Najważniejsze uwagi
Mam nadzieję, że przejrzyście naświetliłem Ci techniki. Cała sprawa polega
na oddzieleniu świadomości - siebie, od c.f. Techniki, metody, jakie użyjesz
są nieistotne, liczy się końcowy efekt - wyjście z ciała. Skoro jesteśmy
już przy tej nazwie - wyjście z ciała - pora wyjaśnić wiele nieporozumień.
Czym jest świadomy sen, eksterioryzacja, OBE, podróż astralna lub też
wyjście z ciała, dostrojenie, przesunięcie fazy? To jedno i to samo! Wszystko
zależy od tego jak to sobie ponazywasz, możesz wymyślić swoją nazwę -
przygoda, puzzle, odcinek, lekcja.
Jeżeli we śnie odzyskałeś świadomość, jest ona pełna, przejrzysta, wiesz,
gdzie się znajdujesz, możesz analizować, ba nawet przypomnieć sobie, co
też masz właśnie do zrobienia tego dnia w F Ś - umiesz wymienić listę
dzisiejszych zakupów, określić orientacyjnie, która jest godzina, to wiedz,
że jesteś dobrze dostrojony w POZA. I znów możesz nazwać to środowisko
jak chcesz - Drugą Stroną, Rzeczywistością Niefizyczną, OSPUO lub też
Bardo, Planem Astralnym, Niebem, jakimkolwiek określeniem, które przyjdzie
Ci do głowy. Powtarzam, sen jest niczym innym jak wyjściem bez świadomości
lub też z silnym jej ograniczeniem. Mało tego, zamyślenie się w ciągu
dnia to też przesunięcie fazy, również bez świadomości. Od dawna opuszczasz
ciało, lecz robisz to bezwiednie.
Ze mną było tak:
Na początku, gdy bałem się tego zjawiska, nazywałem go świadomym snem bądĽ
snem na jawie. Pomagało mi to przekroczyć barierę lęku. Jednak, gdy chciałem
sobie poprawić samopoczucie, podnieść swoją samoocenę, napuszyć trochę
ego, wówczas mówiłem, że doznałem eksterioryzacji lub OBE. Te krzykliwe
nazwy wprawiały mnie w samozachwyt. Niezły ze mnie paw, co?
Innym razem, gdy nie chciałem z różnych względów dopuścić do swojej świadomości
doświadczenia, które przeżyłem przed chwilą w POZA, mówiłem: to tylko
sen, wszystko mi się przyśniło, żadne tam wyjście. Uruchamiałem swoje
mechanizmy obronne, byleby uciec od Prawdy. To nie było najlepsze rozwiązanie.
Wcześniej czy póĽniej i tak mnie Ona dopadała.
Pamiętam, gdy na początku, jak tylko zaczynałem wychodzić, jeden z autorytetów
wcisnął mi kit, że świadomy sen a OBE to całkiem inne rzeczy. Boże! Co
ja wyprawiałem w POZA. Gdyby nie pomoc Nie-fizycznych Przyjaciół, chyba
bym zwariował. Jak tylko odzyskiwałem świadomość po Drugiej Stronie - czyli to, co wielki guru nazywał świadomym
śnieniem - natychmiast używając wskazanych przez niego technik, próbowałem
zamienić świadomy sen w eksterioryzację. Gdy to nie pomagało - bo skąd
u diabła mogłem wiedzieć, że już jestem poza ciałem, unosiłem ręce w górę
i prosiłem o pomoc w zamianie świadomego snu w OBE. Płakałem, histeryzowałem,
tłukłem pięściami o ziemię. Dopiero po kilkunastu próbach Niefizyczni
Przyjaciele oświecili mnie. Dla hecy użyli głosu tego samego guru, który
wcisnął mi ten cały kit. A żeby było jeszcze śmieszniej, powiedzieli to
częściowo po angielsku.
Jakież spustoszenie może zrobić w głowie niekompetentna osoba, to przechodzi
ludzkie pojęcie! Dużo jest w tym mojej winy. Nie powinienem dawać się
tak otumanić. Autorytety, jeżeli nie posiadacie dostatecznej ilości wiedzy,
na litość boską - milczcie!
