Wskazówki do nawiązania kontaktu z Życiem po Śmierci
Niedawno zmarła pewna kobieta. Nie znałem jej. Pozornie ciesząca się
dobrym zdrowiem, wszem i wobec dawała do zrozumienia, że szykuje się na
tamten świat. Przez ostatnich kilka miesięcy odwiedziła swe wnuki, przyjaciół
i krewnych rozsianych po całym kraju. Potem, zupełnie niespodziewanie,
miała zawał serca. Nie minął jeden dzień, a była już w Życiu po Śmierci.
Lepiej już chyba nie mogła sobie wyliczyć.
W sierpniu 1996, kiedy to się zdarzyło, brałem udział w seminarium w
TMI. Skończyłem manuskrypt, ale mój wydawca poprosił mnie jeszcze, żebym
przemyślał napisanie wskazówek dla tych czytelników, którzy mogliby chcieć
nauczyć się towarzyszyć niedawno zmarłym. Pytałem innych uczestników programu,
zastanawiając się jak ktoś, bez formalnego wyszkolenia mógłby tego dokonać.
Przed śniadaniem, ostatniego dnia seminarium, wiedziałem już co mam robić.
Do Janet, jednej z uczestniczek seminarium, zadzwonił w nocy syn z wiadomością,
że jej teściowa miała zawał. Następnego ranka, kiedy stałem sobie na tarasie
z kubkiem kawy bezkofeinowej i papierosem, Janet zapytała mnie co może
zrobić, aby pomóc babci. Zastanawiałem się nad tym prawie przez cały tydzień.
Kiedy spróbowałem odpowiedzieć na jej pytanie, coś przeszyło powietrze
między nami.
Były to jakieś słowa. Oboje je słyszeliśmy już za pierwszym razem. Opisując
naszą rozmowę, dodałem trochę szczegółów, po to tylko, aby lepiej wyjaśnić
na czym polega metoda. W ciągu kilku minut tej rozmowy narodziła się procedura,
o której cały czas myślałem. To nie przypadek, że Janet była w tym procesie
położną.
- Najpierw musisz zwrócić na siebie uwagę babci.
- Jak?
- Zacznij od odprężenia się. Zacznij od głębokiego relaksu. Połóż się,
przejdĽ do stanu głębokiego relaksu i oczyść umysł od wszelkich innych
myśli. Dobrze byłoby, żebyś znalazła się w spokojnym, medytacyjnym stanie.
Potem pomyśl o babci; przypomnij sobie chwile, które spędziłyście razem,
kiedy rozmawiałyście i śmiałyście się. Poczuj jak to było być z nią.
- Jak wtedy, gdy odwiedziła nas zeszłej wiosny i usiadłyśmy sobie razem
na patio, i piłyśmy mrożoną herbatę?
- Właśnie. Najważniejsze to przypomnieć sobie jak to było, kiedy byłaś
z nią. Jak się czułaś, kiedy rozmawiałyście ze sobą, kiedy słuchałaś jej
głosu, jak wyglądało wasze otoczenie. Przypomnij sobie to wszystko, przypomnij
sobie tyle szczegółów ile tylko możesz.
- Otoczenie? To znaczy na przykład patio i stół, i krzesła, gorący letni
dzień, cień, jaki rzucał parasol ogrodowy?
- Dokładnie. Przypomnij sobie jak najwięcej szczegółów tych chwil, które
spędziłyście razem. Potem wyobraĽ sobie, że rozmawiasz z nią.
- Mam sobie to wyobrazić?
- Tak. WyobraĽ sobie, że mówisz jej o tym dniu, kiedy siedziałyście razem
na patio i piłyście mrożoną herbatę. WyobraĽ sobie, że ona słucha tych
wspomnień. Możesz nawet sobie wyobrazić, że ci odpowiada, że przypomina
ci to, co się wtedy zdarzyło albo to, co ci wtedy powiedziała.
- Dlaczego mam to sobie wyobrażać?
