|
|
No więc wyszedłem z ciała! Co prawda tylko na chwilę, ale wyszedłem! Wydawało mi się, że już zasnąłem, ale nagle odzyskałem świadomość i wiedziałem, że się zaczyna. Zaczęły się wibracje i zacząłem wydostawać się z ciała. Z początku nie mogłem się cały oderwać. To nogi i tułów oderwałem i głowy nie mogłem, a znowuż kiedy głowę oderwałem, to nogi mi zostawały przy próbie wzniesienia. Przypomniałem sobie o metodzie rotacji, o której pisał Monroe. Zacząłem się obracać i spadłem z łóżka, i już wiedziałem, że wyszedłem. Zacząłem wstawać powoli, próbując utrzymać równowagę i nie patrzeć jeszcze na moje leżące ciało, żeby nie dostać szoku. Gdy wstałem popatrzałem na ręce, były przezroczyste. Podpierałem się o krzesło, bo ciężko mi było ustać. Potem spojrzałem na swoje ciało. Spałem na łóżku, ale nie w takiej pozycji w jakiej się za chwilę obudziłem, więc to akurat się nie zgadzało, ale wiem, że wyszedłem. To było coś niesamowitego, choć jeszcze w pełni tego nie doświadczyłem, bo dostrojenie jeszcze miałem słabe. Byłbym tam trochę dłużej, ale obudził mnie niestety hałas.
| ||||||||||||||