|
|
zadanie 4+1 w ogóle mi się nie spodobało;) nie chciałam zmuszać się do wstawania o 4. chcę, żeby wyjście z ciała przydarzyło mi się w przyjemniejszych okolicznościach. w ciągu dnia przywoływałam istotę, o której pisała Silverka, w nocy położyłam się do łóżka i zaczęłam medytację, rozluźniłam ciało, skupiłam się na oddechu. miałam w sobie dobre uczucia. wyobraziłam sobie strumień energii w zielonym kolorze wychodzący z mojej czakry serca, wzywałam myślą tę istotę. po jakiejś chwili poczułam, że moje ciało zdrętwiało - w ogóle nie było to nieprzyjemne, tak jak niektórzy to opisują. zaraz zaczęły się wibracje! kiedyś czytałam, że tak się zaczyna wyjście, więc próbowałam siłą woli wyjść, ale to się nie stało. przez wibracje miałam problemy z przytrzymywaniem zamkniętych powiek;) bardzo się cieszyłam, że to się dzieje, bałam się jakoś "spłoszyć" ten stan. uderzyła we mnie fala gorąca, serce biło mi bardzo szybko. zaczęłam wirować, ale niestety wtedy usłyszałam jakieś hałasy w domu, zaraz miałam w głowie mnóstwo myśli, wibracje się skończyły, odrętwienie też. potem jeszcze raz spróbowałam, na zmianę drętwiały mi ręce i nogi, było mi bardzo gorąco, ale już nie pojawiły się wibracje, a ja byłam coraz bardziej zmęczona, po jakimś czasie zrezygnowałam. podziękowałam za to, co się wydarzyło i poprosiłam, żeby ta istota jeszcze pomogła mi wyjść następnym razem. przyszło mi do głowy, że może być tak, że wyjście z ciała wymaga wstawania o 4 w nocy tylko wtedy, gdy się wierzy, że rzeczywiście trzeba na to wyjście jakoś ciężko zapracować, poświecić się. a jeśli się uwierzy, że to jest łatwe i przyjemne, to będzie takie. odpowiada mi ta druga opcja:) zobaczymy:)
|
|