|
|
![]() ![]() |
21.01.2013 - 23:44
Post
#274
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jeżeli użyjesz techniki neuro-przesunięcia w obu tych obszarach, to: w pierwszym przypadku chociaż powinien się odsłonić wyższy fokus, np. małym, okrągłym wizjerem, zaś w drugim, konkretna dziura powstać w teksturze OSPUO. Kontynuujesz neuro-przesunięcie i przez powstałą dziurę wykluwasz się na wyższy fokus i w tym akurat przypadku robisz to siłą. Z trzeciej osoby widać to tak, jakby obenauta opuszczał kolejne ciała. Dokładnie tak jest - sam doświadczałem tego niezliczoną ilość razy. Dlatego wiem, że jest to tylko, podobnie jak cały proces „eksterioryzacji”, iluzja umysłu i senne marzenie z dodatkiem świadomości. OBE = LD = mózg. Cały proces OBE zachodzi w mózgu i nie wychodzi poza jego ramy. Banalne, nie? Ale z drugiej strony, w sytuacji, gdy oślepia nas głęboka wiara w nadprzyrodzoną naturę tego zjawiska, jest tak trudno zgodzić się z faktem, że odbywa się ono tylko w umyśle, że ma naturę psychofizjologiczną. |
|
|
|
21.01.2013 - 23:56
Post
#275
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
To wytłumacz mi Freddy wspólne miejsca stworzone przez śniących. W którym mózgu się to dzieje skoro wszyscy przebywają we wspólnym miejscu we śnie.
Nasz świat fizyczny dzieje się tylko w twoim mózgu? Widzimy to samo zatem jak to jest? |
|
|
|
22.01.2013 - 00:34
Post
#276
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wiedziałem Zielarzu, że zareagujesz na mojego posta. Zawsze reagujesz wtedy, gdy mam rację.
|
|
|
|
22.01.2013 - 06:33
Post
#277
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Freddy mógłbyś być samym nie wiem jakim - dla mnie to bez znaczenia:) Dopiero jak położyłem się do łóżka to sobie pomyślałem: Freddy? Dawno nie zabierał głosu:)
Po prostu intrygująca jest Twoja teza i trochę sprzeczna z moim punktem widzenia. Aborygeni w snach stworzyli swoją krainę - miejsce, gdzie wspólnie przebywają. Jest to ich wspólny dom w śnie. Dlatego pytam. W którym mózgu jest tamta kraina? Umysł a mózg to chyba dwa różne pojęcia. Umysł jest fizyczny? |
|
|
|
22.01.2013 - 08:46
Post
#278
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Fakt Zielarzu, dobrze mówisz, - w grupie wychodzi co prawda a co zmyślone. Wnioski Fredego są fałszywie wydedukowane. Nie robił grupowych ekspo, bo zamęczył konia swoja pewnością i stad takie podejście. Wystarczy się z kimś spotkać i przefazowac w kolejne ciało i widać wyraźnie, jak te pierwsze zamiera w bezruchu i ślepnie. Obiekt przenosi się wtedy w kolejna warstwę, niekoniecznie widoczna dla obserwującego. Nic Fredy nie poradzisz. haha. W grupie jest moc potwierdzenia, w grupie, mowie ci ja cialkofrenik:)
Neuroprzesuniecie może robić się z bez wysiłku, samym aktem woli. Zależy to od wiązań ciałek,- świetlistości jaźni. Sa ludzie, co wychodzą tylko w mentalnym i eterycznym i maja problemy by dostać się do astralnego ciała. Ja tak miałem latami. Różnie maja ludzie, zależy to od charakteru i sposobu życia,- o i od sposobu samego wychodzenia. Tym co wychodza na stojaka, cześć ciał, znaczy umysłu pozostaje w ciele fizycznym, i go utrzymuje w pozycji pionowej, by się nie obaliło. Różnie jest, wiele kombinacji wyjść. Trzeba testować jak najwięcej i najlepiej w grupach aktywistów i fascynatów, z czasem przychodzi postrzeganie wielu poziomów umysłu wieloświata:) ten co się trzyma jednego poziomu, to powiem darkowymi słowami, ze gówno widział:) Gdy się zrozumie, ze poziomy nief. tworzą- generuja nasz umysł, wtedy łatwiej się szuka i człek nie czepia się tak nachalnie tego mózgu. |
