Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
2 Stron V   1 2 >  
Reply to this topicStart new topic
> "moje Doswiadczenie"
Aloha
post 19.11.2009 - 03:48
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 299
Dołączył: 06.09.2007
Skąd: london
Nr użytkownika: 2007




Wrzucilem to do artykulów ale sie nie pokazalo wiéc wklejam jeszcze raz tutaj...przezycie na tyle ciekawe, ze szkoda zeby przepadlo gdzies w notatniku ale jesli ktos uzna, ze tam jego miejsce to niech przenosii.

Ponizszy tekst dostalem od osoby, która na przestrzeni wielu lat jest mi jak ojciec...Niedawno poprosilem go o podzielenie sie przezyciem, które najbardziej wplynelo na jego zycie i tak powstal ten krótki opis:

CYTAT
"Moje doswiadczenie"

Na poczátku lat osiemdziesiátych przezylem bardzo trudny okres w moim zyciu. Rodzina, malzenstwo, ojcostwo, przyjazn, praca, spoleczenstwo
byly dla mnie wtedy prawie wylacznie zródlem rozczarowan i bólu. Najbardziej rozczarowany bylem samym sobá. Niejsano zdawalem sobie sprawe, ze przyczyna mojego niezadowolenia tkwi gdzies we mnie. Po mimo tej swiadomosci podejmowalem decyzje, których zródlo na róznych poziomach wydawalo sie rózne. To co myslalem, mówilem, robilem bardzo zadko bylo spójne i konsekwentne. Jedyná pocieszajácá okolicznosciá bylo to, ze zdawalem sobie z tego sprawe, wiéc gdzies wewnátrz mialem przekonanie, ze mogé to kiedys zmienic. Byl to stan tak nieznosny, ze w moim umysle zaczély sié natarczywie pojawiac pytania o sens zycia-istnienia. Na przestrzeni okolo dwóch-trzech lat wykrystalizowalo sié z nich jedno pytanie, które mój umysl stale zadawal: "o co tu chodzi?". Pytanie to towarzyszylo mi przez calá dobé, niezlaznie od wykonywanych czynnosci, w dzien czy w nocy. Brzmialo ono w moim umysle, jakby w tle pozostalych, biezácych mysli. Trwalo to okolo dwóch lat. W tym czasie mój umysl wyczerpal wszystkie mozliwe odpowiedzi i wytlumaczenia-wyjasnienia tej sytuacji. W oparciu o posiadaná wiedze i doswiadczenie doszedl do momentu, w którym jakby sie poddal-zawiesil i musial przyznac, ze nie wie i nic nie wskazuje na to iz moze sié dowiedziec. W konsekwencji pewnej nocy roku 1985 jakas czésc mojego umyslu postanowila przeprowadzic cos w rodzaju ciágu myslowego. Postanowila wyjsc z zalozenia iz pomimo braku logiki i konsekwencji w moim doswiadczeniu rzeczywistosci "wszystko jest w porzádku". Jestem jaki jestem poniewaz jestem czlowiekiem. Czlowiek powstal z maply w wyniku ewolucji, malpa z ssaków, ssaki z gadów, gady z plazów, plazy z...z komórki, komórka z ziemi, ziemia z wszechswiata, wszechswiat z wielkiego wybuchu, wielki wybuch z Boga, Bóg z... w tym momencie mój umsyl byl tak rozpédzony, ze jego ciág myslowy nie zatrzymal sie na wczesniej przyjmowanym poczádku wszystkiego, czyli Bogu, takim jakim go do tej pory rozumialem. Rozpédzony po prostu przeskoczyl tamtego Boga jako kolejny element ciágu. W tym momencie nastápila
calkowita utrata swiadomosci ciala. Nastapilo równoczesnie cos co móglbym nazwac przejsciem na druga strone, przejsciem do innej rzeczywistosci. Wyniekiem tego byla eksplozja swiadomosci, której w pierwszej fazie doswiadczylem jako odpowiedzi na wszystkie mozliwe pytania- stan wszechwiedzy. Nastepnie zniknál czas i przestrzen, a w konsekwencji tego doswiadczylem bycia wszédzie i wszystkim bezczasowo-nieskonczenie. Mój umysl gnal rozpédzony w ciagu do czegos; podázal do niewyobrazalnej jasnosci, w tym momencie uswiadamianej jako przerazajáco piekna i pociágajáca. Wchodzil w nia ze swiadomosciá calkowitej utraty-odpadania-znikania jakichkolwiek okreslen siebie. Doswiadczal tego, jako smierci-unicestwienia wszystkiego czym bylem, absolutnego konca mnie. To nie byl jednak koniec. Teraz bylem swiatlem w swietle i jedyne co moglem sobie uswiadomic to, to ze nie zostalem unicestwiony i ze jestem. Zadne okreslenia: czym, gdzie, jak, kiedy nie mialy zadnego znaczenia. Nadal bédác w ciagu stawalem sie swiatlem coraz bardziej i bardziej ze swiadomoscia, ze doswiadczenie to nie ma konca. Mialem równoczesnie swiadomosc chéci powrotu z calkowitá pewnosciá, ze bycie tym swiatlem nie moze byc przeze mnie nigdy utracone. Postanowilem wrócic. Wrócilem do ciala bez leku przed smierciá, zyciem, Bogiem z pewnoscia, ze to swiatlo na zawsze jest moim bez wzglédu na moja dalsza drogé.

RIP


A to sam autor:

Załączony plik
Dodany plik  IMG_6668_1.JPG ( 103.99k ) Liczba pobrań: 79
 
Profile CardPM
+Quote Post
GdaJan
post 19.11.2009 - 14:21
Post #2

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 98
Dołączył: 04.03.2009
Skąd: Gdansk
Nr użytkownika: 6922




Piękny tekst w sam raz na rozpoczęcie dnia, jakoś rano nie mogłem z siebie nic wykrztusić ;) Dochodzę po raz kolejny do wniosku, jak ważna w życiu jest cierpliwość, tutaj na ziemi gdzie żyjemy w świecie " czasu" . Często jak dzieci, nie możemy się doczekać, chcemy zmian teraz od razu, no dobra jutro, na niektóre rzeczy trzeba pracować latami, tak samo jest z modlitwą. Myślę, że to pewnie przez tą nostalgię za tym jak przebywaliśmy w miejscu bez czasu ;) Po przeczytaniu, czuję jak każda cząsteczka mego ciała na nowo, uśmiecha się, dostrzegając w sobie światło Boga. Wystarczy chcieć.
Dzięki Aloha i Twojemu Przyjacielowi, za podzielenie się doświadczeniem.
Profile CardPM
+Quote Post
Majster
post 19.11.2009 - 16:11
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




Bardzo fajny tekst lecz przywodzi mi on na myśl trip raport po skonsumowaniu jakiejs silnej substancji psychoaktywnej a dokładniej Salvii. Moment bycia wszystkim i niczym, stan wszechwiedzy itp, jest charakterystyczny dla silnych psychodelikow typu Salvia czy DMT a niemożność określenia siebie, bezosobowość odpowiednia dysocjantom. To czego on doświadczył ja doświadczyłem po mixie trawy z z salvią.
Tak czy inaczej bardzo fajnie opisane.
Profile CardPM
+Quote Post
GdaJan
post 19.11.2009 - 18:46
Post #4

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 98
Dołączył: 04.03.2009
Skąd: Gdansk
Nr użytkownika: 6922




2 lata zadawania pytań i pracy nad sobą, albo 1 g Salvi x50 i 0,5 g zioła. Hehehe, zajebiście :D
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 20.11.2009 - 11:54
Post #5

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




CYTAT(Majster @ 19.11.2009 - 17:11) *
Bardzo fajny tekst lecz przywodzi mi on na myśl trip raport po skonsumowaniu jakiejs silnej substancji psychoaktywnej a dokładniej Salvii.


Majster...na szczęście nie każdy potrzebuje tego goowna aby doświadczyć i zrozumieć.NA SZCZĘŚCIE!

Aloha, dzięki za ten jakże znaczący tekst. Napiszę to samo co GdaJan:

" ...Po przeczytaniu, czuję jak każda cząsteczka mego ciała na nowo, uśmiecha się, dostrzegając w sobie światło Boga. Wystarczy chcieć..."
Profile CardPM
+Quote Post
Majster
post 20.11.2009 - 16:29
Post #6

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




CYTAT(doloreska @ 20.11.2009 - 11:54) *
Majster...na szczęście nie każdy potrzebuje tego goowna aby doświadczyć i zrozumieć.NA SZCZĘŚCIE!


