Wczoraj miałem dziwny sen, bardzo dziwny. I wyglądał mniej więcej tak:
Był to swego rodzaju jakis konflikt zbrojny gdzieć w krajach arabskich, pustynnych. Była to bitwa o jakąś osadę, wioskę która była okupowana przez wrogie wojska. Ja byłem jakimś dowódcą małego zespołu do przeprowadzania akcji specjalnych. Jako moim towarzyszem o tym samym stopniu wojskowym (?) był mój kuzyn. W większości sen polegał na walkach w okopach, biegania po korytarzach zasypanych przez piaski pustyni. Nie wiem czemu, ale skojarzyło mi się z pustynna kampanią z COD2. Pod koniec walki-snu, chhyba wygraliśmy, wracając do helikoptera (?) spotkaliśmy arabskie dzieci - jakiegos chłopczyka i dziewczynkę. Dziewczynka miała twarz owiniętą arafatką. Nie znaliśmy arabskiego. Próbowałem jakoś gestami pokazac że odbiliśmy ich wioskę. Szliśmy, szliśmy a ja próbowałem im to jakoś wytłumaczyć. Weszliśmy na górkę, z której był widok na całą wioskę,spojrzałem na ta wioskę i pokazałem ręką. Następnie powiedziałem coś w stylu: " to już wasze, wasze!", a dziewczynka się uśmiechneła i pokazała na mnie ręką. A ja spojrzałem ponownie na wioskę i przed oczyma pokazała mi się tabliczka z nazwą tej wioski. A ta wioska nazywała się... ASTRAL. W ogole mnie to nie zdziwiło(sam się dziwie czemu się wtedy nie opamiętałem ze świadomością). Szliśmy dalej do helikoptera, postanowiliśmy zabrać arabskie rodzeństwo z nami. Wchodzilismy po drabinie helikoptera i nieoczekiwanie znaleźliśmy się u mojej babci na strychu. Były łóżka piętrowe, ja usiadłem na łóżku dziewczynki, położyłe plecak i kamizelke i się obudziłem. Po obudzenu dopiero zajarzyłem co znaczy ta nazwa wioski. Przeanalizowałem cały sen, i doszedłem do wniosku, że podświadomośc przez cały czas trwania snu dawała mi do wiadomości że to sen w różnoraki sposób, a ja nie zwracałem na to uwagi. Chociaż gdzy spojrzałem na ta tabliczkę z nazwą wioski to troche mna zatrzęsło w śnie, jeżeli moge to tak opisać. Ale ja oczywiści twardo spałem i jak idiota byłem tylko aktorem we własnym filmie ;/.