oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

18 Stron V  « < 13 14 15 16 17 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Oświecenie- Poznanie Zrozumienie
Kamilloobe
post 22.01.2013 - 21:06
Post #295


Przyjaciel Rodziny
*****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Freddy K @ 21.01.2013 - 23:44) *
Cały proces OBE zachodzi w mózgu i nie wychodzi poza jego ramy. Banalne, nie? Ale z drugiej strony, w sytuacji, gdy oślepia nas głęboka wiara w nadprzyrodzoną naturę tego zjawiska, jest tak trudno zgodzić się z faktem, że odbywa się ono tylko w umyśle, że ma naturę psychofizjologiczną.


Zgodziłbym się z tym ale nie do końca. Cały (nawet fizyczny) świat zachodzi w świadomości obserwatora. Jest on przez nas samych interpretowany.

Więc dlaczego będąc w ŚF widzimy to co widzą inni?

Może dlatego, że nasze świadomości porozumiewają się bez naszej wiedzy :D. Jak się rodzisz, słyszysz: "Ej stary, ten świat rządzi się takimi, a takimi prawami. Jak skoczysz z 2 piętra to masz przerąbane..." itp. itd.

Tak samo może być w astralu, tyle że tam zasady nie są określone, a raczej zaakceptowane, przez wszystkich. To moje skromne zdanie :D.

ONE LOVE!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krisss
post 22.01.2013 - 23:32
Post #296


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 22.01.2013 - 19:51) *
Dlatego nauczyciele tak zwanej szalonej mądrości zmuszali czasami swych uczniów do rozebrania się publicznie do naga czy też do innych niekonwencjonalnych, skrajnych zachowań.


CYTAT(Vesanya @ 22.01.2013 - 20:04) *
Dokładnie, Gurdżijew oraz Osho stosowali te same metody argumentując skutecznością w złamaniu ego, rozpuszczeniu blokad , uwolnieniu jaźni oraz odkryciu dzięki temu swojego unikalnego powołania i odwagi żeby je realizować.

A we Francji wlasnie dzisiaj sad skazal na 4 lata wiezienia pewna kobiete za podobne metody.

http://www.leparisien.fr/faits-divers/calv...013-2502293.php

Ex-nauczycielka angielskiego zaczela podawac sie za wcielenie Ducha Swietego, kazala nazywac sie Krolowa, zgromadzila wokol siebie spora grupe ludzi, ktorzy przekazywali jej prawie calosc zarobkow. A ona ‘burzyla konwenasy, przyzwyczajenia, lamala ego,uwalniala ich od nich samych ‘ itd.
A polegalo to na tym ze kazala sie im rozbierac, byly seansy ponizan, wysmieszania, zmuszala do samokrytyki, uprawiania seksu publicznie. Sama wybierala kto ma to z kim robic, publicznie, kobiety z kobietami, synowie z wlasnymi matkami…

Najprawdopodobniej zlamala im ego doszczetnie.

Za co ma nie tylko pojsc do wiezienia ale takze zaplacic kilkaset tysiecy euros odszkodowania.

Czy nie lepiej jest wychowywac ‘po staremu’ : miloscia ? Skutek gwarantowany na 100% !


Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 23.01.2013 - 00:15
Post #297


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Krisss @ 22.01.2013 - 23:32) *
A we Francji wlasnie dzisiaj sad skazal na 4 lata wiezienia pewna kobiete za podobne metody.

http://www.leparisien.fr/faits-divers/calv...013-2502293.php

Ex-nauczycielka angielskiego zaczela podawac sie za wcielenie Ducha Swietego, kazala nazywac sie Krolowa, zgromadzila wokol siebie spora grupe ludzi, ktorzy przekazywali jej prawie calosc zarobkow. A ona ‘burzyla konwenasy, przyzwyczajenia, lamala ego,uwalniala ich od nich samych ‘ itd.
A polegalo to na tym ze kazala sie im rozbierac, byly seansy ponizan, wysmieszania, zmuszala do samokrytyki, uprawiania seksu publicznie. Sama wybierala kto ma to z kim robic, publicznie, kobiety z kobietami, synowie z wlasnymi matkami…

Najprawdopodobniej zlamala im ego doszczetnie.

Za co ma nie tylko pojsc do wiezienia ale takze zaplacic kilkaset tysiecy euros odszkodowania.

Czy nie lepiej jest wychowywac ‘po staremu’ : miloscia ? Skutek gwarantowany na 100% !


"Po owocach ich poznacie" nie po metodach ;) Zobacz jakie są owoce nauczycieli, których wymieniliśmy i jakie owoce tej pani o której napisałeś.

Miłość ma różne oblicza, surowe, szalone i nieobliczalne nawet i gniewne (np Jezus rozwalający świątynię i krzyczący na faryzeuszy) jak i lukrowane, spokojne i przewidywalne.

Ile ludzi, tyle kluczy do ich jaźni. Każdy spotyka takiego nauczyciela, jakiego potrzebuje.

