Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
3 Stron V   1 2 3 >  
Reply to this topicStart new topic
> Wchodzenie A Wychodzenie
Zielarz Gajowy
post 18.06.2010 - 12:58
Post #1

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Istnieją różne sposoby poznawanie siebie, ale chciałbym w tym temacie odnieść się do dwóch takich sposobów. Medytacja i eksterioryzacja. Najkrócej rzecz ujmując osoba, która medytuje wchodzi w siebie a osoba, która eksterioryzuje wychodzi z siebie.

Najbardziej widoczną różnicą jaką zauważyłem między tymi sposobami jest to, że rozmawiając o oobe pojawia się słowo STRACH. W przypadku rozmowy o medytacji strach nie istnieje. Dało mi to do myślenia i czy nie jest dobrą radą dla tych wszystkich, którzy odczuwają strach przed wychodzeniem najpierw weszli w siebie, poznali siebie poprzez właśnie medytację?

Myślę, że to forum można by wzbogacić o kolejny dział poświęcony medytacji bo zanim wyjdziemy z siebie może właśnie warto najpierw wejść w siebie? Medytując poznamy siebie na tyle, że podczas wychodzenia będziemy na tyle silni, że najróżniejsze lęki i obawy spokojnie przezwyciężymy.

Oczywiście wychodzenie może być wchodzeniem, ale mam nadzieję, że zrozumiale przedstawiłem swoją myśl.

Pozdrawiam
ZG
Profile CardPM
+Quote Post
Abi
post 18.06.2010 - 13:17
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 109
Dołączył: 20.10.2008
Nr użytkownika: 5581




Wydaje mi się ze strach w oobe spowodowany jest wlaśnie tym opuszczaniem bezpiecznego "domku" czyli siebie (mimo iz uwazam, ze tak naprawde zawsze jestesmy w sobie). Na poczatku kiedy czegos bałam sie w oobe zawsze chciałam wracać do siebie, zamiast stawiac czola tym strachom. A zeby pozbyc sie tego strachu poprostu trzeba czesto wychodzic:) Z czasem byle co nas nie wystraszy.
Medytacja wydaje mi sie idealnym sposobem na złapanie kontaktu z samym soba. I mimo, ze to moze wydawac sie oczywiste to wiele osob nie zwraca uwagi na swoje wnetrze, na siebie samego, woli spychac swoje obawy i watpliwosci gdzies gleboko.

Dlaczego ludzie boja sie wychodzic a nie boja medytacji? Bo kiedy wyjdziemy to dzieje sie naprawde a medytowac tak naprawde nie kazdy potrafi, poprostu sie jakos relaksuje, ale w kazdej chwili moze otworzyć oczy i jest bezpieczny.
Profile CardPM
+Quote Post
Wulfen
post 18.06.2010 - 13:34
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 114
Dołączył: 11.03.2008
Skąd: Gdynia
Nr użytkownika: 3850




ee tam. strach ustępuje po kilku(nastu) obe nie trzeba żadnej medytacji.
Profile CardPM
+Quote Post
Kimkolwiek
post 18.06.2010 - 14:17
Post #4

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839




CYTAT(Wulfen @ 18.06.2010 - 14:34) *
ee tam. strach ustępuje po kilku(nastu) obe nie trzeba żadnej medytacji.

Może i tak, ale jak dotąd nie mogę pokonać strachu, nie wspomnę już, że ciężko mi uzyskać wibracje.
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 18.06.2010 - 17:32
Post #5

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




No to Wulfen wyczerpałeś temat i chyba czas go zamknąć:) A tak troszkę poważniej skoro strach ustępuje to czy możemy mieć pewność, że w którymś momencie strach nie powróci jeszcze mocniejszy? Z tego co się orientuję eksterioryzując zwiedzamy różne plany, poznajemy różne poziomy. Czy ktoś z Was był na tyle daleko odnajdując siebie, że może na 100% stwierdzić, że strach który ustąpił nigdy nie powróci?

