oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >  
Reply to this topicStart new topic
> Odwiedziny
Pavveł
post 16.09.2012 - 15:54
Post #22



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Kiedy próujesz walczyć z umysłem nigdy nie osiągniesz oświecenia, bo nigdy nie osiągniesz jedności, nigdy nie złapiesz kontroli nad własnym umysłem, a co dopiero własnym otoczeniem... Nie ma żadnej pracy, praca to próba, a nie ma żadnej próby, albo coś robisz, albo nie, nie ma "próbuję". Albo jak mawia pewne buddyjskie przysłowie: "Jeśli myślisz, że Ci się uda, bądź że Ci się nie uda, w obu przypadkach masz rację". :3
Jeśli wyrazisz życzenie "jutro chcę być oświecony" to nie zostaniesz oświecony, bo jutro zapomnisz o tej intencji, ew. automatycznie zostanie przerzucona na kolejne jutro, bo jutro nie istnieje w teraźniejszym doświadczeniu. Chciej teraz być oświecony. I nie oczekuj czegoś konkretnego, bo wtedy dostaniesz w najlepszym razie tylko to, co mieści się w tych ramach. Nie oczekuj też aż coś do Ciebie przyjdzie, bo to już jest, jedynie wytęż uwagę na nowe, obserwuj to, wtedy Ty "przyjdziesz" do tego... ale nie oczekuj niczego, bo niczego tak naprawdę nie potrzebujesz, bo już to wszystko masz - a oczekiwanie jedynie wpędzi Cię w teraźniejsze poczucie braku tego, a więc jeśli będziesz myślał, że tego nie masz, to jak chcesz to zobaczyć? :]
Ostatecznie, to nie wymaga pracy, bo praca wymaga czasu. A to, co nas definiuje, to nie do końca to, kim byliśmy, ale kim jesteśmy. Jak mówi pewne przysłowie: "Ludzie oceniają Cię po tym, kim byłeś, a będą oceniać po tym, kim jesteś.".
Bądź tym, kim chcesz się stać, już teraz, a przeszłość jedynie niech posłuży Ci za odniesienie, za wiedzę, która pomoże Ci stać się tym, kim zechcesz.

Cokolwiek zechcesz, niech to będzie szczere pragnienie. I niech Twoje działanie będzie szczere, aby spełnić to pragnienie. Wtedy Twoje życie również będzie szczere. Jeżeli chcesz żyć szczerze i prawdziwie, wtedy nie ma miejsca na nieszczere pragnienia i nieszczere działania.
Posiadasz większą moc niż myślisz, a wszystko to zaczyna się w Tobie.
Możesz oszukać siebie, wtedy wszechświat odpowie Ci kłamstwem i iluzją stworzoną przez siebie samego. To wszystko zaczyna się w Tobie - dla Twego szczerego wołania wszechświat odpowie prawdziwie.
Chcesz żyć prawdziwie? Szczerze - nie oszukuj się...


Odpowiadając na drugą część pytania, rzeczywiście już trochę lat będzie ;) Ale jeśli pan Hilary, co zgubił okulary, szukał ich wiele, wiele godzin, po czym okazało się, że cały czas miał je na nosie ;D, to nie znaczy wcale, że ich znalezienie wymagało tyle godzin :) Tak naprawdę oświecenie nie jest samym w sobie celem, gdyby nim było, wszyscy bylibyśmy oświeceni już dawno... jest jedynie celem pośrednim, niejako nieuniknionym, ale to co się liczy teraz to podróż :) Odkrycie tego rzuca światło na każdy moment w życiu i to jest prawdziwe oświecenie :) gdyż pozwala nam czerpać maksymalną przyjemność z życia i czynić je jeszcze lepszym, co prowadzi do jeszcze większego oświecenia ;3 ...
A co fajnego dotyczy też się oświecenia, im bardziej go zaznajesz, tym bardziej dostrzegasz, że nic nie musisz robić, że oświecenie jest wpisane w losy każdego. Co więcej dążąc do oświecenia, jeszcze go nie zaznając, skąd mamy wiedzieć w jakim kierunku podążać? Dlatego nie należy dążyć do oświecenia. Należy zamiast tego czasem posłuchać wewnętrznego głosu, wyostrzyć uwagę na subtelne sygnały dawane nam przez życie i świat, docenić to co się ma i czynić świat taki, jakim się chce, aby był, a nie działać podług tego, jaki świat się wydaje być... Wtedy oświecenie przyjdzie samo :)
No i nie mogę zostawić pytań bez odpowiedzi. Czy czuję się już oświecony? W pewnym stopniu :P Wiem, że jest więcej, ale to tylko mnie ekscytuje, bo to znaczy że jeszcze wiele zajebistych doświadczeń przede mną :))
Czy wyzbyłem się negatywnych emocji? Wielu już tak. Jednak czasem i te się pojawiają, ale najczęściej nad nimi panuję na tyle, że nie zabierają nade mną znacznej kontroli. A gdy się już pojawiają, to też je obserwuję, nie osądzam pochopnie, a przypatruję się za i przeciw, wytężam uwagę, koncentruję się na tym, aby dostrzec jak najwięcej, wynieść jak najwięcej z tego doświadczenia, abym nie musiał go powtarzać. Zaś wnioski wyciągnięte z takiego doświadczenia pozwalają mi na lepsze postępowanie w przyszłej teraźniejszości.
Kocham wszystkich w takim samym stopniu, ale nie w taki sam sposób. Każdy ma w sobie coś specyficznego, charakterystycznego. I co prawda, osoby z którymi mam więcej wspólnego, są mi bliższe. Wiem, że można bardziej czuć miłość i czasem tak czuję, ale nie zawsze, jednak jest ku temu powód - zróżnicowanie doświadczeń w celu dokładniejszego ich określania. Czasem jakaś osoba szczególnie mnie zauroczy, ale to nie znaczy że reszte mam gdzieś. To, że kochasz wszystkich nie znaczy też, że musisz im ciągle usługiwać i płaszczyć się przed nimi, wręcz przeciwnie. Miłość (nie jej cywilizacyjny wyobrażeniowy substytut) jest tak zbudowana, że pozwala na doskonałe interakcje bez żadnych zgrzytów między sobą, wszystko wprowadza w najwyższy stopień doskonałości. Czasem przejawem miłości jest właśnie zostawienie ludzi samym sobie, nie każdy musi mnie znać, lubić czy cokolwiek. I właśnie tak ma być i to też jest miłość. Miłość zawsze znajduje najlepsze rozwiązanie.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
AJEDNAK
post 17.09.2012 - 05:23
Post #23


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




"Szukajcie a znajdziecie."
W zasadzie wszystko jest pod ręką i zawsze tutaj było, ale my wszyscy mamy coś z tego Hilarego.
A kosmos zaczyna się w nas.
I w nas również się kończy!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post 17.09.2012 - 08:46
Post #24


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
A kosmos zaczyna się w nas.
I w nas również się kończy!


Jakieś dowody na te kosmiczne wywody?

Kończy się kosmos w Nas? Popatrz na niego, My w Nim to pyłki. Romantyczne wizje buddystów i new age na temat kosmosu , jedności i Boga już z tego wyrosłem bo obiektywnie udowodnić tego nikt nie umie.

