Co Dalej Z Polską I Co Z Religią? |
|
|
Gray
|
08.08.2010 - 20:50
|
Guests

|
CYTAT a na przyklad w byddyzmie tyle milosci (bo to jest nauka o udoskonalaniu siebie a nie o pomaganiu innym) Chciałbym Cię poprawić. Przede wszystkim zależy o jaki buddyzm Ci chodzi :) W buddyzmie tybetańskim wyróżniamy 3 główne kierunki: 1. Mahajana w której kształcisz postawę bodhisattwy: "Niezliczone istoty ślubuję wyzwolić." czyli jak widać chodzi nie o udoskonalenie siebie lecz pomaganie innym :) 2. Hinajana w której kształcisz się na postawę śravaki wtedy mówimy o udoskonaleniu samego siebie. 3. Wadżrajana w której tutaj zacytuję nawet wikipedię chodzi o to: "gdzie ideałami są postawa bodhisattwy, który rozwija miłujące współczucie (skt. bodhiczitta) dla pożytku wszystkich istot oraz zrozumienie natury rzeczywistości Siunjata i wiedzy o naturze Buddy." Sorka, że nie piszę na ten temat, robiąc offtop, jednak nie lubię gdy ktoś pisze o czymś znając tylko ogólniki :) Pozdro. W buddystach przede wszystkim jest właśnie tyle miłości, bo starają się jak mogą by być bodhisattwami, dając jak najwięcej radości i miłości innym. Jeszcze drugie ps: Piszesz, że w tym kraju jest tak źle, jednak wcale tak nie jest, bo gdybyś żył w afryce, ameryce południowej, sporej części Azji czy gdzieś indziej np innym muzułmańskim kraju wtedy miałbyś powód do zastanawiania się. Tutaj siedzisz przed kompem, masz neta jedzenie telewizje, sklepy, alkohol, czego dusza zapragnie. Rozmawiałem ostatnio z panią mieszkającą na stałe w Holandii. Powiedziała, że w ciągu ostatnich lat wiele się pozmieniało i z przyjemnością wróciła by do kraju, lecz nie może. Wypada docenić to co masz, bo zawsze mogło być gorzej. Z buddyjskiego punktu widzenia, ludzie mieszkający w środkowej Europie, czy w ogóle w Europie mają dobrą karmę, chociażby tylko dlatego, że mogli się odrodzić w takim miejscu, a nie w Afryce np.
|
|
|
|
|
|
Amras84
|
08.08.2010 - 22:03
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 389
Dołączył: 05.01.2010
Skąd: Jaworzno/Cieślin
Nr użytkownika: 7649

|
Religia katolicka dla tych, którzy zastanawiają się nad wszytskim, jest często: - Tym do czego są wszystkie religie wykorzystywane, czyli środek do manipulacji i sprawowania kontroli nad pospólstwem - Przestarzałym systemem religijnym, mającym na celu wyjaśnienie pewnych niezrozumiałych zagadnień - Prostą ścieżką do wzbogacenia się i obrania władzy kosztem ślepo wierzącej masy
I niestety często tak to w praktyce wygląda. Często też samo pospólstwo wykorzystuje te religię by razem wybić się ponad tych, którzy poza religię ośmielają się zaglądać, ośmielają się zadawać pytania, poddawać "fakty" biblijne w wątpliwość itd. itp.
Winni temu wszystkiemu są duchowni, którzy wg. pisma Św. mają nauczać w Imię Pańskie, a robią z tego niezły interes. Czasem świadomie a czasem nieświadomie, budują lokalne imperia wiary, poświęcone Bogu, zapominając jednocześnie o tym że za środki przeznaczone na budowę pozłacanego ołtarza, możnaby pomóc wielu potrzebujacym. Wiernych uczą reguł i sztywnych zasad postępowania, uczą wierszyków zwanych modlitwami. Nie uczą jednakże jakie duchowe wartości mogą z takich modlitw wypłynąć, nie uczą jak wielką siłę może posiadać symbol i jaka jest mechanika korzystania z symboli, nie uczą czemu mają służyć obrzędy religijne, i jak do nich podchodzic mentalnie by wynieść z nich prawdziwe korzyści.
A sami wierni. Tworza zwartą grupę "wierzących" a wszystkich spoza tej grupy boleśnie odtrącają głosząc przy tym hasła o tolerancji i zrozumieniu. Sami siebie rozumieją chyba że chodzi o interesy i dobra materialne... wtedy religia schodzi na drugi plan.
Pozostaje jeszcze kwestia tego że wiara wiarą, a Ci co faktycznie jakoś próbują wierzyć, patrzą na tych którzy "wierzą" dla własnych korzyści. I wtedy powstaje takie samo napędzające sie koło: "Oni robią nas w h*%# za pomocą religii to dlaczego mamy się dawać". Przecież oko za oko, ząb za ząb. Tak właśnie wygląda religia w naszym kraju i nie tylko w naszym. I z tych między innymi powodów zrezygnowałem z jej wyznawania, czasami tylko fałszywie biorąc udział w niektórych obrzędach. Wychowałem sie w tej religii, ale swoje myślę i akceptacji bym się ze strony innych "tolerancyjnych wiernych" nie doczekał. Żeby nie było jestem osobą głęboko wierzacą, jednak wiarę od religii oddzielam bardzo grubą krechą.
Przy tym wszystkim uważam że religia katolicka wcale nie jest zła. Zła jest tylko jej interpretacja, zrozumienie, przedstawianie i sposób wykorzystania. W innym wypadku mogłaby być czymś naprawdę wartościowym dla duszy i dla ciała.
|
|
|
|
|
|
Gray
|
09.08.2010 - 19:25
|
Guests