|
|
|
22.01.2013 - 10:11
Post
#279
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
...Jak mowisz ze zaczales wyciagac niefizyczne rece to znaczy ze robiles to swiadomie (wizualizacja)? Jakies cwiczenie..? czy tez dzialo sie to bez udzialu twojej woli i ty tylko’ stwierdzales’ po prostu ten fakt? Krisss, wyobraź sobie, że Twoje zwyczajne ciało jest ciałem astralnym, czujesz je całym sobą, wszystkimi zakończeniami nerwów. Dodatkowo jest ono "oblane" ciałem fizycznym, które jest czymś wtórnym - stanowi w pewnym sensie "zbędny balast", przykuwa i ogranicza Twoje ciało astralne, nadaje mu ciężar i bezwładność. Wyciągnięcie niefizycznej ręki to jakby zwyczajne wyciągnięcie ręki, tyle, że masz wrażenie, iż stała się ona bardzo lekka (w tym czasie w ogóle nie czujesz ręki fizycznej). Jest to zatem taki sam akt woli, jak każdy świadomy ruch, który wykonujesz dowolną częścią ciała. W moim przypadku nie towarzyszy temu żadna wizualizacja. Oczy mam zamknięte, pod powiekami "widzę" czerń. Nawet (mimo pokusy) odczuwam pewien lęk (opór) przed otwarciem oczu, a dokładniej chyba przed tym, co ewentualnie mógłbym wtedy zobaczyć (może jakieś dodatkowe, "przezroczyste" kończyny? :) ). Dotykam przedmiotów znajdujących się przy łóżku, a czasem ręka przez niektóre z nich przenika. Nigdy po "całkowitym" wyjściu nie doświadczałem tak precyzyjnej niefizycznej eksploracji świata fizycznego (w opisywanych tu doświadczeniach - niestety tylko tego najbliższego, "przyłóżkowego"), co, jak na razie, jest dla mnie czymś bardzo zagadkowym. Czy wykonywałem jakieś ćwiczenia? Raczej nie. Zaznaczam, że wyciąganie kończyn miało u mnie miejsce tylko podczas wibracji. Starałem się nie szarpać, nie napinać (bo to niepotrzebnie oddziałuje na ciało fizyczne blokując "odczepienie"), raczej maksymalnie rozluźnić. Wtedy ręka czy noga unosi się bardzo lekko, bez oporów, bez żadnego "odklejania". Przynajmniej tak to zwykle działa u mnie. Niezła determinacja. :) Chyba nie aż tak, Rysiu. To nie jest n-ta próba wdrapania się na tą samą górę dokonywana przez nieugiętego fanatyka. Nad ranem bardzo często znajduję się w stanie "pół-snu" więc sobie próbuję. A co mam wtedy lepszego do roboty? :) |
|
|
|
22.01.2013 - 10:32
Post
#280
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Rozmawiałam trochę z Hamdaoui i mam wrażenie, że zbyt dosłownie wziął channelingi z Saint Germainem. Z Jezusem też rozmawiał, w ogóle jest taki oświecony, wielowymiarowy i potrafi znaleźć się w kilku miejscach naraz. Nie chce czytać książek, bo jest przekonany że sam jest księgą i wszystko wie. Jak to w praktyce wygląda, myślę że wiecie. Ponadto w tej swojej bibliotece zapomniał słownika ortograficznego, co jest w pewnych momentach całkiem zabawne. I wiem, że zachowuję się teraz całkiem infantylnie opisując tu go wam, ale nie mogłam się powstrzymać :D Wg niego mam pełno blokad (zapewne), a sam jest najwyższym wcieleniem oświecenia (żarówki). Cytacik: 'też zatrzymałem swój proces starzenia , jeszcze w sposób staro energetyczny ale zrobiłem ' nie wiem, może w następnym wcieleniu spotkamy się z nim znowu ;p takie pytanie do was - istnieje podział tej energii na starą i nową? (czy to tylko iluzja z tymi podziałami?) Oczywiście, może i jest oświecony, nie będę negować ani podtrzymywać jego zdania, ale dlaczego próbuje wcisnąć nam swoją drogę, przekonany że tylko on ma rację (tak odebrałam post na tym forum) tego nie rozumiem. I jeszcze drugie pytanko - można pomóc dokonać oświecenia? Zawsze myślałam, że tylko samemu można to osiągnąć (ale zapewne za dużo myślę).
