietle, jak zachod slonca, albo raczej zacmienie. Nie wiem dlaczego ale leze na plycie rynku. Obok mnie przechodzi staruszek i mowi: "przeciez ty umiesz latac!". Probuje sie oderwac od podloza i po chwili mi sie udaje - LECE! Obok mnie staruszek, jakas babinka i mala dziewczynka, tez leca. Czuje od nich jakies niesamowite odczucie, jakby fale wielkiej milosci, cos niesamowitego. Hehe, staruszek wygladal jak jakis menel, a babinka, jak rasowa babinka:) Niestety, sie odstroilem po jakims czasie i wpadam w jakis erotyczny trip, na pograniczu jawy i snu. Pojawia sie atrapa pod postacia mojej zony:) Ule bule.
Tak gdzies ok. 4.00 - zapadam w sen, sni mi sie, ze mieszkam gdzies na zabitej dechami wsi, w chatynce wapnem bielonej, calej rozpadajacej sie w pyzdu... Obok chatki stoi niezwyklej urody, caly obdrapany i pogiety rower. I w tym snie gadam sam do siebie, ze mieszkam tutaj, nic nie jem, ze przez pol roku zywilem sie tylko suchym chlebem, i ze dzieki temu nabylem niezwyklych, szamanskich umiejetnosci:) Caly czas gadam do siebie, ale jakby do siebie bedacego konkretna, inna osoba, jakbym stal obok. Na dowod tych cudownych umiejetnosci wchodze na taki gowniany murek, gdzies tak ok. metra wysoki i skacze z niego w dol,hehe. I w tym momencie wywala mnie z ciala, znowu ten suchy trzask, co poprzednio i rozkladam ramiona i lece jak ptaszek albo inny golabek:) niesamowite uczucie, totalnej wolnosci od ciala,niestety krotkie, bo gdzies pojawia sie mysl, ze trzeba dostarjac i pocierac nos:) Oczywiscie zamiast dostroic, odstrajam sie coraz bardziej, czuje jakbym byl zanurzony w takim gestym blocie, nie moge otworzyc "drugich" oczu, kiedy to troszke mi sie udaje, widze obok jakas gebe, bardzo niewyrazna, ale w kazdym razie nie moja. Tak dziwnie oswietlona ta geba, jakby takimi smugami swiatla na krawedziach. Mysle sobie: o zesz ty, curwa, ja ci dam, tak mnie trzymac! I kiedy chce prosto w ta gebe przypieprzyc, oczywiscie odstarjam na amen i budze sie:) Co ciekawe, ten sen to nie zaden LD, zwykly sen, bez mozliwosci dyrygowania, pelna swiadomosc pojawila sie dopiero w momencie skoku z murku. Taaaa... dalekie to te moje podroze nie sa:) Ale i tak jestem zadowolony, 8-go wrzesnia minie miesiac od pierwszego "oderwania" i w czasie tego miesiaca udalo mi sie wyjsc co najmniej kilkakrotnie, chociaz zawsze na odleglosc nie wieksza niz przez szybe na balkon:D Mam nadzieje, ze dalsze eksperymenty przyniosa wiecej ciekawostek:) Pomimo praktycznie codziennego stosowania 4+1 od miesiaca, nie czuje jakiegos specjalnego przemeczenia, czy braku snu, wrecz przeciwnie, zaczynam odczuwac, ze ta czesc nocy po obudzeniu to "moja pora", mam wtedy spokoj, dzieci mi nie zawracaja gitary, jest w miare cicho, wymarzony czas na eksperymenty. Wiem, ze miesiac i te kilka wyjsc, to niewiele, ale zauwazam, ze: latwiej mi wyjsc lezac na lewym boku i troche jakby na brzuchu, nie udalo mi sie nigdy wyjsc lezac na plecach; ciekawostka - jesli skoncentruje sie na punkcie na styku podniebienia miekkiego i twardego, troszke po prawej stronie, bardzo szybko zasypiam, za wala nie wiem co to:) Aha, nigdy nie udalo mi sie wyjsc, kiedy stosowalem jakies tam cwiczenia, rozluzniajace i inne pierdoly, najlepiej jest nie myslec o tym, poza powzieciem silnego postanowienia wyjscia. Jedyne co robie, ale to przed snem, to cwicze trening autogenny, bo wprowadza mnie w dokonaly nastroj i pozwala szybciutko zasnac. natomiast im bardziej sie koncentruje na "opadaniu", liczeniu i takich innych, tym bardziej sie dekoncentruje:) Ale to pewnie kwestia charakteru, a nie metody:) Zreszta - nie wazne jak - wazne, ze skutecznie, co nie? AAAA - najwazniejsze - rozbudzam sie w nocy dosc mocna kawa - ale zimna, nie z termosika. Do kawki dodaje mleka dosc duzo, zeby nie mordowala zoladka za bardzo. To pozwala nie zasnac przez czas przeznaczony na rozbudzenie umyslu, a kofeina szybko wychodzi z organizmu i pozwala to pozniej jeszcze troche pospac. --> http://pl.wikipedia.org/wiki/Kofeina
