Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
 
Reply to this topicStart new topic
> Grupa Cialkofreniczna, zrozumienie podstaw
Zbyszek
post 09.03.2008 - 15:30
Post #1

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




Rozpad ego.

Grupie cialkofrenicznej proponuje odnalezienie swoich części osobowych. Określenie ich funkcji i zapoznanie się z nimi. Jest to wielka przygoda, zajmująca lata. Podstawa jest rozpoznanie w sobie stanu ducha. Jest odłączeniem się od wszystkich możliwych doznań. Stan w którym się nic nie dzieje a poczucie siebie staje się jedyna płaszczyzna obserwacji.Znalezienie tego Darkowego obserwatora jest szczególnie ważne. Jest to nasz stan w którym wyczuwamy nasza boska cześć ,stanowiąca o naszym podmiocie. Jest ona jak by zamarła możliwością , rozwijająca swoje skrzydła w zetknięciu z ciałami subtelnymi.
Doklejając kolejne ciała subtelne do tego obserwatora zaczynamy w sobie czuć ruch. Przy wchłonięciu naszych aspektów (cialo Przyczynowe),świadek ten staje się stopniowo indywidualista,myślicielem abstrakcyjnym. Poprzez dołączona pamięć w ciele mentalnym staje się określona osobowością ,ze swoim bagażem doświadczeń.Wchłaniając do pakietu już wchłoniętych, jeszcze ciało astralne, może szybować miedzy realnymi przedmiotami,i stanowiącymi już solidny materiał badawczy.
To ,ze poszczególne ciałka wywołują w duchu(świadku taki działanie nie wynika to tylko z funkcji ciałek subtelnych.Obserwator, nasza iskra- pierwiastek woli ,będąca samemu częścią większego ciałka znajdującego się w dysku, odzyskuje cześć swych zdolności ,którymi operuje odwiecznie.
Zakładając grupę cialkofrenikow, chce zaproponować cykl ćwiczeń i medytacji umożliwiających samodzielne znalezienie naszego rdzenia świadomości- ducha.
Celem wszelkiej działalności człowieka jest zrozumienia tych zjawisk i przekształcania ich wedle woli.Zjednoczyć w jednym zbiorowość z indywidualnością a z osobowością rozum, wskakując na gwiezdnego rumaka, by emocje stały się dopełnieniem anie przepełnieniem.
Eksperymenty w tym celu przeprowadzone, będą jedna nie kończąca się przygoda.,W ich treści zawrze cale moje doświadczenia.Końcowym rezultatem powinna być znajomość ciał niefizycznych ( wiedza a nie wiara w ich istnienie) i bezpośrednie połączenie ze swoim 6 ciałkiem I korzystanie z jego możliwości .
Kordynacja ćwiczeń będzie w przyszłości prowadzona na większa skale w moim prywatnym blogu.

Kronopio zaczyna spisywać nasze próby w AP.Wraz z komentarzami eksperymentujących osób wkleimy jako reportaż działalności z roku 2007.
Dodajcie mu sily . ;))

-------------------------------
11.03.2008
Dopisek. PRZEKAZ
Kolejny wpis.
Kolega opisał mi przebieg swojej medytacji - cwiczenie Bardona
Robił sobie kuleczki i umieszczaj w nich swoje zmysły. W którymś momencie zapadł się w bezruch i obserwował je wspaniale szybujące nad głowa i mieniące się we wszystkich kolorach tęczy.
Tkwiąc w bezruchu(świadek stan atmiczny) wykonał ruch w umyśle i te wszystkie kuleczki zawaliły się mu z trzaskiem na głowę.
Próbując ponownie to ćwiczenie ,usłyszał wewnętrzny głos . Idz na gore i zobacz to co jest gorące.
Kilkakrotnie głos wewnętrzny zalecał mu wyprawę na pierwsze piętro. Polecenie było przekazane mysloczuciem a nie słowem.
Trochę zmieszany poszedł do sąsiada. Wszedł do jego mieszkania....... a tam kuchenka była nie wyłączona.. garnki były już dosyć rozgrzane i smród rozchodził się po mieszkaniu.
Pierwszy raz udało mu się odebrać przekaz, Nie wie dlaczego i od kogo, ale cieszy się jak wariat.
--------------------------------
12.03
Jeśli sonda obserwator ,dryfuje do 7 ciałka( Monay) znajdującego się w dysku i porzuca stare dolne to staje się inna jakościowo . Niepokoi mnie trochę to inne. świadek jest nosicielem woli, rdzeniem świadomości. Jeśli wpadnie do tej swojej Monady to się rozbuja . Nie jest już świadkiem a gigantem. Zwielokrotnione jego właściwości eksplodują w wielkości. Ok . rozumie to jakoś. Ale kto rozmawia z nami. Chyba nie te monady co uczestniczą swoim świadkiem w indywidualnym życiu. Powinny być przecież puste ! Ma być ich przecież pełno. Idea Brusowego dysku wygląda inaczej. Nie mówi on o ziarnistości(monadach a o jakimś jednolitym tworze ,wysyłającym tysiące sond .Mam teraz trochę mętlik w głowie. Brus pisał o grupach dysków, wyszczególniając w nich nadgrupy. Doszukał się aż ich 8 stopnia.W teozofii maja tylko Monady ( ciałko poza obserwatorem ) a nad nimi stoi istota nadrzędna.Ta nadrzędna istota miała by jakoś stworzyć te monady w akcie woli i nadać im swoje właściwości. I tak to mieliśmy się stać cząstka naszego stwórcy a nasze właściwości odzwierciedlać jego trójce.
To kto z nami rozmawia, kto się nam ukazuje.Mozę to inne monady znajdujące się w dysku po ukończeniu cyklów reinkarnacji a może jakieś jeszcze inne istoty o całkiem innej konstrukcji. Postrzegam 2 istoty rozmawiające ze mną na stale.
Powinniśmy przeprowadzić cykl eksperymentów - WYPRAWY DO DYSKU i się trochę tam poszarogęsić.

Dla początkujących opisze ćwiczenia astralno-mentalne z obrywaniem głowy i szarpaniem za części ciała. ;)
Profile CardPM
+Quote Post
6umerang
post 05.04.2008 - 00:42
Post #2

Dziadek do ożehuf
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1057
Dołączył: 19.03.2008
Nr użytkownika: 3906




Mam tylko jedno pytanie: to ćwiczenie Bardona - czy chodzi o Franza Bardona?
Profile CardPM
+Quote Post
starr
post 05.04.2008 - 07:07
Post #3


Guests








CYTAT(6umerang @ 05.04.2008 - 01:42) *
Mam tylko jedno pytanie: to ćwiczenie Bardona - czy chodzi o Franza Bardona?