A co do tego co napisałeś na końcu swojej wypowiedzi to nauczyciel duchowy nie ma wychowywać bo od tego są rodzice, środowisko i społeczeństwo tylko .... wyzwalać człowieka z wpływów tychże ;)

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 23.01.2013 - 10:00
Post #298


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP


Notatnik


a mialem raz wrednego nauczyciela niefizycznego, wredny byl ponad umiar, az mi bulwa wychodzily.
Gdy czytalem gdzies na forach jak przypiekali miloscia , to az sie dziwilem, ze ten moj z widlami na mnie. Mowil mi , ze gdybym byl inny, to byloby inaczej. Po latach sie domyslilem, ze wredna metode sam wybralem, haha. Ale dlaczego ja wybralem? To dluga historia;)))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
RychuBaca
post 23.01.2013 - 10:17
Post #299


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Zbyszek @ 23.01.2013 - 10:00) *
a mialem raz wrednego nauczyciela niefizycznego, wredny byl ponad umiar, az mi bulwa wychodzily.
Gdy czytalem gdzies na forach jak przypiekali miloscia , to az sie dziwilem, ze ten moj z widlami na mnie. Mowil mi , ze gdybym byl inny, to byloby inaczej. Po latach sie domyslilem, ze wredna metode sam wybralem, haha. Ale dlaczego ja wybralem? To dluga historia;)))
...ale do opowiedzenia czy nie? :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krisss
post 23.01.2013 - 12:35
Post #300


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Vesanya @ 23.01.2013 - 00:15) *
"Po owocach ich poznacie" nie po metodach ;) Zobacz jakie są owoce nauczycieli, których wymieniliśmy i jakie owoce tej pani o której napisałeś.

Miłość ma różne oblicza, surowe, szalone i nieobliczalne nawet i gniewne (np Jezus rozwalający świątynię i krzyczący na faryzeuszy) jak i lukrowane, spokojne i przewidywalne.

Ile ludzi, tyle kluczy do ich jaźni. Każdy spotyka takiego nauczyciela, jakiego potrzebuje.

A co do tego co napisałeś na końcu swojej wypowiedzi to nauczyciel duchowy nie ma wychowywać bo od tego są rodzice, środowisko i społeczeństwo tylko .... wyzwalać człowieka z wpływów tychże ;)

O nie, nie moge sie z tym zgodzic, milosc – ta prawdziwa - ma tylko jedno jedyne oblicze. A co najwyzej bedzie miala rozny stopien intensywnosci, usmiech, sympatia, przyjazn, empatia, kochanie..

‘Po owocach …’– trudno poznac od razu. Niedawno przeczytalem fajna autobiografie Niny Hagen (tej 'pankowki' z lat 80-tych), ktora zdala sobie sprawe dopiero po dlugich latach do jakiego stopnia zrujnowaly ja duchowo nauki jej hinduskich nauczycieli.

Na milosci nie mozna sie zawiesc, bo jest prawdziwa a nie wymyslona przez czlowieka.

Jeszcze odnosnie ‘wychowywania’ : moglem napisac o ‘pracy nad ksztaltowaniem osobowosci’, ale czy to nie to samo…?


-podpisano : Krisss, zwolennik bezwarunkowaj milosci, a nie ‘bezwarunkowego paska ze sprzaczka’
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 23.01.2013 - 13:32
Post #301


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Krisss @ 23.01.2013 - 12:35) *
O nie, nie moge sie z tym zgodzic, milosc – ta prawdziwa - ma tylko jedno jedyne oblicze. A co najwyzej bedzie miala rozny stopien intensywnosci, usmiech, sympatia, przyjazn, empatia, kochanie..

‘Po owocach …’– trudno poznac od razu. Niedawno przeczytalem fajna autobiografie Niny Hagen (tej 'pankowki' z lat 80-tych), ktora zdala sobie sprawe dopiero po dlugich latach do jakiego stopnia zrujnowaly ja duchowo nauki jej hinduskich nauczycieli.

Na milosci nie mozna sie zawiesc, bo jest prawdziwa a nie wymyslona przez czlowieka.

Jeszcze odnosnie ‘wychowywania’ : moglem napisac o ‘pracy nad ksztaltowaniem osobowosci’, ale czy to nie to samo…?


-podpisano : Krisss, zwolennik bezwarunkowaj milosci, a nie ‘bezwarunkowego paska ze sprzaczka’



Tylko jedno oblicze? No ok, może Cię nie zrozumiałam, albo mówimy o tym samym tylko innymi słowami. Ale zastanów się nad jedną rzeczą - filozoficznie. Bóg jest Miłością. Wszystko co stworzył Bóg jest z Miłości. Bóg stworzył możliwość Zła. Za złem stoi wiec Miłość. To jeden z paradoksów duchowych, których człowiek często nie ogarnia (sama mam z tym ogromny problem). Ale ponieważ jestem rodzicem to podam przykład z tym związany.