|
CYTAT Ja jestem drogą i prawdą, i życiem Wg. mnie przede wszystkim Jezus miał na myśli odkrywanie swojej własnej boskości, a nie ślepą wiarę w niego. Zależy kto i jak interpretuje, czy ślepo czy z otwartym umysłem. CYTAT Nieżyjący już koreański mistrz Zen (Soen Se Nim) Seung Sahn o całej ścieżce Zen (wszystkich jej etapach) mówił słowami Jezusa - Zen jest Drogą, Prawdą i Życiem, gdzie: Droga - to doświadczanie najgłębszej ciszy, Pierwotnego Punktu, boskiej natury, Pustki: Prawda - to doświadczanie czystości wszystkiego - piękna i miłości zawartej we wszystkich ludziach i rzeczach, które widzimy, gdy nasz umysł wyciszy się i przestaje być pomieszany: Życie - oznacza bycie w pełni obecnym w każdej chwili naszego życia - właściwa i harmonijna reakcja na każdą sytuację; wyrażanie aktywnego Współczucia, opartego na dostrzeganiu czystości i miłości we wszystkim.
|
|
|
|
|
|
Zielarz Gajowy
|
09.08.2010 - 22:15
|
Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816

|
Wystarczy obrócić krzyż, chwycić za "rękojeść" i mamy miecz. Mam wrażenie, że dzisiaj wśród pewnych grup ludzi krzyż jest właśnie w taki sposób trzymany - gotowy do walki w imię niczego.
Zmiany na lepsze nastąpią tylko wtedy jeżeli człowiek uświadomi sobie znowu, że Matka Ziemia żyje i za jej pomocą można rozmawiać z wszystkim...Dużo zależy od wychowania, ale trzeba pamiętać, że niedawno były wojny i to zresetowało umysły ludzkie i zablokowało innego typu myślenie i postrzeganie rzeczywistości.
Religie segregują ludzi i nie wiem czy i kiedy wszyscy ludzie na Ziemi będą znowu jednością. Póki co jest konkretny rozpiździel i nie widać na horyzoncie kandydata na wprowadzenie pokoju. Ziemia najwyraźniej jest miejscem, gdzie dobro i zło walczyły, walczą i będą walczyć jak nie w imię religii, krzyża to w imię dowolnie inne a to wszystko wydaje się być i tak bez znaczenia jak uświadomimy sobie, że kiedyś znowu Polska zostanie przykryta grubą warstwą lodu, Antarktyda znowu stanie się dżunglą i tak dopóki słońce nie zgaśnie lub coś w Ziemię nie trzaśnie. Cieszyć się należy każdym oddechem.
|
|
|
|
|
|
masa
|
10.08.2010 - 17:51
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1723
Dołączył: 25.02.2010
Nr użytkownika: 7779

