Wczoraj przyszedłem zmęczony ze szkoły. Położyłem się spać. Wieczorem wstałem napisałem posta i położyłem sie spać na dobre. Zaczynam zasypiać pojawiają sie obrazy i złapałem, że teraz mam szansę. Śniło mi się, że goniłem w nocy autobus do domu. Ocknąłem się i mówię sobie w takim pół śnie... jeszcze raz zasnę będę gonił autobus. Od razu udało mi sie zasnąć i wrócić w miejsce snu. Gonię autobus i im chce szybciej biegnąć tym się lżejszy robię i czuję jak mi mięśnie wiotczeją. Wywaliło mnie na zewnątrz leżę obok siebie rozglądam sie troszkę przerażony widzę swoje plecy a za mną - za mną nie za moim ciałem - między ścianą, a łóżkiem widzę coś jakby okienko, nie dużej wielkości i biło z tego mocne światło... Czyżby przejście do astrala? Po czym poczułem, że się zapadam w podłogę. Czułem jak wnikam w materac i wsysło mnie z powrotem w ciało. Fajne:) cieszy mnie to:)