Rodzic który każe dziecku powiedzmy posporzątać bo nabałaganiło strasznie. Dziecko wrzeszczy , że nie. Rodzic nie ustępuje, jest surowy. W końcu mówi dziecku, że nie obejrzy bajki dopóki nie posprząta. Normalnie szantaż! A przecież rodzic kieruje sie miłością, dla dobra dziecka uczy go czegoś, i musi czasem przybrać oblicze surowe i wcale nie przyjemne - a wręcz złe - z punktu widzenia dziecka, które płacze i nie rozumie dlaczego rodzic jest taki nieustępliwy.

I my ludzie przypominamy często takie dzieci wobec zamysłów Boga, których nie potrafimy pojąć. NAzywamy coś złem i nie widzimy w tym miłości, a czasem zdarza się tak, że zło , które nas spotkało wyszło nam w koncu na dobre. Czyli za złem może stać Miłość. Powiem więcej - to wrogowie często są naszymi najlepszymi nauczycielami, bo dzięki nim dowiadujemy się sporo o sobie co w ostateczności wychodzi nam na dobre. A wróg nie jest miły. Tak więc Miłość nie zawsze musi mieć tak sympatyczne i przyjazne oblicze jak twierdzisz. Od razu mówię - że mam problem z wyobrażeniem sobie jaka miłość stoi np za obozem koncentracyjnym. Ale nie jestem tym tajemnicznym Bogiem więc nie muszę wszystkiego wiedzieć.

Co do Niny Hagen - to się zdarza w każdej tradycji, także w chrześcijaństwie, islamie, new Age i innych. Ja znam osobiście sporo ludzi uzależnionych od swoich miszczów, mających paranoję na punkcie istot z astrala i uwikłanych w sekty duchowe. Do wszystkiego trzeba miec dystans , do swoich autorytetów również, a może i przede wszystkim. Takie powiedzenie Tao: jak spotkasz na swojej drodze mistrza albo boga - zabij go.

Kształtowanie osobowości to nie to samo co proces indywudalizacji, który polega na dotarciu do swojej jaźni. Społeczeństwo i wychowanie najczęściej indywidualność zabija na rzecz kształtowania osobowości pożytecznej społecznie.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
stray.ghost
post 23.01.2013 - 13:59
Post #302


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Vesanya @ 23.01.2013 - 13:32) *
...Bóg jest Miłością. Wszystko co stworzył Bóg jest z Miłości. Bóg stworzył możliwość Zła. Za złem stoi wiec Miłość. To jeden z paradoksów duchowych, których człowiek często nie ogarnia...

Logika jest niedoskonałym narzędziem, stąd biorą się paradoksy. Ale, jak się zdaje, jest jedynym "pewnym" intelektualnym narzędziem, którym my (będąc na obecnym etapie ewolucji) potrafimy się skutecznie posługiwać (oczywiście znajdując się na racjonalnym, "fizycznym", poziomie świadomości). Dlatego ja, przymując, że Bóg jako - z definicji - absolutna doskonałość jest czystą, bezwarunkową miłością, odrzuciłem koncepcję boga jako stwórcy (fizyczności, wolnej woli, czyli wszystkiego, co powoduje cierpienie) i "kierującego" (życiem, historią). A kto jest stwórcą? Nie wiem. Potwór z kosmosu? Czy w ogóle musi istnieć jakiś stwórca? Wtedy zawsze pojawi się pytanie, kto stworzył stwórcę.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Darek Sugier
post 23.01.2013 - 14:25
Post #303


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Na dalekiej fazie, za fokusem, gdzie ziemski astral nagle urywa się Wodospadem, czyli za miejscem gdzie radiacja ludzkich umysłów gwałtownie traci swój zasięg, miejscem, gdzie astral już nie „zanieczyszcza” percepcji, widziałem proces powstawania Żniwiarza…

Widziałem to, i bardzo ciężko mi było pojąć to co widzę… Wyglądało to tak, że do narodzin Żniwiarza była potrzebna Energia Otchłani. Energia czystego, cholernie agresywnego ZŁA…

DS

Darek Sugier "Dzienniki Jessego" 2011-2012 e-book drukarski
Darek Sugier "Reportaże św. Piotra" 2011 e-book drukarski
Darek Sugier "MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem"
2002 e-book drukarski

archiwalna strona Darka Sugiera 2007-2009
porady Darka Sugiera na oobe.pl 2002
Go to the top of the page
 
+Quote Post
stray.ghost
post 23.01.2013 - 14:32
Post #304


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Darek Sugier @ 23.01.2013 - 14:25) *
Na dalekiej fazie, za fokusem, gdzie ziemski astral nagle urywa się Wodospadem, czyli za miejscem gdzie radiacja ludzkich umysłów gwałtownie traci swój zasięg, miejscem, gdzie astral już nie „zanieczyszcza” percepcji, widziałem proces powstawania Żniwiarza…

Widziałem to, i bardzo ciężko mi było pojąć to co widzę… Wyglądało to tak, że do narodzin Żniwiarza była potrzebna Energia Otchłani. Energia czystego, cholernie agresywnego ZŁA…

DS
http://www.oobe.pl/Porady_Darka_Sugiera.htm

Więc kim jest ten Żniwiarz ? Chyba nie bogiem, skoro musiał kiedyś "powstać". A czym jest ta Otchłań? Istniała zawsze, czy też kiedyś "powstała"?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Darek Sugier
post 23.01.2013 - 14:37
Post #305


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(stray.ghost @ 23.01.2013 - 14:32) *
Więc kim jest ten Żniwiarz ? Chyba nie bogiem, skoro musiał kiedyś "powstać". (...)

