Myślałem o tym spotkaniu cały dzień, całą noc i myślę dalej! Poprzednie moje spotkania z MTJ były zawsze "ułomne" pod względem dostrojenia. Albo nic nie widziałem, albo nic nie czułem itp... Ale wczorajszej w nocy było po prostu... no właśnie. To było tak...
Położyłem się spać koło 2 w nocy. Jak zwykle autosugestia-wola oobe. Wyznaczyłem sobie 1 cel nad którym się skupiłem. Kontemplacja trwałą około godziny. W trakcie pojawiały się losowe obrazy. Nie zwracałem na nie uwagi. Po godzinie odpłynąłem po części w sen. Śniło mi się, że wychodzę ze szkoły (muszę dodać że przed wyjściem ze szkoły dostałem telefon o ciężarówce pełnej kiszonej kapusty (?) ) i po wyjściu wzdłuż muru szkolnego leżały worki z kiszoną kapustą. Nie zdziwiłem się tym w ogóle. Przy wyjściu z terenu szkoły zauważyłem kolegę ubranego właśnie w worki po kiszonej kapuście (?). W ręku trzymał jedną nartę owiniętą workami po kapuście. Zapytał się mnie czy idę z nim. Ja zobaczyłem na zegarek. Była 17.28. Pomyślałem, ee-autobus mam za 40 minut. Mogę iść. Dziwne bo w realu nie noszę zegarka. Po chwili zapytał się mnie "Ale jesteśmy dalej kumplami?". W realu się trochę z nim pokłóciłem :). Powiedziałem, no pewnie! Doszliśmy do jakiegoś domu. Powiedział że idziemy do jego kumpla. Zanim doszedłem do drzwi, minęło trochę czasu. Ponieważ prowadziły do nich długie schody. Otworzyła nam chyba mama tego kumpla. Byłą ubrana jakby właśnie miała się kłaść spać. Idąc do jego pokoju, zza rogu ściany wpadła na mnie jakaś dziewczyna. Nie pamiętam jej twarzy bo była zamazana. Ale przeprosiła że na mnie wpadła. Pomyślałem sobie-to jego siostra(tego kumpla). Znalazłem drzwi do jego pokoju. Pokój był mały i urządzony meblami z lat PRL. Lecz schludnie. On kucał koło stolika na którym stał telewizor i coś w nim grzebał. Po chwili wstał i podał mi jakieś zapiski, papiery, notatniki. Zauważyłem że to francuska poezja. Ja w realu uczę się francuskiego. Wziąłem je do ręki i zacząłem czytać. Zachwycony tymi wierszami zapytałem się: " Pewnie się już uczysz na maturę?" A on an to: "Nieee, jutro zacznę"- i się uśmiechnął. Po chwili oddałem mu wszystkie notatki. Zauważyłem że były trochę pogniecione. Przeprosiłem i zapytałem czy bardzo je pogniotłem? A on powiedział, "Nie skąd, one takie już były." Po chwili zapytałem się Gdzie jest M. ?(mój kolega w workach :). Nic nie odpowiedział. Nagle ktoś wszedł do pokoju... Zrobił się ciemno. Odzyskałem świadomość w 100%. W trakcie snu miałem coś koło 40%. Nagle usłyszałem tylko wołanie: Kornelka? Kornelka?. I jakby ktoś coś mówił w obcym języku. Ale nie ludzkim. To brzmienie dźwięków tego języka jest nie do opisania. Jakbym wiedział że to po prostu "brzmi", "jest". Idealna synchronizacja męskiego i damskiego głosu. To jest nie do opisania. Mam to cały czas w głowie, ale nie potrafię tego wyjaśnić dokładniej. Poczułem wibracje. Przeszyły najpierw całą głowę, później skronie, potem całe ciało. Czułem pulsowanie energii. Czułem czyjąś obecność. Nie widziałem, lecz poczułem zarys postaci.Spojrzałem na postać. Zarys świecił bladym blaskiem. Postać szła ku mnie. Najpierw czułem, że kładzie się na mnie a później obok mnie. Wtedy liczyło się tylko jedno - MIŁOŚĆ! Nigdy, ale to nigdy czegoś takiego nie czułem! Ściska mnie w sercu gdy o tym piszę... Ta MIŁOŚĆ to nie jest to samo co czujemy na ziemi. To był jakby koncentrat , esencja emocji. Pozytywnych emocji. Nie porównywalne to żadnego z ziemskich uczuć. Ziemska miłość przy tym to nic. Nawet teraz nie jestem w stanie przypomnieć sobie tego ogromu MIŁOŚCI. Po prostu nie potrafię. Moim odruchowym pytaniem było: "Kochasz mnie?", "Kochaj mnie!", "Kocham Cię!". Po chwili poczułem delikatną dłoń na moim biodrze, która delikatnie przesuwa się trochę wyżej i delikatnie mnie łaskocze. Znowu ta MIŁOŚĆ! To uczucie obezwładniło mnie.Myślałem że zwariuję! To uczucie było we mnie, ja byłem tym uczuciem, ta postać była tym uczuciem. Wszyscy byliśmy jednym. Brak mi słów ;/. Nie jestem w stanie oddać tego nawet w 1% pisząc. KLIK. Otworzyłem oczy-byłem w OSPUO. Widziałem swój pokój w 360 stopniach. W pokoju panował półmrok. Widziałem tylko jak gdzieniegdzie świeci światło latarni zza okna. Dostrojenie było bardzo słabe. Mogłem się poruszać tylko w lewo, do tyłu i w górę. Nie wiem czemu. Gdy chciałem popłynąć do przodu to coś mnie blokowało.No nic, pomyślałem. popłynąłem do tyłu. Poczułem się jakbym płynął na plecach w wodzie :). Potem popłynąłem maxymalnie w lewo aż do ściany. Pomyślałem: "To koniec?". Nie!. Chciałem się wyrwać z pokoju. Spojrzałem w sufit. Momentalnie znalazłem się pod sufitem. Przeniknąłem przez sufit, zobaczyłem gwiazdy i chmury. Jest! Wyrwałem się z pokoju. Leciałem dalej w górę, wyżej. Lecz zamiast być coraz wyżej, wyłoniłem się z podłogi w swoim pokoju. Wkurzyłem się-lecz pamiętałem żeby mieć wszystko na wodzy. Myśli i emocje-to podstawa. Wpadłem na pomysł aby zwiększyć dostrojenie. Pierwszym lepszym sposobem było skupienie się na jakimś szczególe. Jedyną rzeczą co dokładnie widziałem były firanki na oknie. Skupiłem się na wzorku. Nic. Zamiast wyostrzyć wzroku zauważyłem na tle firanki hipnagogiczny obraz. Nagle poczułem że zaraz "wrócę". KLIK. I znalazłem się w swoim ciele. Po obudzeniu czułem przez chwilę "wygłaskany" przez MTJ prawy bok mojego ciała. (MTJ leżał po mojej prawej stronie). Nie mogłem spać. Targały mną różne uczucia. Od płaczu do podniecenia. Myślałem że rozniosę ścianę w moim pokoju! Spojrzałem na telefon. Podróż trwała jakieś 20 minut. Uspokoiłem się i zasnąłem. Przed snem jeszcze powtórzyłem sobie wszystko co miało miejsce aby nie zapomnieć. Zasnąłem...
KOCHAJCIE i doznawajcie MIŁOŚCI, nic więcej nie musimy!
Pozdrawiam.Marcin