Zastanawiają mnie też te poziomy. Wychowałem się na grach (atari, commodere, amiga) i bardzo dużo gier bazowało na poziomach. Przejście ostatniego poziomu kończyło grę i pojawiał się napis z melodyjką: Congratulation! Czy ta "gra" zwana oobe też się kiedyś kończy? Np. gratulacjami od stwórcy a nagrodą jest oświecenie, które w zasadzie rozpoczyna kolejną część gry? Czy stając "twarzą" w "twarz" ze stwórcą nie będziemy czuli jednocześnie strachu i miłości i wszystkich innych uczuć? Mówiąc o stwórcy używam skrótu myślowego.

A może nie ma eksterioryzacji bez medytacji? Intryguje mnie to i oczywiście odpowiedzi szukam w sobie i od nikogo nie oczekuję wyjaśnień a jedynie własnych przemyśleń.
Profile CardPM
+Quote Post
Gray
post 18.06.2010 - 18:23
Post #6


Guests








Zależy jak do tego podejdziemy.
Wszystko może być medytacją jeśli robimy to świadomie.
W gruncie rzeczy chyba jednym z najistotniejszych czynników jest powiększanie owej świadomości, na sposoby jakie nam pasuje.
Im jesteśmy bardziej świadomi TU, w tamtym TU również.

Poszukiwanie w głębi siebie może nam dać multum możliwości, czy umiejętności. Koniec końcem zadaję sobie to pytanie po co nam one, i co jest ostatecznym celem, którego kwestię poruszyłeś.
Poruszając kwestię umiejętności można dojść do wniosku, że są one po to by nam pomagać i służyć, usprawniać i ułatwiać życie. Ja osobiście nie jestem przekonany do tego, bo raz ze wszystko powinno odbywać się z umiarem, bez pazerności, a dwa że doświadczeniem może być zrobienie czegoś, doświadczeniem również może nie być zrobienie tego, i nasuwa się pytanie które doświadczenie jest lepsze, oczywiście w zależności od sytuacji. Przykładowo możemy wziąć dragi i mieć takie i takie doświadczenie, możemy ich jednak nie brać i sama ta decyzja już jest też experiencem :)

Mamy wolną wolę i nie jest do jednolity proces, nie ma uniwersalnej prawdy (przynajmniej tu na ziemi w fizyku jak dla mnie), mimo tego, że możemy dążyć do podobnego.
Zdobywamy doświadczenie, w wraz z nim levele :)
Skoro my zdobywamy levele, to Stwórca kim by nie był zapewne też. Na chwilę obecną nie potrafimy stwierdzić czy kiedykolwiek spotkamy się z Nim, bo jeszcze nie umarliśmy :)

Zielarz jakbyś chciał pogadać konkretnie o medytacji to trzymaj.
http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopi...mp;hl=medytacja

Może i ja coś dopiszę, bo od ostatniej wypowiedzi zmieniło się o 180 stopni :)
+Quote Post
Abi
post 18.06.2010 - 19:09
Post #7

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 109
Dołączył: 20.10.2008
Nr użytkownika: 5581




QUOTE (Zielarz Gajowy @ 18.06.2010 - 18:32) *
Zastanawiają mnie też te poziomy. Wychowałem się na grach (atari, commodere, amiga) i bardzo dużo gier bazowało na poziomach. Przejście ostatniego poziomu kończyło grę i pojawiał się napis z melodyjką: Congratulation! Czy ta "gra" zwana oobe też się kiedyś kończy? Np. gratulacjami od stwórcy a nagrodą jest oświecenie, które w zasadzie rozpoczyna kolejną część gry? Czy stając "twarzą" w "twarz" ze stwórcą nie będziemy czuli jednocześnie strachu i miłości i wszystkich innych uczuć? Mówiąc o stwórcy używam skrótu myślowego.


Też jestem ciekawa, co na to np osoy które wychodzą juz naprawde długo i często. Czy dla Was oobe to taka niekonczaca sie opowiesc?

Wracajac do strachu, u mnie jest on taki umiarkowany, raczej mam naprawde fajne wyjścia pełne radości. Ale mam pewne obawy, że pewnego dnia spotka mnie tam coś naprawde przerazajacego i zmieni mnie.
Profile CardPM
+Quote Post
Silverka
post 18.06.2010 - 19:25
Post #8

Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 677
Dołączył: 22.10.2008
Nr użytkownika: 5613




wychodze 6 lat i ciagle spotykaja mnie jakies nowosci w OOBE- nie sadze by za zycia bysmy zdolali wszystkie tematy wyczerpac, poznać chocbysmy nie wiadomo jak chcieli- potrzeba na to co najmniej kilku inkarnacji rzecz- co prawda- w jednym zyciu nie wszystko nas iinteresuje. To jest juz glebsze spojrzenie na ta sprawe, mozna o tym pisac w nieskonczonosc. Sny i OOBE - duzo zalezy od tego jakie mamy pomysly na dane eks[ploracje- kazdy umysl jest inny- kazdy pragnie cos innego osiagnac.

