|
|
Tak sobie pomyślałam, że skoro wróciłam na forum to może reaktywować notatnik? Hmm... Nie wiem jak długo będzie mi się chciało w nim pisać, ale dziś jakoś nabrałam ochoty by go kontynuować. Allanntaniel mnie przekonał . Dzisiejszy wczesny ranek był dość ciekawy więc go opiszę. Około 5 rano miałam nieświadomy sen. Mały gród jak za czasów Kamelotu, a w środku zamek. Gród jest nękany atakami smoków, które niszczą i zabijają wszystko na swojej drodze . Są to inteligentne stworzenia umiejące się porozumiewać z człowiekiem w myślach , ale wolą wszystko obracać w pył niż się dogadać. Jestem mieszkanką tego grodu . Należę do armii . Toczymy walkę ze smokami żeby społeczeństwo mogło normalnie żyć bez strachu . Udało się złapać jednego żywego . ( Tu jakby trochę odzyskuję świadomość i zaczynam budować sen po swojemu. Układam dalszy scenariusz w głowie, a potem akcja dzieje sie sama według mojego scenariusza). Złapaliśmy tego smoka i plan był taki by go przekonać, żeby stanął po naszej stronie bo inaczej go zabijemy . Za jego lojalność będzie nietykalny i traktowany jak najważniejszy członek armii ze wszystkimi przywilejami . Zgodził się. Wypuściliśmy go trzymając cały czas na celowniku kuszy . Zabił krążącego nad nami smoka i przyleciał z powrotem. Wracaliśmy po bitwie do grodu żeby przedstawić smoka i żeby ludzie przyjęli nowego mieszkańca . Gdy śniłam do pokoju weszła moja mama . Włączyła tv i cicho chodziła po pokoju, ale i tak wyrwała mnie ze snu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak stoi przy wejściu do pokoju. Odezwała się: „o nie śpisz już? „ i zaczęła mi o czymś opowiadać. Przerwałam jej: „mamo co Ty tu w ogóle robisz? To jest Opole, a Ty teraz jesteś w Kutnie. Ciebie tu w ogóle nie powinno być. Wiem, że to sen a nie Real ! Znikaj i mi nie przeszkadzaj !” Zamknęłam oczy i otworzyłam i zniknęła. Atrapa mnie wyrwała z jednego snu, ale nadal byłam w śnie tylko, że w świadomej części mojego umysłu . Czułam się jak w realnym świecie, ale jednak chciałam wrócić do kontynuacji snu o smokach więc zrobiłam to co się robi w realu - położyłam się w łóżku. Czekałam jak odpłynę z tego ld i wrócę na tamten poziom snu. Udało się. Wróciłam w ten sam punkt akcji, w którym mi przerwano sen . Weszliśmy do zamku. Władca czeka by do nas przemówić, a tu znowu słyszę przez sen jak mama robi coś w kuchni. Dźwięk jakby talerze wyciągała z szafki. Otwieram oczy. Wszystko wygląda identycznie jak w moim mieszkaniu . Czuję się tak realnie jakby to była rzeczywistość, ale doskonale wiem, że jest to ld. Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Jest mama. Udaje, że coś chce ugotować. „Co za męcząca atrapa” - myślę. Opanowałam zdenerwowanie i postanowiłam podejść do tego badawczo, tak jak to zawsze robiłam w oobe. Obserwowałam zachowanie atrapy . W oobe wiem, że jestem poza ciałem i inaczej wszystko odczuwam energetycznie. W LD wiem, że jestem w swoim umyśle, nawet gdy świat wokół mnie wygląda tak samo jak w rzeczywistości . Nawet gdy świadomość jest jak w realu, ale wiem, że jestem jakby małą istotą w kosmosie mojej głowy. Atrapa w moim LD niczym nie różniła się od tej w oobe. Ten sam schemat zachowań. Atrapa-bot. Robi wszystko by nam przeszkodzić w realizowaniu tego co chcemy i żeby nas oszukać. Wmawia nam, że to jest rzeczywistość, a nie LD lub oobe. Przez to stajemy się zdezorientowani i skutkuje to często obudzeniem ciała fizycznego. W jakim to jest celu? Nie wiem. Podeszłam do mamy i zagoniłam ją w róg kuchni tak by nie mogła uciec. Przyglądałam się jej i dotykałam twarzy. Łapałam za policzki patrząc czy skóra ma taką samą elastyczność jak człowieka . No idealna kopia mojej mamy! Nawet skóra była ciepła . Przez chwilę się wzruszyłam bo miło było dotknąć moją mamę, chociaż nie była prawdziwa. Postanowiłam dalej badać. Ciekawe czy da się wejść w jej ciało i co wtedy poczuję. Przycisnęłam ją do ściany swoim ciałem tak, że przeniknęłam przez nią. Nie zdążyła się bronić. Nie poczułam niczego oprócz tego, że mam w sobie strukturę trochę bardziej gęstą od mojej. Wyszłam z niej. Kolejny eksperyment jaki zrobiłam to ją połknęłam. Seth mnie tego nauczył. Zdobywa się wtedy energię zjedzonej rzeczy/postaci. Nogi mi się nie zmieściły więc zostały na podłodze i zaraz zniknęły . Atrapa nie miała smaku, a energia wzrosła jedynie na 3 sekundy. Poszłam do pokoju żeby skupić się na zapamiętaniu snu o smokach i tego obecnego. Ok zapamiętałam. W LD pojawił się mój chłopak . Jej jak fajnie. Wykorzystam to by się nim nacieszyć. Wzięłam go za rękę i szliśmy na spacer na łąkę. Zadzwonił jego telefon. Mówię mu: „ nie odbieraj bo on tak naprawdę nie dzwoni bo to jest sen i szkoda czasu” , ale i tak odebrał. Idziemy dalej ciesząc się sobą i spotkaliśmy kolegę mojego chłopaka. Chciał żeby mu naprawić auto. Mówię do chłopaka: „chodź on nie jest prawdziwy , zignoruj go”, ale nie posłuchał i stanął z nim pogadać odpowiadając mi, że mamy przecież czas . Wtedy zadzwonił budzik. Na moment jeszcze przysnęłam i śnił mi się TyHu. Zakładał notatnik. Nie widział mnie. Byłam ciekawa co napisze więc go chwile obserwowałam, ale wymyślał dopiero tytuł więc dałam sobie spokój i się obudziłam.
|
| ||||||||||||||