- To sposób na otwarcie się na siłę twej wyobraĽni. WyobraĽnia jest niefizycznym
środkiem komunikowania się. Mówię "wyobraĽ sobie", ale to nie ma znaczenia
czy wierzysz w to, że ta rozmowa naprawdę się dzieje czy nie. Tylko wyobrażasz
to sobie.
- A jeśli nie potrafię "zobaczyć" babci albo patio ani "usłyszeć" jej
głosu?
- To nic nie szkodzi. Ostatecznie wyobrażasz sobie tylko, udajesz, że
ją widzisz i słyszysz. Nie musisz naprawdę jej widzieć ani słyszeć, żeby
móc się z nią skontaktować i towarzyszyć jej.
- Nie?
- Nie. W zasadzie, nie musisz nawet świadomie widzieć ani jej, ani otoczenia
czy słyszeć rozmowy, żeby móc jej towarzyszyć. Musisz tylko wyobrażać
to sobie.
- Wyobrażając sobie tę rozmowę, czy mogę jej powiedzieć coś, co chciałem
jej powiedzieć zanim umarła? Usłyszy mnie?
- Tak. Z własnego doświadczenia wiem, że usłyszy wszystko, co jej powiesz
podczas tej imaginacyjnej rozmowy. Wiem, że wielokrotnie ludzie żałują,
że nie powiedzieli czegoś swoim zmarłym i wciąż chcieliby to powiedzieć.
Jeśli jest coś, co chciałabyś jej powiedzieć, to ona na pewno to usłyszy.
Możesz to zrobić w każdej chwili.
- Czy możliwe jest, że naprawdę "zobaczę" ją albo "usłyszę" coś, co się
dzieje naprawdę, a czego sobie nie wyobraziłam?
- Tak, to całkiem możliwe. Z własnego doświadczenia wiem, że im bardziej
tego pragniesz, tym bardziej możliwe, że coś takiego może się zdarzyć.
Podczas waszej rozmowy może zajść coś, co nie będzie twoim wyobrażeniem
sobie. Są to zazwyczaj szczegóły, na przykład coś, co babcia mogłaby powiedzieć
albo zrobić, a o czym ty nie mogłaś z góry wiedzieć. To znak, że nawiązałaś
faktyczny, świadomy kontakt z babcią. Ale to bynajmniej nie jest konieczne,
żebyś mogła jej pomóc.
- W porządku, więc wyobrażam sobie, że rozmawiam z babcią, przypominam
sobie jak to było, gdy byłyśmy razem, a potem co?
- Potem przypomnij sobie kogoś innego. To może być ktoś, kogo obie znałyście,
a kto już żyje w Życiu po Śmierci.
- To by mógł być dziadek. Zmarł kilka lat temu.
- Więc przypomnij sobie dziadka. Przypomnij sobie jak wyglądał, kim był
i jak to było, kiedy byliście razem. Poproś, żeby przyłączył się do ciebie
i babci. Mogłabyś na przykład wyobrazić sobie, że zapraszasz go, żeby
usiadł na krześle na patio. WyobraĽ sobie, że zwracasz uwagę babci na
to, że idzie do was dziadek. WyobraĽ sobie rozmowę z nim, w której mówisz,
że chciałabyś pomóc babci dostać się do właściwego dla niej miejsca.
- Coś jak: "Dziadku, chcę pomóc babci iść do nieba"?
- Właśnie. Można by tu powiedzieć "Parku" albo "Centrum Przyjęć", ale
możesz użyć słowa Niebo, Raj albo czegoś innego. Potem wyobraĽ sobie,
że dziadek zaczyna rozmawiać z babcią. WyobraĽ sobie, że mówi jej, iż
przybył tu po to, aby ją zabrać do tego miejsca. WyobraĽ sobie, że ona
go widzi i rozmawia z nim. WyobraĽ sobie, że stają i obejmują się. WyobraĽ
sobie, że dziękujesz mu za przybycie, a potem oboje odchodzą. Możesz sobie
nawet wyobrazić, że dziadek odwraca się i coś do ciebie mówi.