Pozdrawiam Cię Marcinie, oraz całą oobeowską ekipę :) |
|
|
|
22.01.2013 - 16:47
Post
#281
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Hamda nie jest oświecony według mnie, a wręcz powiedziałbym otępiony .
Sam musi to przejść. Chce pomocy,to pomoge. Jak nie,to nie. Co sądze o nowej energii ? Myśle, że jeśli jest, to dla mnie jest niczmu mieszanina gówna z dobrym dżemem. Jak to smakuje, nie wiem. Wiem że BÓG,ŹRÓDŁO jest tylko miłością. I to mi starczy. |
|
|
|
22.01.2013 - 17:16
Post
#282
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Myślę że stanowczo za dużo myślisz;p
|
|
|
|
22.01.2013 - 17:26
Post
#283
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Rozmawiałam trochę z Hamdaoui i mam wrażenie, że zbyt dosłownie wziął channelingi z Saint Germainem. Z Jezusem też rozmawiał, w ogóle jest taki oświecony, wielowymiarowy i potrafi znaleźć się w kilku miejscach naraz. Nie chce czytać książek, bo jest przekonany że sam jest księgą i wszystko wie. Jak to w praktyce wygląda, myślę że wiecie. Ponadto w tej swojej bibliotece zapomniał słownika ortograficznego, co jest w pewnych momentach całkiem zabawne. I wiem, że zachowuję się teraz całkiem infantylnie opisując tu go wam, ale nie mogłam się powstrzymać :D Wg niego mam pełno blokad (zapewne), a sam jest najwyższym wcieleniem oświecenia (żarówki). Cytacik: 'też zatrzymałem swój proces starzenia , jeszcze w sposób staro energetyczny ale zrobiłem ' nie wiem, może w następnym wcieleniu spotkamy się z nim znowu ;p takie pytanie do was - istnieje podział tej energii na starą i nową? (czy to tylko iluzja z tymi podziałami?) Oczywiście, może i jest oświecony, nie będę negować ani podtrzymywać jego zdania, ale dlaczego próbuje wcisnąć nam swoją drogę, przekonany że tylko on ma rację (tak odebrałam post na tym forum) tego nie rozumiem. I jeszcze drugie pytanko - można pomóc dokonać oświecenia? Zawsze myślałam, że tylko samemu można to osiągnąć (ale zapewne za dużo myślę). Pozdrawiam Cię Marcinie, oraz całą oobeowską ekipę :) Problem w tym, że oświecenie nie jest weryfikowalne przez siebie samego tylko przez otoczenie i samo życie :) A więc oświecony często nie wie że jest oświecony, on po prostu jest i emanuje na otoczenie:) A jeśli mówi głośno, ze jest oświecony i się tym podnieca to na 99% nim nie jest tylko jego ego nabiera kosmicznych rozmiarów ;) Ci co najgłośniej ryczą, mało mleka dają ;) co jest jednym ze zwodnicznych etapów rozwoju duchowego, wielu nazywa go etapem lucyferycznym, od symbolicznego Lucyfera, który chciał być równy Bogu a przecież nim nie jest i nigdy nie będzie, za to jest najjaśniejszym aniołem :) I to jego światło jest zwodnicze;) karmi ego, a więc blizej do pychy niż do oświecenia. Bo im wyżej tym niżej niestety :) Ktoś kto się wywyższa albo jest wywyższany przez jakąs istotę z astralu ten już ma w sobie potencjał upadku . Rozkwit mocy psychicznych przy tym etapie jest powszechny - mówi też o tym Joga, jednoczesnie ostrzegając, żeby nie poddać sie mocom Siddhi, bo to zwodnicze i nie prowadzi do oświecenia tylko do pychy. Sam Budda rzadko używał mocy Siddhi i nie zezwal na używanie swoim uczniom. Dodam jeszcze, że ludzie, którzy widzą w innych przede wszystkim blokady, albo zło, albo wskazują jedyną słuszną drogę , napewno oświeceni nie są, to jest po prostu projektowanie swoich blokad na innych. Trzeba zrozumieć prostą zależność: Oświecenie to m.in wolność ducha i umysłu, a jak wolność to zniesienie iluzji i blokad a jak brak blokad, to również umiejętność