Tak , to o niego chodzi.
+Quote Post
Zbyszek
post 07.04.2008 - 17:39
Post #4

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




. Nie ćwiczenia Bardona a dziewicza cialkofrenia.Zachecalem na forum do czytania Bardona a sam jeszcze nie zacząłem czytac jego książek.W planie mam najpierw Monroe a potem zabiorę sie za pioniera cialkofreni, czyli Bardona.
pozdro
Profile CardPM
+Quote Post
LinnVv
post 07.04.2008 - 20:22
Post #5

Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
*****
Postów: 59
Dołączył: 26.12.2007
Nr użytkownika: 2994




Nie wiem dokąd zmierza eksperyment ciałkofreniczny, ale chętnie się przyłącze :D. Zbyszek masz jakąś skuteczną technikę do budzenia ciałek niefizycznych?? Np. wychodzisz mentalnie i rozbudzasz ciałko astralne aby wyszło z ciała fizycznego tak przed zaśnięciem, bo moje wczorajsze próby przypominały ciągnięcie gumy która wracała na swoje miejsce za chwilę. Mogę nie obczajać niektórych aspektów twojej teorii o ciałkach ale przekaz zawarty w podcaście wiele mi wyjaśnił.
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 07.04.2008 - 21:33
Post #6

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




ciałka są znane ezoteryce tysiace lat. Ich odkrycie nie jest moja zasługa i.Majac 15 lat Przyjaciela Niefizycznego, sprawdzałem jedynie ich funkcje i zrozumiałem zaledwie cześć ich roli w kształtowaniu naszego życia. Dzięki nim stajemy się obecni i poprzez nie możemy sie realizować.
Super ćwiczenia bbeda takie takie ,co uczą jak je w nas postrzegać. To jest moim celem od lat . Tak je opisać, by każdy je odnalazł z latwoscia w sobie. Bez zbędnych wyrzeczeń a tylko rozmyślając i obserwując.
Sporo czasu spędziłem na rozmowach z Brusem Moenem . Wsparł moje dociekania całym sercem i czeka na wyniki .Centrum planowania, przy pomocy ciałek , kształtuje nasze życie. Zmieniając wzorce energetyczne , zmieniamy ich wewnętrzna strukturę.Ta ich struktura decyduje ,czy odejdziemy świadomi czy zawiesimy się w piekle.To one czynią nas widocznym dla niefizycznych gosci w astralu lub rozmazują nasz ident,

Trochę mam już zmyślonych ćwiczeń na te ciałka. W tym miesiącu dopiero zacząłem spisywać swoje wnioski na blogu . Choć zajęty jestem teraz praca na budowie to powinienem już je jakoś przystępnie umieć opisać.
masę chaotycznych wniosków spisuje na prywatnym blogu. Co rusz ,dopisywał tam będę rożne przygody .
Spotkam w tym miesiącu wspaniałego psychiatrę- naukowca ,zainteresowanego cialkami . Nowe mozliwosci.....
Ale bym się śmiał gdy by w Niemczech pierwsi ........
jeje

--dopisek--

Tekst z prywatnego bloga
Wczoraj dla przypomnienia poćwiczyłem parę stanów świadomości. Położyłem się i rozmyślałem. Wspaniale mi się myślało. Bylem wypoczęty i z łatwością odtwarzałem wydarzenia z przeszłości. Kontemplowałem trochę ,relaksując się wyśmienicie .Nagle wpadł NP i namówił mnie na ćwiczenie. Zatrzymaj myśli i tylko trwaj w ciemności przez 5 sekund a potem szybko zmień tryb bierny na czynny i rozmyślaj intensywnie. Wielokrotnie to powtarzaj, zmieniając wedle woli czas trwania. Raz dwa , raz dwa….. Kilkanaście razy ,aż coś postrzeżesz. Gdy zamierałem w bezruchu otwierała się jakaś kopula mi przed oczami. Czerń nabierała przestrzeni i ożywała delikatnie pulsując. Stajać się aktywnym myślowo zatykałem to dziwna przestrzeń i częściowo usypiałem czujność , rozmyślając. Ostrość uwagi miękła a ta dziwna czerń znikała niepostrzeżenie mi z pola widzenia. Im dłużej ćwiczyłem tym szybciej zmieniałem te dwa stany świadomości.Przełączając się, odczuwałem klikniecie i wyraźny spadek koncentracji lub jej wzrost.
Przypomniał mi się wtedy stan, gdy miałem otwarte 3 oko. To samo uczucie towarzyszyło mi w realu jak teraz, przy tych ćwiczeniach. Mialem otwarte wtedy oczy astralne na oścież bez konieczności opuszczania fizycznego ciała .Takie przyjemne łaskotanie pod powiekami i nad lukiem brwiowym. Ach zapomniałem ,pomyślałem na głos. Przecież to oczywiste. Koncentrując się na czerni pod powiekami i nic nie myśląc a tylko trwając ,przesuwamy nasza uwagę w świat astralny. Pryzmat energetyczny zmienia nasz wzorzec energetyczny i cala energia zaczyna się gromadzić w ciele astralnym. Nie marnujemy jej na procesy psychiczne, powstające w ciele mentalnym( asocjacje myślowe) a cala pompujemy w ciało astralne.
Duch reaguje na wzrastająca energie w ciele astralnym jak przysłowiowy byk na czerwony płachtę. Gdzie się coś dzieje tam on już przytwierdza swoje patrzałki. Będąc nieruchomą a postrzegającą samoświadomością , łasy jest na wszelki przejaw energie, by móc się poprzez nią zamanifestować.
Robi to samoczynnie by zachować ciaglasc trwania.Wzmocniony chęcią postrzegania a przysłonięty powiekami , szuka pojawiających się obrazów.Znajduje je najpierw odczytując zawarte w ciele mentalnym mysloksztalty a potem w deformującym się astralu..
Lądując stopniowo uwaga w ciele astralnym ,odczuwamy otwierająca się przed nami odmiennie wymiarowa przestrzeń. Jeśli wytrzymamy ten stan bezruchu , powinno nas powoli zacząć kołysać. To znak ze ciało astralne staje się powoli pojazdem niezależnym od ciała fizycznego. Moze się stać ciałkiem zastępczym w którym duch jest w stanie utrzymać już swoja świadomość, zapominając o ciele fizycznym.
Gdy uda nam się opuścić ciało fizyczne ,ćwiczenie wcześniej opisane staje się bardzo przydatne.By astral uległ deformacji i przyjął jakaś scenerie musimy stać się aktywni w ciele mentalnym. Nie wystarczy być już tylko obserwującym i biernym turystom. Musimy sobie coś wyobrazić by modelina astralna się udekorowała.Conti postrzegła- by stworzyć krajobraz rozluźniała stalowa uwagę z przyglądania się, kierując ją gdzieś w sina dal przed siebie i zaczynała marzyc, . Odczuwała delikatna zmianę w sobie. Rozmarzeniu w tym stanie, towarzyszyły natychmiast zmiany w astralu.
Będąc w poza ,zagapiam się często a moje ciało mentalne kieruje się w miejsce na którym skoncentrowałem swój wzrok astralny. Rozpoznaje w tym miejscu żółte światło. Mam odczucie ze jestem jednocześnie w 2 miejscach. W ciele astralnym i w tym żółtym placku. Postrzegam przestrzeń z 2 miejsc jednocześnie z wyraźna przewaga w ciele bazowym- astralnym.Wtedy mam wspaniale możliwości kreowania rzeczywistości astralna. Obrazy zmieniają się błyskawicznie,przybierając formę aktualnie utrzymywanych w umyśle myśli. Czasami wyskakuje ze mnie ciało astralne przybierając rożne kształty i stajać się kukiełka w rozgrywanym spektaklu.
Jeśli ktoś w świecie fizycznym potrafi dokonać rozpadu swojego ego na elementy to w astralu uczyni to również z łatwością.

Brucs Moen zdaje się być w tym mistrzem.W czasie swych warsztatów z kilkoma grupami potrafi się rozmnożyć na wiele duplikatów i koordynować ich ruchy.Dorabia sobie siebie brakującego w astralu, gdy jego-ich jest zbyt mało.
Dopisek
Dzisiaj w nocy wymuszałem obrazy pod powiekami. Efekt byl rewelacyjny, Pojawiłem sie w międzygwiezdnej materii która pulsowała jak obdzierany kot ze skóry.

--dopisek--

Tekst z prywatnego bloga
Wczoraj dla przypomnienia poćwiczyłem parę stanów świadomości. Położyłem się i rozmyślałem. Wspaniale mi się myślało. Bylem wypoczęty i z łatwością odtwarzałem wydarzenia z przeszłości. Kontemplowałem trochę ,relaksując się wyśmienicie .Nagle wpadł NP i namówił mnie na ćwiczenie. Zatrzymaj myśli i tylko trwaj w ciemności przez 5 sekund a potem szybko zmień tryb bierny na czynny i rozmyślaj intensywnie. Wielokrotnie to powtarzaj, zmieniając wedle woli czas trwania. Raz dwa , raz dwa….. Kilkanaście razy ,aż coś postrzeżesz. Gdy zamierałem w bezruchu otwierała się jakaś kopula mi przed oczami. Czerń nabierała przestrzeni i ożywała delikatnie pulsując. Stajać się aktywnym myślowo zatykałem to dziwna przestrzeń i częściowo usypiałem czujność , rozmyślając. Ostrość uwagi miękła a ta dziwna czerń znikała niepostrzeżenie mi z pola widzenia. Im dłużej ćwiczyłem tym szybciej zmieniałem te dwa stany świadomości.Przełączając się, odczuwałem klikniecie i wyraźny spadek koncentracji lub jej wzrost.
Przypomniał mi się wtedy stan, gdy miałem otwarte 3 oko. To samo uczucie towarzyszyło mi w realu jak teraz, przy tych ćwiczeniach. Mialem otwarte wtedy oczy astralne na oścież bez konieczności opuszczania fizycznego ciała .Takie przyjemne łaskotanie pod powiekami i nad lukiem brwiowym. Ach zapomniałem ,pomyślałem na głos. Przecież to oczywiste. Koncentrując się na czerni pod powiekami i nic nie myśląc a tylko trwając ,przesuwamy nasza uwagę w świat astralny. Pryzmat energetyczny zmienia nasz wzorzec energetyczny i cala energia zaczyna się gromadzić w ciele astralnym. Nie marnujemy jej na procesy psychiczne, powstające w ciele mentalnym( asocjacje myślowe) a cala pompujemy w ciało astralne.
Duch reaguje na wzrastająca energie w ciele astralnym jak przysłowiowy byk na czerwony płachtę. Gdzie się coś dzieje tam on już przytwierdza swoje patrzałki. Będąc nieruchomą a postrzegającą samoświadomością , łasy jest na wszelki przejaw energie, by móc się poprzez nią zamanifestować.
Robi to samoczynnie by zachować ciaglasc trwania.Wzmocniony chęcią postrzegania a przysłonięty powiekami , szuka pojawiających się obrazów.Znajduje je najpierw odczytując zawarte w ciele mentalnym mysloksztalty a potem w deformującym się astralu..
Lądując stopniowo uwaga w ciele astralnym ,odczuwamy otwierająca się przed nami odmiennie wymiarowa przestrzeń. Jeśli wytrzymamy ten stan bezruchu , powinno nas powoli zacząć kołysać. To znak ze ciało astralne staje się powoli pojazdem niezależnym od ciała fizycznego. Moze się stać ciałkiem zastępczym w którym duch jest w stanie utrzymać już swoja świadomość, zapominając o ciele fizycznym.
Gdy uda nam się opuścić ciało fizyczne ,ćwiczenie wcześniej opisane staje się bardzo przydatne.By astral uległ deformacji i przyjął jakaś scenerie musimy stać się aktywni w ciele mentalnym. Nie wystarczy być już tylko obserwującym i biernym turystom. Musimy sobie coś wyobrazić by modelina astralna się udekorowała.Conti postrzegła- by stworzyć krajobraz rozluźniała stalowa uwagę z przyglądania się, kierując ją gdzieś w sina dal przed siebie i zaczynała marzyc, . Odczuwała delikatna zmianę w sobie. Rozmarzeniu w tym stanie, towarzyszyły natychmiast zmiany w astralu.
Będąc w poza ,zagapiam się często a moje ciało mentalne kieruje się w miejsce na którym skoncentrowałem swój wzrok astralny. Rozpoznaje w tym miejscu żółte światło. Mam odczucie ze jestem jednocześnie w 2 miejscach. W ciele astralnym i w tym żółtym placku. Postrzegam przestrzeń z 2 miejsc jednocześnie z wyraźna przewaga w ciele bazowym- astralnym.Wtedy mam wspaniale możliwości kreowania rzeczywistości astralna. Obrazy zmieniają się błyskawicznie,przybierając formę aktualnie utrzymywanych w umyśle myśli. Czasami wyskakuje ze mnie ciało astralne przybierając rożne kształty i stajać się kukiełka w rozgrywanym spektaklu.
Jeśli ktoś w świecie fizycznym potrafi dokonać rozpadu swojego ego na elementy to w astralu uczyni to również z łatwością.

Brucs Moen zdaje się być w tym mistrzem.W czasie swych warsztatów z kilkoma grupami potrafi się rozmnożyć na wiele duplikatów i koordynować ich ruchy.Dorabia sobie siebie brakującego w astralu, gdy jego-ich jest zbyt mało.
Dopisek
Dzisiaj w nocy wymuszałem obrazy pod powiekami. Efekt byl rewelacyjny, Pojawiłem sie w międzygwiezdnej materii która pulsowała jak obdzierany kot ze skóry.
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 20.04.2008 - 07:21
Post #7

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




BRUSOWIDŁO w planie
.Gdy by ktoś znalazł trochę czasu na rozmyślania to zapraszam do dyskusji.
Interesujące mnie zagadnienia

1.Ekspansja ducha .Zbieranie doświadczeń, doskonalenie dysku i rozprzestrzenianie świata fizycznego .
2. Zamiana człowieka w świetliste istoty.
3.Właściwości sondy.Wdarcie się promienia świadomości z dysku w świat wielodymensyjny ,przyczyna powstawania władz umysłowych.
4, Nie jesteśmy ostatni .Mamy również swoje sondy. Duch a laczacy go z dyskiem sznur .
5.Zdolność rozdzielania wielodymensyjnego ciała,(selektywne -przezywanie władz umyslowych)
6.Zdolność sondy do rozdzielania swych osobowych części.
7.Procesy psychiczne a ekspansja i ekspresja ducha.
8.Istnienie w rożnych dymensjach odczuciem rzeczywistości
9.Ciała niefizyczne wywołują w duchu doznania.
10.Tabela stanów świadomości, Zanik ciągłości trwania.