Na pewnym poziomie jesteśmy jednością ale większość zbyt dosłownie to interpretuje.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 17.09.2012 - 09:14
Post #25



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dowody masz wszędzie Noni... to jest właśnie cecha Boga, że choćby stanął przed Tobą, to jeśli nie będziesz chciał, to go nie zobaczysz... Wszystko zależy od tego, co chcesz... wszystkie wydarzenia życia można by obliczyć na podstawie danych z teraźniejszości, gdyby nie fakt, że istnieje coś takiego jak wybór... go nie da się obliczyć, ani przewidzieć... ciekawie o tym mówi zdaje mi się architekt w filmie, pt. Matrix...
Obiektywizm to tylko funkcja subiektywizmu grupowego...
Wyrosłeś i nie dorosłeś (nie jeżdżę Ci tutaj, tylko informuję)... wyrosłeś z błędnego myślenia o jedności, jakie dziś jest powszechne w new age'u itp., ale widać nie dorosłeś do rozumienia jedności jaka jest naprawdę...
Jeśli będziesz polegał wyłącznie na obiektywizmie to zapędzisz się szybko w ślepą uliczkę. Aby poznać coś więcej, musisz się zgłębić we własne odczucia, w subiektywizm. Licząc na ten pozorny obiektywizm oddajesz własny rozwój w ręce powolnego i ograniczonego rozwoju, kierowanego przez niekoherentną większość grupową, rozwoju wyzbytego z kluczowego źródła informacji, jakim jest właśnie subiektywne czucie...
Na wielu poziomiach jesteśmy jednością, ale większość niestety zbyt mało to dostrzega... Większość tych new-age'owych teorii polega na poglądzie, że należymy do jednego łańcucha pokarmowego, z Ziemią na szczycie, że wszyscy od wszystkich zależymy biologicznie. Co niektórzy są na tyle bystrzy, że dostrzegą tą zależność również w cywilizacji, w strukturach społeczno-gospodarczo-ekonomicznych. Jednak prawdziwa jedność odbywa się poprzez subiektywizm, kiedy Twoje ego stapia się z ego innych, gdy czujesz do nich miłość tak wielką, że krzywdę wyrządzoną im czujesz i Ty, a ich przyjemność spływa również na Ciebie... I to jest jedność namacalna, nie jakaś konceptualna, którą możesz doświadczyć i którą możesz się cieszyć. Nic więcej o niej w tym poście nie napiszę, bo to byłby przerost formy nad treścią (mam na myśli to, że słowa tego dobrze nie opiszą). Jedności trzeba doświadczyć, ażeby jej doświadczyć trzeba chcieć jej doświadczyć, a żeby chcieć, trzeba wierzyć że coś takiego jest, a żeby wierzyć że coś takiego jest, trzeba się zastanowić jacy jesteśmy i w co w tym świecie chcemy wierzyć, w jakim kierunku zmierzać. Pozdrawiam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post 17.09.2012 - 09:44
Post #26


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
A kosmos zaczyna się w nas.
I w nas również się kończy!


Patrze na kubek przede Mną , na Mnie, Na Wasze posty i pomimo , że dowody są wszędzie dalej nie udowadnia to , że kosmos zaczyna się w Nas i w Nas się kończy.


W jakiej mataforze mówimy słowo kosmos? I co rozumiecie pod pojęciem "Nas"?

Bo jeśli dosłownie to My jesteśmy częścią wszechświata , a nie wszechświat częścią Nas. :)

Niestety to nie tak działa, nie mówię , że nie macie racji tylko skłaniam Was do jakiegoś poparcia tego czymś.

bo mówicie:
CYTAT
no tak jest bo popatrz na wszystko? nie widzisz? no właśnie musisz dorosnąć do naszych dowodów żeby zobaczyć.
hehe


To żaden dowód tylko dalej subiektywne doświadczenie przez Was , że tak jest. Ja tego w Swoim życiu nie odnajduje.


To coś w stylu jak człowiek szczęśliwy mówi , jaki to świat jest piękny, wszystko takie kolorowe i to takie cudowne miejsce i żyć tu to dar.