- I to wszystko?
- Tak, to już wszystko. Potem możesz zapisać sobie wszystkie swoje wrażenia.
Jak się czułaś, co się zdarzyło, co zostało powiedziane, takie rzeczy.
- A gdy ona odejdzie, czy wciąż będę mogła jej powiedzieć to, co chciałam
jej powiedzieć kiedy jeszcze żyła?
- Tak, oczywiście. Możesz do tego wykorzystać tę samą scenę z patio i
zaprosić ją tam. WyobraĽ sobie po prostu, że ona przychodzi, a ty mówisz
jej wszystko, co chcesz, żeby usłyszała. To coś jak modlitwa. Z własnego
doświadczenia wiem, że twoja informacja dojdzie do niej.
- A jeśli nie uwierzę, że to wszystko stało się naprawdę?
- To też nic nie szkodzi. Jeśli stwierdzisz, że to wszystko, to była
tylko twoja wyobraĽnia, to mogę cię zapewnić, że babcia i tak wszystko
usłyszy i otrzyma twoją pomoc. Ona i dziadek, albo Pomocnik, który może
się zjawić zamiast niego, będą ze sobą w kontakcie. Kiedy już się skontaktują,
dziadek albo Pomocnik będzie mógł towarzyszyć jej dalej.
- Pomocnik?
- Czasami osoba, którą postanowiłaś zaprosić nie może z jakiegoś powodu
się zjawić. Mnie też się to zdarzyło raz czy dwa. W takich wypadkach ktoś,
kto mieszka w Życiu po Śmierci, przyjdzie na miejsce tej osoby. Czasami
może to być ktoś inny, kogo babcia zna. Możesz nawet mieć wrażenie, że
wiesz kim jest ta osoba. Czasami jest to ktoś, kto zgłosił się do tego
zadania na ochotnika. Nazywamy ich Pomocnikami.
- A jeśli nie uwierzę w to wszystko?
- Nie szkodzi, póki tylko wyobrażasz sobie, że to się dzieje, wszystko
będzie w porządku. Poza tym, co masz do stracenia?
- Wiesz, ja osobiście wierzę w życie po śmierci, ale nawet gdybym nie
wierzyła, to przecież nic nie zaszkodzi spróbować.
Kiedy tak sobie rozmawialiśmy, podszedł do nas pracownik TMI i zawiadomił
Janet, że ktoś do niej dzwoni. Chwilę póĽniej ogarnął mnie przemożny smutek
i już wiedziałem, że Janet właśnie dowiaduje się, że babcia zmarła. Wiedziałem
też, że w czasie naszej rozmowy Janet wyobrażała sobie wszystko, o czym
mówiliśmy. Wiedziałem, że dziadek przyszedł na patio, kiedy o nim mówiliśmy.
I wiedziałem też, że odeszli razem.
Kontakt i komunikowanie się z tymi, którzy przebywają w Życiu po Śmierci
jest równie łatwe jak samo myślenie o nich, jak przypominanie sobie jak
to było, kiedy jeszcze żyli Tutaj. Komunikowanie się za pomocą myśli,
uczuć i obrazów jest zawsze składnikiem moich badań Życia po Śmierci.
Nawet, kiedy zdaje mi się, że wszystko to jest po prostu wymyślaniem sobie
różnych rzeczy, wiem, iż to działa. Każdy, kto naprawdę pragnie skontaktować
się i towarzyszyć ukochanemu zmarłemu, może z powodzeniem skorzystać z
tej metody. Nie różni się ona w zasadzie od tego, co można usłyszeć na
niedzielnym kazaniu poświęconym cichej modlitwie. Trzeba po prostu wyciszyć
umysł, a potem wyrazić w myślach to, co chciałoby się powiedzieć na głos.
Tydzień póĽniej wróciłem do domu i otrzymałem list od Janet. Niedługo
po naszej rozmowie na tarasie TMI, wykorzystała tę metodę, aby pomóc swej
teściowej. Janet jest silną kobietą z wysoko rozwiniętą wrażliwością.
