sonic3's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 | Kategoria: OOBE
entry 21.07.2010 - 20:03
20.07.2010 Paraliż ciekawa obserwacja.

Dziś wróciwszy do domu zmęczony po pracy postanowiłem się na chwilę kimnąć, no i ponownie podczas zasypiania pojawił się paraliż senny. Ponownie także odczuwałem blokadę w okolicy nerek, a jednak czasem się ona jeszcze pojawia, gdy się szarpie objawia się uciążliwym bólem, myślałem, że te kwestia mam już za sobą a jednak nie ;/
Postanowiłem zbadać to zjawisko i nie wychodzić z ciała tylko w nim leżeć i odczuwać czym naprawdę jest ten ból oraz ten stan. Badając naturę tego bólu miałem wrażenie, że jest on czymś sztucznym w tym momencie zdałem sobie także sprawę, że moja powłoka fizyczna powiększa się i zmniejsza co jakiś czas - to oddech. Wrażenie takie jakby ktoś za mnie oddychał fizycznie, gdy sobie o nim przypomniałem automatycznie sam zacząłem oddychać ale mój oddech nie był zgodny z tym fizycznym, moje śpiące ciało oddychało w innym tempie niż ja, odczuwałem go jako ten ruch jakbym był zamknięty w ruchomej powłoce. Zaobserwowałem dziś, że po separacji nasze poczucie oddechu niefizycznego nie ma wpływu na fizyczny oddech, jesteśmy totalnie rozłączni i ciało samo dba o siebie. Ofkorz przejąłem się trochę tym, że nie mam prawdziwej kontroli nad fizycznym oddechem, a mój obecny jest tylko symulacją no i przebudziłem się z te go stanu. Wypadu nigdzie dziś nie było ale za to zaobserwowałem kolejną ciekawą kwestie odnośnie tego jak automatycznie działa nasze ciało po rozdzieleniu :)
Tak więc kolejny argument aby nie bać się o oddech nasze ciało już w momencie paraliżu samo kontroluje cały proces tak samo jak w momencie samego snu, poza tym siedząc dłuższą chwilę w swoim ciele mogłem poczuć jak jest one odczuwalne z perspektywy niefizycznej. Wrażenie takie jakby ciało było czymś o innej gęstości, z jednej strony bardzo namacalne, a z drugiej łatwe do ominięcia jak woda albo jakaś forma skondensowanej energii o innej gęstości.

 | Kategoria: OOBE
entry 30.05.2010 - 12:28
Dziś rano znaczy się 30 maja 2010 trochę po 10ej.


Ponieważ w domu było dość głośno przebudzałem się co jakiś czas. W sumie w nocy miałem jednego krótkiego LDka gdy śniło mi się, że z kolegami przewróciliśmy się samochodem na śniegu. Pamiętam, że wysiadłem i zmieniłem pogodę na cieplejszą, niebo rozjaśniało błękitem ale wtedy ktoś złapał mnie w pasie i ciągną do góry, po chwili się przebudziłem. Potem znowu zasnąłem mając nieświadome sny, na takich niezapamiętywanych LDkach łapie się dość często.
Po przebudzeniu tak po 10 poszedłem do toalety, a następnie się jeszcze położyłem aby nadrabiać zaległości w wysypianiu się z tygodnia. W pewnym momencie zorientowałem się, że jestem w stanie głębokiej hipnagogi, a moje ciało fizyczne nie reaguje, dzięki czemu mogłem z łatwością poruszać się tym niefizycznym.
Zauważyłem także, że od jakiegoś czasu zniknęła blokada usytuowana w okolicach nerek, która często nie pozwalała mi się wyrwać ze stanu paraliżu, im bardziej się szarpałem tym mocniejszy odczuwałem w tym miejscu ból teraz to całkowicie zniknęło. Do tego uważam, że blokada ta mnie trochę zahartowała w wychodzeniu ponieważ przedtem musiałem przebijać się przez ból (i to bardzo dokuczliwy), a teraz bez niego wychodzi mi to dość sprawnie i łatwo.
Tak więc jak zauważyłem, że moje niefizyczne ciało ma pewien stopień swobody względem tego fizycznego, zacząłem się obracać na boki, wirować i z impetem impulsywnie oddalać. 3 próby i wyleciałem z impetem chwytając się mentalnie framugi drzwi w pokoju, aby nie wpaść na ścianę i zakręciłem do drugiego pokoju.
Wizja z początku była słaba ale dość szybko się wyostrzyła, świadomość miałem na wysokim poziomie.
Rozejrzałem się po pokoju wyglądał niemal identycznie jak oryginalny ale wiedziałem ,że to jest astralna kopia. Pomyślałem sobie, że skoro już wylądowałem w astralu to ciężko lub prawie nie możliwe będzie w fazowanie się do ziemskiej rzeczywistości ;/
No ale co tam jestem świadomy i mam właśnie astralne oobe trzeba to wykorzystać. Rozejrzałem się po mieszkaniu było zadziwiająco detaliczne i do złudzenia przypominało oryginał. Na dworze była piękna słoneczna pogoda, błękitne niebo i trochę białych chmurek.
Wyszedłem na balkon spojrzałem na okolicę, zadziwiające w każdą stronę jaką nie spojrzę wszystko było łudząco podobne do ziemskiej rzeczywistości. Przede mną miejskie bloki, a dalej las i panorama mniejszych osiedli, obwodnica miejska, górka, szkoła podstawowa, na dole parking i otaczający blok trawnik. W otoczeniu odczuwałem lekko elektryczną atmosferę, gdy przyglądałem się chmurą stawały się one zmienne i z lekka kalejdoskopowe tak jakby się patrzało na nie przez pryzmat psychodelików (sobie w końcu pomyślałem przecież moje ciało fizyczne obecnie używa DMT, aby mnie tu przetransportować).
Pomyślałem sobie zatem co mogę teraz porobić, najpierw chciałem odnaleźć albo złapać kontakt z pewną osobą ale teraz za bardzo nie wiedziałem jak tego dokonać. Popatrzyłem sobie jeszcze na trawnik, który się wydłużył i i zamienił okolicę w zieloną łąkę na której to różne grupki ludzi dreptały sobie jakby czegoś tam szukały.
Pomyślałem sobie, że teraz jestem na tyle świadomy, a wizja na tyle stabilna by nawiązać kontakt i porozmawiać z przewodnikami lub kimś innym posiadającym wyższą świadomość.
Najpierw wyraziłem swoją intencję myślami, a następnie wypowiedziałem na głos, że jestem teraz gotowy na rozmowę z moimi przewodnikami. Nic się nie wydarzyło ale nie pękałem, bo wiem, że intencja poszła w eter, a oni zawsze odpowiadają, przeważnie nie zjawiają się sami, a trza do nich dojść (poszukać).
Patrzyłem z balkonu na łąkę pode mną i poruszających się tam ludzi i pomyślałem o tym aby właśnie tam zejść i ich poszukać, ale potem pomyślałem sobie, że wcześniej spotykałem ich zawsze piętro nade mną.
Pomyślałem sobie, a ciekawe czy nie będę miał problemów z lataniem, wtedy na plecach poczułem, że mam plecak który mnie dodatkowo obciążał ale nie zważywszy na to po prostu się uniosłem i po chwili byłem już na balkonie piętro wyżej.
Drzwi do mieszkania były otwarte, a z nich wyłoniły się dwie osoby, 2ch facetów ubranych na biało, którzy wydawali mi się dziwnie znajomi choć nie rozpoznawałem kto to jest.
Odrazu przeszedłem do konkretów, niestety znowu części treści rozmów nie pamiętam są one bowiem najtrudniejsze do zapamiętania, Na początku staliśmy na balkonie rozglądając się na okolicę z wyższego piętra, zerkałem jeszcze czasami na te kalejdoskopowe chmury:
Ja: cześć, jestem teraz na tyle świadomy aby z wami porozmawiać :)
Ja: czy to jest prawdziwa rzeczywistość, czy astralna kopia?
on: to jest kopia rzeczywistości
Ja: czy to ja tworze tę rzeczywistość, jest ona bardzo podobna do prawdziwej
on: tak ty to robisz
potem weszliśmy do środka, mieszkanie było pomalowane na biało, na ścianie stał mały segment z barkiem, obok rozłożone łóżko, na ścianie na przeciwko balkonu wisiał jakiś chyba chiński kalendarz. Na drugiej stronie ściany stało biurko stół i kilka krzeseł na jednym z nich ja siedziałem. Osoby te położyły się na tym łóżku i przytuliły do siebie i sobie nawet głupio pomyślałem, że mi takie widoki nie przeszkadzają, bo jestem tolerancyjną osobą.
Potem jednak jedna z tych osób okazała się kobietą i do złudzenia przypominała mi pewną koleżankę Majkę i to właśnie z nią przeprowadzałem większość dialogu. Prawdę mówiąc nie miałem wtedy pojęcia o co ich pytać, przez co konwersacja miała bardziej osobisty charakter i nie o wszystkim chce tu pisać.
(...)
Ja: czy powinienem się wyprowadzić w tym miesiącu, czy może w następnym?
ona: koniecznie musisz się wyprowadzić, najlepiej zrób to już dziś.
w pewnym momencie zorientowałem się, że w rogu pokoju obserwuje mnie ktoś jeszcze, mężczyzna o ciemnej karnacji trochę jakby pochodzenia tureckiego albo indyjskiego.
Spytałem, a kim ty jestes wczesniej tu ciebie nie było?
Nic nie odpowiedział, za to Maja powiedziała: czasem ktoś tu wpada
Ja: a skąd wy w ogóle jesteście, pochodzicie w ogóle z ziemi?
Nowa osoba przestawiła się ale nie pamiętam tej nazwy była dość obca, a potem powiedział, że przebywa w różnych miejscach na ziemi to w santo..(coś tam - nie pamiętam) i jest to jakieś portowe miasto.
ona: a ja jestem z Gdyni (moja koleżanka maja faktycznie mieszka w Gdyni)
natomiast drugi koleś milczał i nie chciał zdradzić skąd pochodzi ale na pewno nie była to ziemia. Generalnie to nie werbalnie dało się odczuć, że oboje nie pochodzą z ziemi, a jedna z tych osób po prostu imituje moją znajomą.
Potem rozejrzałem się jeszcze po pokoju, zajrzałem do barku w którym było pusto i leżała tylko paczka kinder-czekolady, pomyślałem sobie, że fajnie by było chapnąć sobie taką czekoladę.
ona: w barku już nic niema, wszystko już wszamane jeżeli chcesz to możesz sobie w kuchni zrobić pizze.
Zamknąłem barek, spojrzałem na kalendarz na ścianie i otoczenie na chwilę mi się rozjechało tak jakbym miał zaliczyć cofkę ale skoncentrowałem się i dalej mogłem doświadczać tej przestrzeni. On jak i ona zasiedli do stołu i zaczęli nabijać jakieś zioła do fajki, przyłączył się do nich także ten ciemnoskóry człowiek, dotknąłem tej fajki i mnie oparzyła, była gorąca. W pewnym momencie wizja znowu zaczęła się rozpadać, poczułem swoje śpiące ciało i po chwili się w nim znalazłem. Leżałem jeszcze przez chwilę bez ruchu aby całe zajście w miarę dobrze zapamiętać, na zegarze była punkt 11:00 :)

 | Kategoria: OOBE
entry 14.05.2010 - 17:30
Ostatnio przez nieregularne spanie pośrednio spowodowane moim wczesnym wstawaniem o pracy mam nawroty spontanicznych paraliżów sennych z czego się bardzo cieszę, bo mija właśnie okres w którym zdarzało mi się to dość rzadko np. 1 lub 2 razy na miesiąc. Teraz znów jestem na fali średnio raz na tydzień coś się dzieje, a ostatnio to co parę dni. Jednak praca ma znacznie przy oobe i nie chodzi tu tylko o samą pracę nad zjawiskiem :P

13 maja 2010 ok. 21:00
Wczoraj wieczorem znowu pojawił się spontaniczny trans, leżałem w pozycji na boku wchodząc w stan głębokiej hipnagogi w pewnym momencie zorientowałem się, że ciało jest sparaliżowane, a ja sam mogę się poruszać w pewnej strefie na około niego jakbym był przyczepiony krótką gumą. Na wysokości nerek czułem znaną mi blokadę, która objawia się uczuciem mocnego bólu przy próbie wyrywania się z ciała fizycznego.
Stan ten uzmysłowił mi mój 3 letni siostrzeniec który przyszedł do mnie w stanie niefizycznym, a który tej nocy spał u moich rodziców. Najpierw pobujałem się trochę wizualizując sobie, że moje łóżko to trampolina, bujałem się tak niefizycznie w górę i w dół, miejscami naprawdę mocno się oddalając od łóżka lub wpadając pod nie.
Potem jeszcze zacząłem kręcić się przy tym na boki ale to sprawiało, że ból w okolicy nerek się pojawiał w pewnym momencie po kilku obrotach zawirowałem tak mocno, że mnie wywaliło z ciała.
Wleciałem pod biurko w koncie pokoju praktycznie na ścianie i tak powoli dryfowało mną za ścianę.
Widziałem jak ciemny pokój z perspektywy z pod biurka zanika za konsystencją ściany więc pomyślałem sobie, że to co chce eksplorować dziś to mój dom, więc siłą woli podleciałem do przodu i zaraz w nim byłem.
Na noc często opuszczam rolety (jedną tak do połowy aby trochę światła było) tak więc w pokoju było dość ciemno ale nie na tyle by nic nie widzieć.
To było niezwykłe byłem w swoim pokoju obok śpiącego siebie, nie często mi się to zdarza w przygodach z oobe.
Poszedłem do drugiego dużego pokoju gdzie było równie ciemno, poza tradycyjnym wyglądem pokoju zobaczyłem
w nim swoich rodziców w ich świetlistych ciałach chodzących częściowo nie świadomie pod domu oraz ich fizycznie śpiące ciała. Chwile z nimi rozmawiałem nie pamiętam o czym ale chyba chciałem im uzmysłowić co się dzieje i w jakim stanie się teraz znajdują. Na ciele fizycznym mojego ojca widziałem coś dziwnego i zarazem niepokojącego, oblegały go dziwne czarne wijące się stwory jakby przerośnięte pijawki. W sumie widok ten mnie trochę przeraził i chciałem w jakiś sposób temu zaradzić, pierwsze co to pomyślałem okazać rodzicom trochę miłości. Zbliżyłem się do mamy która bardzo blisko znajdowała się w tym momencie swego ciała fizycznego aby ją ucałować ale w tym momencie coś mnie chwyciło od tyłu za szyję i szarpnęło mocno do tyłu.
Wleciałem prosto do ciała fizycznego momentalnie się budząc, ucisk na szyi sprawiał wrażenie jakby ktoś mnie mocno pochwycił dłonią. Przebudziwszy się zapamiętałem treść doświadczenia i kimnąłem się dalej, czy działo się tej nocy jeszcze coś świadomie jak zwykle nie pamiętam :)

 | Kategoria: OOBE
entry 09.05.2010 - 16:28
oobe 9 maja 2010 ok. 19:00

Ponieważ byłem lekko zmęczony po pracy postanowiłem sobie uciąć drzemkę tak aby pospać sobie z 2h i potem zrobić resztę czynności zaplanowanych na wieczór.
Po położeniu się po krótkim czasie zorientowałem się, że jestem w stanie paraliżu, a skoro już w nim jestem to czas się wyrwać :)
Jak zwykle trzymało mnie coś (jakaś blokada) na wysokości nerki jednakże ręce były wolne i mogłem nimi machać do woli, jednocześnie słyszałem wszystko to co się dzieje w domu rozmowy i chodzący telewizor. Poturlałem się kilka razy i bach wyskoczyłem, tym razem blokada paraliżu trzymała mnie przy ciele bardzo słabo ponieważ nie miałem większej trudności z wyrwaniem się.
Po paru chwilach wylądowałem w astralne kopii mieszkania jednakże nic jeszcze nie widziałem, za to świetnie słyszałem domowników i miałem poczucie tego gdzie jestem.
Po pewnej chwili powróciła i wizja jednakże jakaś lekko zniekształcona, widziałem wszystko z lekka jak przez wodę albo jakąś magnetyczną falującą ciecz.
Oczywiście astralna kopia mieszkania różniła się wieloma szczegółami od oryginału zaczynając od tego, że na ścianie w pokoju gdzie normalnie znajduje się okno znajdował się duży pomarańczowy segment składający się z kwadratowych półek na którym leżały jakieś przedmioty.
W pokoju znajdowała się poza rodziną także moja młodsza siostrzenica która się czymś tam bawiła.
Zacząłem zwiedzać tę przestrzeń, poszedłem do dużego pokoju i wyszedłem na balkon (jednakże nie pamiętam dokładnie co tam widziałem, na pewno różniło się to od realu:) ).
Potem jeszcze rozmawiałem z moją mamą chwilę i ujrzałem w kuchni kamerę (taką jak ta którą sprzedałem), pomyślałem sobie, że przejże sobie z niej materiał, a być może będzie w nim zarejestrowane coś ciekawego z tego świata.
Po odpaleniu filmu ujrzałem moją siostrzenicę jak się bawi na dywanie i nagle pojawił się znaczek koniec baterii. Postanowiłem szybko znaleźć kabel do ładowania kamery, moim celem stało się obejrzenie co na nie jest.
Gdy tak rozglądałem się po domu z kablem coś zaczęło mnie chwytać i szarpać w inne strony tak aby utrudnić mi znalezienie kabla który dostrzegłem już w 2 miejscach.
Poczułem, że jest tu jeszcze jakaś istota, gdy w swoim pokoju znalazłem kabel nagle w ręce gdzie trzymałem kamerę ujrzałem tylko ten kabel. Teraz miałem kabel, a kamera gdzieś zniknęła.
Pomyślałem, że może ją znajdę w drugim pokoju, podszedłem na korytarz, a drzwi do tego pokoju nagle okazały się zamknięte i trzymane przez jakąś dużą postać, której sylwetkę widziałem przez szybę. miała z 2,5m i była bardzo szeroka, przez chwilę się zlękłem kto to może być ale miałem świadomość tego gdzie teraz przebywam. Otworzyłem drzwi, opór był lekki i ujrzałem dziwną postać jakby wielka kobieta w czarnym stroju usmarowana od brudu i błota również na twarzy. Miała bardzo obojętną minę trochę jakby była maską czegoś innego. Spytałem się jej: cześć, kim jesteś? porozmawiajmy chwilę.
Chciałem jej wytłumaczyć, że to co robi jest niepotrzebne ale nagle ona zaczęła się zmniejszać i odlatywać w dal, aż w końcu zniknęła. Chciałem aby została i nie zniknęła, a jedyne co mi przyszło w tym momencie do głowy to wysłanie e nią małej kulki energii która chyba ją jeszcze poraziła, a więc efekt był odwrotny od zamiaru.
Potem jeszcze zrobiłem kilka afirmacji min. zrobiłem sobie kulę energii światła do rozświetlenia przestrzeni oraz założyłem sobie mentalną przestrzeń bezpieczeństwa i harmonii w około siebie.
Odczuwałem swój fizyczny oddech i gdy zacząłem nad nim się chwilę zastanawiać poczułem cofkę do ciała fizycznego, gdzie nagle się znalazłem na zegarze było ok. godz. 20.
Całkowicie spontaniczne i niezaplanowane wyjście, takie są najfajniejsze :)

 
Mój obraz

Moje Albumy