warmine Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 24.04.2010 - 12:18
23.04.2010


Wróciłam z pracy koło godz 17-tej i postanowiłam zrobić sobie drzemkę. Leżąc przeszła mi myśl o oobe, ale byłam tak senna, że szybko usnęłam. Miałam jakiś tam dziwny sen, że chodzę po ogródkach działkowych. Robiło się ciemno, a ja się zastanawiałam czy tu są wilki hehe. Mam już z nimi jakąś manię. W pewnej chwili, podczas snu poczułam, że coś mnie ciągnie za ciało, ale nie to moje senne tylko astralne. Byłam wyrywana ze snu, w ciele fizycznym dało się wyczuć mrowienie i lekki ból w kręgosłupie. Można go porównać z takim bólem jak nie raz towarzyszy nam gdy długo znajdujemy się w jednej pozycji. Moje ciało astralne się ciągnęło jak guma i z dużym oporem następowało wysuwanie. Świadomość jakby zanikała ze snu i przenikała w świat astralny...

Całkowity przeskok.
Pierwszy raz nie czułam by mnie wróciło do ciała tylko od razu urwanie się świadomości w śnie i przeniknięcie do oobe.

Zmieniła się trochę sceneria. Znajdowałam się w mojej miejscowości koło rzeki, dookoła łąka. Z nocy zrobił się dzień i było bardzo ciepło, pora roku lato. Dostrojenie trwało chyba sekundę. Dowiedziałam się skąd to ciągnięcie ciała pochodziło. Koło mnie stał wielki łysy mężczyzna, gigantycznej postury. Wzrost około 190 cm, mięśniak. Trzymał mnie za plecy, ale gdy zobaczył, że już całkiem jestem w astralu to mnie puścił i tylko zawołał: chodź. Szedł szybkim krokiem w stronę mostu, ruszyłam za nim. Chciałam spojrzeć w jego twarz, wtedy się odwrócił. Ze zdziwieniem zapytałam: Maciek? On się tylko uśmiechnął i puścił mi oczko. Bawiło go moje zaskoczenie. Wtedy nawiązaliśmy bardzo silną mentalną więź. Wiedziałam, że to nie jest mój kolega Maciek, ale przybrał taką formę bo jego charakter był podobny do tego jaki ma mój kolega. W myślach siebie pytałam: kto to jest, jak on naprawdę wygląda, jakie ma imię? ale stwierdziłam, że nie jest mi ta wiedza potrzebna. Wspomniałam, że nawiązaliśmy mentalną więź, już mówię o co mi chodzi. Przepełniło mnie szczęście, radość, chciało mi się śmiać, wygłupiać, serdeczność i życzliwość do niego czułam, przyjaźń i pełne zaufanie. Wiedziałam, że on czuje to samo.
Stanęliśmy na moście i Maciek mówi do mnie:
- coś ci pokażę - Wyciągał coś z plecaka, nie mógł znaleźć. Zaczęłam się z nim droczyć:
- to ja idę - i szłam w kierunku zalewu
Maciek nagle wyrósł przede mną aż się odbiłam od jego klaty hehe
- a ty gdzie! - mówi stanowczym głosem, ale w duchu się śmiejąc
Zawróciłam na most i czekam.
- muszę cię na chwilę zostawić bo zapomniałem zabrać dokumenty- oznajmia mi trochę zirytowany
Nie byłam zbytnio zadowolona, ale ok. Stałam i już się niecierpliwiłam, miałam świadomość tego, że faza zaraz będzie się kończyć.

(Tak w międzyczasie gdy poczekamy na Maćka opiszę wam jaki jest ten prawdziwy Maciek z reala. Też jest łysy wielki i typowy mięśniak. Wiek - zaraz mu stuknie 40-stka. Mało nie zabija wzrokiem. Ludzie wolą go omijać z daleka, wywołuje u nich strach. Często stoi na bramkach na różnych imprezach. Jest ostry, stanowczy, szybko wpada w złość. Budzi respekt. Poznałam go razem z moją siostrą gdy pracowałyśmy w dyskotece. Był tam ochroniarzem. Zaprzyjaźniłyśmy się z nim. Z nami zachowywał się zupełnie inaczej, był jak duży dzieciak. Nigdy nie chciał byśmy się mieszały w jego życie. Taki pan tajemniczy. Czasem siedział z nami, wygłupialiśmy się, nagle dostawał telefon i mówił że na godzinę musi wyjść, ale wróci. No i wracał, tyle że z kostkami całymi pozdzieranymi albo ze złamanym żebrem czy też nożem w brzuchu. I jego typowa gadka: nie jestem ze szkła, do wesela się zagoi. Siadał i jakby nigdy nic dalej zachowywał się jak duży dzieciak. To tyle o Maćku, wracamy do dalszej historii)

Gdy tak czekałam, coś dziwnego zaczęło się dziać. Momentami wskakiwał mi jakiś inny obraz, jakbym zanikała i pojawiała się na moment gdzie indziej. Klik. Jestem w swoim łóżku. Otwieram oczy. Jest już bardzo ciemno. Dostrzegam mamę w pokoju. To przez nią wróciłam bo mnie budziła. Oznajmia mi, że jest już 1 w nocy. Kurcze spałam tyle godzin?! Ile to minęło? Lol 8 godzin! Szybko łapę za komórkę bo pewnie mój chłopak się martwi czemu przez tyle czasu się nie odezwałam. Chyba z 10 smsów na telefonie i każdy od niego. No ładnie ! Wtedy budzę się naprawdę. Mała dezorientacja, ale szybko zbieram myśli. Jest jasno, na zegarku 18:30.

 
« Następny starszy · warmine Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz