Wczoraj położyłem się troche po północy z postanowieniem wyjścia z ciała. Tak więc, oczyściłem wszystkie myśli i zwyobraziłem sobie kiść bananów (coś musiałem, a to mi pierwsze do głowy przyszło;). Na początku było trudno, bo chyba nie do końca panowałem nad tą myślą, bo widziałem sam obraz, dużo mniejszy niż rzeczywisty i latał bardzo szybko w te i spowrotem... po dłuższej próbie "naprawy" myśli uznałem, że nie chce mi się tego naprawiać i wymyśliłem sobie nową kiść, już w normalnych rozmiarach i się na nich skupiłem... po jakimś czasie zaczęły mi się pojawiać jakieś zrypane obrazy, których nigdy w życiu nie widziałem. To już wiedziałem ze jestem w stanie półsnu :D oczyściłem sobie obraz i wpatrywałem się w ciemność: patrzyłem na punkt niedaleko mojej głowy a potem wydłużałem jego odległość do odległości tak jak do moich stup tylko tyle że przed moimi oczami. potem skierowałem go nad głowę (w takiej samej odległość) i zuważyłem, że go widze mimo, że moje oczy nie są w stanie się aż tak obrócić, (wtedy już byłem pewien, że tej nocy wyjde z ciała :) wciągnąłem ten punkt, razem z linią między nim a głową tak, ze linia miała być w ciele a punkt w głowie, ale tu niespodzianka :D połowy ciała już nie czułem, co więcej czułem że mam otwarte usta ale gdy próbowałem je zamknąć okazywało się że one cały czas są zamknięte :D ale jeszcze nie czułem tyle wibracji, żeby wyjść z ciała więc powtóżyłem operacje z punktem jeszcze kilka razy. po około 4 powtórzeniach ten paraliż, wraz z bezczuciem sięgał już moich policzków, a wibracje były niezwykle silne :) żeby pogłębić to, skierowałem moje gałki oczne najbardziej jak tylko mogłem w dół... w tym momęcie zwyobraziłem sobie, ze sie unosze: i tak się stało :) potem niechcący wróciłem do ciała, ale nie dałem za wygraną !jeszcze raz! teraz próbowałem wstać i usiąść (tak jak to robie ciałem fizycznym) i patrze w góre i O_o w życiu nie widziałem żadnego sufitu przez zamknięte oczy, byłem pewien ze są zamknięte bo na chwile je otworzyłem i zobaczyłem podobny obraz, z małymi różnicami. Więc zamknąłem je i powtórzyłem próbe usiąścia. Nie udało mi się usiąść, ale gdzieś w połowie, nie wiem czemu, zrezygnowałem... obudziłem się z paraliżem przysennym (którego się spodziewałem). Tej nocy więcej nie próbowałem, ale wiem, że jestem na dobrej drodze i następnym razem będzie tylko lepiej :D
Teraz się troche rozgadałem z tym jak to zrobiłem, ale następnym razem postaram się więcej skupić na tym co zobaczyłem, poczułem tam poza ciałem i będe się pewnie odnosił do tej notatki jak będe kożystał z tej metody :)