Przydarzyła mi się rzecz jeszcze gorsza, dostałem mocniej po pysku od tak
zwanego guru. Musiałem dochodzić do siebie ładnych parę tygodni. Nie powiem
Ci przyjacielu, co też takiego usłyszałem, w jaki perfidny sposób zostałem
zaprogramowany przez pewną osobę zajmującą się psychotroniką, gdyż nie
chcę Ci wyrządzić krzywdy. Zachowam to dla siebie. Pragnąłbym w tym miejscu
dodać tyle:
Gdy tylko uda Ci się doświadczyć... (wstaw tutaj swoją nazwę tego, co potocznie
nazywa się eksterioryzacją), natychmiast odetnij się od wszelkich wpływów!
To bardzo ważne! Daj sobie spokój ze zdobywaniem informacji na temat tego
zjawiska. Twoje i tylko Twoje doświadczenie jest najważniejsze! Książkę,
którą w tej chwili trzymasz w ręce, wyrzuć lub też oddaj komuś, kto jeszcze
nie zaznał WOLNOŚCI. Tobie nie będzie już potrzebna. Jesteś silny i samodzielny!
Jeżeli czytasz tę książkę, oznacza to, że interesujesz się parapsychologią.
Nazwa ta mnie śmieszy, ale lepsza jest niż ezoteryka lub okultyzm. Osobiście
bardziej odpowiada mi poszukiwanie utraconego DOMU, czy też eksploracja
JaĽni. Jeżeli zajmuje Cię powyższy temat, to pewnie masz już jakąś teoretyczną
wiedzę. Być może posiadasz małą biblioteczkę książek o tej tematyce. Jeśli
tak nie jest, a praca, którą trzymasz w ręce, stanowi Twoje pierwsze zetknięcie
z literaturą tego typu, to gorąco polecam Trylogię Roberta Monroe. Możesz
również poszperać w Internecie. Nie chcę dłużej w tym miejscu rozwodzić
się na temat technik wychodzenia z c.f. Można je znaleĽć wszędzie, wystarczy
dobrze poszukać. Przypominam Ci, gdy tylko wyjdziesz - wypieprz te wszystkie
informacje dotyczące eksterioryzacji do lamusa włącznie z moją książką!
Jest to sucha teoretyczna wiedza, a ściślej, Twoje przekonania. Wierzyć
- być przekonanym, to nie to samo, co wiedzieć. Tylko wiedza, którą posiądziesz
dzięki własnemu doświadczeniu - wychodzeniu z ciała - da Ci WOLNOŚĆ. Nikt
nie odwali roboty za Ciebie. Żadna książka, autorytet, guru, zbawiciel,
bóg, absolutnie nikt. Wiesz, na kogo możesz tylko liczyć? Na samego siebie.
I to zarówno tego, który w tej chwili trzyma tę książkę w ręku, jak i
również tego, który kończy już edukację bycia istotą ludzką - Absolwenta
Giganta.
W tym miejscu musisz przyjąć coś do wiadomości - zanim opuścisz ciało,
nie masz innego wyjścia jak najpierw uwierzyć, że jest to możliwe. Należy
wykorzenić z siebie tego małego, upierdliwego sceptyka, który notorycznie
powtarza, jak zacięta płyta: to niemożliwe, to niemożliwe... Gdy się go
nie pozbędziesz, nigdy nie otworzysz się na Zmianę. Zamkniesz hermetycznie
swój umysł, nie dopuścisz do niego Światła. Nadal będziesz błądził w ciemnościach
i spał.
Przyjacielu chcesz posiąść Wiedzę? Pragniesz odzyskać WOLNOŚĆ? Uwierz mi,
PARK istnieje! Najistotniejszym elementem, bez którego nie ma mowy o wyjściu
jest pragnienie. Czy masz motywację zrobić sobie coś do jedzenia, gdy
nie odczuwasz głodu? Spójrz jak intensywnie pracujesz, mając nóż na gardle
- niespłacony dług. Czy śpisz, gdy nie chce Ci się spać? Nie da rady zasnąć,
musisz odczuwać potrzebę snu, wtedy przychodzi to z łatwością. Bez głodu
nie ma motywacji do działania.
Często podsycałem swój głód do wyjścia zwykłym, fizjologicznym. Było to
na przykład ograniczenie kalorii, wstrzemięĽliwość seksualna. Gdy byłem
niezaspokojony, łatwiej przychodziło mi dostrojenie. Co takiego jeszcze
robiłem? Przestałem oglądać TV, to też spowodowało głód. Wykorzystywałem
telewizję tylko do szybszego przebudzenia się po nocnym śnie, by ułatwić
sobie trzeĽwienie poprzedzające eksterioryzację. Wówczas stałem gołymi
stopami na dywanie, gapiłem się w ekran i szybko zmieniałem kanały. Pomagało
to otrząsnąć się z nocnego letargu.
Swój głód do wyjścia możesz podsycić czymkolwiek. Możesz na przykład obiecać
sobie, że nie tkniesz łakoci, dopóki nie wyjdziesz. Jeżeli palisz papierosy,
to w momencie, kiedy skończysz czytać to zdanie, rzuć je. Od tej chwili
jesteś abstynentem. Swój głód nikotynowy wykorzystaj teraz jako paliwo
do wyjścia. Nie wpadnij na tak genialny pomysł i nie zacznij z powrotem
kopcić, gdy tylko uda Ci się dostroić. Lubisz piwo? Powiedz sobie, że
uraczysz się nim dopiero po udanym starcie. Rusz głową, wymyśl coś, cokolwiek,
bylebyś odczuwał głód. Następnie zaprzęgnij to do pracy. Gdy uda Ci się
wyjść, nagródĽ się obficie. Pozwól sobie na coś przyjemnego, kup sobie
coś. Może to być jakiś drogi ciuch, przedmiot. Będzie Ci on od tej chwili
przypominał o pracy nad sobą. Jest jeden warunek. Może to być tylko jedna
rzecz. Będzie Twoim magicznym talizmanem. Ilekroć na niego spojrzysz lub
będziesz go nosić, tyle razy zapragniesz wyjść z ciała. Jednak nie spocznij
na laurach, spraw sobie prezent tylko po pierwszym wyjściu. Potem nie
będziesz ich potrzebował. Czy może istnieć lepsza nagroda od wizyty w
PARKU, zasmakowania WOLNOŚCI, doświadczenia MIŁOŚCI od Niefizycznych Przyjaciół?
Kurtyna, jaką masz do rozdarcia, zbudowana jest przede wszystkim z lęku.
Irracjonalnego strachu przed Nieznanym. Nie bój się Przyjacielu, nie ma
absolutnie czego się bać. Pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno stałem przed
Nią i trząsłem portkami, to zupełnie normalne. Instynkt samozachowawczy
trzyma mocno w c.f., ale jest do opanowania. Nie wiem czego się boisz,
mogą być to te same lęki, które występowały u mnie, ale równie dobrze
całkiem inne. Wcześniej czy póĽniej i tak je pokonasz - pokochasz. Poza
tym Kurtyna może być zbudowana jeszcze z innego materiału. Może to być
na przykład lenistwo, chęć odkładania pracy na jutro. Nie daj się złapać
w pułapkę. Jutro nie istnieje! Jest tylko dziś, teraz!
Ponadto zasłona może być utkana z różnego typu uzależnień. Mam na myśli
przede wszystkim uzależnienie od życia w Rzeczywistości Fizycznej. Może
coś Cię trzyma? Zastanów się... Mnie przez dłuższy czas wiązał sport,
intensywne współzawodnictwo. Jedno jest pewne. Jeżeli coś Cię pęta, z
całą pewnością jest to jedna z emocjonalno-myślowych gier, z której czerpiesz
pewne profity. Powiedz, czy w każdej chwili możesz odejść z uczty, jaką
stanowi życie? Wyjść, pozostawić wszystkich gości, odłożyć niedokończony
kęs. Potrafisz to? Jeżeli nie, wiedz, że w coś grasz, jesteś uzależniony
od Ziemskiego Życia. Nie martw się, poradzisz sobie. Po pewnym czasie
zrozumiesz, że to tylko gra, nic więcej. Nie będziesz się o nią dłużej
zabijał.