widzenia drugiego człowieka bez blokad (bez iluzji), takim, jakim jest naprawdę w swojej jaźni. Problem w tym, że Ci którzy uważają się za oświeconych chcą zmieniać tych wokół siebie, piętnując ich nieskonałości i chcąc ich zbawiać. Skoro chcą nawet na siłę zbawiać, to sami potrzebują zbawienia. Wiec oświeceni nie są. Oświeceni - Ci prawdziwi - w każdym człowieku widzą doskonałość oraz pełnię i potrafią rozmową, zdaniem, słowem a czasem nawet i samą obecnością ją wydobyć (oczywiście nie koncentrując się na blokadach, bo blokady to iluzja a oświecony nie operuje iluzją tylko prawdą). A prawda jest taka, że paradoksalnie - wszyscy głęboko w środku, w jaźni, jesteśmy oświeceni, kwestia nie wywyższania się i mistrzowania, tylko zrzucenia iluzji tak jak obieramy cebulę, żeby dotrzeć do środka, do jądra naszego istnienia, jaźni, esencji boskiej, która dała nam życie. Tak więc odpowiadając na Twoje pytanie czy oświecony moze pomóc drugiemu człowieku się obudzić - to tak , jak najbardziej. |
|
|
|
22.01.2013 - 17:53
Post
#284
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Prawie każdy polityk w swoim mniemaniu jest oświecony:) Palikot to oświecony do potęgi:) Jak oni nawzajem się nie pouczają. Jak oni wszystko wiedzą. Na każdy temat się wypowiedzą. Normalnie przeoświeceni. Hamda to młody człowiek, który się podnieca bo wydaje mu się, że dostrzegł ciemnotę tego świata i na jej tle wg siebie bardzo się wyróżnia tylko, że na czarnym kolorze nawet ciemno szary się wyróżnia, ale do bieli jeszcze daleko:)
Oświecony po prostu jest i tak jak napisała Vesanya to oświecenie po prostu czuć w danym człowieku. On emanuje oświeceniem i nie mądrzy się słowem. Przekaz nie jest nachalny i bardzo przejrzysty. Warto dodać, że wielu tzw. "szalonych joginów" było oświeconymi:) |
|
|
|
22.01.2013 - 17:53
Post
#285
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zaznaczam, że wyciąganie kończyn miało u mnie miejsce tylko podczas wibracji. Potwierdza to chyba to co mowil tez i Darek - 2 etapy : najpierw totalna relaksacja, a nastepnie - kiedy pojawia sie wibracje - wowczas 'do boju'! -:), wola przejmuje paleczke. Czy ktos ma jakas 'szczegolnie skuteczna metode' na uzyskanie wibracji? bo mi w sposob klasyczny nigdy to sie jeszcze nie udalo. Prawde mowiac nie wiem nawet na czym one dokladnie polegaja, do czego je porownac...Moze ktos mi pomoze zebym chociaz umial lepiej je sobie wyobrazic? |
|
|
|
22.01.2013 - 18:16
Post
#286
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czy ktos ma jakas 'szczegolnie skuteczna metode' na uzyskanie wibracji? bo mi w sposob klasyczny nigdy to sie jeszcze nie udalo. Prawde mowiac nie wiem nawet na czym one dokladnie polegaja, do czego je porownac...Moze ktos mi pomoze zebym chociaz umial lepiej je sobie wyobrazic? Ja czekam na nie, czekam, aż ciało zaśnie, pojawiają mi się obrazy i używam neuroprzesunięcia. Wibracje są, potem wyjście. Wibracje są, gdy przenosisz fazę z ciała fizycznego na wyższe (nie wiem co do reszty ciałek, nie czułem wibracji przy fazowaniu wyżej). Porównać... jakbyś miał założony pas wibracyjny, na całym ciele. PS Dziś przy użyciu neuroprzesunięcia wywaliło mnie ze 4-5 metry w górę.... JEST MOC! |
|
|
|
22.01.2013 - 18:18
Post
#287
