Sprawcze Działanie Modlitwy?, czym jest dla ciebie modlitwa, czy coś daje, czy ktoś ją odbiera? |
|
|
pływak
|
02.11.2009 - 18:00
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 260
Dołączył: 17.04.2008
Skąd: śląsk
Nr użytkownika: 4156

|
przeglądałem forum pod kątem tematu: MODLITWA i znalazłem wybiórczo kilka wątków, gdzie jednak ten temat nie stanowi głównego zagadnienia do dyskusji. Robert Monroe uważa, że modlitwa nic mu nie pomaga, że jego wyjścia są takie same obojętnie czy próbował się modlić czy nie. Z innego garnka: w USA przeprowadzano swego czasu eksperymenty, w których modlono się o zdrowie chorych z nazwiska a którzy to chorzy o eksperymencie nie wiedzieli. Nie stwierdzono poprawy ich stanu zdrowia w stosunku do innych chorych w tym szpitalu. W innym eksperymencie pewna grupa chorych wiedziała, że inna grupa opiekunów modli się o ich zdrowie, zaś inna grupa chorych o tym nie wiedziała. I znów nie stwierdzono istotnej poprawy zdrowia u grupy pierwszej (która wiedziała), jedynie poprawiło się ich samopoczucie. I tu rodzi się dylemat: modlić się przed wyjściem astralnym czy nie? Mogę sobie wmawiać, że mi to pomaga i sam się niejako podbudowywać psychicznie, podobne działanie mają też buddyjskie mantry. Ale istota rzeczy jest inna, mianowicie, czy ktoś nas słyszy? Mało tego, czy ktoś nas wysłuchuje? Bóg, anioły, inne istoty, demony? Bo przecież o to nam chodzi czy nie? A może rzeczywiście nie ma żadnego kontaktu z nimi przez modlitwę, może to tylko mrzonka, nasze pobożne życzenie.
|
|
|
|
|
|
Gray
|
02.11.2009 - 20:40
|
Guests

|
Autosugestia, podświadomość, wszechświat wysłucha, ale zależy to od Ciebie ;)
Mantry są fajne, kodowanie ich w podświadomości przyzwyczaja ją.
Co do modlitw zapewne mógł mieć na myśli np. ojcze nasz, czy tam aniele boży. Interpretowane na swój sposób mogą tyczyć się wielu aspektów.
|
|
|
|
|
|
pływak
|
03.11.2009 - 17:20
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 260
Dołączył: 17.04.2008
Skąd: śląsk
Nr użytkownika: 4156

|
CYTAT(iguana @ 02.11.2009 - 22:01)  W czym pomagają? We wszystkim. Szczególnie jeden przyjaciel, jest obok mnie od 14 lat. On nauczył mnie wychodzić z ciała. Pomógł mi w walce z chorobą. Udziela wskazówek w najważniejszych dla mnie momentach życia. I nigdy się nie zawiodłam. A wezwanie to chyba indywidualna sprawa. Gdy wychodzę, wystarczy że pomyślę o moim NP i jest przy mnie. Nie wiem jak robią to inni. I tu jest sedno sprawy. Wzywamy konkretne istoty, które występują w naszych snach. Katolicy modlą się do Boga przez Jezusa, Jego Matkę, Swiętych itd. My, Obemaniacy, nie uznajemy tego, bo oni to potępiają (księża), a więc pozostajemy przy swoich wierzeniach. I wspomniana już autosugestia jako sposób na osiągnięcie oczekiwanego rezultatu, co nie znaczy, że istoty pozaziemskie nam rzeczywiście pomagają. Podczas osiągniętego raz OBE możemy naprawdę je spotykać, szczególnie w obszarze II i moga to być duchy osób, które żyją lub odeszły, może też istoty boskie, sam nie doświadczyłem takiego spotkania. Widzę tu też pewne niebezpieczeństwo podczas wzywania takich istot, bo nigdy nie wiemy która nas akurat słucha, o ile w ogóle. Osobiście przeżyłem kilka udanych wyjść, przed którymi się modliłem do istot bożych, ale nigdy ich nie spotkałem, podobnie jak Monroe, więc chyba ich tam nie ma!
|
|
|
|
|
|
iguana
|
04.11.2009 - 17:38
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 162
Dołączył: 15.02.2009
Skąd: okolice Krakowa. Czasem Żywiec, Oświęcim
Nr użytkownika: 6865

|
CYTAT(qwerrty @ 03.11.2009 - 21:39)  Ale skoro niektórzy twierdzą, że takie istoty istnieją to czemu miało to być kłamstwo. Ty się nie spotkałeś. Manroe się nie spotkał, a może inni tego doznali? Co do tych wierzeń, to czy istnieje w ogóle jakaś nazwa na tą "religię"? Są jakieś zasady? Czy jest to po prostu luźne wierzenie w istoty nadprzyrodzone nie związane z Bogiem chrześcijańskim. Tematem postu była modlitwa...a doszliśmy znów do kłótni o podłożu katolickim. Widocznie Majster miał rację, i ten temat był na to skazany. Ale do rzeczy. Zaznaczam,że mówię za siebie. Tak, NP to coś co znamy. Nie wierzymy- lecz wiemy o ich istnieniu. Możemy ich usłyszeć, zobaczyć, dotknąć. To są PRZYJACIELE którzy pomagają w potrzebie. Najlepsi z najlepszych, emanujący czystą, bezinteresowną miłością. Nie chcą nic w zamian. I zwykłe dziękuję w zupełności wystarczy. Nie oddajemy im czci. To nie jest religia. Masz przyjaciela?? prosisz go czasem o radę, pomoc w trudnej sytuacji?? To jest to samo. A tak wygląda definicja religii: Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację jednostki do różnie pojmowanej sfery sacrum, czyli świętości i sfery boskiej. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno- organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m. in. mistyka). Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości – chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego. I już wszystko jasne?? PS. Wychodzę z ciała od ponad 14 lat i dopisuję się do listy osób które nie spotkały po tamtej stronie bohaterów katechizmu.
|
|
|
|
|
|
Gray
|
05.11.2009 - 11:53
|
Guests