Stoi koło niego pesymista z depresją i się puka w głowę jakie głupoty mówi ten pierwszy przecież jest odwrotnie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
AJEDNAK
post 17.09.2012 - 14:13
Post #27


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Jeżeli teraz wstanę i wyjdę z domu na spacer, to jeśli skieruję się na lewo, spotka mnie nie to samo co może przydarzyć mi się gdy pójdę w prawą stronę; więc pójdę w obu kierunkach jednocześnie, każde moje Ja pójdzie. Oczywiście pójdę też prosto jak i zostanę w domu. Każde moje Ja dokonuje w każdej chwili wszelkich możliwych decyzji. Z czego Ja mam świadomość tylko jednej ciągłości zdarzeń, żebym mógł w pełni doświadczyć tylko jednej wersji mojego postępowania. To, że tak tego doświadczam nie znaczy, że w istocie jestem pojedynczy. W każdej chwili tworzę nową, alternatywną rzeczywistość dopasowaną do każdej możliwości swojego wyboru. Tu pożyję najdłużej ok. 100 lat - ten, który dokonywał najrozsądniejszych wyborów. Potem te wszystkie swoje Ja małe scalę w Ja wyższe i zbiorę dokładnie całe doświadczenie o życiu tego człowieka. Tym samym poznam wszystkie jego czyny i wynikające z nich konsekwencje.
Na tym etapie wystarczy.
Ale mam lato za oknem!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 17.09.2012 - 16:09
Post #28



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


AJEDNAK, dodam że te alternatywne rzeczywistości nie tyczą się tylko pojedynczej osoby, ale bycie inną osobą jest alternatywą bycia tą osobą - kiedy wybieraliśmy jaką osobą chcemy być, powstało wiele wyborów, a więc wiele rzeczywistości... co więcej niektóre nakładają się na siebie w różny sposób - i tak patrząc na przechodnia widzisz tak naprawdę siebie, w innej równoległej rzeczywistości nakładającej się w tym momencie w pewnym stopniu z Twoją :)

Noni, bardzo uogólniłeś to, co piszemy, pisząc: "no tak jest bo popatrz na wszystko? nie widzisz? no właśnie musisz dorosnąć do naszych dowodów żeby zobaczyć."
chodzi o to, że życie jest dynamiczną plasteliną, zwierciadłem Ciebie... ile chcesz doświadczyć, tyle doświadczysz... jeśli uważasz, że nie ma dowodów, na pewno ich nie znajdziesz, bo nawet nie zaczniesz ich szukać...
dowody pojawiają się same, gdy przesuwasz granicę poznania coraz to dalej... gdy już Ci się wydaje, że wszystko wiesz, że wszystko poznałeś i nic nowego nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, jesteś w największej pułapce własnego umysłu, ale jest to też punkt wyjściowy, aby przebić się przez tą barierę i znów przesunąć granicę :)

CYTAT(AJEDNAK @ 17.09.2012 - 06:23) *
A kosmos zaczyna się w nas.
I w nas również się kończy!

Noni, podejrzewam że AJEDNAKowi chodziło o to, że my jesteśmy punktem wyjścia dla eksploracji kosmosu/wszechświata, a pisząc że kosmos w nas się kończy myślę, że chodziło mu o inną definicję "nas", czyli już nie zredukowanych tylko do cielesnych istot, ale że nasze prawdziwe ja obejmuje cały wszechświat, będąc z nim w pełni zjednoczonym - będąc faktycznie nim, wszechświatem. Pozdro.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
zankel
post 17.09.2012 - 17:17
Post #29


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Portal o OOBE to dobre miejsce na spotkania gdzie można mówić wiele o egzystencji ludzkiej oraz nawet i także o filozofii. Szkoda że niejesteśmy ze sobą tak blisko związani że nie każdy rozumie co drugi oczekuje.

Kiedyś nastąpi taki cykl gdzie wszystkie rozumy spolą sie w całość i będą otaczać każdy zakamarek ziemi aby razem doświadczać.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 17.09.2012 - 19:48
Post #30


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Tak. Cykl "chrystusowy" czyli globalnie świadomy a teraz za dużo chyba chemii w powietrzu i jedzeniu i dlatego mamy cykl przełomowy:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
AJEDNAK
post 18.09.2012 - 06:51
Post #31


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




No właśnie, ciekawe co z całym tym Nowym?
(Jakkolwiek to nazywamy)
Coś się już na tym świecie zaczynało dziać, ale teraz stanowczo przyhamowało...
Cała ta Kulminacyjna Fala ma ponoć właśnie zaraz nadejść.
Nie wierzę w jakiekolwiek zmiany naszego gatunku w sposób samoistny - no jakoś nie wierzę.
Jednocześnie wiem, że idzie nowe, i że nie ma się czego obawiać.
Ale skąd ja to wiem?
W tej chwili to i pociąć bym się dał za tę pewność.
I nie wyczuwam u siebie jakiś stanów chorobowych.






Go to the top of the page
 
+Quote Post
mimi84
post 18.09.2012 - 09:45
Post #32


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




z braku czasu przeczytałam co piąte zdanie w tych waszych przydługawych wypowiedziach, no ale mniej więcej wiem o co chodzi.
1) nie piszecie na temat
2) z tym oświeceniem też nie ma co przesadzać, po prostu jest jakieś wytłumaczenie skąd się wzięliśmy ale raczej za naszego żywota prawdy się nie dowiemy, chociaż za odpowiedź na to pytanie chyba byłabym skłonna oddać życie
3)ja jeszcze z siebie nigdy nie wyszłam, bo nie mam warunków technicznych (dwa małe tasmańczyki mnie co noc budzą) a poza tym się trochę boję, ale z tego co piszecie to widzę, że jedni uważają że OOBE dzieje się naprawdę, a inni że to wytwór podświadomości. żeby się przekonać trzeba zrobić test i tyle. i ja kiedyś tak zrobię. może być np. prosta karteczka z jakąś liczbą umieszczona na szafie przez inną osobę, nasze zadanie to odczytać tę liczbę i rano podać odpowiedź
4) właśnie mniejszy tasmańczyk się obudził z drzemki więc muszę spadać
Go to the top of the page
 
+Quote Post
AJEDNAK
post 18.09.2012 - 12:13
Post #33


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Wszystko co wyprawiamy w OOBE to wynik naszych oczekiwań, opowieści zasłyszanych i w gruncie rzeczy zawiłych meandrów naszego głodnego mózgu.
Prawdziwa frajda zaczyna się wtedy gdy już ten niekończący się labirynt opuścimy i zdamy sobie sprawę, że wszystko (co istotne) mieści się w sercu!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 18.09.2012 - 12:31
Post #34



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(AJEDNAK @ 18.09.2012 - 07:51) *
Nie wierzę w jakiekolwiek zmiany naszego gatunku w sposób samoistny - no jakoś nie wierzę.

Podobno Ziemia w niedługim czasie razem z całym naszym układem słonecznym ma znaleźć się bardziej w okołorównikowej płaszczyźnie galaktyki, a co za tym idzie będziemy bombardowani wieloma cząsteczkami, a to może mocno wpłynąć na każdy aspekt życia... cząsteczki niosą energię, a energia informacje -> większa częstotliwość informacji może spowodować przystosowanie się naszej rzeczywistości do tej częstotliwości, łącznie z naszymi mózgami i resztą ciała, co pozwoli nam na korzystanie z większego spektrum możliwości i umiejętności ;)))

CYTAT(mimi84 @ 18.09.2012 - 10:45) *
1) nie piszecie na temat
2) z tym oświeceniem też nie ma co przesadzać, po prostu jest jakieś wytłumaczenie skąd się wzięliśmy ale raczej za naszego żywota prawdy się nie dowiemy, chociaż za odpowiedź na to pytanie chyba byłabym skłonna oddać życie
3)ja jeszcze z siebie nigdy nie wyszłam, bo nie mam warunków technicznych (dwa małe tasmańczyki mnie co noc budzą) a poza tym się trochę boję, ale z tego co piszecie to widzę, że jedni uważają że OOBE dzieje się naprawdę, a inni że to wytwór podświadomości. żeby się przekonać trzeba zrobić test i tyle. i ja kiedyś tak zrobię. może być np. prosta karteczka z jakąś liczbą umieszczona na szafie przez inną osobę, nasze zadanie to odczytać tę liczbę i rano podać odpowiedź
4) właśnie mniejszy tasmańczyk się obudził z drzemki więc muszę spadać