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Potwierdza to chyba to co mowil tez i Darek - 2 etapy : najpierw totalna relaksacja, a nastepnie - kiedy pojawia sie wibracje - wowczas 'do boju'! -:), wola przejmuje paleczke. Dokładnie, tylko że ja nie staram się wprowadzic w stan relaksacji kiedy mam na to czas i ochotę ale wykorzystuję ten stan wtedy, gdy występuje on samoistnie w naturalnym cyklu dobowym. Czy ktos ma jakas 'szczegolnie skuteczna metode' na uzyskanie wibracji? W moim przypadku tylko nałogowe myślenie (o wibracjach, o wyjściu) - przez cały dzień (365 dni w roku), a najintensywniej, gdy jestem zrelaksowany. Wtedy pojawiają się samoistnie, nieoczekiwanie ale niestety niezbyt często. Prawde mowiac nie wiem nawet na czym one dokladnie polegaja, do czego je porownac...Moze ktos mi pomoze zebym chociaz umial lepiej je sobie wyobrazic? Może w jakimś stopniu przypominają mrowienie, ale to nie jest dokładnie to samo uczucie. Gdzieś przeczytałem, że "to tak, jakby włożyć głowę do transformatora" (oczywiście stanowczo odradzam :)). Pewnie chodziło o porównanie do sytuacji znalezienia sie w jakimś silnym, zmiennym (o wysokiej częstotliwości) polu siłowym. Z początku wibracje wydają się dość nieprzyjemne, po dłuższej praktyce stają się całkiem miłe (najsilniej odczuwam je w głowie). |
|
|
|
22.01.2013 - 19:31
Post
#288
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Problem w tym, że oświecenie nie jest weryfikowalne przez siebie samego tylko przez otoczenie i samo życie :) A więc oświecony często nie wie że jest oświecony, on po prostu jest i emanuje na otoczenie:) A jeśli mówi głośno, ze jest oświecony i się tym podnieca to na 99% nim nie jest tylko jego ego nabiera kosmicznych rozmiarów ;) Ci co najgłośniej ryczą, mało mleka dają ;) co jest jednym ze zwodnicznych etapów rozwoju duchowego, wielu nazywa go etapem lucyferycznym, od symbolicznego Lucyfera, który chciał być równy Bogu a przecież nim nie jest i nigdy nie będzie, za to jest najjaśniejszym aniołem :) I to jego światło jest zwodnicze;) karmi ego, a więc blizej do pychy niż do oświecenia. Bo im wyżej tym niżej niestety :) Ktoś kto się wywyższa albo jest wywyższany przez jakąs istotę z astralu ten już ma w sobie potencjał upadku . Rozkwit mocy psychicznych przy tym etapie jest powszechny - mówi też o tym Joga, jednoczesnie ostrzegając, żeby nie poddać sie mocom Siddhi, bo to zwodnicze i nie prowadzi do oświecenia tylko do pychy. Sam Budda rzadko używał mocy Siddhi i nie zezwal na używanie swoim uczniom. Dodam jeszcze, że ludzie, którzy widzą w innych przede wszystkim blokady, albo zło, albo wskazują jedyną słuszną drogę , napewno oświeceni nie są, to jest po prostu projektowanie swoich blokad na innych. Trzeba zrozumieć prostą zależność: Oświecenie to m.in wolność ducha i umysłu, a jak wolność to zniesienie iluzji i blokad a jak brak blokad, to również umiejętność widzenia drugiego człowieka bez blokad (bez iluzji), takim, jakim jest naprawdę w swojej jaźni. Problem w tym, że Ci którzy uważają się za oświeconych chcą zmieniać tych wokół siebie, piętnując ich nieskonałości i chcąc ich zbawiać. Skoro chcą nawet na siłę zbawiać, to sami potrzebują zbawienia. Wiec oświeceni nie są. Oświeceni - Ci prawdziwi - w każdym człowieku widzą doskonałość oraz pełnię i potrafią rozmową, zdaniem, słowem a czasem nawet i samą obecnością ją wydobyć (oczywiście nie koncentrując się na blokadach, bo blokady to iluzja a oświecony nie operuje iluzją tylko prawdą). A prawda jest taka, że paradoksalnie - wszyscy głęboko w środku, w jaźni, jesteśmy oświeceni, kwestia nie wywyższania się i mistrzowania, tylko zrzucenia iluzji tak jak obieramy cebulę, żeby dotrzeć do środka, do jądra naszego istnienia, jaźni, esencji boskiej, która dała nam życie. Tak