|
  |
Co Mam Ze Sobą Zrobić? |
|
|
Kuchiki Rukia
|
31.05.2011 - 12:58
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 12
Dołączył: 18.11.2008
Nr użytkownika: 6270

|
(nie wiem czy to dobry dział, czy ktoś mi pomoże ale po prostu to piszę) Witam, mam 19 lat i postaram się opisać jak najlepiej to co czuję. Życie nie ma dla mnie żadnej wartości. Mam ochotę umrzeć, uważam że tylko śmierć to prawdziwa wolność. Cały czas kiszę się w domu, moje codzienne zajęcia to sprzątanie, roznoszenie ulotek i siedzenie przed komputerem. Problem polega na tym, że ja marzę po prostu o ciekawszym życiu, o posiadaniu przyjaciół za których byłabym w stanie nawet oddać to życie. Była jakaś szansa na to, pomyślałam że pójdę do wojska. Lecz tu się rodzi kolejny problem, mam chłopaka - poznaliśmy się w internecie. Obiektywnie rzecz biorąc bardzo do siebie pasujemy, mamy podobny charakter, podobne zainteresowania i ten sam ulubiony kolor... Ale ja go po prostu nie kocham, jestem z nim można powiedzieć z litości i też z tego powodu że trochę mi urozmaica zwykły dzień, mieszkamy bardzo daleko od siebie - połowa Polski nas dzieli, ale jeździmy do siebie. No i jednak nie mogę iść do wojska, bo noszę okulary, operacja laserowej korekty wzroku jest za droga i niepewna. Dochodzi do tego to, że już planujemy wspólną przyszłość, ślub i te sprawy. Mamy się jeszcze wyprowadzić za granicę. Ale później, co? Dzieci i znowu monotonia, wtedy to naprawdę już nie wytrzymam... Już od bardzo dawna myślę o śmierci, odważyłam się kiedyś i powiedziałam o tym mamie. Jakoś pomogło, przez miesiąc czułam się lepiej ale te myśli wróciły i już nigdy o tym z mamą nie gadałam. Nikt teraz nic nie wie, do lekarza nie mam zamiaru iść. Nie będę się zwierzać obcej mi osobie i jeszcze pozwalać się faszerować lekami. Chciałabym po prostu dźgnąć się długim ostrym nożem w pierś, ale nie wiem co mnie jeszcze powstrzymuje przed skończeniem ze sobą. Myślałam o tym jak jeszcze mogłabym sobie urozmaicić życie - poprzez zabijanie, tak wiem to okropne, ale ten dreszcz emocji, to by było coś! Miałam nawet parę snów o tym. A to czy mnie złapią czy nie byłoby mi zupełnie obojętne... aczkolwiek to też mogłoby być ciekawe :D Na koniec powiem, że w Boga nie wierzę i nikomu już nie ufam... :( A jeśli chodzi o cięcie się to tego nie robię...
|
|
|
|
|
|
Rokinon
|
31.05.2011 - 13:23
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 8246
Dołączył: 07.03.2010
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 7813