Co do strachu przed stworca- mialam kiedys OOBE- gdzie mi powidzieli ze umarlam- i nie moge wrocic do ciala. Trafilam w miejsce tak zwanego pobytu przedsmiertelnego- ludzi chorych na spiaczke- i nie tylko , ktorzy sa po prostu w szoku i nie chca isc nigzie dalej. Na poczatku bylam przerazona , ze umarlam ale jakos przyjelam to z oczywistoscia ze stracilam cialo fizyczne- nastepnie krotki szok- a dopiero potem sie ucieszylam i wrocilam do ciala. Nie wazne bylo to co doswiadczylam "tu".

Tak jak napisal Wulfen strach mija- przewaznie w pierwszych wyjsciach i tak ladujemy w swoim pokoju poniewaz przystosowujemy sie do nowych warunkow w OOBE. Zawsze jesli czujemy sie mniej bzpiecznie mozna poprosic o pomoc opiekuna naszego by nas duchowo wspieral- oni dzialaja na nas tak- ze sama wzmianka o nich- czyni cuda. Warto wyczyszczac mysli przed eksploracja- co nieraz powtarzam- wiec tu moze przydac sie medytacja- skupiajac sie na jednej mysli jakiejs radosnej- oczyszczamy inne mysli i mamy spokoj. Ja na pcozatku koncentrowalam sie na swoim wlasnym oddechu. Nie ma jednego sposobu dla wszystkch osob- dla jednych dobra jest medytacja , dla drugich 4+1, dla trzeciego bedzie dobra metoda huśtawki. Ćwiczenie czyni mistrza.
Profile CardPM
+Quote Post
Angello
post 18.06.2010 - 19:44
Post #9

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 79
Dołączył: 07.02.2009
Nr użytkownika: 6850




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 18.06.2010 - 13:58) *
(...)zanim wyjdziemy z siebie może właśnie warto najpierw wejść w siebie? Medytując poznamy siebie na tyle, że podczas wychodzenia będziemy na tyle silni, że najróżniejsze lęki i obawy spokojnie przezwyciężymy.

'Wychodzenie' jest niestety dużo łatwiejsze. Medytacja, w której poznajemy siebie to nie kwestia dni, tygodni, ale często lat ciężkiej pracy. Żeby 'wyjść' czasami wystarczy 4+1, troche podekscytowania i odrobina praktyki.
Profile CardPM
+Quote Post
Gray
post 18.06.2010 - 21:45
Post #10


Guests








CYTAT
Medytacja, w której poznajemy siebie to nie kwestia dni, tygodni, ale często lat ciężkiej pracy.


Ale jaki rezultat :)

Z pewnym czasem, gdy poznajemy to "coś" medytacja staje się czymś najprzyjemniejszym co można sobie wyobrazić. Gdy już się załapie o co kaman ciężko obyć się bez tego. Wtedy to zdanie ulega metamorfozie na
"kwestia dni, tygodni, ale często lat najwspanialszego okresu w swoim życiu." :)
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 19.06.2010 - 10:14
Post #11

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Polecam ten krótki tekst. Wewnętrzne podróże do innych wymiarów:

http://waldek1984.wordpress.com/2009/09/07...nnych-wymiarow/

Profile CardPM
+Quote Post
tom
post 19.06.2010 - 10:24
Post #12

Dusza Towarzystwa
Grupa: Moderator
Ikona Grupy
Postów: 753
Dołączył: 03.07.2007
Nr użytkownika: 1435




Gray, fakt faktem. Ale te "lata" ćwiczeń, są szukaniem tego co mamy przed oczyma. Sęk medytacji łapiesz w chwili. W pełnym tu i teraz.
Wielu czyta że trzeba lat i nastawiają sie na siedzenie godzine dziennie przez pare lat.
Rozumiesz, nie?:))) tu i teraz. Śmieci w głowie przeszkadzają.
Miałem kiedyś do czynienia z człowiekiem, który w dziedzinie śnienia i oobe był coś na wzór tabula rasa ;) Dzięki czemu, dając mu wskazówke, osiągnął oobe pierwszej nocy.