No gdzież BOGIEM! :) To świeżo powstała hybryda! Teraz jest już w astralu. Łazi po nim…

DS

Darek Sugier "Dzienniki Jessego" 2011-2012 e-book drukarski
Darek Sugier "Reportaże św. Piotra" 2011 e-book drukarski
Darek Sugier "MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem"
2002 e-book drukarski

archiwalna strona Darka Sugiera 2007-2009
porady Darka Sugiera na oobe.pl 2002
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 23.01.2013 - 14:48
Post #306


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(stray.ghost @ 23.01.2013 - 13:59) *
Logika jest niedoskonałym narzędziem, stąd biorą się paradoksy. Ale, jak się zdaje, jest jedynym "pewnym" intelektualnym narzędziem, którym my (będąc na obecnym etapie ewolucji) potrafimy się skutecznie posługiwać (oczywiście znajdując się na racjonalnym, "fizycznym", poziomie świadomości). Dlatego ja, przymując, że Bóg jako - z definicji - absolutna doskonałość jest czystą, bezwarunkową miłością, odrzuciłem koncepcję boga jako stwórcy (fizyczności, wolnej woli, czyli wszystkiego, co powoduje cierpienie) i "kierującego" (życiem, historią). A kto jest stwórcą? Nie wiem. Potwór z kosmosu? Czy w ogóle musi istnieć jakiś stwórca? Wtedy zawsze pojawi się pytanie, kto stworzył stwórcę.


MAsz rację. Bóg jest abstrakcją, której nie pojmie żaden ludzki umysł. Jest po za wszelkim wyobrażeniem. Aczkolwiek jesteśmy ludźmi i siłą rzeczy używamy swojej ograniczonej percepcji do próby zrozumienia pewnych zjawisk.

Tao wypowiedziane nie jest już Tao. To są bardzo stare i mądre słowa. Czyli Bóg opisany, mający jakąkolwiek formę - nie jest już Bogiem tylko jakimś astralnym bytem.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
MadziaKK
post 23.01.2013 - 19:05
Post #307


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Krisss @ 19.01.2013 - 19:55) *
Praktykuje, pragne, wyciszam mysli i...nic! Dlatego mowie o 'wyjatkowo ciezkim przypadku' -:)

Ale mysle ze to pewnie tak jak z bardzo mocno zakorkowana butelka : jak w koncu korek wywali to poleci deleeeeeeeko!!!


i sie wyleje ;p

Juz jakos przegapilam zeby acytowac, ze to co sie dzieje w Oobe, to tylko wytwor mozgu/umyslu... Mozna na to spojrzec inaczej. Z szerszej perspektywy. Ale bez tej "szerszej perspektywy" nie da sie wytlumaczyc, tego jakmi prawami rzadzi sie cos, co chcemy wytlumaczyc.

Mrowka plywajaca po swoim morzu z kałuzy przywiezie relacje taka to a taka, ze morze jest niebezpieczne, bo chodza tam olbrzymy. Inna mrowka, z tego samego morza przyniesie relacje zupelnie inna, bo dla niej to wielki lodowiec i jakis normalnie bezludny, ani zywego ducha, bo akurat chwycil mroz i w nocy aluza zamarzla. Gdyby mrowki chcialy wiedziec czym jest kazuza, czy tez ich morze, musialyby zaobserwowac wszystko z czegos, co przekracza ich poziom postrzegania, i tu nie chodzi tez o sama wielkosc kaluzy, ale zjawiska, ktorych sa swiadkami.

Obe jest dobre, dla tch, krorzy sa na nie przygotowanie emocjonalnie. Obe jest niedobre dla tych, ktorzy szukaja w obe odreagowania od zycia fizycznego. To jest raczej, cos co tludno podwazyc ;p

