|
|
Spotkałem koleżankę z którą udałem się w miejsce spotkań. Obawiałem się kogo spotkam i jaka będzie ich reakcja że znowu jestem. Na miejscu było bardzo dużo ludzi, prawie wszyscy. Siedzieli na murku chroniącym by nie spaść do rzeki. Niektórzy trzymali się tylko nogami zwisając głową w dół, wydawało mi się to bardzo niebezpieczne. Ja zostałem przyjęty bardzo dobrze, nikt się nie gniewał, nie miał mi za złe że mnie tak długo nie było. Przez chwilę myślałem że to jakiś podstęp żeby po jakimś czasie się dopiero zaczną pytać co się ze mną działo i że mogę już nie przychodzić ale zostawiłem tą myśl. Miałem pojechać na obiad i wrócić jak najszybciej, jak kiedyś. Widziałem że będę musiał powiedzieć o tym spotkaniu mamie która nie byłaby z tego zadowolona ale w tym momencie bardziej liczyła się dla mnie ponowna akceptacja wszystkich. Stałem przed jakimś specjalnym wozem policyjnym który miał pełnić szkoleniową funkcje. Był to duży wan z dwoma miejscami z przodu. Nad miejscem kierowcy było miejsce na siekierę. Chociaż policjant tłumaczył że tak naprawdę do niczego się nie nadaje. Byłem z jakąś grupą "zwiedzającą", każdy tekst na temat wozu wszystkich śmieszył. Gdy wszedłem na jego pakę, policjant który już tam się znajdował opowiadał że mieli okazję ratować nim puki co tylko bezdomnego. Leżał na noszach obijając głową o tyły siedzeń a policjant musiał ciasno przy nim stać żeby nie obijało go też na bokach. Było tam strasznie mało miejsca. Lecieliśmy z okolic Poznania do Rosji, lotniskiem Moskwy był Mińsk. Ktoś opowiadał o wydarzeniu które zmieniły nasze tradycje i wszyscy Polacy musieli obchodzić jakąś ceremonie w Rosji. Gdy wylądowaliśmy było tam pełno różnorodnych samolotów, mniejsze, większe, wojskowe i pasażerskie. Podziwiałem je wszystkie, miały niecodzienne kształty i formy. Dzieliłem się moimi spostrzeżeniami z pilotem naszego samolotu. Już od lotniska było widać wielkie konstrukcje z okazji święta, wyglądały jakby dmuchane place zabaw dla dzieci. Zastanawialiśmy czy Rosjanie będą świętować przez cały rok wygraną w KSW, nie oznaczało to ligi MMA, ale coś zupełnie innego, to był tylko skrót. Przechodziliśmy przez dużo przejść z otwieranymi automatycznie drzwiami przy których witały nas piękne Rosjanki. Za jednym razem chciały sobie z nami zrobić zdjęcie, byłem tam z bratem. Udawaliśmy że nie rozumiemy co mówią i podążaliśmy za tłumem do największej hali. Dzisiejsza noc okazałą się też bogata w sny erotyczne. Pamiętam że za jednym razem miałem problemy i piękna dziewczyna musiała pomagać mi ręce-usta, żeby do czegokolwiek doszło.
|
|