|
Wiekszosc ludzi z tego forum ktytykuje chrzescijanizm zachwyca sie buddyzmem a zaloze sie ze 80% z nich nie przeczytalo nigdy nowego testamentu nie mowiac o starym. Moze w tym tkwi paradoks ze wychowani w chrzescijanstwie mysla ze go znaja.
Sciezka jezusa byla sciezka milosci dlatego tez w chrzescijanstwie najwazniejsza jest milosc, gdy Faryzaeusze zapytali Jezusa jakie przykazanie jest najwaznejsze odpowiedzial: Bedziesz milowal Boga swega z calego serca swego z calych sil swoich, calych mysli swoich a blizniego swego jak siebie samego"
Jezus to ciekawy gosc, robil cuda, umial zjednac sobie tlumy, wkurwic tak ze rozwalil targowiksko w kosciele a przeciez sprzedawali tam ludzie ktorzy mieli rodziny, dzieci i robili to zeby zarobic na "chleb", a on im to rozdupcyl. Albo przeklal drzewo ze nie wydda juz nigdy owocu bo akurat kiedy byl glodny z uczniami nie znalazl na nim zadnego. Co to drzewo bylo winne. Wiedzial tez ze czeka go proba w ktorej godzinnie zostanie sam a przeciez lubil otaczac sie tlumami. Czasem sobie mysle ze musialbyc strasznym skurczybykiem w poprzednim wcieleniu bo jego karma bylo umrzezc na krzyzu. Mowil tez duzo o milosierdziu Boga i otym ze grzechy trzeba odkupic. Przy nim Budda powiewa nuda.
Ten z koleji w przeciwjenstwie do poprzedniego urodzil sie jako ksiaze mial wszystko czego dusza za pragnie. Codziennie inne kobiety, piekne szaty, luksusy. Nie cierpial na samotnosc i mysle ze na brak odczuwania milosci tez nie. Porzucil jednak to wszystko w poszukiwaniu wolnosci. Jego sciezka byla sciezka swiadomosci. Mowil ze, zeby poznac prawde trzeba dzielic brylke zlota jak krusznik na najmiejsze czesci. Nie zachowalby sie jak jezus w swiatyni czy w przypoadku tego drzewa. Nie czynil cudow choc napewno posiadal moce psychiczne.
Do czego zmierzam, ze wszytsko zalezy od czlowieka nie od religi, mocherowe berety chodza do kosciola z samotnosci, zyjemy wspoleczenstwie gdzie ludzi starzy czuja sie ni potrzebni. Wlasnie w takich chwilach przy krzyzu czuja ze robia cos dobrego. Sa wtedy potrzebni spelniajac swoja misie czyniac dobro. Ten ktory odrzuca chrzescijanstwo jest takim samym fanatykiem jak oni tylko dziala z przeciwnie skierowanym biegunem.
Amen
|
|
|
|
|
|
rugwa
|
10.08.2010 - 18:09
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 115
Dołączył: 18.08.2009
Skąd: Turek
Nr użytkownika: 7321

|
Bywa, że religia oddala człowieka od Boga. Bywa, że oobe oddala człowieka od religii. Bywa, że oobe przybliża człowieka do Boga. Bywa, że człowiek staje się Bogiem. Bywa, że Bóg nie potrzebuje religii by być Bogiem.
oto słowo rugwy
|
|
|
|
|
|
Izra
|
10.08.2010 - 19:19
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 3
Dołączył: 09.08.2010
Skąd: Bydgoszcz
Nr użytkownika: 8062

|
Bywa = Normalne i też pasuje ;>
|
|
|
|
|
|
Shizmo
|
10.08.2010 - 20:04
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 105
Dołączył: 17.05.2010
Skąd: Lębork
Nr użytkownika: 7950

|
CYTAT(masa @ 10.08.2010 - 18:51)  Jezus to ciekawy gosc, robil cuda, umial zjednac sobie tlumy, wkurwic tak ze rozwalil targowiksko w kosciele a przeciez sprzedawali tam ludzie ktorzy mieli rodziny, dzieci i robili to zeby zarobic na "chleb", a on im to rozdupcyl. Albo przeklal drzewo ze nie wydda juz nigdy owocu bo akurat kiedy byl glodny z uczniami nie znalazl na nim zadnego. Co to drzewo bylo winne. Wiedzial tez ze czeka go proba w ktorej godzinnie zostanie sam a przeciez lubil otaczac sie tlumami. Czasem sobie mysle ze musialbyc strasznym skurczybykiem w poprzednim wcieleniu bo jego karma bylo umrzezc na krzyzu. Mowil tez duzo o milosierdziu Boga i otym ze grzechy trzeba odkupic. Przy nim Budda powiewa nuda. http://www.filmweb.pl/film/Cz%C5%82owiek+z+Ziemi-2007-322665Nie tak dawno temu obejrzałem ten film (link wyżej ;) ) "Po niespodziewanej rezygnacji profesora Oldmana z pracy na uniwersytecie, jego zaszokowani przyjaciele i współpracownicy przychodzą do jego domu aby się pożegnać i dowiedzieć skąd decyzja o wyprowadzce. Są zaszokowani, kiedy podaje powód swojej przedwczesnej rezygnacji: twierdzi, że urodził się 14.000 lat temu i nie chcąc wzbudzać podejrzeń (jego wygląd nie zmienia się od ukończenia 35 lat) co 10 lat zmienia całkowicie otoczenie..." Główny bohater filmu pan Oldman był uczniem Buddy. Po jego śmierci przeniósł się nad teraźniejsze morze śródziemne by przekazywać to, czego nauczył go Budda... On był Jezusem. Z racji tego, że nie potrafię opisywać/opowiadać treści jakiegokolwiek filmu polecam go obejrzenie. Choć gra w nim 9 aktorów i cały film toczy się w jednym pomieszczeniu to i tak trudno się przy nim nudzić ;)
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|