Ok zgadza się. Tylko czemu od razu gówna? Każdy z nas domyśla się jakie jest prawdopodobieństwo osiągnięcia takiego stanu samoczynnie, bliskie zeru, czytaj prawie żadne. I to dopiero w przypadku kompletnego załamania/ silnych przeżyć emocjonalnych. Wolna wola i NA SZCZĘŚCIE każdy z nas może wybrać czy chce takie coś przeżyć czy pozbawić się go licząc na jakieś zrządzenie losu.
Pozdrawiam.

PS. Czemu od razu gówna? :(
Profile CardPM
+Quote Post
Dzyeson
post 20.11.2009 - 17:28
Post #7

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 198
Dołączył: 21.05.2009
Skąd: Zielonka k.Warszawy
Nr użytkownika: 7122




wlasnie , ja sam nie jestem za tym zeby palic salvie czy inne dragi , ale bez przesady , wszystko ma swoje plusy i jezeli byłoby to gowno to nie mozna by bylo za jego pomocą nic odkryc , a mozna. Powiedzcie to szamanoma , że to drobne ćpunki , ktore tylko haluny mają. Zreszta faza po np szałwi a faza normalna jloakies
dobre oobe zasadniczo się różnią. Dla mnie jest lepsze dobre oobe , takie naprawde
dobre , ale nie mowie ze nie bylo warto palic salvi , nie mowie ze nie warto brac
psychodelikow , uwazam po prostu ze moze nie tyle powinno , co mozna sobie
poprobowac a potem przestac i ewentulnie palic potem trawę.
Profile CardPM
+Quote Post
Aloha
post 20.11.2009 - 17:49
Post #8

Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 299
Dołączył: 06.09.2007
Skąd: london
Nr użytkownika: 2007




Duch jest dosc elastyczny i uzywa róznych metod dla róznych osobników. Jedni potrzebujá chwili ciszy a drudzy kopa chemii a innemu z koleji potrzeba lat medytacji. Z pewnosciá nie kazdy jest gotów na takie przezycie i zmiany w postrzeagniu jakie ze sobá niesie-ego moze calkiem sfiksowac ze strachu i wywinác wielkie glupstwa. Kazdy dostaje to na co jest gotów w swoim czasie. Nie ma to nic wspólnego z biernym czekaniem-wrécz przeciwnie jak to Darek mówil-trzeba wysylac sygnal i walczyc o faze...
Profile CardPM
+Quote Post
Mystique
post 20.11.2009 - 19:46
Post #9

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 79
Dołączył: 13.12.2007
Skąd: Sin City
Nr użytkownika: 2875




CYTAT(doloreska @ 20.11.2009 - 12:54) *
Majster...na szczęście nie każdy potrzebuje tego goowna aby doświadczyć i zrozumieć.NA SZCZĘŚCIE!



Nie każdy potrzebuje tego "gówna" jak to napisalas. ale wielu ludziom to znacznie ułatwia sprawę, nie wszyscy mają anielską cierpliwość ;D ja tam raz palilem szalwie i zadzialala na mnie inaczej niz myslalem, natomiast ziolo bardzo dobrze wplywa na.. cialo astralne heheh
wychodzi się praktycznie bez zadnych problemow w 70% przypadków przynajmniej w moim przypadku. pozdrawiam :D
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 21.11.2009 - 19:32
Post #10

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




goowna...no sorki, że urazilam masy ludzi :D nie no...po prostu nie wyobrażam sobie doświadczania po chemii...dla mnie jest to...sztuczne. Tak mi sie kojarzy...nieprawdziwe doświadczanie... przepraszam raz jeszcze jeśli kogoś urazilam :)

Niech każdy robi to, co uważa za sluszne...... :)
Profile CardPM
+Quote Post
Dzyeson
post 21.11.2009 - 20:35
Post #11

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 198
Dołączył: 21.05.2009
Skąd: Zielonka k.Warszawy
Nr użytkownika: 7122




wiekszosc dragów pyschodelików i tak jest naturalna jak właśnie omawiania przez nas Szałwia. Mi z pustą chemią kojarzy się amfetamina czy jakies dropsy.
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 21.11.2009 - 23:04
Post #12

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




CYTAT(Dzyeson @ 21.11.2009 - 21:35) *
Mi z pustą chemią kojarzy się amfetamina czy jakies dropsy.

i o to mi chodziło. Nie znam sie na tym, dlatego tak...wybuchłam :)
Nie mam nic przeciwko ziołom ;)
nie trawie tylko chemii....a "silna substancja psychoaktywna, jak nazwal ją majster, kojarzy mi się wlaśnie z tym... nie wiedzialam że o szałwii gadacie:D bo skąd...nie stosuje
sorki :D
Profile CardPM
+Quote Post
GdaJan
post 22.11.2009 - 00:34
Post #13

