|
|
8. "PANDEMONIA, PANDEMIA i fioletowa strefa w Berlinie." ...czyli rozmowa z dziwnymi duchami w LD 23.02.06r. czwartek Wczoraj wieczorem nie mogłam zasnąć i postanowiłam troszkę się pokoncentrować na środku czoła. I znów zaczęłam intensywnie czuć czakrę trzeciego oka. W końcu zasnęłam. Obudziłam się po 7. Poszłam do toalety. Po powrocie (ciągle myśląc o LD) znów ułożyłam się na plecach, jednak teraz koncentrowałam się na czubku nosa. Przysypiałam i budziłam się przez różne dźwięki. W końcu jednak przyśnił mi się sen: Ja i jeszcze ktoś opracowywaliśmy plan napadu na bank. Potem pamiętam, że wspięłam się na jakiś wyłom skalny i ten wyłom był jakby ścianą budynku. Siedziałam na nim i zastanawiałam się, jak zejść. Pomyślałam, że dobrze by było zlecieć jak w LD. I wtedy mnie olśniło – To... LD! Spokojnie obróciłam się i zsunęłam na dół. Dostrzegłam kogoś znajomego, ale tylko z widzenia. Poszłam za nim. Śledząc go dotarłam do szkoły plastycznej. Weszłam tam. Był tam nauczyciel – nobliwy pan po 50. Nawiązaliśmy kontakt, jakby porozumienie bez słów. We trójkę poszliśmy do innego pomieszczenia. Miał mi coś do powiedzenia. Rozmawialiśmy. Powiedział coś o czymś, czego teraz nie potrafię określić. To było słowo – pandemia lub pandemonia. Albo jedno i drugie na raz. Potem pamiętam, że nauczyciel usiadł za biurkiem. Ja się nachyliłam, oparłszy rękoma o blat i zapytałam: Czy jesteś żywy? – poczułam bowiem, że może być żyjącym-śniącym i że nie jest tez postacią wyobrażoną. Naciskałam kilkakrotnie, powtarzając pytanie. Mężczyzna uśmiechnął się krzywo, jakby nie chciała zdradzić tajemnicy i miał zamiar skłamać. W końcu powiedział, że w snach (w astralu – po porostu użył innego słowa, aby określić oba – sny i astral jednocześnie) przebywają umarli. Powiedział w ten sposób, że jest duszą, która ma tu swoje drugie życie zaraz po tym ziemskim. Podobnie było z jego uczniem. Teraz, kiedy tak sobie o tym myślę, to wydaje mi się, że oni żyjąc tam, przygotowują się do następnego życia w materialnej rzeczywistości. Potem nauczyciel malarstwa dodał, że po tym umarli udają się do fioletowej strefy w Berlinie (cokolwiek miałoby to znaczyć). I znów mówiąc słowa powiedział jakby dwa, bo „fioletowa strefa” brzmiała jak z angielskiego – purpul w Berlinie. Nie mam pojęcia, czemu umieścił ich w Berlinie. Pieszę ich, bo „fioletowa strefa” to nie strefa a raczej pewna ilość istot jakby tam urzędujących. Zapamiętałam najważniejsze słowa, bo wydawały mi się ważne. Przysiedliśmy się do stołu i nadal rozmawialiśmy. Zaczęłam odpływać. Ale odpłynęłam tylko do połowy. Miałam takie płytkie LD, że widziałam ich siedzących przy stole (za mgłą) i słyszałam jak Perła (mój pies) szczeka. Usilnie starałam się nie odpłynąć i udało się. Utrzymałam wizję, a oni cierpliwie czekali. Kiedy pies przestał, wizja się wyklarowała i dalej rozmawialiśmy o tym co już opisałam. Potem znów mnie coś ocknęło do pół snu. Miałam wtedy niewyraźne LD, że gdzieś idę. Szłam i znów wizja się wyklarowała i zobaczyłam, że nauczyciel stoi ubrany elegancko w kapeluszu i z laską. Stał majestatycznie, ale był już znacznie starszy, stał jakby czekał na przyjazd pociągu. Wtedy pomyślałam, że przeżył już swoje życie tutaj (w tym astral-śnie). I przywitałam się z nim. Po krótkiej rozmowie nawet nie zauważyłam jak straciłam LD. Znów śniłam. Tym razem, że ja i Silverka i jeszcze ktoś, kto również miewa LD stoimy przed POKiem (ośrodek kultury) i widzę tych dwóch ludzi z mojego LD. Opowiadam o nich i jak z nimi rozmawiałam. Potem z Silverką i tym drugim rozszyfrowywaliśmy słowa, które mi mówił nauczyciel malarstwa. Więcej snu nie pamiętam. Koniec cytatu.
|
Moje Albumy
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||