Nieszczelność kurtyny-ćwiczenia umożliwiające postrzeganie ducha.
- cześć praktyczna
1.Szukanie środka.
2.Rozpoznawanie funkcji ciałek
4.Postrzeganie wielodymensyjnych tworów.
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 29.04.2008 - 13:23
Post #8

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




Zatrzymując się na parkingu, nie domyślałem się niespodzianki jaka tam na mnie czekała. Oparłem się wygodnie na fotelu i przypomniałem sobie moja stratę worka pieniędzy, zbieranego przez wiele lat pracy, pełnej wyrzeczeń. Nie dopatrzyłem się w tej niewinnie napływającej myli podstępu mojego NP. Intensywność towarzyszących mi wrażeń, zaczęła wzrastać z nieprawdopodobnym przyspieszeniem. Oszałamiający ból straty, rozerwał mnie na strzępy i stałem się jednym wielkim wrzaskiem rozpaczy.Cala moja zawartość eksplodowała w jednej sekundy, nie mając końca ani początku. Ona trwała.
Ta nieprawdopodobna eksplozja zniknęła tak nagle, jak się niespodziewanie pojawiła. ślad w pamięci po wydarzeniu został zatarty niewidzialna czyjaś ręka , by nie pozostał krwawy ślad w pamięci. I po co rozpaczać!!!! .- usłyszałem NP- ka w zakamarkach umysłu.Uśmiechnąłem się ,bo tak na prawdę strata tego worka pieniędzy mnie w ogóle nie bolała a nawet wywołała wesołość. Wypełniałem go papierem jak wariat i go straciłem. Dalem go sobie odebrać innemu zbzikowanemu wariatowi.

Kolejną przygodom było przeżycie współczucia, gdy bylem przedziwnie uwieziony świadomością w 2 dymensjach równocześnie.
Reszta na prywatnym blogu .


Dopisek w innym temacie - STRZELINA

Za szczelina znika poczucie trwania i osobowe istnienie . Znikaja nam ciałka niefizyczne, zostawiając nas- nagiego ducha . Jeśli dobrze zrozumiałem opis Brusa to bycie za szczelina, to te nie posiadanie czegokolwiek jest również osiągalne rozerwaniem się na kawałki - poprzez znalezienie srodka ciszy .Odcinając się od ciałek duchem jesteśmy w podobnej sytuacji jak za szczelina, tyle ze bez opuszczania ciała fizycznego.
Dostrzegam jak by dwa procesy , umożliwiające ruch w kierunku szczeliny .Pędzać przed siebie i w akcie odcięcia się .Rzuca to trochę światła na współistnienie tych środowisk świata hehe.
Brak ciaglasci trwania trafiające się nam na codzien ,przypisał bym niepostrzeżonemu byciu za szczelina, osiągnięte na skróty. Kolejny stan człowieka, wykraczający poza stan buddyczny. Ukryciu się w niej, osiągnięte poprzez oderwanie się od wielodymensyjnego środowiska człowieka , jego niefizycznych ciałek,

To osiąganie szczeliny na parę sposobów, rzuca odrobinę światła na fazowanie i współistniejące dymensje.
Lot na przełaj w wielodymensyjnej przestrzeni i do środka na skróty.
Koncze czytać Robeta Monroe i sie strasznie ciesze ,ze jego fazowanie to moje rozrywanie.
jeje

jeje
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 08.05.2008 - 07:59
Post #9

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




OOBE REBELIA II STOPNIA

- Ooberebelia 2 stopnia to próba zrozumienia zjawisk związanych ze śnieniem.
- to odważne wzniesienie się do punktu duchowego i angażowanie części analitycznej w zrozumienie czym się jest i czym jest świat materialny.Przy pomocy ćwiczeń zapoznanie się ,ze swoimi osobowymi częściami .
- sporo introspekcji i praca w zespołach,
-II stopień to użyczenie swojej energii drugiemu człowiekowi, by mógł osiągnąć zmiany stanów świadomości, niemożliwych do osiągnięci przy amatorskiej samodzielnej pracy.
- II stopień oobe rebelii to 2 ciała niefizyczne dla jednego.
Profile CardPM
+Quote Post
Noble
post 08.05.2008 - 09:25
Post #10

Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 546
Dołączył: 13.08.2006
Skąd: astral
Nr użytkownika: 3




jestem za :) to kiedy mi użyczysz swojego ciałka niefizycznego ?
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 08.05.2008 - 19:30
Post #11

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




Cialkami zajmuje się już 13 lat. Niestrudzenie wraz z niefizycznymi przyjaciółmi sprawdzałem krok po kroku niefizyczne dymensje.Towarzyszyli mi za dnia jak i w nocy. Dziękuje wam niefizyczni przyjaciele. Została mi jeszcze ostania dymensja ,który znam juz co prawda od lat ale nie analizowałem jej zafascynowany niefizycznym światem.
Czas na zmiany w moim życiu. Czas na prace w realu i podrożę po świecie .Pragnę zobaczyć świat jak niemowlak i zapoznać się z nim od nowa , zapominając to co dowiedziałem się o moich niefizycznych czesciach.
Ruszam w dalekie fizyczne wyprawy po świecie jako karierowicz , podróżnik, tata i sąsiad. Będę grał w piłkę , objadał się pomarańczami i oglądał gwiazdy popijając piwko
. Zyczcie mi szczęścia.
Ciaka w komplecie spisze za 2 lata.
Co jakiś czas popisze o moich przygodach z reala.

Wklejka o fazowanu.
Przeglądam wszelkie wyjaśnienia dotyczycie fazowania i ciągle jestem z ich opisów nieszczęśliwy .Nie wychwytują one zakulisowych mechanizmów i stawiają postrzegającego przed nieruchomym monitorem wydarzeń. Jak w rzeczywistości fizycznej psycholodzy ,tak podróżnicy wyciągają z postrzeganego, wszystkiego co jest możliwe do postrzeżenia. Powoduje to zrównanie wiele różnorodnych zjawisk i wymieszanie ich w jednym kuble.Fazowanie zabija własne dzieci i czyniąc mało przydatnym oobe w życiu codziennym. Niskie fazy zasługują na szczególne badania .W nich ukryty jest klucz. Fazowanie nie trzyma się kupy i szkodzi rebelii.
Stawia podróżnika w stan bezmyślności i skuwa mu rozum. Wyjaśnia zbyt mało i sie nie przyjmie na dłuższa metę.
Konieczne będzie wprowadzenie większej introspekcji i obserwacji zjawisk rozgrywających się na zewnatrz śniących .
Niskie fazy - to piaskownica czesto slyszalem. Tak, oczywiście piaskownica, ale najpierw trzeba babki z piasku poklepać by brać się za budowanie mostowo.
W ciągu roku przedstawię poszerzona wersje oberebeli II

Gdzie jesteś,- spytałem. Starając sobie przypomnieć zdarzenia, kierowałem uwagę w rożna strony wnętrza lokalu, penetrując wzrokiem jego zakamarki. Wytwarzając w wyobraźni jego obraz , coraz szybciej szybowałem uwaga po rozrzucanych na budowie przedmiotach. Odczucia bezradności zastąpił powoli wewnętrzny spokój i cisza . Znowu jestem astralna świadomością. Szukając pojemnika, spytałem ponownie. Gdzie jesteś? Stoję bez ruchu, nieświadomy ciała fizycznego, oczekując jakiegoś wyraźnego znaku ze strony astralnego ciała. Impuls niczym echo przeszłych wydarzeń, kieruje mnie do klęczących rzemieślników. Klik,- pełna świadomość ,- szukałem przecież pojemnika a nie miłego towarzystwa. Gdzie jesteś ,- ponawiam pytanie. Kierowany kolejnym impulsem, przeszedłem przez cale pomieszczenie, zatrzymując się naprzeciwko całego urządzenia. Uf,- to naprawdę działa, tylko znalazłem nie to czego szukałem. Szukając pojemniczka na farbę trafiłem na całe urządzenie do natrysku. Je znalazł bym sam bez trudu, wychylając głowę za narożnik ściany.
Przy kolejnej probie, wyobraziłem sobie jak odkręcam pojemnik od pistoletu. Będąc świadomym w ciele astralnym doskonale odczuwałem niefizyczne ruchy. Wizualizując pojemnik w ręce ,ponowiłem pytanie. Gdzie jest ten pojemnik trzymany teraz w ręce.? Zapadając w stan biernego oczekiwania, odczułem wyraźnie wskazany kierunek w którym miałem się udać, gdyż pojawił się we mnie charakterystyczny nacisk z nierozpoznawalnego na moja uśpiona wole , podlegającą tym razem bezpośrednio ciału astralnemu. Dochodząc do barku, stwierdziłem z rozczarowaniem ,ze pojemnika nigdzie nie ma. Nie działa, skwitowałem moje usilne próby.
Halo tam w dyskuuuuuu. Moj astralniak zwariował !!!. Ciągnie mnie po budowie zamiast wskazać mi miejsce poszukiwanego pojemnika. Przy kolejnej probie wylądowałem z 2 strony barka, naprzeciw wiadra z woda.
W tym momencie do akcji wkroczył mój niefizyczny przyjaciel. Włożyłem pewna rękę do wiaderka, wyciągając zapomniany pojemniczek. Gdzieś na peryferiach umysłu , rozległ się wesoły śmiech i życzliwe pozdrowienie. Pamiętasz jak 10 lat temu w Berlinie zabrałeś bez pytania wiaderko murarzom. Gdy się o nie upomnieli to się bardzo zawstydziłeś…….
Profile CardPM
+Quote Post
Qursant
post 12.07.2008 - 08:23
Post #12


Guests








Wooowww ;D Nareszcie zrozumiałem Zbyszka.
Okazuje się że dokładnie wiem o czym mówi.

Załóżmy że wchodzą dwie osoby do strasznego miajsca.
Jeden świadomy drugi nieświadomy.
Obydwoje się boją, ntomiast różnica polega na tym że świadomy swojego strachu nie traktuje
jako części siebie, bynajmniej nie na poziomie w którym się z nim utożsamia.

W jakiś sposób mam już podzielone ciałka, ale prawdą jest że nie potrafię ich poukładać.
M- Pozytywna energia, odpowiada za wszelkie pozytywne aspekty samego siebie.
N- Negatywna energia wszelkie negatywne.

L- Logika Wbrew pozorom nie odpowiada za logiczne myślenie ale bardziej za racjonalne ułożenie rzeczywistości Jej oprowadzanie nie powoduje natychmiastowych zmian postrzegania.

R- To jest nasze ja z którym utożsamia się większość ludzi.

RL to jest nasza logika która jest odczówalna na sferze świadomego ja.

P- Jest to tylko przedrostek do niesamowitych części

O- Pełni funckję rozwagi, rozwaga to w naszym umyśle cenny dar. Jest jak przyjaciel kierowany przez aniola stroza ktory dba o rownowage i rozwagę.

Teraz powstaje wiele możliwości.
R składa się z

R ma natomiast wiele poziomów
1 poziom
RR nasza podświadomośc
Rp świadomość
RO emocje
RU utożsamienie się z własnym umysłem
RT oraz RS poczcuei ciała oraz utożsamianie się z nim. Ponadto dodam że dochodząc do oprowadzanie tego poziomu miałem wiele obaw.
Pomyślałem co zrobi "opiekun" jeśli dam mu oprowadzić ciało, czy będzie chodził moim ciałem?
Doszedłem do wniosku że nawet gdyby miał całego mnie, nie zrobiłby nic wbrew mojej woli.
Toteż opowadzenie ciała na tym poziomie daje lekkość to coś jakby wpół prowadzenie.
Wysyasz wolę że chcesz podnieść rękę a energia wspomaga. Tylko tak wyjaśnię tą lekkość.

RW To już jest wola. Dochodziłem do poziomu oprowadzania woli.
Myslę że wszelkie myslenie typu coś nami zawładnie i nie będziemy świadomi jest mylne.
To poziom w którym nawet nieświadomi nie zdaliby sobie sprawy gdyby cokolwiek oprowadziło ją.

RZ - To te piękne uczucie które znane jest jako wychodzenie to jest stan poczucia siebie na najwyższym poziomie. Co nie znaczy że będąc po za ciałem jesteśmy
RZ to oznacza jedynie że utożsamiamy się z RZ

Ponadto
N takżę dzieli się na składowe
M również
Założę się że są tysiące składowych o jeszcze mniejszym kalibrze których poznać nie musiałem. Ponieważ byłyby to takie maciupeńkie punkty o bardzo złożonych nazwach Np

Najdrobniejsza jaką poznałem to składowy RL
Nazywa się

R przepadający oprowadzający ROW(RzeczywistyEmocjaPodniecenie), przepadający przepadający
oprowadzający RL przepadający oprowadzający ROU(RzeczywistyPoczucie Niższości)
Przepadający oprowadzający RL Prz/opr RLN (Realną logikę Negatywu) prz/opr
PRLN(PoczucieRealnegoNegatywu)Który oprowadza RL a na koniec oprowadza R

Długie prawda? To tak jak działają w nas energie w trakcie zwykłego zdarzenia które miał za pewne każdy ja natomiast zareagowałem w ten sposób.

Siedząc na ławcę zobaczyłem zajebiście piękną kobietę. Spodobała mi się i chciałem do niej zagadać natomiast jej uroda mnie zablokowała.
Ach ten nasz umysł ;D

Nazwanie energii to dobry klucz do zrozumienia naszego umysłu.
Kiedyś poprosiłem opiekuna, wypada stwierdzić że rozmawiam z nim po tylu miesiącach w których powierzałem się wręcz diabłu i nigdy nic mi się nie działo jest wystarczającym dowodem.

Kiedyś powiedziałem takie słowa
Wiesz.. wydaje mi się że jestem już gotowy abyśmy podnieśli poprzeczkę...
Opiekun w Ciele.
Nie wiedziałem po co mi to dokładnie chciałem po porstu sprawdzić. Szukałem uniwersalnego lekarstwa gdy jest żle a myślę że każdy kto przeżył coś podobnego do wejścia opiekuna wie co to znaczy.
Swoją drogą niezrozumiała miłość i spokój. To jest tak jakbyś wiedział że jesteś pod skrzydłem dosłownie pod skrzydłem anioła.

