Marcinowy notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 23.02.2009 - 15:53
Muszę przyznać, że coraz częściej doznaję zaplanowanych oobe. Dotychczas miałem większość spontanicznych wyjść niż wtedy kiedy chce, lecz teraz jest odwrotnie. Po prostu chcę i wychodzę.

A teraz o moim kolejnym wyjściu. Położyłem się koło godziny 23-24. Skupiłem się jak zwykle na 1 celu. Moje myśli biegły wokół tego celu. Mianowicie to był problem-lubię kontemplować o moich problemach z reala. Po chwili odpłynąłem w sen. Nie będę opowiadał snu. Po chwili poczułem wibracje, a po chwili "usłyszałem" je. Zacząłem wizualizować wspinaczkę po linie ku światłu. Czułem że się odklejam od ciała. Najpierw odkleił mi się brzuch. I w takiej "kociej" pozycji myślałem jak się totalnie odkleić. Zacząłem znowu wizualizować wspinanie po linie. Trochę pomogło. Musiałem wymyślić coś lepszego. Wpadłem na pomysł aby przypomnieć sobie takie ćwiczenie z W-F'u. Polegało na tym: stoisz nogami nieruchomo, a górną częścią ciała poruszasz na boki. Lewo-prawo, prawo-lewo (z wyprostowanymi rękami, lecz zgiętymi w łokciach w kąt prosty). Czułem że zaczyna mną rzucać. Poczułem jak wstaję z łóżka i się unoszę. Przy wstawaniu z łóżka pomagały mi niefizyczne dłonie. Wciągnąłem je przed siebie i zacząłem oglądać. Wyglądały mi trochę na kobiece dłonie. Były jasno-niebiesko-przejrzyste. Były także smukłe, bardzo zgrabne, delikatne i wiotkie. Usłyszałem nieprzyjemne burczenie, które zmieniało swoją częstotliwość. Lecz przyzwyczaiłem się do tego już. Gdy już wstałem chciałem popłynąć w prawo. Poczułem znajomą galaretowatą barierę. W ostatnim oobe ta bariera nie pozwalała mi płynąć w prawo, ani do przodu. Ale wtedy powiedziałem sobie: NIE! Jakieś coś nie będzie mi zagradzać. Zacząłem przeć w ta maź. Powoli przedzierałem się i poruszałem w prawo. Aż nagle jakbym przekuł sobą to coś. Moglem dowolnie się poruszać. Zobaczyłem lewą ścianę swojego pokoju. Była prawie identyczna, lecz meble i komputer były trochę poprzestawiane. Dostrojenie znowu było marne. Chciałem za wszelką cenę je polepszyć. Wpatrywałem się w punkt, stałem nieruchowo i oglądałem pokój, mrugałem oczami... nic. W dodatku gdy mrugałem niefizycznymi oczami, zacząłem mrugać tymi fizycznymi i się obudziłem. Trochę wkurzony, lecz zadowolony, że mogłem zaobserwować cześć mojego ciała astralnego zasnąłem.

 
« Następny starszy · Marcinowy notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz