|
|
Jeszcze kilka dni temu narzekałem na brak snów a dzisiejszej nocy miałem ich tyle, że ciężko mi to wszystko ogarnąć co się w nocy działo. Trudno mi w to uwierzyć ale pamiętam dosyć dokładnie fabułę każdego, a nawet takie szczegóły jak godzina podawana przez osobę we śnie (12:45 :)) Udało mi się dokładnie podzielić, opisać i policzyć sny. A teraz złapcie się czegoś... doliczyłem się 7 snów! I to nie byle jakich. Długie, skomplikowane, niektóre wręcz kryminalne. I to wszystko w ciągu jednej nocy! Przed snem przesłuchałem Hemi-Sync-.Sleeping.Through.The.Rain, może to on tak na mnie wpłynął. Powtarzałem też afirmacje i wizualizowałem. Noc była dziwna pod jednym względem, co mi się nie spodobało. Mimo 8-godzinnego snu wstałem o 9:00 jakiś kołowaty i zmęczony, cały czas byłem śpiący. Usiadłem do komputera, ale po godzinie zdecydowałem się jeszcze na drzemkę. Przed zaśnięciem prawie wyszedłem. Po raz kolejny doznałem dziwnego uczucia "zapadania się w siebie" i przepływu energii od stóp do głowy. Co ciekawe pierwszy raz doświadczyłem tego leżąc na boku! Do tej pory mi się to nie udawało. Moje przypuszczenia się powoli sprawdzają. Metoda 4+1 nie służy mi tak dobrze jak poranna drzemka. Udaje mi się ustalić coraz więcej czynników indukujących doświadczenia ezoteryczne. Gdy zasnąłem miałem właśnie siódmy sen. Obudziłem się po 12. I nawet teraz gdy pisze tego posta, lekko kręci mi się w głowie i czuję się niewyspany, kawa powoli stawia mnie na nogi. Dzisiejsza noc to kolejny ważny krok w ustaleniu własnej techniki. Coraz bardziej przeświadczam się o prawdziwości stwierdzenia , ze polegać powinno się tylko na sobie. Każdy z nas jest inny, każdy musi deptać własne ścieżki. Podążając bowiem śladem innych, możemy wpaść w błędne schematy i wykreować mylne przekonania. Przez to sami sobie blokujemy drogę do wolności. Feel Free! Fuck the System!
|
|