Położyłem się wczoraj spać o 22.30. Nastawiłem budzik w telefonie na pół do czwartej rano. Rzadko mi się zdarza szybko usnąć, ale tym razem poszło całkiem gładko. Obudził mnie strasznie wcześnie (tak sobie myślałem) dźwięk budzika, więc wstałem i podszedłem do szafy przy drugim końcu pokoju żeby go wyłączyć. Nastawiłem go przy okazji na szóstą trzydzieści, bo do szkoły też trzeba wstać. Potem chyba musiałem znowu położyć się spać, bo mam dziurę w pamięci. Obudziłem się znowu o czwartej. Wstałem z łóżka, poszedłem do toalety, zrobiłem sobie kawę. Odrobiłem zadanie z WOSu i mniej więcej o piątej położyłem się do łóżka, z tym że w odwrotnej pozycji: nogami do ściany. Użyłem metody relaksacji z zadania drugiego, jednak strasznie mi przeszkadzała muzyka z radia, które matka włączyła (idzie na szóstą do pracy) a poza tym nie bardzo pamiętałem, co mam dalej robić. Próbowałem wpatrywać się w tą czerń pod powiekami ale coś mi to nie wychodziło. W końcu nie mogłem już wytrzymać smrodu w pokoju i wstałem z łóżka.
Jutro będzie lepiej, for sure...