Odkryłam pewne miejsce . To niemal mistyczne doświadczenie . Odkryłam azyl o nazwie „mapa” . Miejsce, w którym zestresowane osoby mogą się wyciszyć i wyluzować, a także dostać porady od innych. Większość osób trafia tam nieświadomie.To znaczy, nie pamięta, że tam była, bo pamięć rzadko pozostaje, ale osoba która tam trafi, a ma problemy to rano budzi sie radosna i wypoczęta dziwiąc się, że tak dobrze się jej spało mimo zmartwień jakie przeżywa . Wczoraj i ja tam trafiłam . Podejrzewam czemu . Ale nie zapomniałam o tym . Doskonale zdawałam sobie sprawę, że jestem świadoma i jak reporter wszystko sprawdzałam. (Ćwiczenia nad świadomością dają efekty. ) Bylo tam mnóstwo ludzi . Widziałam też ludzi z forum . Nie znam ich, ale moje zmysły umiały je wychwycić. Niektórych znam . Na przyklad mojego byłego chłopaka i Zbyszka . I jeszcze inne osoby , ale ciekawa jestem czy coś pamiętają więc nie powiem kto . Zobaczymy, czy sie odezwą. Napisałam do byłego . Nic nie pamięta . Zbyszkowi nic nie mówiłam, a niespodziewanie rano pojawił się na moim profilu po długiej nieobecności . Ciekawa jestem czy kojarzy sie komuś miejsce o nazwie „mapa”. Specyficzna rzecz tego miejsca to wielkie drzewo pośrodku i orzeł, który ma na nim gniazdo i pisklaka, który czasem zlatuje i da się dotknąć . Ciekawe czemu taka nazwa „mapa”...