1) racja ;p
2) to nie przesada... właśnie że da się dowiedzieć, ale napewno nie z takim podejściem... skoro skłonna jesteś poświęcić życie, to czemu nie możesz poświęcić choćby jego części?
3) tak naprawdę jedno i drugie wytłumaczenie wcale sobie nie przeczą -> wytwory podświadomości są bardziej prawdziwe niż się niektórym wydaje ;) albo równoznacznie, to co uważają za prawdziwe jest mniej prawdziwe niż im się wydaje ;P :)
4) całuski, pa ;*

CYTAT(AJEDNAK @ 18.09.2012 - 13:13) *
Wszystko co wyprawiamy w OOBE to wynik naszych oczekiwań, opowieści zasłyszanych i w gruncie rzeczy zawiłych meandrów naszego głodnego mózgu.
Prawdziwa frajda zaczyna się wtedy gdy już ten niekończący się labirynt opuścimy i zdamy sobie sprawę, że wszystko (co istotne) mieści się w sercu!

Genialne <3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mimi84
post 18.09.2012 - 16:30
Post #35


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




2) to nie przesada... właśnie że da się dowiedzieć, ale napewno nie z takim podejściem... skoro skłonna jesteś poświęcić życie, to czemu nie możesz poświęcić choćby jego części?

jestem skłonna poświęcić życie za gotową odpowiedź a nie za poszukiwanie jej :) (leń jestem i lubię mieć wszystko podane na tacy) a tak na poważnie to ja po prostu realistycznie do tego pochodzę i wiem że jesteśmy jako cywilizacja jeszcze o miliony lat świetlnych za daleko w tyle żeby poznać odpowiedź. fajna stronka na ten temat : http://www.paranormalium.pl/17,kategoria,alfab.html
muszę spadać bo babcię z tasmańczykami wysłałam na spacerek a sama miałam pozmywać gary. babcia przyjdzie a tu nadal burdel
p.s.jeszcze mi wytłumaczcie jak zrobić profesjonalnie cytat, tylko proszę na temat panowie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 18.09.2012 - 17:47
Post #36


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Skąd się wzięliśmy? Ano nie wzięliśmy się - taka jest odpowiedź. Istniejemy od zawsze. Bóg jest i My jesteśmy. Z tą różnicą, że Bóg nie ulega czemuś tak złudnemu jak upływ czasu a my poprzez iluzję oddzielenia wpadliśmy w cykl narodzin i śmierci i między innymi na bazie tej iluzji możemy zdać sobie sprawę z potęgi teraźniejszości w której "ukryty" jest właśnie Bóg.

Zatem pytanie odnoszące się do nas: skąd się wzięliśmy można by odnieść do Boga. Skąd się wziął Bóg? Tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że kiedyś Boga mogło nie być:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
AJEDNAK
post 18.09.2012 - 18:30
Post #37


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Otóż myślę, że "Bóg" jednak zawsze był. Wtedy kiedy jeszcze niczego nie było, nie było też żadnych zdarzeń, więc jednocześnie jakiejkolwiek weryfikacji czasu też nie, bo niby według czego go zmierzyć? Była tylko możliwość i jednocześnie nic więcej, czyli taka przyczyna bez żadnego skutku. I tak, niejako z nudów, powstała pierwsza myśl: myślę, więc jestem; świadomość istnienia spowodowała uczucie samotności, a dalej już znacie.
Ładne, prawda?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mimi84
post 18.09.2012 - 21:01
Post #38


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 18.09.2012 - 18:47) *
Skąd się wzięliśmy? Ano nie wzięliśmy się - taka jest odpowiedź. Istniejemy od zawsze. Bóg jest i My jesteśmy. Z tą różnicą, że Bóg nie ulega czemuś tak złudnemu jak upływ czasu a my poprzez iluzję oddzielenia wpadliśmy w cykl narodzin i śmierci i między innymi na bazie tej iluzji możemy zdać sobie sprawę z potęgi teraźniejszości w której "ukryty" jest właśnie Bóg.

Zatem pytanie odnoszące się do nas: skąd się wzięliśmy można by odnieść do Boga. Skąd się wziął Bóg? Tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że kiedyś Boga mogło nie być:)

a co było przed Bogiem i Big Bangiem? Powiedzmy że nic. ale co to jest to nic? Próżnia? Próżnia to już jest coś.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 18.09.2012 - 21:31
Post #39


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




BigBang czyli cykl początku i końca to iluzja oddzielenia od Boga, która nie ma pierwszego początku i nie będzie ostatniego końca. Gdyby był początek początków to by musiał być początek zaistnienia Boga a wiadomo, że czegoś takiego nie było. To wszystko dzieje się równolegle. Koniec dualnego cyklu mógłby nastąpić tylko pod jednym warunkiem takim, że nastąpiłby koniec Boga. Dopóki jest Bóg będzie trwał dualny podział na kobietę i mężczyznę itp.

Błędem w szukaniu odpowiedzi na pytanie co było na początku jest założenie, że był początek. Ponadto chciałbym nadmienić, że to tylko moje wnioski wysnute na bazie dotychczasowych przemyśleń, które mogą zostać zweryfikowane po zjedzeniu kolejnej porcji narkotyków (pozdrowienia dla Twista:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 19.09.2012 - 10:28
Post #40



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Mimi84: a tak na poważnie to ja po prostu realistycznie do tego pochodzę
Moja droga, tyle w tym realizmu co w propagandzie...

Mimi84: i wiem że jesteśmy jako cywilizacja jeszcze o miliony lat świetlnych za daleko w tyle żeby poznać odpowiedź.
Jako cywilizacja jesteśmy już blisko, za niecałe 100 lat ;) ... ale jako jednostka, to jest Twój wybór czy chcesz, aby Twoje losy, Twoje życie, Twoje myśli predestynowały ogólnie uznane schematy społeczne w tej cywilizacji... schematyczne myślenie cechuje roboty, ludzie mają coś więcej, co zostało w tej cywilizacji mocno zaniedbane, a często nawet zapomniane... jak sam Einstein rzekł (mniej więcej tak): "Ludzkość dostała w darze umysł intuicyjny(czuciowy) oraz konceptualny(logiczny) jako jego sługa. Jednak ludzie zbudowali cywilizację wywyższając sługę, a zapominając o darze.". Smutne, lecz prawdziwe :(
Więc Mimi, albo będziesz czekać aż cywilizacja znajdzie za Ciebie odpowiedź, a Ty będziesz zganiać winę za ślamazarność na cywilizację, albo sama się weźmiesz do roboty i odpowiedzi znajdziesz prędzej niż myślisz. "Kto szuka, ten znajduje".

Mimi 84: p.s.jeszcze mi wytłumaczcie jak zrobić profesjonalnie cytat, tylko proszę na temat panowie
Klikasz na "Odpowiedz" przy danym poście, a wtedy otwiera się ten post otoczony od początku i końca mniej więcej takim kodem: [ quote ... coś tam ] i [/quote ] ... wszystko, co zamieścisz w takim "nawiasie" zostanie umieszczone w quote czyli cytat... to "coś tam" odpowiada za to, co będzie w nagłówku cytatu, czyli odwołanie do jego adresata i postu... jeśli to coś tam wykreślisz i pozostawisz na początku cytatu samo [ quote] to będziesz miała "bezosobowy cytat"... w jednej wiadomości nie można umieścić więcej niż ileś tam cytatów, ale jak to zrobisz to Cię program o tym poinformuje przed jej wysłaniem... możesz sama wycinać i kopiować te "cytatowe nawiasy" wedle swojej woli, aby obejmowały np. konkretne fragmenty wypowiedzi, a nie całą... to chyba tyle o cytatach ^^