Jej świadomość jest znacznie bardziej rozwinięta niż u przeciętnego człowieka.
Potrafi medytować, postanowiła więc towarzyszyć babci podczas medytacji
właśnie. To, co Janet powiedziała o swym doświadczeniu, potwierdza skuteczność
tej metody. Poniżej podaję skróconą wersję jej listu:
Po naszej rozmowie myślałam sobie o twoich wskazówkach. Natychmiast poczułam
obecność babci. Potem zawołałam dziadka i poczułam / zobaczyłam jak dwa
jasne światła zlewają się w jedno, kiedy ci dwoje rozpoznali się i poczuli
swą miłość. Następnie poczułam / zobaczyłem rozbłysk światła, które zdawało
się całkowicie mnie otaczać i wypełniać. To była czysta ekstaza - nas
troje złączonych z całym wszechświatem. Stałam tam w chwale razem z nimi.
Czułam wdzięczność babci za to, że ta impertynencka synowa, którą kochała
jak swoją własną córkę była tu z nią. Zdaje mi się, że czuła też coś w
rodzaju skruchy za to, że kilka razy dość ostro mnie skrytykowała. Jakby
nagle spojrzała na mnie z innej perspektywy i musiała skorygować swoje
poglądy.
Powoli zaczęłam się od nich oddalać. Było to dla mnie prawdziwe święto.
Pomyślałam z rozbawieniem, że powinnam była najpierw zapytać babcię czy
w ogóle jest już gotowa, aby pójść w stronę tego światła. Na pewno nie
była! Chciała zostać tu z dziadkiem na pogrzebie. Przecież nigdy nie opuściłaby
jakiegokolwiek zgromadzenia rodzinnego!
Ktoś mógłby zapytać czy w ogóle istnieje potrzeba, aby towarzyszyć swemu
ukochanemu zmarłemu, który obecnie żyje w Życiu po Śmierci. Dla olbrzymiej
ich większości najprawdopodobniej taka potrzeba nie istnieje. A jednak,
nie zaszkodzi im, jeśli spróbujemy, a za to może sprawić wiele dobra.
Może na przykład uświadomić im ich nową sytuację. Może pomóc im zauważyć
tych, którzy przyszli, aby ich powitać. A żywym może dać wiedzę o Życiu
po Śmierci z pierwszej ręki. Wszystko to jest możliwe.
Procedura towarzyszenia ukochanemu zmarłemu
Podsumowując technikę:
1. Połóż się w jakimś spokojnym miejscu, gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał,
gdzie nie usłyszysz dzwoniącego telefonu ani żadnego innego rozpraszającego
dĽwięku.
2. Zamknij oczy, odpręż się i przez kilka chwil poleĽ zupełnie spokojnie.
Jeśli wiesz jak medytować, to będzie to doskonałym pierwszym krokiem.
3. Pomyśl o osobie, której chcesz towarzyszyć - powiedzmy, że ma na imię
Betty. WyobraĽ sobie, że przypominasz sobie scenę, w której ty i Betty
gawędziliście sobie, kiedy ona jeszcze żyła Tutaj.
4. Przypomnij sobie inną osobę, którą i ty, i Betty znacie, a która wcześniej
odeszła do Życia po Śmierci. Nazwijmy go Paul. Poproś Paula, aby się do
was przyłączył.
5. WyobraĽ sobie, że rozmawiacie, a ty mówisz Paulowi, że chciałbyś,
aby pomógł zaprowadzić Betty do najlepszego dla niej miejsca. Możesz nazwać
to miejsce tak, jak ci to podpowiada twoja religia.
6. WyobraĽ sobie rozmowę między Paulem a Betty, w której rozpoznają się.
8. WyobraĽ sobie, że Paul i Betty razem odchodzą.
9. WyobraĽ sobie, że dziękujesz Paulowi za przyjście.
10. Zapisz w dzienniku wszystkie swoje wrażenia z tego doświadczenia.
<< Powrót do
spisu metod Brucea
Moena