|
Drimer to jest chyba ona xD
Moje PS. jest takie
Osho "Cenił natomiast i zalecał osobistą religijność, a nie bycie wyznawcą religii – wyraźnie te rzeczy rozgraniczał. Podkreślał wartość autentycznego, osobistego doświadczenia religijnego. Ku temu doświadczeniu prowadzą (bez szczególnej kolejności): bycie świadomym, miłość, medytacja, świętowanie, twórcze działanie oraz radość i śmiech. Mówił, że oświecenie jest naturalnym stanem człowieka, ale uwaga ludzi jest zbyt rozproszona by to zauważyć – rozproszona zwłaszcza przez nieustanne myślenie i ciągłą aktywność umysłu"
wszystko jasne ;) wikipedia rox ;]
|
|
|
|
|
|
pływak
|
26.11.2009 - 16:31
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 260
Dołączył: 17.04.2008
Skąd: śląsk
Nr użytkownika: 4156

|
spróbuję odświeżyć trochę ten temat, bo mimo, że temat jest bardzo obszerny jakoś mało kto chce się wypowiadać, albo mało kto wie coś na ten temat(?). A oto kilka niezaprzeczalnych faktów: 1. modlitwa przeznaczona jest dla ludzi wierzących 2. modlitwa pomaga ludziom wierzącym 3. ludzie tacy wierzą, że ich modlitwa zostanie wysłuchana 4. modlić można się o wszystko 5. modlitwa bardziej potrzebna jest człowiekowi niż Istocie do której się modli (Bóg, Anioł, święty etc)
Myślę, że na tym etapie nie wywołam kłótni religijnych. Weźcie pod uwagę, że każda religia (prócz hinduizmu i buddyzmu) jest przeciwna praktykom, które czynimy, wręcz potępia je. A zatem katolik nie powinien modlić się i jednocześnie wchodzić w stany astralne. Jest to wymiar zarezerwowany dla Boga i jego Istot albo Istot Wyższych. Nie mamy tam nic do szukania! Możemy pobudzić złe moce i demony, a ten stan nie jest nam obcy. A zatem jest to złe (nawet Biblia pisze, że kto wywołuje demony, będzie ukarany śmiercią). Napotykamy więc na sprzeczność. Z jednej strony nie powinniśmy się modlić przed eksperymentem projekcji astralnej, z drugiej uważamy, że nam to pomaga i wierzymy, że dzięki modlitwie zbliżymy się do prawdy. Jedynym wyjściem z tego dylematu jest zmienić światopogląd na bardziej dla nas przyjazny a to znaczy, że Bóg musi mieć inny wymiar, niż jest głoszony np. przez kościół katolicki. A najprościej jest być ateistą. Mój autorytet w dzidzinie wyjść - R. Monroe nie modli się, a przynajmniej nic o tym nie wspomina a i tak napotyka na różne istoty w czwartym wymiarze. Myślę, że modlitwa nic nie wnosi do naszych dośwaidczeń, co njwyżej pomaga komuś wewnętrznie wejść w ten stan, ale jest zbędna. Doświadczeni obowicze pewnie zgodzą się ze mną, ale nie było moim zamiarem kogokolwiek odwodzić od modlitw, co najwyżej pobudzić do zastanowienia się nad tą kwestią.
|
|
|
|
|
|
Gray
|
26.11.2009 - 20:30
|
Guests

|
pływak kombinujesz....
1. Sprzeczności znajdziesz tyle ile pudzian bierze na klatę 2. Moim skromnym zdaniem Bogiem jest każdy, Stwórca jeden ;] 3. "Bóg" nie musi mieć żadnego wymiaru. 4. Jest jedna rzeczywistość, lecz różne jej aspekty. 5. Myślisz, że modlitwa intencja, mantra, afirmacje zwał jak zwał nie wnosi nic do Twojego doświadczenia, mówiąc o grupie mylisz się.
Czepiając się mów za siebie ;]
Modląc się (używając już tego kolokwialnego stwierdzenia) przekonujesz sam siebie o tym o co się modlisz. Dla przykładu modlisz się o zdrowie w dodatku wierząc w to co jest oczywiście najbardziej potrzebne, dajesz impuls do podświadomości, ona zaczyna kombinować używając nieznanych nam sposobów, tak że czujesz zmiany, i co?? Twoja modlitwa została wysłuchana. Nieodłącznym czynnikiem jest wiara, która góry przenosi bez tego modlitwy mogą szwankować, albo spełniać się z duuużym opóźnieniem.
PS tak jak sam napisałeś, że modlitwa jest przeznaczona dla ludzi wierzących i pomaga im, jest to niezaprzeczalny fakt wg. Ciebie, z drugiej strony zaś uważasz, że modlitwy nic nie wnoszą. Pisz składniej, bez tego przeczysz sam sobie, chyba że uważasz, iż powinniśmy spekulować ;]
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|