|
|
Dziś w nocy wiał dość porywisty wiatr. Robił sporo hałasu przesuwając przedmioty na balkonie. Wyrywał mnie raz po raz ze snu. W końcu zacząłem odczuwać, że to ja jestem tym wiatrem. Poczułem siłę i pewność siebie. Czułem jak z impetem uderzam w okna, jak przesuwam przedmioty. Trudno mi opisać dokładnie uczucie bycia porywistym wiatrem. Przypomina mi się jak w astralu zmieniałem się w wodę i w ogień. Wleciałem do baseniku od jakiejś fontanny i tam zmieniłem się w wodę. Nie, żebym płynął, po prostu moje ciało stało się przezroczyste, ale zachowało swój dotychczasowy kształt. Wtedy postanowiłem dla odmiany zmienić się w ogień. Udało mi się to połowicznie. Ta część, która była zanurzona w fontannie pozostała wodą, a ta część mojego ciała, która wystawała z wody zmieniła się w ogień. Wtedy jednak nie czułem charakteru danego żywiołu. Dzisiejszej nocy było inaczej.
|