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 98
Dołączył: 04.03.2009
Skąd: Gdansk
Nr użytkownika: 6922




doloreska bycie uprzejmym i miłym i pełnym miłości oraz ciepła, nie oznacza, że nie możesz mieć własnego zdania, i nazwać coś gównem :P Gówno to szerokie pojęcie, i jak dla mnie zależnie od sytuacji wszystkie narkotyki takie są, i super trawa i extra szałwia i wszystko co takie naturalne, wcale nie musi być przyjemne, grzyby rosną na gównie :P
Jak dla mnie, to jakikolwiek środek, który muszę wrzucać w siebie, aby czuć się fajnie i lepiej, jest niczym. Chciałbym umieć, świadomie kontrolować własną organiczną chemią, i jak bym potrzebował czegokolwiek, to bym sam to produkował :P Bez smoły w płucach czy trującej psylocybiny w brzuchu. Ani chemii w żarciu, najlepiej na słońcu i wodzie jak roślinki. Ah te marzenia ;p
Profile CardPM
+Quote Post
Majster
post 22.11.2009 - 01:38
Post #14

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




Fajna dyskusja się wywiązała, mimo wszystko jest ona na temat bo traktuje o tym czy takie przeżycie jest rzeczywiście osiągalne dla szarego człowieka. No właśnie, jeśli jest osiągalne to albo będzie nas to kosztować zainwestowania kupy czasu (a i tak nie oznacza, że na pewno osiągniemy podobny stan) albo dopisze nam szczęście i któregoś pięknego ranka dopadnie nas oświecająca wizja albo pójdziemy na skróty. Pójście na skróty nie zawsze musi być złe. Rzeczą ludzką jest ciekawość. Po co się zamykać na ciekawe doznania, które co prawda są obciążone pewnym ryzykiem ( np. bad trip i zlasowanie czaszki :P ) gdy mogą tyle wnieść do naszego życia. Ci którzy twierdzą, że doznania te są tylko majakami zatrutego organizmu czy są fałszywe, nierealne, nie mają racji. Przeżycia te dla osoby ich doświadczającej są równie realne co cała reszta doświadczeń, we śnie czy na jawie.
Przez ten cały wywód chcę tylko powiedzieć, że nie warto się zamykać na 'inne sposoby dostarczania doświadczeń'. Nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro, i gdy dzisiaj mówisz, że to gówno i syf i nigdy tego nie weźmiesz to za kilka lat może się okazać, że na całą sprawę masz zupełnie inny pogląd.
Ludzie się zmieniają.
Profile CardPM
+Quote Post
dreamer_the_one
post 22.11.2009 - 11:00
Post #15

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 827
Dołączył: 12.05.2009
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 7097




CYTAT(doloreska @ 21.11.2009 - 19:32) *
goowna...no sorki, że urazilam masy ludzi :D nie no...po prostu nie wyobrażam sobie doświadczania po chemii...dla mnie jest to...sztuczne. Tak mi sie kojarzy...nieprawdziwe doświadczanie... przepraszam raz jeszcze jeśli kogoś urazilam :)

Niech każdy robi to, co uważa za sluszne...... :)

tutaj trudno Ci przyznać racje, Dolores :-) :*
widizsz, chemia krąży w naszym organiźmie- tryptamina, dmt, melatonina, adrenalina, endorfiny itd. itp. Niewykluczone że to one oddziałując na naszą świadomość, tworzą emocje. To nie wyklucza duchowości ;) Myslę że to raczej jakieś powiązanie między spirytualizmem a chemią.

Nie wątp w wieczność- wciąż nie potrafią wyjaśnić czym jest informacja(że jest niematerialna to fakt) i jak to jest, że wszystkie organizmy żywe korzystają z niej żeby się rozwijać :-)
Profile CardPM
+Quote Post
VVi
post 22.11.2009 - 16:15
Post #16

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 583
Dołączył: 11.08.2007
Skąd: Piechowice
Nr użytkownika: 1760