więc odpowiadając na Twoje pytanie czy oświecony moze pomóc drugiemu człowieku się obudzić - to tak , jak najbardziej. Bardzo podoba mi się twoja koncepcjia oświecenia, patrząć teoretycznie wydaje się nawet bardzo słuszna. Istniał kiedyś oświecony mistrz Ma Tzu i kiedy człowiek przyszedł zadać mu pytanie nadczym ma medytować ten wypchną gościa z drugiego pietra, skoczył za nim, rzucił się na niego i pyta: -Pojełęś? Koleś leży połamany na ziemi a on siedzi na nim i krzyczy: -Jasne?! I ponoć naprawde poją. Ponoć Mistrz ten i jego sposoby doprowadziły wielu do oświecenia. Oświecenie to sprawa indywidualna kto?, co? i jak? i wszystkie koncepcjie niestety są z dupy a całe te pomysły i próba oceny sytułacji to tylko obraz nieufnej przestraszonej kobiety, która chce ukryć swój strach pod płasczykiem wiedzy. Ps. Absolutnien nie czuj sie urażona, chciałbym tylko zakceptować swój strach. |
|
|
|
22.01.2013 - 19:49
Post
#289
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Bardzo podoba mi się twoja koncepcjia oświecenia, patrząć teoretycznie wydaje się nawet bardzo słuszna. Istniał kiedyś oświecony mistrz Ma Tzu i kiedy człowiek przyszedł zadać mu pytanie nadczym ma medytować ten wypchną gościa z drugiego pietra, skoczył za nim, rzucił się na niego i pyta: -Pojełęś? Koleś leży połamany na ziemi a on siedzi na nim i krzyczy: -Jasne?! I ponoć naprawde poją. Ponoć Mistrz ten i jego sposoby doprowadziły wielu do oświecenia. Oświecenie to sprawa indywidualna kto?, co? i jak? i wszystkie koncepcjie niestety są z dupy a całe te pomysły i próba oceny sytułacji to tylko obraz nieufnej przestraszonej kobiety, która chce ukryć swój strach pod płasczykiem wiedzy. Ps. Absolutnien nie czuj sie urażona, chciałbym tylko zakceptować swój strach. Nie czuję się urażona :) każdy patrzy na świat przez pryzmat swoich iluzji, cieni i blokad. A przynajmniej ja tak mam hehe;) Dobrze, że jesteś świadomy tego, że ten strach, który widzisz w innych (np we mnie), tak naprawdę pochodzi od Ciebie. Może dobrze by było, żebyś poznał przyczyny swojego strachu, wtedy łatwiej go będzie zaakceptować, a być może, gdy zrozumiesz jego przyczyny, to wtedy zniknie, bo jest też iluzją. pozdrawiam serdecznie |
|
|
|
22.01.2013 - 19:51
Post
#290
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Maseczka to o czym piszesz to ta szkoła chyba:)
W buddyzmie tybetańskim wielcy jogini, tacy jak Drukpa Kunlej, stawiali często swych uczniów w sytuacjach, które rozpuszczały ich dotychczasowy, zbudowany na nawykach świat I uwalniały nowe aspekty ich wrodzonego potencjału. Bardzo często droga ta oznaczała przełamywanie licznych tabu, które w kulturach azjatyckich wiązały się z fizycznością. Dlatego nauczyciele tak zwanej szalonej mądrości zmuszali czasami swych uczniów do rozebrania się publicznie do naga czy też do innych niekonwencjonalnych, skrajnych zachowań. Stanowiło to doskonały sprawdzian wewnętrznej wolności danej osoby. Szok wywołany nową sytuacją, w której nie można się było oprzeć na tradycji, był bardzo mocny, zaś konieczność odwołania się do takich wartości, jak przyjaźń I zaufanie do grupy lub ostatecznie do samej przestrzeni, miała moc kształtowania charakteru ucznia. |
|
|
|
22.01.2013 - 20:04
Post
#291
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dokładnie, Gurdżijew oraz Osho stosowali te same metody argumentując skutecznością w złamaniu ego, rozpuszczeniu blokad , uwolnieniu jaźni oraz odkryciu dzięki temu swojego unikalnego powołania i odwagi żeby je realizować.
|
|
|
|
22.01.2013 - 20:40
Post
#292
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Chyba nie aż tak, Rysiu. To nie jest n-ta próba wdrapania się na tą samą górę dokonywana przez nieugiętego fanatyka. Nad ranem bardzo często znajduję się w stanie "pół-snu" więc sobie próbuję. A co mam wtedy lepszego do roboty? :) Rozumiem, ale jak przeczytałem, że ok. dwóch lat tak próbowałeś, to pomyślałem, że chyba by mi się nie chciało, dlatego uznałem, że to niezła determinacja. :) Fajnie opisałeś to poruszanie kończynami.W rozmowie z różnymi osobami, nawet jeśli świadomie nie wiedzą nic na temat eksterioryzacji, można czasem się zorientować czy miały tego typu doświadczenia, jak najczęściej wprowadzało to zamęt w ich odczuciach, jak było to wypierane przez racjonalny umysł itd. Wiele osób ma tego typu doświadczenia (poza zwykłymi i świadomymi snami) nie zdając sobie z tego sprawy. Czasem może aż boleć to, że ktoś świadomie chce, pragnie i niekiedy ma z tym trudności, a inni mają i nie wiedzą co z tym począć, górę biorą lęki, uprzedzenia itd. […] mialem dosc dlugi okres wielkiego zapalu. Zadnym wyjsciem to sie nie skonczylo wiec postanowilem przyhamowac : przestalem ‘aktywnie’ zajmowac sie tym problemem. Wygląda na to, że nie nastąpiło faktycznie to, co określiłem odpuszczeniem. Mnie zazwyczaj (właściwie to w ogóle) nie chce się czekać, więc bardzo rzadko podejmuję takie świadome próby oczekiwanego "wyjścia". Najczęściej dzieje się to tak, że kładę się wieczorem lub przebudzam rano (częściej właśnie tak) już wyspany i leże sobie. Czasem myślę o różnych rzeczach, więc nie zastanawiam się nad upływającym czasem, a to zaś powoduje, że przysypiam, ale w którymś momencie ożywiam się (oczywiście nie zawsze). Nie mam żadnych wibracji, po prostu się ożywiam, wraca mi pełna świadomość, zastanawiam się czy wstać i wtedy przychodzi myśl, czy jestem wybudzony cały, czy tylko świadomością(?). Otwieram oczy, ale czasem to powoduje, że widzę normalnie pokój, więc dla pewności ruszam ręką i jeśli widzę, że pojawiają się dwie (jedna ta, którą ruszam, a druga ta fizyczna, która leży), już wiem, że ciało śpi a ja nie. :) Jeżeli mam czas i nastrój, startuję z dużą prędkością gdzieś w przestrzeń (wtedy czasem mam delikatne wibracje, ale myślę, że nie są one fizyczne, choć nie mam pewności), niekiedy przelatuję przez różne pierścienie, spirale, tunele, różnokolorowe barwy, niekiedy są jakieś trzaski, szumy, ale cały czas ze świadomością tego, co się dzieje i z gotowością na to, co mnie spotka. Bywa też, ze samo mnie gdzieś rzuca, coś mam do zrobienia, nauczenia itd. Życie ci pomyślnego uwieńczenia twoich prób i wysiłków. :)
Chodzi o to ze ta chec wyjscia mialem wciaz obecna gdzies w umysle, problematyka OBE wciaz BARDZO mnie interesowala. Ale ‘udawalem’ ze jest we mnie mniej zapalu, myslac ze wyjscie nastapi wtedy gdy najmniej sie tego spodziewam -:) |
|
|
|
22.01.2013 - 20:57
Post
#293
