Jestem z siebie dumny w końcu miałem ldeka... :) całość zaczeła sie około godziny 11 rano leżałem sobie w łużku i usiłowałem zasnąć i mi się udało. Sen zaczął się w szkole siedziałem na ławce czekając na lekcje i gadałem o jakiś bzdetach z kumplem. Po chwili zza zakrętu wyłania się nauczycielka była to matematyczka z podstawówki której bardzo nie lubiłem. :( Weszliśmy do klasy, usiadłem z kumplem w ławce a ona kazała nam zrobić jakieś niewykonalne zadanie. I w tym momencie snu odzyskałem świadomość, pomyślałem sobie że jest środek wakacji i to jest niemożliwe żebym robił jakieś idiotyczne zadania, wkurzyłem się wybiegłem z klasy wrzeszcząc, że to tylko sen i postanowiłem skoczyć z okna (byłem na 3 piętrze) ale całość wyglądała tak realnie że się zawahałem i chciałem sprawdzić czy to na pewno sen, zatkałem nos i zrobiłem wdech(udało się oczywiście, gdy brałem powietrze miałem uczucie jakbym miał dziurawy nos:)) a więc raz kozi śmierć. Nagle poczułem zastrzyk adrenaliny, pociągnąłem za klamkę iiiii............ Obudziłem się :( Troszkę szkoda, że sen był taki krótki ale jak na pierwszy raz nie było tak źle xD gdy się obudziłem na zegarku była już 12 :P