Zielarz Gajowy: Zatem pytanie odnoszące się do nas: skąd się wzięliśmy można by odnieść do Boga. Skąd się wziął Bóg? Tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że kiedyś Boga mogło nie być:)
Właśnie to jest pierwsze z pierwszych pytanie: Jak z nicości mogło się pojawić cokolwiek... Nie wiem czy jesteśmy teraz w stanie na to odpowiedzieć, ale zauważyłem pewną piękną zależność... Mianowicie gdy spróbujemy sobie wyobrazić totalne nic i z tego niczego, iż jakimś cudem wyłoniło się coś, cokolwiek, czyli wszystko co jest, to z tego wynika jak każda najmniejsza porcja materii, energii, świata, czegokolwiek, jest niezwykła i jednocześnie jak ważna... jest tak ważna, że powstała z nicości, aby istnieć... Zobaczcie jaki wszystko, co powstało z tej nicości musi mieć prestiż... Czy wtedy ktokolwiek zadawałby sobie trud podtrzymania istnienia czegoś, gdyby nie było aż tak ważne? Zobaczcie więc jak każda cząstka jest ważna, nawet tego brudu w rurach kanalizacyjnych :) serio... Zobaczcie jak każdy organizm jest ważny, jak każda osoba...

A propos jeszcze cywilizacyjnego rozumienia tych rzeczy, polecam posłuchać wywiady z dr Johnem Hagelinem oraz obejrzeć "Przekroczyć Horyzont Zdarzeń" dr Nassima Harameina, czy też obejrzeć film "What the bleep do we know" :) Nasza cywilizacja nie jest jeszcze tak w tyle ;)

Mimi, próżnia odnosi się do niewypełnionej materią przestrzeni, a przestrzeń to jest już coś... Nic to nic, nie wciskaj tam próżni niepotrzebnie :P Ani czarnej przestrzeni, pod jaką ludzie sobie zwykle wyobrażają "nic" ;p

Ostatecznie nie wiemy na pewno czy Bóg był od zawsze czy od jakiegoś czasu (na pewno nie od Big Bangu, tylko wcześniej)... Jednak sensowniej brzmi, że od zawsze, bo jeśli byłby od jakiegoś czasu, to musiałyby być jakieś warunki, które by go predestynowały, a więc te warunki byłyby wtedy Bogiem, który byłby od zawsze...
Jednak na tyle, na ile znam Boga, podejrzewam że całkiem możliwym jest, że obie odpowiedzi są poprawne i się nie wykluczają ;3 Np. mógł być od zawsze, ale od pewnego momentu uzyskał taką, a nie inną świadomość... a może jeszcze inaczej... Tajemniczy z Niego typ ;P :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Messanger
post 19.09.2012 - 18:50
Post #41


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 15.09.2012 - 09:02) *
Czekać to można na kupę a na oświecenie to trzeba ostro pracować...


To jest esencja. Albo zapier...papier albo kij Ci w ucho i nici z wakacji na Tajwanie :).
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 19.09.2012 - 19:48
Post #42


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Tajwanki Ci się podobają?:)

Paweł co Ty piszesz? Druzgoczesz mnie. Miałem Cię za prawie oświeconego a tu takie coś:)

"Ostatecznie nie wiemy na pewno czy Bóg był od zawsze czy od jakiegoś czasu "

Czasu? Istnienie, Bóg, Miłość jest poza czasem. Zobacz jak brzmi takie pytanie: Miłość się starzeje? Teraźniejszość to brak czasu i my pomimo milionów zegarków na świecie możemy zatrzymać czas bo skoro czas w zależności od sytuacji biegnie wolno lub szybko to chyba może też nie biegnąć i wtedy jest dopiero fajnie:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park