|
|
2. „Plan wykonany – rozmowa w Poza z odbiciem w lustrze” Mój drugi wpis w OBElogu cofa nas nieco w czasie w stosunku do owych zapisków jakie zawarłam w pierwszym wpisie. Jednak nie to jest ważne. 26.04.05r. wtorek Zaplanowałam wczoraj, że w LD spojrzę w lustro i zadam odbiciu kilka pytań. Wszystko zaczęło się od snu: martwię się rybkami – strasznie się biją – przez to raz jedna raz druga wyskakuje z wody – ledwo je ratuję. [...] Ściemnia się, więc chcę zapalić światło – 2 próby z niepowodzeniem. (W Poza światło nie zapala się od razu tak jak w realu, więc można w ten sposób robić RT – test rzeczywistości – dopisek z 9.12.07r.) Już wiem – to sen – „to sen, to sen” – krzyczę z dumą, że udało mi się przechytrzyć Sen (Snem nazywałam nieznaną mi wtedy siłę, która przeszkadza śniącemu w odzyskaniu świadomości.) W tym samym momencie poczułam ciężkość – niezwykle odczuwałam całe ciało senne, ale przezwyciężyłam to. Od razu też zrezygnowałam oczywiście z zajmowania się rybkami. I mimo, że wcześniej w dzień odczuwałam pewien niepokój związany z patrzeniem w lustro w LD, to teraz podeszłam śmiało i ujrzałam się w lustrze. Znów nastąpiło przeciążenie. Wytrzymałam, choć ciągnęło mnie mocno w dół, w stronę podłogi, oczy się zamykały na siłę. Przez pół otwarte powieki widziałam moje tęczówki. Skupiłam się na ich obrazie, aż nabrał on wyraźności i wielkości. Przeciążenie minęło. Widziałam się. I nie tracąc czasu, zadałam pytanie odbiciu: „Jaka jest moja prawdziwa twarz?” Bez czekania twarz zaczęła się zmieniać – przymknęła oczy w małe szparki i wywaliła wielki jęzor w rozczarowanym, ale drwiącym wyrazie... i już po chwili była normalna, czekając na następne pytanie: „Kim byłam w poprzednim wcieleniu?” Z formy mej postaci wytworzyła się niewyraźna inna postać. Pierwsze słowo jakie przyszło mi na myśl to – garbus. Zadrwiłam z siebie – chyba pomyślałam coś w stylu – „czyli brzydka”. A odbicie robiąc się coraz bardziej trójwymiarowe, zaczęło mówić: [...] (Pominę fragment, bo jest zbyt osobisty.) Moje odbicie usiadło gdzieś w przestrzeni za lustrem. Odwróciłam się w stronę mojego łóżka. Było osłonięte grubym czarnym atłasem czy aksamitem (w realu nie jest). Bez ceregieli zrobiłam z odległości ruch rękami, rozkazując w ten sposób odsłonić się zasłonom. Wykonały rozkaz natychmiast. Jeszcze kołdra i koce – ruch ręką i odrzuciły się. W tym samym momencie usłyszałam głos odbicia: „Tam ciebie nie ma, po co szukasz.” Ja: „Hmy, nie ma?” – i zakryłam łóżko i zasłoniłam kotary w ten sam sposób w jaki odkryłam. Gdy się odwróciłam, odbicie miało postać Nicka Nolti’ego i on zaczął coś mówić, lecz poczułam, że odpływam. Nie umiem walczyć z odpływaniem, więc wróciłam do reala. Koniec cytatu. Ostatnio spotkałam mojego MTJota, który wyglądał jak Bill Murray. Czyżby tamto odbicie pod postacią Nika N. też nim było tylko wtedy nie miałam pojęcia o MTJotach. Ciężko to teraz stwierdzić. Moje emocje wobec świata astralnego są tak samo chłodne jak do świata realnego, dlatego wszelkie relacje jakoby MTJ emanował super miłością, która powala każdego i każe mu płakać ze szczęścia, wydają się nie dotyczyć mnie. Stąd też mój sceptycyzm co do tego – kogo spotykam w moich niedalekich podróżach. Chciałabym jeszcze dodać, że zaraz po tej podróży przyśnił mi się sen, w którym trafiłam do Wawy. Kiedyś jeździłam tam często. Okolica była znajoma, a jednak wiedziałam, że w tym życiu nie byłam tam. Poszłam w stronę brudnych, odrapanych kamienic. Jedna płonęła. Chciałam ominąć to, ale zobaczyłam na ziemi trupy żołnierzy i rannych. Zdawało się, że mundury mają współczesne (jakiej armi?). Zdziwiona chciałam się wycofać, ale Sen mi nie pozwolił i uczynił mnie jednym z rannych żołnierzy. Czyżby pytanie – kim byłam w poprzednim wcieleniu – wywołało sen o przeszłości?
|
Moje Albumy
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||