|
|
Ostatnio zauważyłem, że znowu coraz więcej snów pamiętam. Tej nocy miałem wiele snów, chyba z 5. Dwa z nich były dosyć intymne, 2 kolejne były to kontynuacje poprzednich snów a ten piąty-właśnie. Był to jakby jakieś Igrzyska Olimpijskie. Pierwszą konkurencją był mecz w piłkę nożną. Mecz rozgrywał się na mojej szkolnej sali gimnastycznej. Następnie w mgnieniu oka sceneria zmieniła się na duży stadion. Niezbyt ta gra mi szła. Po chwili następną konkurencją był wyścig na łódkach. Na mojej łódce byłem ja i tata-załoga. Raczej te łódki przypominały pontony. Nie pamiętam całego wątku z łódkami, ale pod koniec wyścigu musieliśmy pomóc komuś z zawodników, ponieważ jego ponton się uszkodził a on sam wylądował w wodzie. Po zabraniu go na nasz ponton nasz też uległ zniszczeniu. Tato skleił go taśmą (?). Następną konkurencją było pływanie. Nie było to zwykłe pływanie. Tylko jakby, dookoła świata. Przypominało mi to maraton po wodzie, lecz pływając. Po danym sygnale zawodnicy ruszyli jednym tempem. Znowu byłem ja i mój tato jako drużyna. Na początku wszyscy się przepychali, przeszkadzali sobie aby tylko wygrać. Po dłuższym czasie wszyscy zrozumieli, że to długi wyścig i znowu zaczęli płynąć równym tempem. Podczas odpoczynku na jedzenie (?) jakiś koleś zaczął mnie ciągnąć za nogę (cały czas byliśmy w wodzie). Tato powiedział mi że chce mi ją odciąć bo kolekcjonuje nogi (?). A moja noga zrobiła się blada od wody. Pomyślałem-ale chore.Wyrwałem się. Na końcu wyścigu wszyscy dopłynęli do jakiejś wyspy. Po wyjściu z wody, zauważyłem jakieś zamieszanie. -Co się dzieje? pomyślałem. Zauważyłem że wszyscy ludzie walczą ze sobą jak zwierzęta. Ja zacząłem uciekać po dżungli. Zauważyłem kolesia który mi chciał odciąć nogę-tego chorego kolekcjonera. Obróciłem się szybko i mu uciekłem. Wiedziałem że mnie goni. Nagle zauważyłem drewniane pudełko z różnymi ostrzami, nożami, pistoletem. Wyciągnąłem długi nóż-prawie jak maczetę. Zaczaiłem się na mojego ścigającego (w pobliski krzak) i gdy do mnie podszedł wbiłem mu nóż w gardło... koniec tego horroru pomyślałem. Nagle usłyszałem głos taty: -No Marcin, udało nam się. Udało Ci się. Wygraliśmy srebrny medal, pokaż mamie. Tak się kończy sen.
|
|