Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 28.01.2015 - 12:11
Byłem gdzieś w dżungli, nad jakimś jeziorkiem z wodospadem. Przede mną było wzniesienie a ku mojego boku miałem potężnego niedźwiedzia. Z dżungli wybiegł na nas przerośnięty tygrys. Byłem spokojny bo wiedziałem jak trzeba postąpić, nie chciałem nie potrzebnej walki. Wysłałem niedźwiedzia na konfrontację. Zwierzęta stanęły na dwóch tylnych łapach i zaczęły rozwierać pyski jak najszerzej, "przytulając" się w między czasie, w sposób żeby różnica między siłą była dobrze widoczna. Wygrałem w raz z niedźwiedziem. Tygrys został jeszcze przez chwilę z nami, spokojny i nie chętny do walki po wynikach konfrontacji.

Gdy się obudziłem i zapamiętywałem ten sen znalazłem się w podobnej scenerii. Byłem z jakimiś dwoma dziewczynami nieopodal strumyka który odchodził z jeziora. Usypałem mokry piasek z suchym i nakreśliłem na nim jakieś wzory, miało nam to wskazać drogę. Zastanawialiśmy się przez chwilę czy musimy czekać aż piasek wyschnie co chwilę by zajęło ale zdecydowaliśmy się już podążać w kierunku ułożonego wzoru. Po przejściu przez wzgórze pojawiły się przed nami szczątki zwierząt, może dinozaurów. Same szkielety, jeszcze w pozycji stojącej, jakby zwierzęta te wykonywały jakąś czynność.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Stałem przed domem, chociaż wyglądał bardzo inaczej to wiedziałem że tam mieszkam. Przed wejściem spotkałem właściciela mieszkania, szefa firmy energetycznej, miał siedzibę w tym samym budynku. Zadzwonił do mnie brat żebym znalazł mamę bo syn właściciela mieszkania stłukł panel słoneczny który zapewniał energię budynkowi. Mieliśmy znaleźć wspólne rozwiązanie, chociaż wiedziałem że sam się do tego musi przyznać i wyjaśnić z ojcem. W budynku też miało miejsce biuro gdzie pracowała mama. Wchodząc po schodach nie potrafiłem dojść do piętra z częścią mieszkalną. Wchodziłem tylko na poziom biura i schody zaczynały prowadzić z powrotem w dół. W biurze wyjaśniono mi że to wina mamy, że pracuje w skrzynce (?) i przez to są duże komplikacje żeby ją w ogóle znaleźć i dostać się do domu. Siedziba firmy energetycznej wydawała się pusta, chociaż na szybie miała wypisane wiele usług, podejmowali się też udzielaniem stażu uczniom szkół, miałem plany tam spróbować w swoim czasie.


Byłem w starej szkole ze starą klasą. Wszyscy byli zdziwieni moją obecnością, tłumaczyłem że w końcu zrozumiałem że popełniłem błąd zmieniając szkołę i wróciłem. Szliśmy na lekcje malowania. Byłem zadowolony że znowu zobaczę profesora chociaż spodziewałem się jego negatywnej - złośliwie zabawnej reakcji. Szedłem z jakąś nieznajomą mi osobą, podobno był nowy w klasie, przyszedł na moje miejsce. Inni nie zwracali na mnie zbytnio uwagi. Nauczyciel tłumaczył jakieś 7 zasad które powinniśmy używać w naszej karierze/sztuce (?). Chciał je znać ode mnie chociaż nie miałem prawa ich znać. Mój brak wiedzy skomentował w jakiś głupi sposób ale wytłumaczył mi mniej więcej o co chodzi. Zasady były potrzebne do opracowania własnego stylu artystycznego. Analiza rzeczywistości, szkic czegoś rzeczywistego i potem nakładać na to szereg zteoryzowanych zmian które mogłyby być nałożone w każdym przypadku, determinując w ten sposób jakiś styl. Na ścianie wisiały duże na 5x5metrów obrazy które pokazywał mi dla przykładu. Były one ciemno niebieskie z czerwonymi przecinkami w miejscu światła. Jednym z obrazów była 1/4 księżyca wykonana w ten sposób. Na spróbowanie chciałem namalować w ten sposób fale morskie. Innej części klasy inna nauczycielka tłumaczyła coś o pewnym obrazie. Była to zielona postać z bardzo zniekształconą głową stojąca między dwoma stertami ludzkich ciał, ciał murzynów i muzułmanów. Przed nią była waga, każde ciało zostawało pocięte na kawałki wedle życzenia klienta. Przestrzenią obraz przypominał mój pokój z dzieciństwa. Na samym jego środku były jakieś "współczesny" mazy - różnego rodzaju linie, o różnych kolorach. Śmiałem się że to mógłby narysować nawet mój 10letni kuzyn bez żadnej wiedzy o sztuce, to nauczycielka upierała się że każda z tych linii jest bardzo przemyślana i nie ma w tym obrazie nic przypadkowego.

 
« Następny starszy · Dziennik Snów · Następny nowszy »
 
Mój obraz