Jeżeli tylko raz uda Ci się wyjść, dalej pójdzie jak po maśle. Zaskoczysz
o co chodzi, będziesz to robił automatycznie, wyrobisz w sobie coś w rodzaju
odruchu. Owszem będzie to nadal wymagało wysiłku, samodyscypliny, ale
będzie coraz łatwiej. Każde jedno wyjście zbliża Cię do doskonałości,
perfekcji.
Załóż dziennik. Notuj w nim swoje sny, wyjścia oraz spostrzeżenia. Przyda
się to wszystko do póĽniejszej analizy wydarzeń. Zbieraj jak najwięcej
doświadczeń w POZA. Prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu - odzyskanie
WOLNOŚCI - jest wprost proporcjonalne do liczby wyjść. Im częściej będziesz
wychodził, tym lepiej. Pamiętaj jednak, że dostrajasz się do Drugiego
Świata, by uzyskać poszerzoną świadomość, a nie po to, by zapisać jak
najwięcej kartek w dzienniku.
Pomocny może być dyktafon. Zawsze miej go przy łóżku. Gdy będziesz nagrywał
swoje relacje z POZA, miej oczy zamknięte, ułatwi to sprawę. W ostateczności,
gdy nie posiadasz takowego urządzenia, powiedz na głos to, co przed chwilą
Ci się przytrafiło w OSPUO. Ma to ogromne znaczenie. Taki zabieg spowoduje,
że jeszcze lepiej to wszystko trafi do Twojej świadomości, utrwali się
w Banku Pamięci. Ponadto zdając relację, przeżyjesz ją jeszcze raz.
Bardzo istotnym elementem jest ostatnia myśl, jaką będziesz miał w głowie
tuż przed Saloonowymi Drzwiami w Kurtynie. Musi być ona związana z pragnieniem
wyjścia. Bywało i tak, że na chwilę traciłem świadomość - przeciskałem
się przez Drzwi, a następnie ponownie ją odzyskiwałem już w POZA. Nie
byłoby to możliwe, gdyby w moim umyśle gościła myśl niezwiązana z wyjściem.
Gdy rozmyślałem o niebieskich migdałach, wówczas całe dostrajanie zakończone
było fiaskiem - zasypiałem i budziłem się dopiero nad ranem. Pamiętaj!
BądĽ skoncentrowany na wyjściu do samego końca.
Jeżeli masz kłopoty z koncentracją, poćwicz ją, używając na przykład, obrazów
do synchronizacji półkul. Można je kupić w sklepach ezoterycznych lub
też ściągnąć z Internetu. Gdy jesteśmy przy synchronizacji mózgowej -
na rynku można kupić za astronomiczną cenę specjalne dĽwięki. Kolega się
na nie napalił, spodziewał się bóg wie czego. Jednak prócz rozczarowania
i pustego portfela niczego mu nie przyniosły. DĽwięki te wyciszają umysł,
ułatwiają
relaks, ale nie myśl, że wykonają całą robotę za Ciebie. Dla mnie osobiście
były zbędnym balastem. Już umiałem jeĽdzić, więc nie potrzebowałem dodatkowych
kółek.
Czy dieta ma jakieś znaczenie? Owszem ma. Nie oznacza to jednak, że masz
przejść na wcinanie korzonków i kiełków. Chodzi o to, że niektóre pokarmy
oddziaływają na umysł. Należy dostosować to, co wkładasz do ust z aktualnym
stanem psychofizycznym. WeĽmy na przykład węglowodany proste (cukier,
słodycze, ciasta i tym podobne). Są częstą przyczyną gwałtownego skoku
insulinowego. Niekiedy może być on pomocny (gdy chcesz się wyciszyć),
może też przeszkadzać (kiedy Cię nazbyt uśpi). Z kolei pokarmy bogate
w proteiny (np.: mięso, jaja, sery) pobudzają umysł. Zaobserwuj, jak czujesz
się po befsztyku, a jak, gdy zjesz furę ciastek lub talerz ciepłych klusek.