powinno byc pomiedzy poprzednim wpisem, a ostatnim. Dziwne doswiadczenie LD - najpierw w czasie usypiania po nie udanej probie OBE mam fajna hipnagogie z cud - dziewczyna - nago:) Mysle sobie, fajnie by bylo, zebys mi sie przysnila! Nagle maly ocyk! - ta cholera jest zbyt piekna na zwykla kobitke, to na pewno moj inspek, moj NP, moja anima ukochana, moja damskie ja:) i zapadam w sen. Rzeczywiscie, dziewczyna sni mi sie - teraz juz zupelnie ubrana i tlumaczy mi na czym polegaja atrapy. Siedzimy na slonecznym rynku jakiegos miasteczka, piekne niebo, oszalec idzie... na jednym boku rynku neogotycki kosciol z cegly. Moja przewodniczka kaze mi isc miedzy ludzi i patrzec im w twarze. Zaczepiam pierwsza trojke, ktora przechodzi - zakonnica i dwie dziewczyny. Zakonnica probuje sie odwrocic od mojego spojrzenia, ale ja juz wiem, ta twarz jest tepa jak stary noz, ta twarz to ATRAPA! Za ta twarza czai sie PUSTKA! O, curwa, ja wam dam! Ciagne za reke jedna z dziewczyn i zaczynam sie do niej brutalnie dobierac na srodku rynku:) Paskudna gadzina, ale co mi tam! co bylo dalej? nie napisze:) W kazdym razie - wiem na czym polegaja atrapy, chociaz nie zawsze jestem w stanie je rozpoznac, o czym nich swiadczy poprzedni post.
Taaaaa... Leze sobie na brzuchu, jest gdzies 4.30, powoli zapadam w lozko. Nagle - TRRRAAAACH! - wypierdziela mnie z ciala! Doslownie, zadnych wibracji, zadnego ostrzezenia, po prostu jakby mnie wyrwalo z takim suchym trzaskiem. Mowie sobie - o fak, ale fajnie, pocieram nos, zeby dostroic i wtedy przede mna pokazuje sie morda, wypelnia caly obraz! Alez, to ja! Hihi, widze sam siebie, troche niewyraznie, ale to ja na pewno, obok slysze spiacego synka - ciekawe, ze slysze go nie z tej strony, z ktorej powinien byc, tylko z drugiej. Nagle czuje, ze mi wszytsko sie odstraja, jakbym mial wrocic... Aha, to moj synek zaczyna sie budzic, cholera, mial ciezkie dni za soba, musze sie obudzic, zeby sie sam nie bal w nocy! Intensywnie staram sie wrocic do CF, ale nie moge tak szybko! Poczekaj Kuba! Tymczasme czuje, ze synek wchodzi na mnie i krzyczy - Tato, siku! Ojapierdziele, szybko budzic sie! Probuje cos powiedziec, nie moge, zaczynam jakiejs histerii dostawac, nie moge otworzyc oczu, widze go astralnymi oczami, jak zaczyna sie bac. Wreszcie ocyk! i co? I gowno - nic - synek spi:) To byla kukla - atrapa, cos co chcialo mnie cofnac z powrotem do CF i wykorzystalo jedyny pewny argument, zeby mnie obudzic - mojego syna:) W dupie z tym - na pewno bedzie lepiej nastepnym razem! AHA - dzisiaj jest PELNIA - nie za bardzo mi wyglada, zeby to mialo jakis wplyw na OBE:)
Spozniony post z 15.08 ----Kolejne OBE, po tygodniowej przerwie. Tym razem docieram do balkonu, przelaze przez szybe, odczuwam mily chlodek na twarzy (zmysl dotyku w ogole dobrze dostrojony) ale niestety cofa mnie z powrotem. Nie wiem czy to kwestia energetyczna, czy slabego dostrojenia. Aha - dostrajam na pocieranie astralnego nosa:))) Potem mam sen, w czasie ktorego ocykam i wypadam kilkakrotnie na rozne strony CF, ale nie moge uruchommic wzroku i za kazdym razem odstarjam. Mysle, ze i tak ogolnie jest duzo lepiej, niz za pierwszym razem. Adieu!
Heh, znowu nic z nocnego tripu, obudzilem sie, ale znowu PRZE - budzilem, trudno mi jest zlapac ten moment, kiedy cialo jeszcze spi, a umysl juz nie. I wtedy zaczynam sie wsciekac i to jeszcze bardziej mnie wybija i kolko sie zamyka:) Poza tym moj synek mnie obudzil, ze mu sie chce pic, musialem wstawac, a potem sie wsciekac, bo on raz chce wody, raz herbatki, a w koncu nic mu nie smakuje. To mnie krew jasna zalewa i w jakims ani snie, ani nawet polsnie leze do 6-tej, poki mi ten cholerny budzik nie zadzwoni... Wydaje mi sie tez, ze bledem, ktory popelniam, ale niezaleznie od swiadomosci jest taka ekscytacja, jesli tylko pojawia sie objawy tripu - mysle sobie "o curwa, to juz , jak fajowo!", co oczywiscie wybija mnie i szlag trafia cale wejscie:D Ale najwazniejsze - nie przejmuje sie - w dupie z tym - slucham Boba Marleya, jade samochodem i mam to gdzies:D W pracy licze na godzinke wzglednego spokoju, moge to wszystko spisac. Na chwile wracam do Digital Drug-a z wczorajszej notatki - tylko mnie leb po tym rozbolal, i w ogole dupa kwas, jak ktos chce, to oddam w dobre rece:) W kazdym razie konkluzja - WIEM, ze OOBE jest mozliwe, bo tego doswiadczylem. WIEM, jak wyglada ten stan PRZED i wewnetrznie CZUJE, ze jestem w stanie go osiagnac - to chyba juz duzo, jak na pare dni treningu robienia dziury w systemie??? Fak de system, ui ar de czildren of RastaMan, ui ar de czildren of HajerMen, to by bylo na razie na tyle. Pewnie jeszcze cos dopisze, jak czas i okolicznosci pozowla... DLACZEGO? Ja nadal nie za bardzo wiem... Mysle, ze chodzi o PRAWDE - niezaleznie od tego, jaka ona sie nam jawi, ale o to, ze ta PRAWDA jest PRAWDZIWA:) Moze niedookreslona, moze niepojeta, ale jest, curwa, PRAWDZIWA. I to poczucie, ze jest sie na WLASCIWEJ DRODZE, to mnie pcha, to mnie podtrzymuje - mnie - ateiste, ktory wierzy we wszystkich mozliwych bogow i bozkow i jednoczesnie nie wierzy w zadnego. Salu, Salu, Salut - wieczna chwala Rewolucji! 08.12 - Hih, ZIELONA HERBATA z wczorajszego postu okazuje sie byc doskonalym pobudzaczem za dnia, zwlaszcza, jesli sie stosuje technike 4+1, a czlowiek rano, no jest, jaki jest... W kazdym razie daimonion tej herbaty blogoslawi nasze zmeczone nizsze jaznie i pozwala przebobczyc w pracy do tej 15.00 :D Chwala Horusowi i Wszytskim Swietym, ze dzisiaj jest juz PIATEK! A to oznacza ni mniej ni wiecej, dwie noce nieskrepowane porannym wstawaniem o 6-tej - wiec mozna probowac tripow OOBE - i dwa dni wypelnione zabawa z moimi kochanymi bachorami:) Ciekawe, co czlowieka bardziej umeczy???
Binaural Beats - The World's First Digital Drug.flac - cokolwiek by to mialo byc:D Ciekawe, czy daje kaca? Czy kaca ma wtedy iPod? He?
