|
|
uzupełnienie notatnika - 10.05.2010 Po kilkunastu godzinach podróży padłam na łóżko i spałam jak zabita. Nawet snów nie pamiętam. Wybudziły mnie silne wibracje i uczucie, że coś mi przygniata plecy. Pierwsze skojarzenie: duch? To wszystko przez Zbyszka, który ostatnio często ze mną poruszał te tematy hehe. Ktoś w tle jak narrator powiedział mi, że to nie duch. ‘No tak przecież one coś przestały do mnie przychodzić’. Wtedy narrator przeniósł mnie w jakieś kamieniste miejsce, coś jak step, to było jak wizja. Zobaczyłam bardzo dużo rozmytych duchów. Kiedy mnie spostrzegły, nastało wśród nich poruszenie, jakby sobie myślały: to ona! Tak to ona! To do niej chcemy się dostać! W tym samym czasie narrator opowiadał, że duchy wcale mnie nie opuściły, po prostu czekają aż uzyskają dostęp do mnie. ‘Dostęp do mnie? A kto go udziela? Ich opiekunowie? Anioły? Bóg?’ Wizja się skończyła a ja znowu byłam na łóżku z wibracjami i uczuciem przygniatania na plecach. Wyrwałam jedną rękę z paraliżu i zbliżyłam ją do pleców. Coś tam było. Chwyciłam. Okazało się, że złapałam kogoś za nadgarstek. Ściągnęłam tego kogoś z siebie i wtedy nas gdzieś przeniosło… Las, nieopodal jezioro, taka turystyczna miejscowość. Miałam wrażenie, że nie przeniosło mnie tam w ciele astralnym tylko w jakimś innym. Chyba mentalnym albo coś w podobie. Wnioskuję tak ponieważ mało pamiętam, w ogóle mało widziałam co się dzieje dookoła i jakoś mnie to wcale nie interesowało. Skupiłam się na czuciu, doznaniach a były one bardzo intensywne. Stanął koło mnie ten ktoś kto przygniatał wcześniej moje plecy. Zrozumiałam, że to mój nowy niefizyczny przyjaciel. Emocje jakby to był ktoś mi bardzo bliski kogo nie widziałam bardzo bardzo długo. Nie chciałam się z nim nawet na krok rozstawać. W ogóle po raz pierwszy NP pozwolił mi się sobie tak dokładnie przyjrzeć. Oglądałam jego twarz tak długo póki nie zapamiętałam wszystkich szczegółów. Do tej pory każdy NP pozwalał mi spojrzeć na siebie tylko przez chwilę. Dałabym mu z 45 lat, uroda trochę jakby meksykańska, ciemne, prawie że czarne włosy, przydałoby się by poszedł do fryzjera :P wysokie czoło z zakolami, na twarzy około tygodniowy zarost i ok. centymetrowa broda wzdłuż całej szczęki. Zbyt gustownie się nie ubiera hehe. Zabawny, wesoły, żywiołowy, jedno spojrzenie wystarczyło bym zrozumiała o co mu chodzi. Spacerowaliśmy sobie po leśnej drodze ciesząc się ze swojej obecności. Opowiadał mi o tym jakie są przykłady tego, że często jedno wynika z drugiego. Starałam się każde słowo zapamiętać, potem chyba miałam jakieś zaćmienie umysłu bo wszystko próbowałam zapisać na nodze, wierzyłam, że przeniosę to do reala hehe. Nie mogę sobie przypomnieć czy coś się jeszcze działo i w jaki sposób wróciło mnie do ciała. W każdym razie kiedy wróciłam to byłam zła, że za cholerę nie mogę wynieść z astralna żadnej nauki, która jest mi tam dawana. Wtedy coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że się mylę. Wynoszę stamtąd wszystko tyle, że te informacje nie zapisują się w moim logicznym rozumie bo i tak mało by z tego przyjął starając się przetworzyć te informacje dla zrozumiały dla niego sposób. Wszystko zapisuje się gdzieś w mojej duszy i podświadomości. Nie muszę tego pamiętać, ale to we mnie jest i w jakiś sposób na mnie oddziałuje.
|
|