Po tych ostatnich sam będziesz jak ciepłe kluski. Przed wyjściem najlepiej
nie być najedzonym. Zbyt obfity posiłek powoduje ospałość i ociężałość
umysłową. Gdy mówię o diecie, należałoby wspomnieć o pewnej zależności,
którą zaobserwowałem. Otóż najczęściej po powrocie do ciała mam silne
pragnienie. Potrafię nawet wypić naraz trzy szklanki wody. Jednocześnie
czuję, że tylko ona jest w stanieje zaspokoić. Suchość w ustach często
utrzymuje się przez parę godzin po powrocie. Piję jak smok czystą mineralną
wodę i co pięć minut latam do ubikacji. Obserwuj swój organizm, słuchaj
jego głosu, daj mu czego potrzebuje w danej chwili. Unikaj pokarmów powodujących
wzdęcia. Wiesz, co kiedyś cofnęło mnie do c.f. i to w samym środku bardzo
ważnej Lekcji? Nie mylisz się, to był bąk. Dobrze jest odżywiać się zdrowo.
Spożywać w regularnych odstępach czasu wartościowe, odżywcze posiłki.
Wówczas poziom cukru we krwi utrzymuje się na stałym poziomie, jesteś
przez to bardziej odporny na stres, naenergetyzowany i regenerujesz siły.
Jak mówi przysłowie: W zdrowym ciele, zdrowy duch. Ponadto staraj
się, aby Twój pierwszy posiłek po powrocie był dość obfity. Spowoduje
to lepsze zakotwiczenie w ciele, postawi Cię na równe nogi i mocno uziemi.
Jednak spożyj go dopiero po zdaniu relacji do dziennika lub dyktafonu.
Dlaczego? Ponieważ łatwiej będzie Ci sięgać pamięcią do minionego doświadczenia
na głodniaka.
Nie chcę w tym miejscu wyjść na skrzy wieńca zawodowego - z wykształcenia
jestem nauczycielem wychowania fizycznego, ale niebagatelną rolę odgrywa
aktywność ruchowa. Powoduje lepsze dotlenienie mózgu, dzięki temu umysł
jest bardziej bystry. Ponadto wysiłek fizyczny przyczynia się do zmęczenia
ciała, ułatwia jego relaks. Nie wspomnę tutaj o zwiększonej odporności
na stres i zmniejszeniu poziomu lęku. Ciężka praca fizyczna uwalnia z
nadmiaru agresji, pozwala ją kontrolować. Pod pojęciem wysiłku fizycznego
nie mam na myśli tylko sportu. Równie dobrze może to być jakikolwiek inny
rodzaj ruchu. Chodzi o to, żeby zmęczyć ciało, wówczas łatwiej będzie
Ci się z niego wyrwać.
Omówię jeszcze dość ważną kwestię, mianowicie pozycję c.f. przed startem.
Ułożenie go musi być adekwatne do aktualnego stanu rozbudzenia. I tak,
jeżeli jesteś bardzo senny, z jakichś powodów nic mogłeś się rozbudzić,
nawet półtorej godziny trzeĽwienia nie pomogło, nie kładĽ się, tylko wychodĽ
z pozycji siedzącej. Jeżeli siedzisz na fotelu, zabezpiecz się przed ewentualnym
upadkiem. Oprzyj delikatnie głowę o oparcie. Nie tul jej wygodnie jak
do poduszki, bo możesz zasnąć. Postaraj się, by szyja była w lekkim napięciu,
przez to będziesz czujny. Teraz lećmy dalej. Klatka i brzuch wypięte,
dłonie splecione i ułożone na podbrzuszu. Możesz je również ułożyć z boku,
najlepiej grzbietem do góry tak, byś miał do ostatniej chwili kontakt
z fotelem, uziemieniem. Teraz nogi. Ugięte w kolanach pod kątem prostym,
a stopy całą powierzchnią mocno na ziemi. Pozycja taka silnie zakotwiczy
Cię w FŚ. I tak ma być. Utrzymuj się w c.f. najdłużej, jak tylko zdołasz.
