Położyłem się spać i postanowiłem wyjść z ciała. Relaksowałem się i jak już byłem w pół sparaliżowany to moja niecierpliwość wzięła górę i już wtedy zacząłem wychodzić. Ale nie udawało mi się unosić, tylko spadałem przez łóżko... Ale pomyślałem: "kto tu jest panem do cholery?! Lece do góry!". I udało mi się podnieść do góry tylko nogi, ale zaraz zaraz... co z głową?! Czemu się nei podnosi? i znalazłem się w ciele :P ale jak wróciłem to już byłem na dobre sparaliżowany: ręce, nogi, plecy- tylko czułem że istnieje brzuch i głowa... I znowu prubuje wyjść. I znowu nie mogę podnieść głowy, ale odkryłem że nogi moge podnieśćw góre, a korpus w dół (czyli moge się kręcić w jedną stronę), to teraz zrobiłem na odwrót i ciągnąłem nogami w dół i się udało, głowa leciała w górę :D I troche się kręciłem tak, nic nie widzacaz zobaczyłemw ciemności mały otwór... był on mniej więcej wielkości połowy karty do gry. Widziałem tam jakieś wesołe miasteczko, czy coś w tym stylu, ale nie wpadłem na pomysł żeby wejść przez tą dziure... :/
zacząłem się rozglądać po ciemności i zobaczyłem okno, bardzo rozmazane i tak jakbym stał na nogach, a nie leżał. Próbowałem zobaczyc to okno dokładniej, ale nic z tego... Po jakimś czasie znowu mnie wciągnęło do ciała, ale nie dałem za wygraną! Tam jest tak fajnie :D Od początku cały czas prosiłem o pomoc moich astralnych przyjaciół, a teraz głośniej! Czuje coś na brzuchu i mnie ciągnie, w górę. Zgina mnie w pół i lece, nie za daleko, ale najwyżej jak kiedykolwiek byłem i spadłem :P pomyślełem ze dam sobie na tę noc już spokój... ale niezwylke długo wychodziłem potem z paraliżu. (to chyba dobrze:D)