Zauważcie że to sie dzieje teraz, medytacyjny umysł objawia sie w tej chwili, nie musisz siedzieć latami ^^

Aloha!:))
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 19.06.2010 - 10:41
Post #13

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Też mi się tak wydaje jak mówi tom właśnie. Wg mnie za dużo jest technik, za dużo teorii a za mało intuicji w tym wszystkim.

Mi udało się wyjść z ciała za pierwszym razem i nie użyłem żadnej techniki bo wtedy nie miałem o nich pojęcia. Wiedziałem tylko, że istnieje coś takiego jak oobe. Zdałem się na intuicję, poprosiłem swoich opiekunów (nie mając pewności czy rzeczywiście istnieją) aby pomogli mi wyjść z ciała i przyszedł prawdopodobnie taki opiekun do mnie podczas snu pod postacią mojej matki, chwycił mnie za klatę i wyrzucił z ciała. Ciało fizyczne wibrowało a ja byłem poza. Ot cała technika:)

Intuicja i mocne postanowienie, że się tego czegoś konkretnego chce i to nastąpi z całą pewnością. Osobiście jeszcze nigdy nie medytowałem, ale intuicja podpowiada mi aby wyobrazić siebie jako medytację. Ja nie medytuję bo ja jestem medytacją.

Dlatego jeżeli komuś nie wychodzi wychodzenie z ciała za pomocą różnych technik niech je oleje i zda się na intuicję, ale przede wszystkim musi być pewny, że wyjdzie bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.

Angello napisał, że wychodzenie jest dużo łatwiejsze. Ale co nam z tego, że udało się wyjść. Fajne uczucie, podekscytowanie i przy piwie można komuś o tym opowiedzieć. Pewnie cała przygoda z odnajdywaniem siebie rozpoczyna się w momencie szukania a to szukanie też może trwać latami tak jak w medytacji. Mylę się?

Myślę, że medytacja może być łatwiejsza bo ona nas uspokaja, wycisza i pozbywamy się ekscytacji, podniecenia i obieramy prosty kurs do własnego wnętrza a wychodząc można się pewnie nieźle pogubić w tej całej poza cielesnej rzeczywistości i niekończonej ilości poziomów.
Profile CardPM
+Quote Post
Gray
post 19.06.2010 - 12:06
Post #14


Guests








Tom jednak, żeby do tego dojść trzeba to zrozumieć, przefiltrować na sobie wszystkie te śmieci, i skumać to. Niektórym udaje się to po dniu innym po latach, w zależności od osoby. Niektórzy od początku ufają sobie, niektórzy tą ufność nabywają. Nam to może wydawać się oczywiste i pewne, dla innych wcale takie nie musi być :)

Wszystko mamy przed oczami, jednak wiele jest nieznanego. Skupiając się tylko na tym znanym blokujemy drogę dla tego drugiego. Ja mam zamiar medytować latami, bo dla mnie medytacja to nie tylko tu i teraz, to jest również zrozumienie i doświadczenie, dzięki któremu zdobywamy levele :) Chcę pozostać otwarty w każdej dziedzinie, i nawet nie nazywać zjawisk, bo sama nazwa już zacieśnia w strefy znanego ( u Castanedy tzw. tonal ). Nawiązując do tego, że mamy to przed oczyma, cytat z książki Castanedy:

" Pobierając u mnie nauki, nie tyle uczysz się magii, ile poznajesz sposoby oszczędzania energii. To dzięki temu będziesz mógł kiedyś wykorzystać niektóre z pól energetycznych, które teraz nie są dla ciebie dostępne. Tym właśnie jest magia: umiejętnością posługiwania się polami energetycznymi, które nie biorą udziału w postrzeganiu zwykłego, znanego nam świata. Magia jest stanem świadomości; zdolnością do postrzegania czegoś, co wykracza poza zasięg zwykłej percepcji. Wszystko, czego cię nauczyłem i co ci pokazałem, miało cię przekonać, że istnieje coś więcej ponad to, co widzimy. Nie potrzebujemy osoby uczącej nas magii, ponieważ tak naprawdę nie mamy się czego uczyć. Nauczyciel jest po to, by przekonać nas, że niezmierzoną władzę mamy w zasięgu ręki. Cóż za paradoks! Każdemu wojownikowi podążającemu drogą do wiedzy wydaje się nieraz, że uczy się magii. Prawdziwy sens jego drogi polega na przyzwoleniu ? po pewnym czasie wojownik przekonuje się, że w jego wnętrzu drzemie moc, którą można wykorzystać. "
+Quote Post
Majster
post 19.06.2010 - 13:05
Post #15

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




Strach jest jednym z uczuć a skoro mamy poznać siebie to należy stawić czoło wszystkiemu co nas spotka. Strach dla mnie przy pierwszych wyjsciach był czymś nieodłącznym, był bardziej podnieceniem przed poznaniem nieznanego, czymś co mnie napędzało do działania, poznawania i doświadczania. Teraz strach nie występuję, czasami chcę o sobie przypomnieć ale to już nie to ;P.
Medytacja fakt, fajna sprawa, dużo łatwiej mi jest doczekać wyjścia z ciała poprzedzając próbę kilkunastoma minutami wyciszenia i spokoju, umysł wtedy wyciszony i łatwiej o koncentrację przed wyjściem.

Kto powiedział, że przez oobe nie można 'wchodzić' w głąb siebie? :O
Profile CardPM
+Quote Post
Gray
post 19.06.2010 - 13:57
Post #16


Guests








CYTAT
Kto powiedział, że przez oobe nie można 'wchodzić' w głąb siebie? :O


A ktoś tak powiedział? :)
Jedno związane jest z drugim i wzajemnie się przeplata.
+Quote Post
tom
post 19.06.2010 - 14:19
Post #17

Dusza Towarzystwa
Grupa: Moderator
Ikona Grupy
Postów: 753
Dołączył: 03.07.2007
Nr użytkownika: 1435




Nikt nigdzie nie wychodzi ;) bo... nikt nigdzie nie wszedł, więc, skąd do diska miałby wychodzić? <chwila zadumy> xD
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 19.06.2010 - 14:53
Post #18

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Fragment z: Richard Webster "Podróże astralne"

Wiele osób podróżuje w wyobraźni. Znałem pewną kobietę, która mentalnie zwiedziła wszystkie znane galerie sztuki na świecie. Kiedy opowiadała o swojej wizycie w Luwrze, musiałem jej przerwać. Chociaż zaprzeczała, że kiedykolwiek podróżowała astralnie, to jednak opisała wejście do Luwru i poszczególne galerie tak szczegółowo, że przypomniałem je sobie dokładnie z czasu, gdy sam tam byłem. Ta kobieta po prostu zamykała oczy i wyobrażała sobie, że jest tam, gdzie chce być. Nigdy nie doświadczyła żadnego uczucia opuszczania ciała, a to, co robiła, określała jako
„po­dróżowanie w umyśle".
Profile CardPM
+Quote Post
Gray
post 19.06.2010 - 17:01
Post #19


Guests








Moen też powiedział, że nie miał nigdy czegoś takiego jak oobe. Przynajmniej z tego co pamiętam.
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 19.06.2010 - 17:10
Post #20

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




W tej samej książce jest też rozdział poświęcony grupowym podróżom astralnym. Interesujące. Ciekawe czy kiedyś będą takie astralne biura podróży. Kurs + wycieczka np. na ginącą czerwoną planetę o której pisał Lobsag Rampa, gdzie każdy żyjący tam osobnik jest na bardzo wysokim poziomie rozwoju a telepatia i jasnowidzenie są dla nich czymś zwykłym.
Profile CardPM
+Quote Post
Majster
post 19.06.2010 - 21:44
Post #21

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




@Gray
Nie żebym się czepiał ale wtórny analfabetyzm sie szerzy, straszne.

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 18.06.2010 - 13:58) *
Najkrócej rzecz ujmując osoba, która medytuje wchodzi w siebie a osoba, która eksterioryzuje wychodzi z siebie.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
3 Stron V   1 2 3 >
Start new topic