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Problem w tym, że oświecenie nie jest weryfikowalne przez siebie samego tylko przez otoczenie i samo życie :) A więc oświecony często nie wie że jest oświecony, on po prostu jest i emanuje na otoczenie:) A jeśli mówi głośno, ze jest oświecony i się tym podnieca to na 99% nim nie jest tylko jego ego nabiera kosmicznych rozmiarów ;) Ci co najgłośniej ryczą, mało mleka dają ;) co jest jednym ze zwodnicznych etapów rozwoju duchowego, wielu nazywa go etapem lucyferycznym, od symbolicznego Lucyfera, który chciał być równy Bogu a przecież nim nie jest i nigdy nie będzie, za to jest najjaśniejszym aniołem :) I to jego światło jest zwodnicze;) karmi ego, a więc blizej do pychy niż do oświecenia. Bo im wyżej tym niżej niestety :) Ktoś kto się wywyższa albo jest wywyższany przez jakąs istotę z astralu ten już ma w sobie potencjał upadku . Rozkwit mocy psychicznych przy tym etapie jest powszechny - mówi też o tym Joga, jednoczesnie ostrzegając, żeby nie poddać sie mocom Siddhi, bo to zwodnicze i nie prowadzi do oświecenia tylko do pychy. Sam Budda rzadko używał mocy Siddhi i nie zezwal na używanie swoim uczniom. Dodam jeszcze, że ludzie, którzy widzą w innych przede wszystkim blokady, albo zło, albo wskazują jedyną słuszną drogę , napewno oświeceni nie są, to jest po prostu projektowanie swoich blokad na innych. Trzeba zrozumieć prostą zależność: Oświecenie to m.in wolność ducha i umysłu, a jak wolność to zniesienie iluzji i blokad a jak brak blokad, to również umiejętność widzenia drugiego człowieka bez blokad (bez iluzji), takim, jakim jest naprawdę w swojej jaźni. Problem w tym, że Ci którzy uważają się za oświeconych chcą zmieniać tych wokół siebie, piętnując ich nieskonałości i chcąc ich zbawiać. Skoro chcą nawet na siłę zbawiać, to sami potrzebują zbawienia. Wiec oświeceni nie są. Oświeceni - Ci prawdziwi - w każdym człowieku widzą doskonałość oraz pełnię i potrafią rozmową, zdaniem, słowem a czasem nawet i samą obecnością ją wydobyć (oczywiście nie koncentrując się na blokadach, bo blokady to iluzja a oświecony nie operuje iluzją tylko prawdą). A prawda jest taka, że paradoksalnie - wszyscy głęboko w środku, w jaźni, jesteśmy oświeceni, kwestia nie wywyższania się i mistrzowania, tylko zrzucenia iluzji tak jak obieramy cebulę, żeby dotrzeć do środka, do jądra naszego istnienia, jaźni, esencji boskiej, która dała nam życie. Tak więc odpowiadając na Twoje pytanie czy oświecony moze pomóc drugiemu człowieku się obudzić - to tak , jak najbardziej. Sądzę, że to dobra koncepcja. Skoro u osoby oświeconej znika dualizm: lubię - nie lubię, ładne - brzydkie, to znika również oświecony - nie oświecony. Tak więc dla oświeconego wszyscy są tak samo oświeceni. Oświecony dostrzega oświecenie w innych. ONE LOVE! |
|
|
|
22.01.2013 - 21:01
Post
#294
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A zara przyjdzie Delta i ZGASI WASZE OSWIECENIE TAK ŻE PADNIECIE NA NOGI :D
|
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |