|
|
Dziś w nocy miałem dziwny sen. Mogę tylko powiedzieć że miałem świadomość że to sen, ale byłem pewien że to sytuacja z życia wzięta (paradoks). Więc tak... Siedziałem w jakiejś restauracji. Był rok 1952-po prostu wiedziałem to, jak 2x2. Restauracja była urządzona w starym stylu (adekwatnie do daty). Nie była to jakaś elegancka restauracja, ot taka zwykła. Pełna ludzi palących papierosy, jedzących śniadanie. Nie wiem co to był za kraj, ale rozmawiałem w języku angielskim. Siedziałem przy ladzie dla barmana. Zamówiłem naleśniki. Barman przyniósł mi jakby, babkę (ciasto) zrobione z ciasta naleśnikowego. Naleśniki był przyozdobione makiem, a na górze były zioła. Popatrzyłem na to danie i zapytałem się barmana: co to jest? On odparł że to naleśniki. Powiedziałem mu, że zwykle naleśniki się zawija. Nic nie odpowiedział. Zacząłem jeść. Później postanowiłem coś mu powiedzieć. Odparł mi że zaraz ze mną porozmawia tylko zrobi danie dla klienta. Na moich oczach wyciągnął talerz i zaczął coś przygotowywać. Gdy zaniósł danie, zaczałem z nim rozmawiać. Nie pamiętam o czym była rozmowa. Nagle wtrąciłem: "Nie jestem z tego roku. Nie jestem z roku 1952. Jestem z 2008, a dokładniej z 2009." Zaczał się trochę śmiać i mi nie wierzyć. Pamiętam, że dla zachowania powagi, skierowałem swój wzrok w jego oczy, i miałem przy tym kamienną minę. On też spoważniał-uwierzył mi. Zaczał mi opowiadac o swoich problemach, nie pamietam szczegółów tej rozmowy-pamietam tylko to że był troche zapłakany. Wtedy powiedziałem mu o moim "wynalazku marzeń". (Kiedyś miałem kilka snów na temat tego urządzenia, miało postać broni palnej, lecz było zbudowane z przezroczystego materiału o zabarwieniu zółto-zielonym. To urządzenie miało na zadanie materializowanie swoich pragnień. Miało też zabezpieczenie- jakby słowo klucz, które po wymówieniu cofało spełnione marzenie.) Zaprowadziłem barmana na jakaś polanę, podszedłem do krzaka i wyciągnałem z niego urządzenie. Ostrzegłem go że nie znam słowa-zabezpieczenia (w tej chwili pomyślałem czy by nie zadzwonić do kolego i zapytać się o brakujące słowo). On podniecony, wyrwał mi urządzenie i pobiegł. Nie wiem gdzie... Następnie widziałem już dom (chyba jego). Ktoś wynosił z domu głośniki i włączył bardzo głośno muzykę. Na zewnatrz domu stały 3 osoby. Jedna z nich był barman. Coś mówił do tych 2 osob, lecz one go nie sluchały i gardziły nim. Barman spuścił głowe i odszedł. Obok domu był mostek z rzeką. Jedna z tych osob usiadła na poręczy mostku i wpadła do wody. Nagle zauważyłem na tle domku Twarz jakiegoś mężczyzny którya pociąga za jakąś wajchę i się śmieje demonicznie. W tej samej chwili rzeka podnosi swój poziom i zalewa cały dom. Później widziałem tylko barmana siedzącego na czubku skały. Był tylko ten czubek skały-reszta była zalana. Siedział ze spuszczoną głową i machał nogami-nad wodą. Podszedłem do niego ( chodziłem po wodzie?). Zabrałem mu urządzenie do spełniania-a raczej wyrwałem. On dalej siedział ze spuszczoną głową... Tak się sen kończy.
|
|