Jeżeli zauważysz, że odpływasz w sen, wówczas silnie skoncentruj się na
uziemieniu - stopach. Poruszaj nimi, potrzyj o podłogę. Masz teraz kilka
punktów podparcia - potylica, grzbiet, pośladki, stopy. Koncentruj się
na nich, lecąc w górę i w dół lub też na wyrywki. W ten sposób wzmocnisz
zakotwiczenie. Spokojnie, miarowo oddychaj, Z rozluĽnieniem ciała nie
będziesz miał problemów, przecież jesteś niewyspany. Ciało samo się rozluĽni.
Twoje zadanie to tylko utrzymać umysł w czujności. Gdy poczujesz, że faza
się przesuwa, nie przyspieszaj tego procesu, czekaj spokojnie, obserwuj,
ona sama się wyrówna i wyostrzy.
Tak naprawdę to wyjście z c.f. jest bardzo proste. Uwierz mi. Przypomina
to świadome zasypianie. Ważne jest Twoje nastawienie. Stan umysłu poprzedzający
OBE charakteryzuje się silną koncentracją na osiągnięciu celu. Wszystko
stawiasz w tej chwili na jedną kartę, jesteś w Teraz, a w Twojej głowie
rozbrzmiewa tylko jedna myśl i idea - Wychodzę! Na niczym Ci w tej chwili
nie zależy tak, jak na wizycie w PARKU.
Wróćmy do pozycji startowych. Kolejną będzie półsiedząca lub jak kto woli
- półleżąca. Przypomnę Ci, że każdą z pozycji należy dostosować do aktualnego
stanu rozbudzenia. Nie muszę Ci chyba mówić, że cały wykład na temat metodyki
opuszczania ciała dostałem od Niefizycznych Przyjaciół na Lekcjach w OSPUO.
Przyjmijmy, że w tej chwili jesteś równie śpiący jak i rozbudzony. Czyli
przyjmiemy ułożenie ciała pośrednie. Połóż się na plecach. Wsuń coś pod
nie, kilka poduszek lub stertę kocy tak, byś ułożył swój tułów mniej więcej
pod kątem 45° względem podłoża. Jeżeli masz tendencję do chrapania, odchyl
głowę do tyłu, udrożnisz w ten sposób drogi oddechowe. Nogi
ugnij w kolanach tak, by stopy całą powierzchnią przylegały do podłoża.
Jeśli jesteś na łóżku, w którym codziennie sypiasz, nie zapomnij ułożyć
ciała w ten sposób, by głowa była skierowana w inną stronę świata niż
zawsze. A teraz startuj Śmiałku! Wybierz sobie z palety technik coś dla
siebie. Możesz to zmodyfikować, coś dodać lub coś ująć, Ty wiesz najlepiej.
I jazda w Kosmos!
Kolejną będzie pozycja luĽna, leżąca. Połóż się wygodnie na plecach. Teraz
Twój umysł nie jest taki śpiący jak przed chwilą, gdy użyłeś pozycji półleżącej
lub też siedzącej. Jesteś kompletnie trzeĽwy, umysł masz bystry, jasny
i skoncentrowany na celu. Ramiona ułóż wzdłuż tułowia. Nie jest istotne
czy dłonie mają spoczywać grzbietem do góry czy też do dołu, mają wygodnie
leżeć. Najlepiej, jeżeli pod głową będzie płasko. Jednak gdy poczujesz,
że do twarzy napływa krew i to Ci przeszkadza, wówczas wsuń pod potylicę
jasiek.
Przyjmijmy, że trochę przesadziłeś z rozbudzaniem i masz problem z relaksacją.
Ułóż się w pozycji embrionalnej , na dowolnym boku. Pozycja taka zniweluje
napięcie w c.f. Przypomina pozycję boczną ustaloną. Leż i odprężaj się.
