|
Witam was drodzy forumowicze
W ostatnim czasie przezylem 2 dziwne doswiadczenia, z racji ze sa do siebie podobne opisze te ostatnie, ktore przy okazji jest bardziej rozbudowane :)
Podczas spania lubie sluchac sobie spokojnej muzyki, ambienty, czasami binaural beaty i tym podobne. Podczas pewnej drzemki obudzilem sie w ciemnosci. Slyszalem muzyke, i co ciekawe, czulem dosyc silne wibracje w okolicy moich ramion i ogolnie gornej czesci ciala. Byly nawet w pewnym sensie bolesne, co powodowalo ze zaczynalem przebierac swoimi nogami (Chociaz, czy naprawde nimi przebieralem, fizycznymi czy tez astralnymi, nie mam pojecia :D)
Oddawalem sie owym wibracja kilka razy, jednak za kazdym razem wycofywalem sie gdy zaczynalem spadac zbyt gleboko, lub gdy intensywnosc doswiadczenia zaczynala mnie przerastac. Troche zaluje, bo w koncu mozliwe ze gdybym przemogl sie to moglbym przezyc cos bardzo ciekawego, w koncu, przeciez bym nie umarl. Niestety, to wlasnie irracjonalne uczucie spowodowalo ze nie poszedlem naprzod
Teraz dalsza czesc, stwiedzilem ze wystarczy juz i sprobuje wstac. Troche mi to zajelo zeby otrzasnac sie z tego stanu, otworzyc oczy, bylo to dosyc trudne. Ledwo co podnioslem sie z kanapy, w dodatku widzialem tylko na jedno oko, bardzo malo, bardzo niewyraznie, w dodatku moje rece rowniez byly dla mnie niewidoczne (Przypominam ze pokoj wygladal dokladnie tak samo jak w rzeczywistosci). Mysle sobie, kurde, wszedlem w sen? Lapie sie za nos, moge oddychac. Niestety, ociezalosc i mocno zaburzone widzenie pchnelo mnie do tego by dalej napierac na powieki aby sie otworzyly w swiecie fizycznym, co po krotkiej chwili sie udalo
Teraz, prosilbym was o wyjasnienie w profesjonalny, fachowy sposob zjawiska ktorego doswiadczylem. Moge wyciagac wnioski po swojemu, ale informacje od ludzi zaawansowanych w temacie przedstawia mi sprawe duzo klarowniej. No i swoja droga, co robic gdy kolejny raz stawie czola takim spontanicznym wibracjom? Czy moze byc to moja furtka do tego swiata duchowego/astralnego? :)
|