Bardzo piękne doświadczenie. Gdy poświęcam chwilę, aby się nad tym zagłębić, to dostrzegam, że w głębi serca/duszy/umysłu wiem od dawna już, od zawsze, że moje życie tu jest maleńką cząstką wszystkiego, że choć przebywam w tym miejsco-czasie (czasoprzestrzeni?) najbardziej świadoma, to wszystko inne nie jest ode mnie oddzielone. Cofając się tak jak w opisanym doświadczeniu, aż do świetlistego źródła, które nie ma początku, dostrzegam jak bardzo jestem wszystkim i niczym. To poczucie ratowało mi życie w bardzo trudnych chwilach. Po to został wymyślony czas (nie przez nas ludzi/społeczeństwo/cywilizację), żeby odwieczne źródło mogło poczuć się czymś i aby to coś mogło przeżyć wszystko i dostrzec jak dobrze jest być niczym, jednocześnie "nic" bez "wszystkiego" nie mogłoby istnieć, ponieważ wszystko to także nic. I kiedy mówię o tym to brakuje mi słów dokładnie określających "stan mego ducha"="stan bycia i stawania się".
Patrzę na świat i przyjmuję go takim jakim jest, by w innej chwili zapomnieć o tym i doznawać konkretnych uczuć jak ból i gorycz powodowanych szalejącym na świecie złem, dostrzegając jednocześnie całe jego piękno i dobro, które z kolei wywołują we mnie uczucia radości i spokoju. To tak jak z kolorem białym - ma w sobie wszystkie inne kolory. Dlatego światło jest białe. Dlatego odwieczne źródło jest światłem. Energią rozszczepiającą się na wszelkie kolory. .................
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 23.11.2009 - 13:48
Post #17

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




CYTAT(dreamer_the_one @ 22.11.2009 - 12:00) *
widizsz, chemia krąży w naszym organiźmie- tryptamina, dmt, melatonina, adrenalina, endorfiny itd. itp.


Drimku :* chodzilo mi raczej o...nie wiem...kwasy, amfe, lsd, i inne goowna:D - wytworzone przez ludzi z myślą o napychaniu portfeli, nie myśląc o ich szkodliwości i śmiertelności u osób zażywających w nadmiarze
- nie o to, co krąży w naszym organiźmie:)
nie popadajmy w skrajność:-)

Ja tam zostane przy doświadczaniu bez wspomagaczy, nawet gdybym miała medytować 3 godziny w kupie(czyt. bez przerwy) ;P
Profile CardPM
+Quote Post
Dzyeson
post 23.11.2009 - 16:14
Post #18

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 198
Dołączył: 21.05.2009
Skąd: Zielonka k.Warszawy
Nr użytkownika: 7122




no tak ale dreamerowi chodzilo chyba o to ze w ciele te substancje które własnie w nim są , są też w substancjach odurzających i własnie paradoks
polega na tym ze sa to głównie substancje chemiczne.
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 23.11.2009 - 16:20
Post #19

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




CYTAT(Dzyeson @ 23.11.2009 - 17:14) *
no tak ale dreamerowi chodzilo chyba o to ze w ciele te substancje które własnie w nim są , są też w substancjach chemicznych.


ale "posiadanie je" w ciele jest naturalne, tak jesteśmy "stworzeni". Czy ja mówie - pisze do ściany?
:D
Nie wytrzymam.... <lol>
w ciele mamy tyle ile powinniśmy....np. ja więcej nie potrzebuję....
Profile CardPM
+Quote Post
Dzyeson
post 23.11.2009 - 16:57
Post #20

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 198
Dołączył: 21.05.2009
Skąd: Zielonka k.Warszawy
Nr użytkownika: 7122




no ale ludzie biorą np magnez mimo ze mają go juz w ciele to samo tyczy sie nie wiem białka :)
Profile CardPM
+Quote Post
doloreska
post 23.11.2009 - 17:25
Post #21

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 299
Dołączył: 08.08.2008
Skąd: skoczów
Nr użytkownika: 5005




CYTAT(Dzyeson @ 23.11.2009 - 17:57) *
no ale ludzie biorą np magnez mimo ze mają go juz w ciele to samo tyczy sie nie wiem białka :)


dzeyson.... dobrze wiesz, że to inna inszość :) popadłeś w skrajność skrajności... dalsza konwersacja na temat chemii, biochemii, biologi...nie ma sensu :D temat dotyczy czego innego a nie składników w organiźmie człowieka i ilości witamin, które powinien( z powodu niedoboru), bądź nie powinien( z powodu nadmiaru) zażywać. Widze, że nie ma co dyskutować :D jeśli jesteś zagorzałym fanem wszystkiego co tylko można ( bądź nie) spożyć - proszę bardzo :)
Nikt nie będzie Ci bronił.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
2 Stron V   1 2 >
Start new topic