A teraz kompletne zaskoczenie. Będzie to absolutny wyjątek. Załóżmy, że
w tej chwili jesteś tak pobudzony psychofizycznie, że nie jesteś w stanie
się wyciszyć. Jednak bardzo chcesz wyjść, szkoda Ci marnować cennego dnia,
czekać kolejne dwadzieścia cztery godziny do następnego razu. Wykonaj
te czynności, które zawsze robisz przed snem, umyj zęby, skorzystaj z
ubikacji, nałóż piżamę lub też rozbierz się do naga - nie wiem jak codziennie
sypiasz. Zrób wszystko tak, jakbyś szedł spać. Połóż się do łóżka i przyjmij
pozycję, w której codziennie sypiasz. Ale powtarzam, jest to absolutny
wyjątek. Dotyczy tylko i wyłącznie stanu, gdy jesteś silnie pobudzony
psychofizycznie.
To tyle odnośnie pozycji. Możesz dodatkowo wyciszyć się spokojną muzyką.
Jednak najlepiej, jeżeli j ej wcześniej nie słuchałeś. W innym wypadku
może wywoływać u Ciebie skojarzenia i przez to rozpraszać. Spróbuj zapuścić
sobie przebój ubiegłego lata, od razu odpłyniesz na wczasy. Dodatkowo,
jeżeli zajdzie taka potrzeba, pomóż sobie zatyczkami i ciemną opaską na
oczach. Wyciszyć się możesz spacerem, gorącą kąpielą, no i oczywiście
seksem.
Lećmy dalej. Ważne jest żebyś nauczył się wchodzenia w trans. Pomoże w
tym rytmiczny oddech, wsłuchiwanie się w odgłosy bicia serca, stukanie
palcem, a gdy jesteś w pozycji siedzącej, możesz delikatnie kołysać się
do przodu i do tyłu lub też kiwać tylko głową, zupełnie jakbyś cierpiał
na chorobę sierocą. Po kilku minutach załapiesz, o co chodzi. Jeżeli lubisz
techno, wiesz, o czym mówię.
Gdy jesteśmy przy rytmie, ważne jest, by utrzymywać go w ciągu dnia. Swoją
pracę nad wyjściem wpisz w harmonogram codziennych zajęć. Oczywiście trening
nad eksterioryzacją traktuj priorytetowo, niech będzie dla Ciebie najważniejszy.
A prawdę mówiąc, podejdĽ do tej całej sprawy z obsesją i uporem maniaka.
Odsuwaj wszystko inne na dalszy plan. W tej chwili najistotniejsze dla
Ciebie jest odzyskanie WOLNOŚCI i powrót do DOMU. Chyba nie chcesz gnić
w tym szambie całe wieki!
OBE nie jest żadnym darem. Wybij sobie to z głowy. Każdy może nauczyć się
opuszczać ciało. A dokładniej, robić to świadomie, bo wychodzisz z niego
co noc, tyle że bezwiednie. Mój kolega Jarek, uparcie twierdzi, że jestem
obdarzony nadprzyrodzonymi zdolnościami i dlatego mi to wychodzi, a jemu
nie. Kiedy to oznajmia, za każdym razem pukam się w czoło i mówią mu:
- Tak sobie tłumacz, leniu śmierdzący. Nic samo nie przyjdzie, bez pracy
nie ma kołaczy!
Gdy jesteś leniwy, okładaj się batem, gdy jesteś pracowity, bądĽ dla siebie
wyrozumiały. Naucz się śmiać z siebie, to tylko zabawa w eksterioryzacją,
nic więcej.
Zapytasz: to jak w końcu mam podejść do tej całej sprawy? Na luzie, czy
z uporem maniaka? Ze śmiechem, czy też z przestrachem? Co to w końcu jest,
gra czy zabawa? Ten facet sam sobie zaprzecza! A ja Ci odpowiem: - Ani
gra, ani zabawa! Atakuj swoją Kurtyną z różnych stron. Tylko Ty wiesz,
z czego jest utkana. Ja jedynie próbują Ci podpowiedzieć. Jedno jest pewne,
rozpieprzysz ją w drzazgi, zrobisz to! W dużej mierze już to uczyniłeś
- przeczytałeś tę książką. Nie czekaj, rozedrzyj ją do końca! Zrób to
jeszcze tej nocy! Trzymam za Ciebie kciuki!