Hehe, po pierwszej euforii przychodzi pora na pierwszy ZGRZYT:))) Po 4 godzinach snu budze sie na alarm z zegareczka i ciesze sie, bo umysl mam w miare jasny. Ale, niestety, zrobilem sobie wieczorem herbatke zielona, jakbym mial problemy z obudzeniem i okazalo sie, ze ta cholerna herbatka zielona z "Biedronki" jest doskonalym spidem. Az za doskonalym, bo oprocz umyslu, niepotrzebnie rozbudzila cialo. I leze i mecze sie od 2-giej do 6-tej i przeklinam sam siebie, co za curwa nagla mnie podpuscila z ta herbatka. W dupie z tym, moze dzisiaj bedzie lepiej. W kazdym razie - STRZEZCIE SIE ZIELONEJ HERBATY O DRUGIEJ W NOCY!!! To prawdziwy spididemon:) Tak sobie mysle, zeby sprobowac dzisiaj z brainwavami, bo niektore naprawde silnie na mnie dzialaja - zwlaszcza te z zestawu SBaGen. Ale z drugiej strony - uwazam, ze OOBE, jesli jest zjawiskiem wlasciwym WSZYTSKIM ludziom, powinno sie dac wywolac naturalnymi metodami, bez pomocy iPoda:) Jednakowoz, jak ktos chce sprobowac - polecam SBaGen - wiele ciekawych presetow, utworzonych na podstawie tasm Monroe`a. Mam jeszcze taki szit "HemiSync - Between Worlds", ale sluchajac tego czlowiek czuje sie jak w jakims ogordzie dla popieprzonych - wole Milesa Davisa. Salut!
08.08.2007 I prosze, za drugim razem, bo za pierwszym, wczoraj, usnalem, metoda 4+ 1 mialem doswiadczenie wyjscia z ciala, a moze nawet dwa:). Na poczatku byly takie rozne "mroweczki", wibracje, i dziwny dzwiek, jakby gwizd. Probowalem go wzmocnic, zintensyfikowac i przesuwac te wibracje po calym ciele, co dawalo efekt, jakby gromadzenia energii. W pewnym momencie poczulem, ze dosc, ze juz moge i pora sprobowac wyturlac sie z ciala. Spalem na brzegu lozka, ale pomyslalem sobie "niech tam, najwyzej sobie pysk o podloge rozbije". I cala sila woli wyturlikalem sie w kierunku podlogi. Lecz zamiast spodziewanego upadku zaczalem delikatnie opadac, jakbym byl owiniety w wate. Moje ruchy byly powolne i najbardziej podobne do plywania. Kiedy poczulem, ze wyladowalem na podlodze - postanowilem otworzyc oczy, ale te "drugie" I prosze, widze pokoj, identyczny jak zazwyczaj, tylko z pozycji podlogi. Jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze moje cialo fizyczne spi za mna na lozku. Niestety, upieram sie, zeby je zobaczyc i kiedy probuje sie odwrocic natychmiast wracam do ciala. Z wrazenia nie moge dlugo zasnac, ale kiedy mi sie udaje, mam dosc realistyczny sen, dziejacy sie u nas w domu. Moja zona cos tam robi w lazience, a ja w tym momencie zdaje sobie sprawe, ze snie i ze czuje owe wibracje. Wiec - myk! - i wyturlalem sie z ciala na srodek pokoju. Tylko, ze sytuacja byla dziwna - przeciez widzialem ten pokoj, a zapragnalem otworzyc oczy - i niestety - te otwarte oczy, to byly moje fizyczne oczy - obudzilem sie:) Ale uwazam, ze jak na pierwszy raz trip byl niezly, doswiadczenie naprawde niesamowite! Tylko czy to drugie wyjscie, to bylo OOBE, czy tylko fragmnet LD? I co dalej, jak pozbyc sie tego wracania do ciala??? Czy sa jakies metody dokladniejszego "dostrojenia"? A, i zapomnialem dodac - po tym drugim "wypadzie" mam jeszcze krociutki, ale bardzo realistyczny sen - w futurystycznym pomieszczeniu - biel, chrom - cos jak szpital, albo prosektorium (hmmm) siedzi zgarbiony staruszek w okularach, z dluga broda. Ja caly jeszcze w emocjach po "wyjsciu". A staruszek mowi do mnie (duzymi literami mowi, za cholere nie wiem jak on to zrobil): TO TYLKO POCZEKALNIA. Stop, koniec snu:) Przed samym obudzeniem przypominam sobie,ze tak wyglada Papa Legba - straznik skrzyzowania w wudu:D Ale tak naprawde nie wiem, czy to ma jeszcze cos wspolnego z OOBE, czy to tylko senny trip:) No dobra, przekopiowalem tutaj moj post, bo od czegos trzeba zaczac:) |
|