Przy czym, "przygotowanie" emocjonalne wcale nie jest tym, o ktorym sie slyszy w zyciu codziennym, czy niecodziennym, ale generalnie, nie to samo chcialabym okreslic, co oznaczalo zazwczaj, w kontekscie jakichkolwiek ocen i poziomow zachowan. W obe, szybciej niz w zyciu fizycznym, bo natychmiast, realizuja sie ... tez nie za dobre okreslenie, uwalniaja, raczej, wszsytkie emocje zgromadzone podczas zycia fizycznego. A szczegolnie te, ktorymi sie ktos najbardziej "emocjonuje", czyli zajmuje i wywarly najwiekszy wplyw na to zycie. Diabel, ma prawdziwe rogi. Mozna pokonywac sciany, latac i pokonywac inne ograniczenia fizyczne i poczuc sie naprawde wolnym. Obe, to inny wymiar urzeczywistnienia emocji, energii emocji i uczuc, i wszystkich tym podobnych, ktore sa w zyciu kazdego czlowieka, a przez odpowiednie przygotowanie (wcielenie), kazdy o tym zupelnie specjalnie zapomina. Zapomina, ze to gra. Wielka gra Zycia. Obe moze byc rowniez taka sama fascynujaca Grą, z nieco inymi zasadami. Gra w grze, a niby blizej wyzwolenia. <hahaha> ;)

Milych lotow. :D
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krisss
post 23.01.2013 - 19:11
Post #308


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Vesanya @ 23.01.2013 - 13:32) *
Ale zastanów się nad jedną rzeczą - filozoficznie.

W tym wlasnie jest blad – filozoficznie. Milosci nie potrzeba nadawac formy, intelektualizowac, ubierac w argumenty…Bo to tylko ja wynaturzy.

Trzeba tylko ja czuc i przekazywac. Czuc i przekazywac, nic innego.

Nic nie zmieniac, nic nie dorzucac, a juz zwlaszcza – nie grac zadnej ‘roli’ (typu : roli rodzica, roli nauczyciela, roli przywodcy duchowego, itd).

Rewolucyjnie prosta metoda wychowawcza!


Kiedy to mowie to nic nie 'przypuszczam' czy 'zakladam'. Jest to moje wlasne doswiadczenie.

Tak postepowalem z moim synem i z jakim skutkiem ? zero konfliktow, zero problemow.
Jak mowie ‘zero’ to nie znaczy ‘malo’. To znaczy ani jednego, nigdy.

Chcialbym tez powiedziec o moim psiaku ktory tez byl karmiony miloscia przez 14 lat – jest mily, posluszny, kochany (wlasnie : ‘kochany’) bo to on sam tego chce.
Nigdy nie byl tresowany, a teoretycznie byloby tego potrzeba bo niby jest to ponad 40-to kilowy dominujacy samiec.

Okazuje sie ze milosc jest najlepszym wychowaniem (tresura).

Krociutko opowiem taka anegdotke : po pewnej dlugiej wizycie (pies mial 5 lat) weterynarz powiedzial “Prosze pana, zaraz zrobie cos czego nigdy jeszcze nie zrobilem w calej mojej karierze. I juz na pewno tego nigdy wiecej nie zrobie. Bo widze jaki jest wasz wzajemny stosunek, pana i panskiego psa, i wiem ze to moge zrobic”.
I nastepnie zoperowal psa –jego lape, paskudna historia – bez znieczulenia!

Cial lape 42 kilowego dominujacego samca bo widzial ze pies ufa mi na 100%.
A sam weterynarz powiedzial “Wiem pan, pies moze byc posluszny, grzeczny, wytresowany, itp, ale instynkt to instynkt : jak taka bestia poczuje ze sie ja tnie skalpelem to…crack! i weterynarz wlasnie stracil ramie!”.
W naszym przypadku bylo widocznie inaczej.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Emmi
post 23.01.2013 - 20:38
Post #309


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Krisss, moja babcia dokładnie tak samo wychowuje swoje psiaki - dwa rottweilery (trzeci zdechł ze starości) i weterynarze są wprost zdziwieni, że takie psiska potrafią wysiedzieć na wizycie bez żadnego pisku, objawu agresji, a nawet bez znieczulenia. Już nie wspomnę o tym, jak babci raz zwierzaczki zwiały i biegały sobie beztrosko, nikogo nie atakując. Albo jak bez obawy mogłam podchodzić do młodych jednego z nich, bez obawy, że może stać mi się jakakolwiek krzywda. Te psy wprost emanują miłością, którą są otaczane. I nikt mi nie wmówi, że jakakolwiek rasa psa jest niebezpieczna, niebezpieczni to są ludzie, którzy takiego psa wychowują.

A co do formułowania miłości, prawdy czy jakiejkolwiek innej wartości abstrakcyjnej, myślę, że lepiej byłoby definiować czym one nie są, a nie na odwrót. (Chociaż w przypadku miłości może być trudno ;p )
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 23.01.2013 - 20:55
Post #310


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Widzisz Darek, nie mam swiadomości, ani u stóp twych żeby stać nie jestem godzień, znam się jednak na ludziach,a tych ich przyziemnośći, kiedyś sprawiało mi to naprawde duży problem żeby nie widzieć jak na mnie patrzą, zapewne tak jak tobie żeby ich nie slyszeć, nauczyłem się wiec nie patrzeć, ty zapewne przestałeś sluchać wszystkiego co mówią. Nie o to chodzi że ja Ci wierze, ja wiem że nić nie sciemniasz, że mówisz wszystko tak jak jest a i tak wiele zatajasz żeby ...sam wiesz. Ale to jesteś TY a ja jestem ja. Człowiek który poznał siłe pragnie się raczej od niej uwolnić niż jej sluchać. Daj czas dorosnąć.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 24.01.2013 - 00:35
Post #311


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP


Notatnik


e tam Darus widziales zniwiarza, to popierdulka jakis.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 24.01.2013 - 02:47
Post #312



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Vesanya @ 23.01.2013 - 14:48) *
MAsz rację. Bóg jest abstrakcją, której nie pojmie żaden ludzki umysł. Jest po za wszelkim wyobrażeniem. Aczkolwiek jesteśmy ludźmi i siłą rzeczy używamy swojej ograniczonej percepcji do próby zrozumienia pewnych zjawisk.

Tao wypowiedziane nie jest już Tao. To są bardzo stare i mądre słowa. Czyli Bóg opisany, mający jakąkolwiek formę - nie jest już Bogiem tylko jakimś astralnym bytem.

Masz rację, ale tylko częściowo. Bóg nie jest tylko abstrakcją, chyba że założyć że wszystko, co jest, jest abstrakcją... Boga da się poznać. Czy umysłem? Zależy co nazywasz umysłem...
Żeby poznać Boga nie musisz go sobie wyobrażać, możesz Go doświadczać... a możesz też snuć najbardziej niezwykłe wyobrażenia i przyjąć, że te które jest najbardziej niezwykłe ze wszystkich, jakie do tej pory miałaś, to jest najbliższe prawdy o Nim, przy czym cały czas może to się zmieniać, tak samo jak On cały czas może się zmieniać, co jedno drugiemu nie przeczy, a nawet się głębiej zazębia :-) Bo my Go tworzymy, a On tworzy nas, jesteśmy jednym, w iluzji separacji, aby badać i doświadczać siebie od środka i tworzyć ciągle na nowo... Przez to jeśli stwierdzimy, że nie możemy Go poznać, to nie będziemy mogli, a jeśli stwierdzimy, że możemy, to Go poznamy. Jeśli będziesz doświadczać w najbliższym czasie czegoś bardzo niezwykłego, wspaniałego, bądź mocno pamiętasz takie wydarzenie z przeszłości, wyobraź sobie, że Bóg musi być przynajmniej taki, i jeszcze większy/lepszy/fajniejszy, bo to zawiera i jeszcze coś. A jeśli zawiera takie zajebiste, wspaniałe, kochane i mądre doznania, to musi też być taki, a skoro jest taki, to nie może być nietaki, więc wszystko co takie nie jest - tylko wydaje nam się, że takie nie jest, bo do końca tego nie rozumiemy, nie widzimy i nie wiemy wszystkiego o tym - gdybyśmy wiedzieli, dualizm by zniknął, i byśmy wszystko traktowali jako dobre, takie jakie jest, mające jakiś sens, służące czemuś dobremu suma sumaru, co nie wyklucza, że na tym mamy poprzestać, zamiast dążyć do jeszcze lepszego, jeśli tylko takie "wyborażenie", pasja, wena, natchnienie, wołanie pojawi nam się w duszy... ^^

Owszem, ale Bóg jest także tym astralnym bytem i wszystkim pozostałym. I dlatego nie należy go zamykać w ciasnych formach, ale nie znaczy, że nie można go próbować częściowo opisywać... Tak jak różni się matematyczny/fizyczny opis ruchu rowerem, a inaczej wygląda doświadczenie jazdy rowerem... Jednak po to mamy umysły, że możemy z nich korzystać, i dobrze rozwinięte też mogą rozwijać niezłe obroty i zyskiwać niezłe osiągi w badaniu świata... Wykorzystując wiedzę o rekurencji, nad i pod zbiorach, geometrii, czy innych dziedzin nauk, które niby są abstrakcyjne, ale sprawdzają się i znajdują zastosowanie w rzeczywistości (jak w sumie wszystkie abstrakcje; one są rzeczywistością), dzięki nim można dojść do całkiem ciekawych i niebanalnych wniosków :) Człowiek dostał przynajmniej dwa typy umysłów - ten analityczny i ten abstrakcyjny - ten mózg i to serce - koncept i intuicja - itp... Korzystanie wyłącznie z jednego może być pasjonujące, do czasu, bo po to mamy oba, aby korzystać z obu... Niekoniecznie zawsze jednocześnie, czasem tylko jedno, czasem tylko drugie, czasem jedno bardziej, a drugie mniej i na odwrót, a czasem oba jednocześnie... W życiu nie chodzi o to, aby czegoś się wyrzekać, ale aby to zrozumieć i umieć kontrolować i używać wedle woli, wg. tego, co chcemy osiągnąć i gdzie iść i samemu dzięki tym narzędziom tworzyć lepszą, niezwyklejszą rzeczywistość, kreować Boga, którym jesteśmy (a On jest nami) i którego doświadczamy (a On nas)... Pozdrawiam ;*
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 24.01.2013 - 18:29
Post #313


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Krisss @ 23.01.2013 - 19:11) *
W tym wlasnie jest blad – filozoficznie. Milosci nie potrzeba nadawac formy, intelektualizowac, ubierac w argumenty…Bo to tylko ja wynaturzy.

Trzeba tylko ja czuc i przekazywac. Czuc i przekazywac, nic innego.

Nic nie zmieniac, nic nie dorzucac, a juz zwlaszcza – nie grac zadnej ‘roli’ (typu : roli rodzica, roli nauczyciela, roli przywodcy duchowego, itd).


Zgadzam się - Jeśli wypełnia Cię miłość to wystarczy ze jesteś czyli to co napisałęś - czuć i przekazywać, nic wiecej nie trzeba robić. Tylko chciałabym zaakcentować pewiem problem globalny mianowicie, że życie zmusza czasem do nadania miłości formy a powołaniem wielu ludzi, jest jednak odgrywanie pewnych ról, potrzebnych dla otoczenia, dla świata, nawet jeśli ta potrzeba to tylko iluzja. Niektórzy siedzą, czują i przekazują miłość, a niektórzy idą na wojnę żeby bronić swojej ojczyzny, domów i rodzin. Czasami jedynym słusznym wyborem jest zrobić coś co pozornie zaprzecza miłości, o której mówisz - np wtedy gdy bronimy się przed atakiem i jesteśmy zmuszeni zabić, zeby chronić siebie i swoich najblizszych.

Dlatego mówie, że miłość może przybrać różne oblicza. Sufi nawet gdy zabijali wroga, robili to z miłością. Mieli wybór - zabić go bez miłości, albo zabić go z miłością, wybierali to drugie. Wszystko co robili, nawet gdy byli zmuszeni do czegoś co my nazywamy złem, robili z miłością. Życie nie jest usłane różami, wielu ludzi może być zmuszonych do zrobienia czegoś, co uważa za zło. Jest to wielki dramat, i w takich sytuacjach miłość o jakiej Ty mówisz, wogóle nie ma zastosowania, trzeba wtedy przyjąć, że miłość jest czymś więcej niż cukrem, że ma również w sobie i gorzkość inaczej będziemy zmuszeni do samopotępienia i psychiatryka, a przecież nie o to chodzi w Miłości, prawda?

Często pada na tym forum przykład seryjnego gwałciciela czy mordercy czy pedofila - co z nim zrobić? Dla mnie sprawa jest oczywista - wyeliminować z życia społecznego dożywotnio, bo stanowi zagrożenie dla ludzi. Ale są państwa, których nie stać bądź nie chcą żywić i utrzymywać takiego przestępce do końća jego życia, więc stosują karę śmierci. Ktoś tą karę śmierci musi wykonać. Czy popełnia on zło ? Wg etyków, jeśli pozbawia życia przestępcy z miłością, wtedy nie jest to zło, tylko jedno z surowych oblicz miłości i człowiek ten, kat, nie będzie miał wyrzutów sumienia. Ja zdaje sobie sprawę, że takie podejście może szokować, ale przed takimi własnie dylematami stoją ludzie na innych szerokościach i długościach geograficznych i niestety nie są w stanie uciec od robienia rzeczy, których nie chcą, jeśli chcą przeżyć i nakarmić swoje dzieci...

Gdyby przyjąć , ze Twoje stanowisko w sprawie jedynego oblicza miłości jest słuszne , to w tym momencie 3/4 świata musiałoby się samopotępić bo nie ma możliwości życia wedle tego co mówisz. Najtrudniej jest rozjaśniać ciemność, a nie rozjaśniać jasność, bo ta nie potrzebuje już rozjaśnienia (używam terminów jasność i ciemność symbolicznie oczywiście)

Wprowadzenie więc miłości tam, gdzie jest ciemność, gdzie nie ma możliwości czynienia dobra nie jest pozbawione sensu. Jeśli nie ma wyboru i trzeba np zabić, to zróbmy to tak jak na drodze Wojownika - z miłością. Lepiej z miłością niż bez. To są trudne moralno-duchowe dylematy i sama nie dojrzałam do tego o czym piszę, bo osobiście dopuszczam myśl, że mogłabym wymierzyć sprawiedliwość człowiekowi, który np czynił krzywdy dzieciom i napewno zrobiłabym to bez miłości. Cieszmy się, jeśli życie póki co nie stawia nam dramatycznych wyborów, gdzie zmuszeni bylibyśmy zrobić coś wbrew miłości, tej sympatycznej i dobrej , przyjacielskiej, wedle Twojego spojrzenia.

Łatwo się mówi o dobrej stronie miłości, gdy nie głodujemy, nie marzniemy i jesteśmy w stanie decydować o swoim życiu.

Tak czy inaczej podziwiam Cię za taką postawę jaką masz , rozumiem ją i popieram, moim celem było tylko wskazanie, że taka postawa nie musi się sprawdzać w innych warunkach gdy jesteśmy zmuszeni przyjąć jakąś niekoniecznie fajną rolę.

CYTAT(Pavveł @ 24.01.2013 - 02:47) *
Masz rację, ale tylko częściowo. Bóg nie jest tylko abstrakcją, chyba że założyć że wszystko, co jest, jest abstrakcją... Boga da się poznać. Czy umysłem? Zależy co nazywasz umysłem...
Bo my Go tworzymy, a On tworzy nas, jesteśmy jednym, w iluzji separacji, aby badać i doświadczać siebie od środka i tworzyć ciągle na nowo... Przez to jeśli stwierdzimy, że nie możemy Go poznać, to nie będziemy mogli, a jeśli stwierdzimy, że możemy, to Go poznamy.

Owszem, ale Bóg jest także tym astralnym bytem i wszystkim pozostałym.

kreować Boga, którym jesteśmy (a On jest nami) i którego doświadczamy (a On nas)... Pozdrawiam ;*



Wszystko zawiera się w Bogu, powiedzmy pochodzi od Niego, ale to nie znaczy, że Nim jest. Dlatego wolę jednak nie stosować takich uproszczeń, że Bóg jest mną czy Tobą czy jakimś astralnym bytem, bo jest Kimś więcej niż suma wszystkich istot, wartości itd itd . Czy jeśli się smiejesz, to jesteś śmiechem? Nie. Dlatego nie poznamy Boga przez poznanie jego cząstki, bo każda cząstka różni się od całości w sposób diametralny. I dlatego uważam, że Bóg jest abstrakcją i po za wyobrażeniem jak również doświadczeniem. Dlatego nie zgadzam się z tym podejściem jakie zastosował Walsh w Rozmowach z Bogiem - którego jesteś jak widzę zwolennikiem, ponieważ nie wyczerpuje wszystkich możliwości a nawet irytujące jest to, że nie za bardzo zostawia miejsca na Tajemnicę :)

Boga się nie kreuje, ani nie tworzy bo On Jest JAki Jest - po za ludzkim wyobrażeniem. Kreować i tworzyć możemy znowu tylko wyobrażenie o nim, a ono nigdy nie będzie do końća prawdziwe. Ale masz rację, ze jesteśmy tylko ludźmi i jakoś musimy sobie radzić gdy myślimy o Bogu. Tobie chodzi o to, że Bogiem swobodnie możemy nazywać tą sferę którą człowiek może doświadczyć, czuć itd a ja nazywam Bogiem przede wszystkim tą sferę, której doświadczyć nie można. Jeśli oboje mamy rację, to suma czy połączenie obu sfer tak czy inaczej daje nam wynik zupełnie inny niż sfera pierwsza i druga osobno. (a+b=c) . a nie równa się c, czyli Boga nigdy do końca nie pojmiemy ani nie staniemy się mu równi. Ale warto dążyć do takiego poznania na ile to możliwe w naszym sercu i umyśle, tyle, ze świadomością, że poznajemy tylko wycinek obrazu, a nie cały obraz. Pewnie ludzie, którzy czują tą jedność i Miłość poznają o wiele większy wycinek, ale wciąż daleko im do obejrzena całego obrazu - tak przynajmniej wynika z rozważań św Jana od Krzyża czy innych mistyków, których uważam za autentycznych.

Nie wiem dlaczego utarło się w New Age, że skoro Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, to to podobieństwo wyraża się w tym, że my również jesteśmy Bogiem oraz jestesmy kreatorami - również Boga. Wg Kabały - nasze podobieńśtwo do Boga wyraża się tylko i wyłącznie w tym, że skoro On jest Jedyny, to i my jesteśmy jedyni i unikalni, co się przecież zgadza - bo nie ma dwóch identycznych ludzi. I na tym nasze podobieństwo do Boga się kończy. Dlatego podejście Walsha , ze jestem również bogiem, a Bóg to taki mój kumpel któremu jestem równy, On mnie tworzy i ja go tworzę, mimo wszystko stoi w sprzeczności z fundamentami starych nauk mistycznych , które jednak w tym przypadku bardziej do mnie przemawiają bo są zgodne z moim doświadczeniem duchowym.

Pozdrawiam również Pavvle:) Fajnie, że na tym forum można dyskutowac na takie tematy :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 24.01.2013 - 18:48
Post #314


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Gwałcicieli, morderców zsyłał bym na wyspę. Cała wyspa dla nich. Niech tam robią co chcą. Nawet niech żyją jak w raju. Najważniejsze, że z dala od ludzi i nie trzeba ich utrzymywać. Pewnie sami siebie by powybijali i sami siebie by gwałcili, ale to już bez znaczenia.

Zrozumiałem jakiś czas temu, że Bóg nas nie stworzył tylko my od niego się oddzieliliśmy. To jest ta wolna wola.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
uncommon
post 24.01.2013 - 18:50
Post #315


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zielarzu dobry druhu :)

Właśnie odkryłeś czemu to dobre ziarno musi być oddzielone od plew :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

18 Stron V  « < 13 14 15 16 17 > » 
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park