Na koniec kilka wskazówek, gdy znajdziesz się już po Drugiej Stronie. Po
powrocie nie poruszaj się. Leż przez chwilę i spróbuj odbić z powrotem
do POZA. Teraz będzie to dziecinnie proste. Często wyjście układa się
w długą serię zbudowaną z krótkich do-strojeń. Ten sam zabieg - nie poruszanie
c.f. - możesz zastosować nad ranem, gdy się przebudzasz. Wówczas nie otwieraj
oczu, bądĽ nieruchomy, przypomnij sobie, co też Ci się przed chwilą śniło...
Zanim się spostrzeżesz, będziesz z powrotem w krainie snu, z tą różnicą,
że w pełni świadomy. Na Cofkę - SŚC też jest dobry sposób. Mam nadzieję,
że nie spotkasz tego świństwa, upierdliwe jest okrutnie. Gdyby jednak
tak się stało, użyj podstępu: Poddaj się, leć spokojnie do c.f., a gdy
WW oznajmi, że jesteś o metr od OP, gwałtownie wyhamuj i odbij z całej
siły - przyj w przód, w bok, obracaj się, wygnij w łuk, zrób cokolwiek,
aby ustrzec się przełączenia na zmysły fizyczne.
Nauczyłeś się dobrze dostrajać, jesteś w OSPUO kompletny. Teraz, by zebrać
jeszcze więcej swojej świadomości z Rzeczywistości Fizycznej, resztek
siebie, użyj następującego chwytu: przypomnij sobie, która może być godzina
w FŚ, co masz dzisiaj do zrobienia, wymień listę zakupów lub też odśwież
w pamięci, jakie czynności wykonywałeś wczoraj. Gdy będziesz to robił,
uważaj żeby nie odlecieć, nie stracić świadomości. Rób to po prostu przez
krótką chwilę. Gdy uda Ci się przeprowadzić powyższy zabieg, wiedz, że
jesteś profesjonalistą, masz absolutnie kompletną świadomość. A teraz
proś o kierownictwo Niefizycznych Przyjaciół lub (i) szukaj Białego Światła.
BądĽ uważny, może być Ono na suficie, ścianie, za drzwiami, na Horyzoncie,
gdziekolwiek. ZnajdĽ Je i dostrój się do Niego. Nie musisz iść,
czy też lecieć w Jego kierunku. Po prostu wychyl swoją świadomość w stronę
Białego Światła. Dostrój swoje wibracje do Niego. To proste, Twoja JaĽń
pamięta, jak to zrobić.
Przejęcie Steru przez Niefizycznych Przyjaciół nic musi oznaczać Lotu z
Nimi. Może to być Operacja, Zabieg lub Lekcja. Mogą coś ważnego zakomunikować
werbalnie lub niewerbalnie. BądĽ otwarty i uważny. Niekiedy są to bardzo
subtelne komunikaty. Może zadzwonić telefon - odbierz go i wysłuchaj.
Nie zdziw się, gdy uruchamiając radio, zamiast muzyki usłyszysz Ciepły
Głos Niefizycznych Przyjaciół, a gdy włączysz TV lub komputer, na ekranie
zagości przyjemna postać, która powie, że Cię Kocha. Obserwuj wszystko
dokładnie. Zbierz doświadczenie, wróć do c.f. i układaj swoje Puzzle.
Wkrótce będziesz wiedział, o co chodzi w Wielkiej Grze. Będzie to Twoja
Wiedza i niczyja więcej. Ona da Ci WOLNOŚĆ.
W tej chwili, gdy kończysz czytać ten tekst, skąd wiesz, czy jeszcze żyjesz
w Rzeczywistości Fizycznej? Nie dowiesz się tego nigdy, jeżeli nie będziesz
miał możności weryfikacji FŚ z NŚ. Umrzesz bezwiednie, bez świadomości,
śpiąc kamiennym snem w OSPUO! Miną wieki na Ziemi, zanim zaczniesz budzić
się w POZA. Szkoda czasu! Wracajmy do DOMU! Wziąłbym Cię na barana, ale
nie ma takiej możliwości.