|
któż to wie, co to było, jeśli obe, to postaraj się by każde następne było już wynikiem normalnego, zaplanowanego działania, tj. łóżko, swój pokój, etc ;)
Ale w młodości ludzie różne rzeczy wyprawiają, ja w podobnym przypadku, kiedy 5h haftałem (ale ciężko nazwać ten stan przytomnością, bo się nie ruszałem, ot organizm zwracał a ja byłem w jednej pozycji), nie byłem w stanie się poruszyć, nie byłem w stanie mówić ani otworzyć oczu. Natomiast słyszałem wszystko jakby ze zdwojoną siłą, to tak jakby organizm sam wzmocnił słuch by choć trochę zwiększyć bezpieczeństwo - na prawdę jakbym miał supersłuch! Gdzieś tam w pewnym momencie zacząłem widzieć wokół ciała jakieś iskry, ale wziąłem to za jakieś haluny, a potem miałem jakieś wizje dziwne i bardzo realistyczne - też ciężko powiedzieć, czy gdzieś tam był zalążek czegoś, czy tylko mózg fiksuje od zmęczenia... jedno jest pewne, w skrajnych przypadkach zagrożenia życiem, lub ogromnego przeciążenia organizmu i mózgu dzieją się rzeczy niewiarygodne, choć wolę jednak nie próbować ponownie.
|