|
CYTAT(Kuchiki Rukia @ 31.05.2011 - 13:58)  (nie wiem czy to dobry dział, czy ktoś mi pomoże ale po prostu to piszę) Witam, mam 19 lat i postaram się opisać jak najlepiej to co czuję. Życie nie ma dla mnie żadnej wartości. Mam ochotę umrzeć, uważam że tylko śmierć to prawdziwa wolność. Cały czas kiszę się w domu, moje codzienne zajęcia to sprzątanie, roznoszenie ulotek i siedzenie przed komputerem. Problem polega na tym, że ja marzę po prostu o ciekawszym życiu, o posiadaniu przyjaciół za których byłabym w stanie nawet oddać to życie. Była jakaś szansa na to, pomyślałam że pójdę do wojska. Lecz tu się rodzi kolejny problem, mam chłopaka - poznaliśmy się w internecie. Obiektywnie rzecz biorąc bardzo do siebie pasujemy, mamy podobny charakter, podobne zainteresowania i ten sam ulubiony kolor... Ale ja go po prostu nie kocham, jestem z nim można powiedzieć z litości i też z tego powodu że trochę mi urozmaica zwykły dzień, mieszkamy bardzo daleko od siebie - połowa Polski nas dzieli, ale jeździmy do siebie. No i jednak nie mogę iść do wojska, bo noszę okulary, operacja laserowej korekty wzroku jest za droga i niepewna. Dochodzi do tego to, że już planujemy wspólną przyszłość, ślub i te sprawy. Mamy się jeszcze wyprowadzić za granicę. Ale później, co? Dzieci i znowu monotonia, wtedy to naprawdę już nie wytrzymam... Już od bardzo dawna myślę o śmierci, odważyłam się kiedyś i powiedziałam o tym mamie. Jakoś pomogło, przez miesiąc czułam się lepiej ale te myśli wróciły i już nigdy o tym z mamą nie gadałam. Nikt teraz nic nie wie, do lekarza nie mam zamiaru iść. Nie będę się zwierzać obcej mi osobie i jeszcze pozwalać się faszerować lekami. Chciałabym po prostu dźgnąć się długim ostrym nożem w pierś, ale nie wiem co mnie jeszcze powstrzymuje przed skończeniem ze sobą. Myślałam o tym jak jeszcze mogłabym sobie urozmaicić życie - poprzez zabijanie, tak wiem to okropne, ale ten dreszcz emocji, to by było coś! Miałam nawet parę snów o tym. A to czy mnie złapią czy nie byłoby mi zupełnie obojętne... aczkolwiek to też mogłoby być ciekawe :D Na koniec powiem, że w Boga nie wierzę i nikomu już nie ufam... :( A jeśli chodzi o cięcie się to tego nie robię... Możesz być także kreatywna, jeśli chcesz kogoś "zabić" zrób to tak, jak ja;) http://www.dfv.pl/gallery/members/arturjut..._itemId=3124370pozdr
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
31.05.2011 - 13:32
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Każde samodoskonalenie duchowe, w momencie kiedy nie ma sie wysokiej samooceny i nie akceptuje sie siebie może prowadzić do zgubnych skutków. Ja polecam wizytę u psychologa to żaden wstyd, a potem dopiero praktyki .To co mówisz jest sprzeczne boisz sie iść do lekarza a wywalasz się poprzez internet na forum.Duchowość nie jest lekiem, jest krętą wyboistą drogą, bo często masz styczność np. z podświadomymi lękami które moga być bardzo mocne.Więc póki nie pójdziesz do specjalisty daj sobie spokój, obiecuję że lepiej się poczujesz.Skoro wygadanie się mamie sprawiło Ci ulgę to wygadanie się psychologowi sprawi jeszcze większą.Albo to zrobisz albo się będziesz męczyć, odwagi.
A moim zdaniem najprościej mówiąc brak Ci sensu w życiu, ale sensem nie może być mężczyzna czy dziecko, bo to prowadzi do niezadowolenia.Lęk przed rzeczywistością może brać się z nadmiernego rozpieszczania, niestety to się klasyfikuje do leczenia bo utrudnia życie. Najlepiej zamiast marudzić znajdź sobie pasję coś w czym się spełnisz to pomoże odzyskać sens w życiu i na pewno poprawi Ci samopoczucie.Zadowolenie wypływa z wewnątrz, telewizor mąż czy dziecko Ci tego nie da, póki nie poczujesz się dobrze ze sobą.
|
|
|
|
|
|
Astral%Dreamer
|
31.05.2011 - 13:36
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 139
Dołączył: 13.12.2008
Skąd: Bytom
Nr użytkownika: 6487

|
bardzo mnie zaciekawił Twój post, ponieważ też kiedyś taki byłem, całe moje ówczesne życie nie było mi na rękę, monotonia, udawanie kogoś kim się nie jest, wyjście na dwór obserwowanie wciąż tego samego schematu porozumiewania ludzi, znam naprawdę znam, od kiedy zacząłem wychodzić z ciała, zrozumiałem że jesteśmy tutaj by kosztować życia, robić to co sprawia Ci przyjemność, i przy okazji nie szkodzi innym, po prostu kosztować życie, zbierać doświadczenie tu, bo z jakiś względów, TAM będą one pomocne, po za tym droga duszyczko, nie całe życie jest takie, nie możesz wykluczyć tego że za kilka lat, doświadczyć czegoś wspaniałego, co pozwoli Ci żyć z uśmiechem na twarzy, a co jeśli się teraz zabijesz ? marnotrawstwo ;] pozdrawiam, walcz, walcz !
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
31.05.2011 - 14:10
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Rukia, to w takim razie nic Ci nie pomoże nawet, zabójstwo (co bedzie prowadzić do potężnego obciążenia nie tylko prawnego ale duchowego), czy modlitwy tym bardziej metoda śliwy.Tu nie chodzi o zaciąganie, musisz sama chcieć.Tu toczą się dyskusje na poważne tematy na podstawie problemów ze sobą zakładasz temat i chcesz żeby się nad tobą wszyscy użalali. Dopóki nie zrozumiesz samej siebie i nie podejmiesz pracy, a nie "pójścia na łatwiznę" dopóty nic nie zrozumiesz. Życie stawia wyzwania i albo podejmiesz rękawicę albo tracisz.
|
|
|
|
|
|

|
 |
|