Odczytałem słowa opiekuna. Niepamiętam ich dokładnie.
Natomiast powiedział coś o
Przpadnieciu siebie i wejściu w aurę jak sądzę. Ale dodał coś co mnie przestraszyło.
Powiem rozwadzę, przepadnie i oprowadzi RL a wtedy RL prawdopodobnie oprowadziłby
Poczucie innego ciała w śrdoku siebie co daloby poczucie tych wszstkich ciekawych rzeczy
natomiast jak na razie przepadanie rozwag jest dla mnie malo zrozumiałe.

Rozwaga jest jak cement cegly maga byc ale zeby sie trzymaly muszą być trzymane.
Bardziej przestraszylem się że raz przepadnieta rozwaga da mozliwość innych wejść.
Podchodzę do tego jak do rozszczelniania się.


Opowiem natomiast coś jeszcze o rozwadze.
Pewnego razu będąc na świerzym powietrzu poprosiłem o oprowadzenie i poprowadzenie logiki oraz aby opiekun stal sie oprowadzony i poprowadzony przez logikę. Co jest dość ciekawę.
Natomiast samo w sobie L na tym poziomie nie jest odczówalne. Jego odczucie wchodzi na wyższych częściach więc było to jakby powiedzieć zaczęcie od korzenia.
Chciałem niesamowicie się czuć, oraz śmiać się!
Tutaj postanowiłem użyć roswagi aby przepadła i oprowadziła RL.

To czego doznałem było dziwne, gdybyście mnie wtedy zobaczyli.
Szedłem sam promenadą, ciesząc się jak głupi do sera. Mijając ludzi zacząłem czuć w środku
narastający śmiech. Tak jakbym śmiał się jeszcze na niższym poziomie.
Co ludzie pomyślą chciałem to zatrzymać.
I naglę na środku promenady wybuchłem najszczerszym najprawdziwszym w życiu śmiechem.
śmiałem się jak nigdy, nawet najlepsze komedie nie dają takiego szczerego śmiechu.
Gdy trochę opadł poszełem szybko gdzieś w bok, przecież nie mogłem tak się śmiać.
Byłbym niezrozumiały dla ludzi.
Emocje opadły, zatrzymane moją logiką i narastającą wolą.

Części składowe ma każdy. Dla większości ludzi są one cihymi pracusiami.
Podczas moich działań kilka z części składowych zaczeło się buntować.

Tak więc mam po swojej stronie Opiekuna, jeśli to na prawdę on bo nie wierze że spełniałby tak moje prośby niczym survitor. Choć ma swoje zdanie i nigdy nie dał mi zrobić czegoś czego co miałoby strasznie zły wpływ.

Np Nigdy nie pozwolił mi zniszczyć, usunąć N Całej.
Twierdząc że jej energia oprowadziłaby we mnie zbyt mocny stan. Jako człowiek bez negatywnego nastawienia strachu stresu wątpliwości oporow poczułbym się jak bog.
W ten sposób mógłbym zrobić krzywdę sobie i innym.
Tak mniej więcej to uzasadnił podając mi reakcje przyczynowo skutkowego oprowadzenia części.

Demonica, Energia która zapytana czego dla mnie pragniesz opwoieidziała
POS oprowadzającego RL
ROD oprowadzającego RL

Mówiąc po ludzku pragnie abym zawsze czuł się zaje*isty <pos poczucie wyższości>
RoD Tu już chodzi o gen Wiadomo że cipka myśli inaczej alfons myśli inaczej ROD
to sposob myślenia Drania ch*** chama i arganckiej szmaty xD

I przeciw mnie stoi N jej zadanie to mnie denerwować ;D I udaje jej się bo nie bardzo wiem co z nią zrobić ;D
+Quote Post
Zbyszek
post 21.07.2008 - 11:32
Post #13

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




Kawal dobrej roboty. hm. Nie miałem czasu się dokładniej przyjrzeć co czym nazwałeś ale w wolnej chwili postaram się dokładniej zrozumieć twój tekst.
Bralem pod koniec tygodnia udział w ustawieniach rodzinnych w Boguszewie. Sławek, wspaniały mistrz - praktyk, rozstawiał nas po pomieszczeniu i rozgrywaliśmy bardzo ciekawe akcje. Działo się masę niezrozumiałych dla mnie zjawisk. W czasie ustawiania dotyczących moich rodzinnych stosunków , rozegrała się na srodku sali wręcz dramatyczna akcja . Pewna pani dostała bolesci brzucha a wybierane nieznana silą osoby dołączały, przeobrażając sie w rożne postacie. Była maszerująca w miejscu pani i pan z plecakiem w reku. UUU ale sie działo. Miałem trochę wgląd w niefizyczna warstwę i postrzegałem w międzyczasie ruch ciał niefizycznych. Za jakiś czas spisze przygodę i wkleje na blogu. Dotyczyć będzie naszej nieświadomej części i roli w tym naszej gwiazdki.- iskry swiadomosci. Wpadając w stan atmy dałem się prowadzić mojej wyższej części , sklejając się z nią bez udziału mojego osobowego ego.


http://www.wiedzaozyciu.eu/


Ustawienia są prowadzone pod Poznaniem ,są otwarte i można poproscic o uczestnictwo. Dobra rzecz dla wszystkich badaczy stanów swiadomosci.

Spotkałem również urocza panią, badająca szczytowe stany swiadomosci. Porusza zagadnienia w temacie, wiec wklejam linka. Nie zaglądałem tam jeszcze ale to co opowiadała mi urocza pani ,wydało mi się interesujące. Zwłaszcza rola traumatycznych przeżyć w dzieciństwie.

http://www.peakstates.com/
Profile CardPM
+Quote Post
Qursant
post 21.07.2008 - 21:21
Post #14


Guests








CYTAT(Zbyszek @ 21.07.2008 - 12:32) *
Kawal dobrej roboty. hm. Nie miałem czasu się dokładniej przyjrzeć co czym nazwałeś ale w wolnej chwili postaram się dokładniej zrozumieć twój tekst.


Byłbym wdzięczny, gdyby twój sposób spojrzenia zderzyć z moim który przedstawiłem , może nowe spojrzenie na to co nazwałem pozwoliłoby mi dalej dążyć do celu!
+Quote Post
MetaPsyche
post 21.07.2008 - 21:44
Post #15

Niepoprawny racjonalista
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1042
Dołączył: 05.03.2007
Skąd: Kalisz
Nr użytkownika: 703




CYTAT(Zbyszek @ 21.07.2008 - 11:32) *
Ustawienia są prowadzone pod Poznaniem ,są otwarte i można poproscic o uczestnictwo. Dobra rzecz dla wszystkich badaczy stanów swiadomosci.


Możesz podać więcej info na ten temat (tzn. w jakich dniach, godzinach, od kiedy i do kiedy oraz gdzie konkretnie się to odbywa)?
Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 26.07.2008 - 21:02
Post #16

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




RELACJA Z MOJEGO USTAWIENIA
Opisze przebieg mojego osobistego ustawienia, bo na jego przykładzie będzie można dokładniej się przyrzec opisywanym prze ze mnie zjawiskom.
Pocztowo chcieliśmy z Contich, Kissem i Wolfgangiem postawić pytanie, dotyczące rodzajów połączę naszego ducha z jego wyższymi częściami. Sławek mnie wtedy uprzedził.- im mniej aktorów tym łatwiej o sukces. Uuuu 6 ciałek człowieka, plus wyższa jaźń, - jak ja mam im to przedstawić, skoro większość z osób zaledwie słyszała o ciałkach, kierując się stalowa zasada unieruchomionego obserwowania.
Zaniechałem jednak tego planu, myśląc o mojej córce. Taka okazja nie nadąża się zbyt często. Sara często miała paskudny nastrój, wpadaj, co rusz w depreche. W czasie mojego ustawienia, spytałem o przyczyna jej rozdrażnienia, oczekując jakiegoś wyjaśnienia.
?a wiec nerwowość i rozdrażnienie córki, - powiedział Sławek, zawężając do paru słowach mój problem. Rozglądając się się po Sali, poprosiłem spojrzeniem w oddali siedząca panią o reprezentacje tej cechy charakteru mojej córki. Wstała ona z krzesła ustawiając się po środku sali. Nadsłuchując impulsów z własnego wnętrza, wzruszyć po chwili bezradnie ramionami, niczego nie wyczuwając. W ciągu paru minut kilkakrotnie wpadłem w króciutki trans, nie dostrzegając pojawiającej się we mnie obecności mojej wyższej jaźni. W którymś momencie zamarł we mnie wszelki ruch i zauważyłem wymykające się ze mnie ciało astralne w kierunku przyglądającej mi się osoby. Nastąpiła miedzy nami komunikacja niewerbalna. Szubko przepływające miedzy nami myśli były dla mnie ledwo czytelne, tak jak by treść rozmowy prowadzona była przez jakąś moja zewnętrzna część mnie samego, niepodlegająca jednak mojej woli. Kolejności użytych skojarzeń w tym dialogu, prowadzona była przez niezależna ode mnie, samo określająca się Jaźń.
Po chwil, moja uwaga, kierowana ta sama przyczyna wylądowała na kolejnej uczestniczce. Tracąc wcześniej ciało astralne, postrzegałem ja w planie mentalnym. Brak wyraźnie rozpoznawalnych Kotorów ciała mentalnego, nie przeszkodził mi w jej rozpoznaniu i przeprowadzeniu kolejnej rozmowy. Trochę odmienna w treści rozmowa, przebiegała o wiele szybciej, nie pozostawiając po jej ukończeniu żadnego śladu w mojej pamięć. I tym razem nie ja prowadziłem. Wyczuwałem swoja bierna uwagę, starająca się zrozumieć przebieg rozmowy. Utykając świadomością w moich niefizycznych płaszczyznach, mogłem i tym razem się jej tylko przysłuchiwać.
Po ukończeniu dialogów wpadłem w stan całkowitego bezruchu. Jedna z tych osób wstała i zaczęła maszerować w miejscu, co ocknęło mnie z transu. Jak na defiladzie podnosiła wysoko kolana, maszerując w jakimś wyśnionym miejscu. Stojący na środku sali, reprezentanci mojej rodziny, -3 wybrane osoby, kręciły się podekscytowane, -w tym 2 zaczęły się gwałtownie krztusić. Jedna z nich opowiadała o niezwykłym ciężarze, spływającym na nią w okolicy brzucha. Uklękła ona na podłodze ubolewając, iż więcej tego nie wytrzyma i prósząc o uwolnienie jej od niego. Sławek dostawił jeszcze jedna osobę, domniemając się, ze pojawił się jakiś nieznany nam aspekt, zdarzenia, wymuszając wkrótce szczęśliwe jego zakończenie. Polegało to a tym, ze wspólnie objęliśmy się za ręce i starając się zatrzeć wcześniejsze, nieprzyjemne wrażenia. W czasie niezwykle dynamicznej akcji, scalając się ponownie z obecnością, usunąłem z pleców ubolewającej na ból brzucha reprezentantki formę energetyczna, sporawej wielkości i o nieznanym mi przeznaczeniu. Dala się z łatwością usunąć, pozostawiając na wiele godzin bolesny ślad.
Po przyjeździe, dowiedziałem się się od mojej zony, ze przechodziła w tym samym czasie, bolesna grypę żołądka.
Przebieg ustawienia był dla mnie dosyć zagmatwany. Nie chodziło w nim tylko o moja córkę, gdyż pojawiły się się w nim odpowiedzi dotyczące pierwszego pytania, z którego przecież zrezygnowałem. Uczestnicząca wyższa jaźń w tym ustawieniu, posłużyła się moimi ciałkami niefizycznymi by zaplanować jego przebieg. Przy pomocy ciałek, zostały poinstruowane osoby jak maja się zachowywać i kto jaka może na siebie przyjąć role. Odłączenie mojej woli w tym organizowaniu było wyraźne. Zepchnięty w stan atmiczny, postrzegałem to, mogąc częściowo przysłuchiwać się się rozmowie. To zjawisko oddaje przecież wspaniale związek naszego ducha z nasza wyższa częścią, o która chcieliśmy spytać z Conti, Kissem i Wolfgangiem. Czyżbym dostał odpowiedz pytając o coś innego, zatroskany losem córki?
Sara uspokoiła się znacznie po maturze. Obciążona wcześniej stresem szkolnym, często traciła dobre samopoczucie. Hm, a może coś się stało, czego nie postrzegłem. Może jakiś aspekt jej życia uległ przemianie?
RESZTA NA PRYWATNYM BLOGU
http://cialka.net/rola-wyzszej-jazni-w-ust...ot_169.html/pl/

Profile CardPM
+Quote Post
Zbyszek
post 22.01.2009 - 11:11
Post #17

cialka.net
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99




Wolfgang wyjaśniał coś po angielsku Krzyśkowi, zafascynowany cyframi. Dowodów jest wiele, wszędzie można je znaleźć. Rozdzielamy sylaby, przydzielając im liczby.
W ten sposób odnajdujemy pierwotną zawartość myśli, która utraciła swoja formę w czasie tłumaczenia. Kontem oka postrzegłem na stole konstrukcje całego świata, nakreśloną w pospiechu na kartce papieru.
Dziwne gryzmoły pisakiem, przedstawiały skomplikowane formuły matematyczne przenikającego się wielodymensyjnego świata. Ach znowu to samo. Miesiącami wysłuchiwałem Wolfganga, opowiadającego jak to już zrozumiał i ze jest inaczej niż sobie to ludzie wyobrażają. Umęczony samym tym widokiem, poszedłem do Conchity. Usiadłem obok niej na leżance i zacząłem swoje opowieści, słuchała cierpliwie, co rusz potwierdzając roztropnym spojrzeniem. Rozciągnąłem się wygodnie na lewej części leżanki, rozkoszując chwila. Oh jak wspaniale sobie tak leżeć i rozprawiać o zmiennych stanach swiadomosci.
Ogarnęła mnie wewnętrzna radość, uf po raz któryś doceniłem rozkoszna beztroskość. Pogrążony w tym stanie, przegapilem pojawienie się niefizycznego przyjaciela.
DOBRZE , ZE KRZYSIEK ZAJĄŁ SIĘ WOLFGANGIEM, nic nie rozumie przecież po polsku....... Koniec wypowiedzi zatraciło swoje dźwięczne brzmienie, wyciszając się w matowym echu.
Siedziałem teraz na brzegu leżanki, nie zwracając uwagi na szybką zmiany mojej pozycji. Znalazłem się tam nagle. nie wykonując żadnego ruchu. Chwilowe rozjaśnienie pomieszczenia zadziwiło mnie na chwile, po czym wpadłem w bezruch. Nic się nie działo. Moja jaźń była jedyna postrzegalna płaszczyzną. Brak odczucia upływu czasu czy jakiegokolwiek ruchu, przerwała pojawiająca się nagle rozmyta astralna postać. Postrzegłem ja w ciele mentalnym jak przybliżała się do nas.<!--more--> Mgliste ciało astralne, w szybkim ruchu wniknęło w pomieszczenie przez ściany, nie zwracając uwagi na drzwi. Nie zdziwiło mnie to za bardzo. Nie dysponowałem moja dzienna pamięcią, umożliwiająca mi ocenienie niezwykłości tej wizyty. Cóż w tym dziwnego, przeszedł wiec jest i teraz się przywitał uściskiem astralnej dłoni. Zdałem sobie wtedy sprawę, ze stoję przy drzwiach, z już wyciągnięta rękę i się z nim witam. Wprawiło mnie to trochę w zakłopotanie, gdyż stało się to bez jakiejkolwiek mojej świadomej decyzyj.
Znalazłem się nagle w ciele astralnym, trzymającym rękę w serdecznym uścisku i słuchałem jego pytań. Pytał co tu robię. Bez wypowiadanych slow, był doskonale dla mnie zrozumiały. Hm, co robię, pomyślałem,- przyglądając się zakłopotany domownikom. Zastałem dziwny obraz. Chłopcy rozmawiali a Conchita dalej mi się przyglądała, leząc na leżance.. Rozmawiamy o zmiennych stanach swiadomosci, wyjąkałem zmieszany. A co sobie myślisz?
Wymiana myśli nabrała prędkości, nie nadarzam, coś mi umyka. Wiem ze jestem słuchany ale treść moich myśli przemyka mi przez uwagę zbyt szybko. Nie postrzegam jej. Ten ktoś odczytuje moja pamięć albo prowadzi ze mną dziwna rozmowę, w którą nie mam świadomego wglądu.
Upiorne wrażenie, czuje się trochę bezradny. Wyciąga ze mnie spostrzeżenia, moje wnioski. Ma wgląd w moja pamięć.
Postrzegam to, gdy przemykają mi się gdzieś w głębi, przelewając jak fala przez mojego oceniającego obserwatora, mój podmiot, moja jaźń.
Nie obawiam się tego, czuje, ze nie ma to żadnego znaczenia. Traktujemy jednomyślnie moja pamięć, jedynie jako ograniczniki mojego postępowania, zbiór informacji jakimi się kieruje przy podejmowaniu decyzji.
Co za kontrola, pomyślałem, rozładowując wewnętrzne napięcie. Ah,- nie ważne, przecież tez tak robię ze Staszkiem gdy komuś pomagamy.
Odczytujemy czyjeś motywy postępowania, wolni od oceny.
Jedynym kryterium jest wspólne dobro, resztę to ograniczenia jakie sobie ktoś na siebie narzuca. Zalezą one od jego duchowego rozwoju i celu jaki sobie stawia.
Czym była ta szybka rozmowa, kto rozmawiał z przybyszem? Domyślam się w tym udziału mojej Wyższej Jaźni. To ona rozwinęła moje skrzydła. Znam jej galopująca prędkość. Odczułem ja już wielokrotnie, nie mogąc za nią nadążyć.

Widać obcy przybysz znalazł co szukał, bo się ze mną pożegnał bez słowa, znikając parę metrów przed ścianą.
W tym momencie Conchita, zaśmiała się, wykrzykując. O MTJ-jociak przyleciał.
Dostrzegłem rozdygotany jej ruch w innym miejscu w stojącym już ciele astralnym. Podskakiwała z radości , wykonując zabawne grymasy.
Wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Zdałem sobie sprawę, ze zapomniałem cale to zajście i te wypowiedziane przez nią słowa, przywróciły mi i cala pamięć zdarzenia.
Na końcu tego niefizycznego doświadczenia zasnąłem, tracąc wspomnienia. Odzyskałbym je pewnie za jakiś czas, doszukując się chronologii wydarzeń. Pewne części takiego pobytu poza ciałem, zostają bardzo dobrze utrwalone w pamięci i dają się odtworzyć nawet po wielu latach i to z największymi szczegółami. Są one przyczyna niezgodności w relacjach osób biorących w nich udział, stajać się często przyczyną sprzeczek.
Po roku starałem się ustalić chronologie tej przygody.
Conchita powiedziała stanowczo, cały czas staliśmy naprzeciw siebie. To jest niemożliwe, by ktoś z nas leżał. Tam siedziała tylko córka. Gdy odczulam obecność tej niefizycznej osoby, wołając o MTJ-ciak przyszedł , staliśmy rozmawiając. Jestem tego pewna!
Ile mogło to trwać,- zastanawiałem się po roku. Kilkanaście sekund, może trochę dłużej. Czas wtedy się dla mnie zatrzymał, lub pędził za szybko.
Przypominając sobie rożne perspektywy postrzegania, zwróciłem uwagę na szybkie zmiany pozycji obserwującego. Leżąc , znalazłem się natychmiast w innej pozycji. Podając przybyszowi rękę, siedziałem na rancie leżanki i nagle pojawiłem sie przy drzwiach. Zmiany te następowały szybko i niepostrzeżenie dla mnie, bez możliwości ich ocenienia. Domyślam się , ze przelewałem wtedy świadomość w rożne ciałka niefizyczne, umożliwiające mi te gwałtowne skoki miedzy warstwami, miedzy rozświetlonym planem mentalnym a 3D -przestrzenią astralna. Zajęty zdarzeniem, rejestrowałem zaledwie zmieniające się stany swiadomosci. Chwile wykliknięcia, kończyły najczęściej jakaś sekwencje ruchu lub spostrzeżeń, tak jakby rozdzielona jaźń potrzebowała czasu, by powrócić do swojej pierwotnej i jednolitej formy.

PS. z ostatniej chwilki.
Właśnie czytam książkę znajomego, co przeżył trzęsienie ziemi.( 1000 śmiertelnych ofiar).
Budzac sie z komy,zaczął widzieć srebrny sznur wychodzący z głowy ludzi. Po wielu szalonych latach poszukiwań napisał książkę.
Sznur ścigał nawet helikopterem, szukając jego końca.
Zwierzęta nie maja żadnego sznura łączącego z WJ
-jak z nim porozmawiam to napisze resztę. Eh znam go od lat a nie wiedziałem o tym.

Ukrywał się:))
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
Start new topic