|
|
17 stycznia 2008 Kolejna próba. Standardowa procedura. Pozycja na plecach, ręce wzdłuż tułowia, odliczanie. Tym razem, sugerując się poradą Darka Sugiera dodałem "stukanie" palcem. Co jakiś czas zmieniałem rytm. Rezultat lepszy niż poprzedniej nocy. Stan relaksu głębszy ale dalej nie nazwał bym tego transem. Lekki paraliż przysenny, uczucie "opuchnięcia" ciała. Jakby ciało niefizyczne dawało o sobie znać. W końcu (znów) porzuciłem zamiar wyjścia i przewróciłem się na bok, by zasnąć. Zasypianie (jak poprzednio) trochę utrudnione ale w końcu mi się udało. Sen głęboki, przyjemny, regenerujący. Jedynymi rezultatami ćwiczeń są: pogłębienie relaksu i przyjemny erotyczny sen nad ranem ^^.
Po dość sporym okresie abstynencji od ćwiczeń zmierzających do OOBE postanowiłem wrócić do treningu. Mam nadzieję, że utrzymam się przy tym postanowieniu jak najdłużej. 16 stycznia 2008 Po przejrzeniu kilku stron, blogów, for i przypomnieniu sobie (a raczej zagrzaniu do walki) "tego" wszystkiego podejmuję pierwszą próbę. Postanowiłem zastosować metodę utrzymywania świadomości podczas zasypiania. Pierwsze oznaki mogły, by być zadowalające na początku ćwiczeń jednak nie dla mnie (ze względu na wcześniejsze doświadczenia). Kładę się na plecach, ręce wzdłuż tułowia oczy zamknięte. Wyciszam umysł ze zbędnych myśli, a następnie zaczynam odliczanie od 100 do 1. Trochę nużące i przy 70 zaczyna doskwierać mi dyskomfort myślowy (odechciewa mi się). Ale nic, prę dalej z uporem maniaka. 69, 68, 67, 66, 75, 74... zaraz, zaraz. K***a, pomyliłem się. No nic postaram się bardziej skupic. Kontynuuję: 73, 72... 60... 50... i tak w dół, tym razem bez większych pomyłek. 3, 2, 1, 0... Tym razem starałem się nie "wypowiadać w myślach" każdej kolejnej liczby, a wizualizować je sobie i tak też zrobiłem, nie było z tym większych problemów. Czuję, że ciało jest rozluźnione, lekki paraliż. Oczywiście przy najmniejszej odrobinie wysiłku potrafię się poruszyć ale staram się tego nie robić. Nie odliczam już. Utrzymuję "jasny" umysł i od razu wyciszam wszystkie pojawiające się, pojedyncze myśli. Godzina leżenia i nic. Nawet wibracje nie przyszły (może lekkie). Zarzucam próbę ze względu na dyskomfort (nie znoszę leżenia na plecach, między innymi dlatego używam tej pozycji do osiągania OOBE, a raczej ćwiczeń). Obracam się na bok, tulę głowę w poduszkę i kładę się spać. Zasypianie przychodzi mi ciężko, obracam się z lewego boku na prawy i z powrotem. W końcu zasypiam. Stała się dziwna rzecz. Budzę się rozkojarzony, rozdrażniony. W nocy miałem tylko jeden sen. Mimo, że co chwila budziłem się i na nowo zasypiałem nie mogłem "zasnąć raz, a dobrze". No nic, to nie była spokojna noc. Trudno, spodziewałem się tego. |