|
|
Dużą grupą osób uciekaliśmy przed policją. Schowaliśmy się z jakimś opuszczonym budynku z myślą że już nigdy nas nie znajdą, chociaż przed budynkiem był nasyp z piaskiem za którym był płot i 4 piętrowy, długi budynek mieszkalny z balkonami w naszą stronę. Troje z nas w tym ja byliśmy przez nich praktycznie więzieni, wszyscy którzy wiedzieli mieli trzymać się razem, nikt nie mógł opuścić grupy. W poszewce poduszki na której leżałem znalazłem dwie części żyletki, od jednego z uprowadzicieli dostałem bardzo naostrzony nóż. Po tym jak chwilę wcześniej pokazywał jak nim atakować. Sam miał dużo dłuższy nóż co demotywowało mnie w próbie konfrontacji w celu ucieczki, wiedziałem że gdy ja nie będę go nawet dosięgał nożem on będzie mnie dźgał w obronie. Musiałem to zrobić z zaskoczenia. W pewnym momencie na jednym z balkonów pojawiło się mnóstwo ładnych kobiet. We dwoje wskoczyliśmy na niego z piaskowego nasypu, w pokoju zastaliśmy Rocca Siffrediego kręcącego nowy film, facet z którym wskoczyłem wziął się za wytykanie mu błędów, że to nie tak się powinno robić, wyglądał na rozzłoszczonego. Gdy usłyszeliśmy policyjne syreny szybko zeskoczyliśmy z balkonu. Ja szybko zacząłem uciekać od grupy, która szybko się zorientowała o moich planach i puściła się w pościg. Po drodze mijając garaże spotkałem jednego z nich, grubszego, chciał mnie zatrzymać niszcząc mój telefon. W tym momencie budzę się. Zapamiętując sen zasypiam śniąc jego dalszą część. Też Wam się to zdarza? W nocy podczas zasypiania przenoszę się jakby w podróż mentalną/sen na jawie (?) odgrywam jakąś scenę niezwiązaną z moimi myślami, a gdy uświadamiam sobie że jeszcze nie śpię to przerywam ten stan i prawie kompletnie zapominam co widziałem. Jesteśmy w jakimś parku, jeden z grupy nas odnajduje i próbuje się przekonać że nic nie wygadaliśmy i że do nich wrócimy. Tłumaczę że zniszczono mi telefon, przeprasza mnie za ten incydent. Nie mamy w sumie wyboru i udajemy się z nim do grupy. Grupa rozrosła się w nowych, znajomych mi członków. Mają oni w planach do końca swoich dni żyć w ukryciu. Podążamy za jednym z nich do opuszczonego magazynu, idąc pośrodku autostrady między barierkami. Chociaż miało być daleko po chwili dochodzimy na miejsce. Przeskakując przez ogrodzenie jako ostatni widzę za sobą policje drogową, jechała w naszą stronę, decyduje się jednak zejść po wielopoziomowym dachu magazynu na sam dół ze wszystkimi. Tylko po to żeby za chwilę wejść z powrotem jak zawołają nas policjanci. Przez chwilę myślałem o ucieczce. Prawie standardowo śniła mi się woda, pływałem w ogromnym stawie przepływając jego połowę jednym machnięciem rąk. Na jednym z wybrzeży spotkałem kuzyna którym miałem się zająć, strasznie lubił ze mną porozmawiać. Na drugim wybrzeżu czekał na mnie tata z samochodem, chciałem tylko chwilę popływać przed robotą.
|
|