|
|
Pojawiłam się na długim korytarzu. Po jednej stronie znajdowały się drzwi. Postanowiłam tam wejść. Niesamowity widok: duża sala wystrojona w szamańskim stylu. Na ścianach drewnanie maski, jakieś słomiane maty z błyskotkami, gałęzie na których siedziały wypchane zwierzęta, dziwne ale przepiękne figurki stojące na podłodze. Pośrodku sali znajdowało się pełno ławek i krzesełek, jakby odbywały się na niej jakieś wykłady. Zorientowałam się, że faktycznie tak jest. Zaczęli się schodzić ludzie w różnym wieku. Zajęli swoje miejsca. Chyba była poprostu przerwa i znów miało coś się zacząć. Znalazłam miejsce z tyłu obok kogoś i czekałam co się wydarzy. Wszedł wykładowca i rozłożył na swoim biurku książki. Powiedział, że będziemy za chwilę omawiać temat jogi i wgłębiać się w sprawy duchowości. Pomyślałam "no ciekawie się zaczyna dziać". Stwierdziłam, że muszę zorientować się co robili wcześniej i wzięłam zeszyt tej osoby, która siedziała obok. Zaczęłam wszystko spisywać. Byłam zaskoczona, jakie ważne tematy poruszyli. Niestety nic z tego nie pamiętam. Nie spisałam wszystkiego bo zaczął się wykład. Profesor czy jak go tam nazwać, narysował na tablicy schemat przedstawiający etapy napływania w nas agresji. Potem długo mówił. Powiem, jak to zrozumiałam. W sumie inaczej się jego słów nie dało rozumieć. Zajmując się rozwojem duchowym, robimy wszystko by znaleźć się na wyższym poziomie wibracji. Każda pozytywna emocja nas do tego zbliża. Jeżeli ulegniemy emocjom między innymi takim jak złość, agresja a przede wszystkim agresja tym samym wywołujemy u siebie niskie wibracje. Sądzimy, że złość i agresja po chwili przechodzi. To prawda, jednak ona niewidzialnie odbija na nas swój ślad. Niweluje to co już osiągnęliśmy. Przykład był podany na poziomie rozumowania parolatka. Oto on: Wzbudzamy w sobie jakąś wyższą wibrację, powiedzmy -radość. Dajmy, że to jest 1 punkt prowadzący do rozwoju duchowego. Wzbudzamy w sobie kolejną wyższą wibrację, powiedzmy miłość. Dajmy, że to jest kolejny 1 punkt prowadzący do rozwoju duchowego. A teraz zakrada się w nasze serca złość. Dajmy, że to jest 1 punkt wzbudzający w nas niskie wibracje. Ze złością idzie w parze agresja. Dajmy, że to jest kolejny 1 punkt wzbudzający w nas niskie wibracje. Jakie jest podsumowanie? po jednej stronie 2 punkty po drugiej stronie 2 punkty Żadne z nich nie znikają, nawet gdy już nie odczuwamy emocji, które w nas były. 2-2=0 Tyle właśnie osiągnęliśmy. Od razu sobie pomyślalam, że przecież nie da się żyć nie odczuwając negatywnych emocji. Że to bez sensu. Profesor dalej kontynuował. Podał na to sposób: OCZYSZCZENIE Wyobrażamy sobie kulę światła, która ogarnia całe nasze ciało. Tworzy złocistą aurę wokół naszego ciała. Ta złocista aura jest chroniącą nas powłoką, przez którą żadne negatywne wibracje nie mogą się do nas przedostać, nie zostawią na nas żadnego śladu.Ta złocista aura także wyciąga każdą drobinę złych wibracji, które już się w nas zgromadziły i wyrzuca je na zewnątrz naszego ciała poza aurę, która teraz nas chroni. Ta złocista aura w tym samym czasie co nas oczyszcza, robi coś jeszcze. Przyciąga do nas pozytywne wibracje, które krążyły gdzieś po przestrzeni. Twórzcie tą aurę za każdym razem gdy odczuwacie taką potrzebę. Tyle wyniosłam z tego snu. aha tak tylko na marginesie dodam, że wszystko zapisywałam jakimś dziwacznym długopisem bo zamiast tuszu była w nim woda. Pisałam w zeszycie wodą ;)
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||