|
|
3.03.2009r Wczoraj wracajac z pracy, postanowilem isc na godzinna drzemke. Poszedlem przed 15;20, budzik nastawilem na godzine 16;30, mimo to przespalem do 19;00. Myslalem, ze podczas zasypiana cos sie bedzie dzialo, mimo to nic, ani jednego hipnagoga. Posiedzialem wiec od 19, do godziny 23 na komputerze i postanowilem isc spac. Posluchalem rady Szopen, czyli, zeby czuc cialo swoje i pierdolic wszystkie dzwieki wspomagacze, tak tez zrobilem :) Po jakims czasie, zlapal mnie paraliz! Wkoncu, od sporo dlugiego czasu "nieaktywnosci". Leze w paralizu, chociaz nie jestem do konca "trzezwy". Niejako paraliz usypia po czesci moj mozg i nie mysle tak jasno, jak bez niego. Czuje, ze zaczynam sie caly przenosic w lewa strone fizycznego ciala. Niestety wewnatrz panikuje, boje sie czegos i probuje przerwac. Nosz kurwa! Tyle czekania i tak zjebalem sytuacje. Przelamalem sie pozniej, mimo tego niestety paraliz juz nie wrocil i zasnalem majac 2 sny, ktore pamietalem rano, juz niestety nie. Z jednej strony cie bardzo ciesze - znowu dopadl mnie paraliz i wywolalem go niejako swiadomie, mimo tego pluje sobie w brode, ze znowu zaprzepascilem taka szanse. Mam nadzieje, a raczej mam w planie dzisiaj kolejna probe i musi sie udac :) Trzymajcie kciuki, bo myslalem, ze strach zostal wyeliminowany, a jednak dalej sie skrywal. Pozdro
|